13 stycznia 2026

Od Bashara – Nowy Rok (I)

Stellaire lśniło tysiącem świateł. Girlandy przecinały ulice niczym złote rzeki spływające z nieba, witryny sklepowe prześcigały się w pomysłowych dekoracjach, a z głośników płynęły kolędy, mieszając się z gwarem przechodniów i śmiechem dzieci. Bashar lubił to miasto, miało w sobie wszystkie elementy, które odpowiadały mu w rozległej, kosmopolitycznej stolicy, lecz w grudniu Stellaire nabierało zupełnie innego charakteru – jakby ktoś rozsypał nad nim garść magicznego pyłu, sprawiając, że nawet najbardziej ponure zaułki wydawały się przytulne, ciepłe, pełne obietnicy czegoś więcej.
— Patrz! — Dante pociągnął go rękę, wskazując na wystawę z poruszającymi się mechanicznymi elfami, których drobne młoteczki uderzały w miniaturowe kowadełka, wykuwając nieistniejące zabawki. — To nowe, w zeszłym roku tego nie było.

Od Seymoura – Nowy Rok (I)

Seymour stał przed lustrem w sypialni, wpatrywał się uważnie w taflę, poprawiając kołnierzyk koszuli. Biała, starannie wyprasowana, z subtelnymi mithrilowymi spinkami z szafirowym akcentem – klasyczna, ułożona, podkreślająca jego charakter. Przynajmniej ten, który akurat chciał ukazać – profesjonalny i bezpieczny. Spinki były dokładnie tym, co każdy, w tym Seymour, wybrałby na jakiekolwiek rodzinne spotkanie. Lśniły dyskretnie w świetle lamp, nie za ostentacyjnie, ale wystarczająco elegancko, by pokazać, że dba o szczegóły. W końcu ostatnio poszło dobrze. Rodzice Virgila go zaakceptowali, Valerius okazał się zupełnie w porządku (Vi zdecydowanie za dużo narzekał na „szczeniaka") i Seymour doszedł do wniosku, że tym razem będzie podobnie.
Musiało być podobnie.

Od Hotaru – Nowy Rok (I)

Hotaru po raz trzeci poprawiała idealnie wpięte we włosy, ozdobne kanzashi. Przyglądała się swemu odbiciu w lustrze w przedpokoju, krytycznym spojrzeniem ogarniając spinającą niski kok jedwabną wstążkę, sięgając misternego wiązania, zawijając mocniej jeden z krańców. Wstążka połyskiwała bladym, mroźnym blaskiem, idealnie komponując się z ciemnogranatowym płaszczem i kremowym szalikiem.
„To tylko zwykłe spotkanie”, myślała, odwracając głowę to w jedną, to w drugą stronę. „Po prostu idziemy razem obejrzeć Świetlną Arkę. Nic więcej”.
Sięgnęła po pomadkę, zawahała się, odłożyła. Podniosła ponownie. Delikatny róż, ledwo widoczny, aromat wiosennych kwiatów. Przecież to tylko oznaka szacunku dla drugiej osoby – dopilnować, by wygląd był schludny i zadbany. Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Prawda?
Hotaru zerknęła na zegarek. Miała jeszcze dziesięć minut do wyjścia, ale wolała być nieco wcześniej. Wcześniej nawet, niż zazwyczaj przychodziła wcześniej. Ostatni raz obrzuciła swe odbicie spojrzeniem, poprawiła szalik. Sprawdziła, czy w torebce ma wszystko, czy nie zapomniała portfela i chusteczek. Wszystko było na swoim miejscu.
„To tylko zwykłe spotkanie”.

07 stycznia 2026

Od Ignisa – Nowy Rok

Zimno promieniowało z wyziębionych ścian, przesączało się przy nieszczelnym oknie, wkradało pod krzywymi drzwiami. Ignis leżał na materacu rzuconym wprost na podłogę – bo cóż innego miałby tam położyć, skoro to jedyne, co posiadał – i wpatrywał się w sufit pokryty zrudziałymi plamami, układającymi się w mapę odległej, istniejącej tylko w snach krainy. Miał nadzieję, że rozwijająca się w rogu pokoju pleśń postanowi się wycofać, pokonana przez gryzący chłód, lecz zdecydowanie nie docenił przeciwnika i teraz miał wrażenie, że jeśli kogoś ta zima miała dojechać, to właśnie jego.

06 stycznia 2026

Od Merlina – Nowy Rok

Drzwi pokoju Merlina otworzyły się z impetem, chłopak wkroczył do środka, rzucił plecak na łóżko, aż jego pluszowy jednorożec podskoczył na poduszce.
— Koniec tego — westchnął ciężko, podchodząc i samemu też opadając na łóżko.
— Koniec? — dobiegł go podszyty wątpliwością głos.

05 stycznia 2026

Od Isidoro – Nowy Rok

Pustynia Sallandiry rozciągała się pod nimi niczym zamarznięty ocean złota i dogasającego blasku – nieskończone fale wydm, pozłacane ostatnimi promieniami zachodzącego słońca, tworzyły krajobraz hipnotyczny niczym wprawnie utkana iluzja, i równie niebezpieczny. Latający dywan, osobiście wybrany przez Serafina z przepastnego skarbca zdobytych przez niego artefaktów, niósł ich przez powietrze z gracją ptaka drapieżnego. Wiatr, suchy i gorący nawet o tej porze, omywał gładko otaczającą dywan przejrzystą barierę, nie ważąc się sięgnąć dwójki podróżnych, przekroczyć granicę ochronnej magii.

04 stycznia 2026

Od Janka – Nowy Rok

Kapitan Solheim chciała wyświadczyć mu przysługę, ten jeden raz sprezentować wolne Yule, skoro odkąd dołączył do ich zespołu, każde święta spędzał dyżurując w remizie, przysługa ta jednak okazała się niedźwiedzią. Bo taki świąteczny dyżur w remizie nie był ciężkim, ludzie spędzali tę noc w spokoju, i tylko czasem trzeba było gdzieś pojechać, jak lampki się zbiesiły, zamiast świątecznej atmosfery to pożar czyniąc, ale wiele tych interwencji nie było i noc Janek najczęściej mógł przegadać wraz z resztą swej drużyny. Ylva opowiadała wilcze legendy o zimowym przesileniu, Gulm nucił dziwnie brzmiące pieśni, których nikt nie rozumiał, ale wszyscy kiwali głowami w takt, Elowen tłumaczyła skomplikowane elfickie obyczaje, Tarik nic tylko żartował, a Vlad… no cóż, Vlad był po prostu Vladem i to wystarczyło. Teraz jednak był w domu, tym swoim niewielkim, wynajętym mieszkanku, w którym musiał się schylać w każdym progu, sam jak palec, choć za każdą ścianą miał sąsiadów. Słyszał ich życie – śmiechy dzieci, brzęk talerzy, kolędy dobiegające z radia, szczekanie jakiegoś psa. Wszystko to było tak blisko, a jednak tak nieskończenie daleko.

03 stycznia 2026

Od Andrei – Nowy Rok

Targ w Stellaire rozciągał się na placu głównym niczym barwny gobelin utkany ze światła, dźwięków i zapachu świątecznego szczęścia. Dziesiątki straganów ciągnęły się w nieregularnych rzędach, każdy przyozdobiony girlandami z pachnących gałązek, błyszczącymi łańcuchami i bombkami. Długie sznury zaklętych lampek rozciągały się między słupami, daszkami, biegły od miejsca w miejsce, zmieniając wieczorną ciemność w magię świetlistego Yule. Zapraszały wszystkich, by zanurzyć się w magii świąt, zapomnieć o troskach, skusić na coś słodkiego i znaleźć jakiś choinkowy drobiazg. Ławice klientów – spieszących się po ostatnie prezenty samotników, rodziców z niesfornymi dziećmi, zakochanych par, mających mnóstwo czasu na wszystko emerytów, przepływały wśród straganów, podążając w stronę co intensywniej mrugających do nich stoisk czy starając się znaleźć koniec ogonka po świąteczny grzaniec. Z pieców buchało ciepło, unosił się zapach pieczonych kasztanów, korzennych pierników, wędzonych serków i gorącej czekolady. Z głośników płynęły dźwięki skrzypiec, śpiewał chór, a melodia piosenek o Yule mieszała się z gwarem i śmiechami.

02 stycznia 2026

Od Caina – Nowy Rok

TW: brutalne morderstwo, gore
Zapach zwyczajnego prochu pobudzał jego zmysły. Powrót klasyki w prawdziwym, rewolwerowym wydaniu, który tak bardzo lubił. Wymyślne bronie są wygodne, ale Cain lubił posługiwać się tym, czym trzeba było się napracować. Nie licząc własnych rąk oczywiście. To zostawiał na sam koniec.

Od Song Ana — Nowy Rok

— Mistrzu, zaczekaj, nie można tak po prostu wchodzić na drogę bez rozglądania się!

Od Undine – Nowy Rok

TW: przemoc domowa wobec dziecka, eutanazja pacjentów przez personel medyczny, normalizacja przemocy, manipulacja psychologiczna i emocjonalna, opisy krwi i okrucieństwa.

01 stycznia 2026

Od Felixa – Nowy Rok

Laurent Beaumont odchylił się w fotelu, uśmiechnął z satysfakcją.
Restauracja Amber była dokładnie taka, jaką lubił – droga, cicha, z kelnerami, którzy wiedzieli, kiedy zniknąć. Przez panoramiczne okno widział rynek starego miasta, to starodawne piękno, rozciągające się w dole, niczym dywan u jego stóp i rozmigotane iluminacje przygotowane na sylwestrowe obchody. Jego iluminacje. Jego pieniądze. No, nie do końca jego, ale kto by to sprawdzał?

Podsumowanie 2025

O rany, oto kolejny rok działalności Rifta minął – sporo się wydarzyło, trochę się pozmieniało, ale wszystkie te zmiany były na lepsze. Pojawiły się nowe postaci, zaczęły się nowe wątki, nowe serie opowiadań… No nie próżnujecie! Tak jak w zeszłym roku, wspominam bekę na czytaniu odpowiedzi do Walentynkowego Auranthium, wracam myślami do Wywiadów z postaciami, do Tęczowego Rifta czy AUgusta, a także rzecz jasna do Opovembera, jak co roku niesamowicie intensywnego.
Myślę, że ten rok upłynął nam w dużej mierze na wspólnej integracji i na rozszerzaniu działalności naszej małej społeczności na inne rzeczy. Bo co prawda zaczęliśmy jako blog grupowy, ale teraz mamy też i sesje Dungeons and Dragons, mamy regularny kalendarz streamów oraz porcję luźnych śmieszków na Chirperze.
Ja już nie pamiętam, jak to było, jak Rifta nie było, serio. Dzień nie zaczyna się dobrze bez napisania powitania na serwerze. Cieszę się też niezmiernie, że udało nam się wspólnie stworzyć społeczność będącą bezpiecznym miejscem, gdzie możecie podzielić się swoimi przemyśleniami, przeróżnymi bolączkami, albo sukcesami i wszystko będzie dobrze.
A teraz przejdźmy do cyferek <3

Podsumowanie 2025.12

Oto i podsumowanie grudnia! Widać, że był to dla Was miesiąc odpoczynku i łapania oddechu po dzikim maratonie, jakim jest Opovember, a także świątecznych i noworocznych przygotowań, bo wiadomo, koniec roku to wbrew pozorom wcale nie żadne leżenie plackiem. Cieszę się, że w tej zawierusze udało się znaleźć czas na pisanie, udało się też znaleźć czas na to, by wrócić do streamowania gier, czilowania na vc, a także na sesję Dungeons and Dragons. Wciąż pozostaje pytanie, czy Waterdeep przeżyje nasze odwiedziny… W każdym razie! Zapraszam do zapoznania się ze statystykami opowiadań napisanych w grudniu <3