Merlin Prospero Spellman
Wiek: 17 lat
Data urodzenia: 01.04
Płeć: mężczyzna
Rasa: człowiek, czarodziej
Pochodzenie: Novendia, Stellaire
Zawód: Uczeń liceum dla czarodziejów.
Opis: Leniwy, zapominalski i nierozgarnięty, Merlin jest człowiekiem, któremu nikt nigdy nie powierzyłby odpowiedzialnego zadania. Mimo tego, rzeczywistość lubi zrzucać mu na barki odpowiedzialność twierdząc widać, że co chłopaka nie zabije, to go wzmocni.
Data urodzenia: 01.04
Płeć: mężczyzna
Rasa: człowiek, czarodziej
Pochodzenie: Novendia, Stellaire
Zawód: Uczeń liceum dla czarodziejów.
Opis: Leniwy, zapominalski i nierozgarnięty, Merlin jest człowiekiem, któremu nikt nigdy nie powierzyłby odpowiedzialnego zadania. Mimo tego, rzeczywistość lubi zrzucać mu na barki odpowiedzialność twierdząc widać, że co chłopaka nie zabije, to go wzmocni.
Aparycja
Osobowość
Umiejętności
Historia
Relacje
Ciekawostki
Wątki
Indywidualne
Eventy
Merlin niby wygląda charakterystycznie, ale jakoś tak niknie w tłumie.
Chudy jak patyk, blady i ciemnowłosy, raczej wysoki, lecz nie nadmiernie, zawsze stoi gdzieś z boku, nie rzucając się w oczy. Lekko przygarbione plecy, do tego dłonie w kieszeniach, zmęczona życiem kostka dyndająca z ramienia i te glany, odpowiednie na każdą porę roku. Chłopak niespecjalnie przykłada się do swego stroju, wychodząc z założenia, że czysta koszulka i jakieś spodnie do tego w zupełności wystarczają na wszelkie możliwe okazje. Większość koszulek Merlina to zwykłe T-shirty z jakimiś losowymi nadrukami, utrzymane w ciemnych barwach i nieco sprane. Chłopak dysponuje jednak niewielką kolekcją „wyjściowych” T-shirtów i są to koszulki jego ulubionego zespołu, Vox Metalliki, a także garść koszulek w jednorożce.
Pesymista i introwertyk, znika w konwersacji, jeśli bierze w niej udział więcej osób, lub sam Merlin słabo te osoby zna. Jest cichy i wycofany, nie brakuje mu towarzystwa innych osób, a pisanie wiadomości przez przeróżne komunikatory jest dla niego równoważne z rozmową twarzą w twarz.
Stroni od kłopotów – to najczęściej one szukają jego, nie on ich. Merlin woli nie podejmować ryzyka, nie podejmować inicjatywy i nie brać na siebie żadnej odpowiedzialności, prowadząc spokojne i pozbawione obowiązków życie. Podoba mu się, kiedy może po prostu spędzić dzień w pokoju, w piżamie, obejrzeć maraton anime, w międzyczasie popisać ze znajomymi, pogłaskać Salema, pobawić się z Falkorem i zjeść coś słodkiego. Niestety jednak rzeczywistość prawie nigdy nie daje mu zaznać takiego spokoju i braku trosk, zasypując pracami domowymi, nadciągającymi testami albo setką innych rzeczy, o które chłopak wcale się nie prosił. Nauczony doświadczeniem zakłada najgorszy możliwy obrót wypadków, a gdy ten nie następuje, wcale nie czuje się pozytywnie zaskoczony, stwierdzając, że jeśli nie teraz, to potem rzeczywistość go dojedzie.
Jedynym, co jest w stanie wybić Merlina z jego typowego marazmu i braku reakcji na cokolwiek, jest to, gdy ktoś jest jeszcze bardziej nieogarnięty i bezradny, niż on sam. Skoro nie ma nikogo bardziej dorosłego, przebojowego, odpowiedzialnego i silniejszego, Merlin przejmuje tę rolę, ukazując bardziej stanowcze, silniejsze oblicze. Wymaga to od niego dużo wysiłku, chłopak ma wrażenie, że nie jest dla niego naturalne i najpewniej się wygłupi. Niemniej jednak próbuje, stara się i tylko w takim momencie faktycznie coś mu wychodzi. Dla siebie nie jest w stanie wiele zrobić, to nie jest dla niego ważne. Lecz dla kogoś bliskiego? To już zupełnie inna kwestia.
Gdyby tylko Merlin był siódmą córką siódmej córki.
Jego matka, Hermiona Spellman, cieszyła się największą mocą pośród swych sióstr, będąc siódmym dzieckiem swojej rodzicielki. Wydawałoby się, że siódma z córek Hermiony będzie odznaczała się mocą, o jakiej nie śniły żadne kręgi magów, jednak przypadek postanowił roześmiać się czarodziejom w twarz, przynosząc im syna — Merlina, o pozornie przeciętnej mocy i zupełnie przeciętnym rozumieniu magii.
Lecz w tym wszystkim tkwi pewien przeoczony problem. Moc Merlina zależy od tego, jak mocno jest zdenerwowany. W stresie jest w stanie przywołać magię, która nie powinna nigdy spłynąć z jego dłoni, a jego zrozumienie własnej mocy i zaklęć na ten moment gwałtownie rośnie. Po fakcie Merlin nie ma pojęcia, jak był w stanie rzucić tak potężne zaklęcie i najczęściej mówi, że coś się w magii splątało, coś się popsuło, on sam spanikował, przecież ludzie robią dużo dziwnych rzeczy, jak się zestresują. I dlatego to tak wygląda. Nie? O tym fakcie nie wiedzą jego rodzice, on sam, ani jego nauczyciele, zwalając dziwne zachowanie zaklęć na przypadek i brak doświadczenia młodego czarodzieja.
Po rzuceniu tak potężnego zaklęcia Merlin czuje się osłabiony – tłumaczy to tym, że stres jest męczący i każdy musi po czymś takim odpocząć. Chłopak w rzeczywistości ma bardzo głębokie pokłady many, lecz dopiero emocje są w stanie je z niego wydobyć, działając niczym magiczny klucz otwierający ukrytą bramę.
Gdy Merlinowi wchodzi stres, magia nie zwraca uwagi na to, czy chłopak sobie poradzi, czy ma dość siły, czy w ogóle utrzyma się na nogach. Reaguje na jego emocje, starając się rozwiązać stresujący problem najkrótszą możliwą drogą, co rzadko kiedy jest mądre albo optymalne, a już na pewno nie jest bezpieczne dla tych, którzy nie są Merlinem. Przywołana pod wpływem strachu tarcza odpowie morderczym kontratakiem, drzwi zaś, zamiast spokojnie się otworzyć, wylecą wraz z framugą i kawałkiem ściany. Dzika magia czerpie z niego tak, jakby był bezdenną studnią, co nie jest prawdą. Bo choć w stresie jego magia sięga pokładów mocy, do jakich chłopak normalnie nie ma dostępu, to są one jednak ograniczone, a ich całkowite zużycie odbije się na jego zdrowiu. Merlinowi nie zdarzyło się jeszcze stracić przytomności podczas rzucania zaklęcia, lecz nie jest to niemożliwe, a gdyby zaklęcie okazało się naprawdę przytłaczające, może zrobić mu realną krzywdę.
Kiedy zdarzy się, że magia Merlina wymknie się mu spod kontroli z powodu stresu, chłopak najczęściej nie próbuje jej opanować – daje mocy biec w swym kierunku, co sprawia, że chaos spowodowany przez magię chłopaka jest o wiele większy, lecz paradoksalnie, taki obrót wypadków jest dla niego bezpieczniejszy. Magia skupia się na osłonieniu go przed czymkolwiek, co mu zagraża, a gdy jej się to uda, zaklęcie gaśnie i wypala się, nie czerpiąc z niego dalej w niekontrolowany sposób. Jak na razie Merlin nie znalazł się w sytuacji, w której doszedłby do wniosku, że złapanie magii w dłonie będzie lepszym pomysłem, niż pozwolenie jej na bieganie samopas, lecz jest to kwestia czasu. Merlin musi pewnego dnia nauczyć się kontrolować swą zestresowaną magię, jeśli ma ambicję dożyć sędziwego wieku.
Jeśli Merlin akurat nie jest zestresowany, jego magia działa tak, jak przystało na ucznia jadącego całe życie na trójkach. Zna parę czarów, które jest w stanie rzucić bez przygotowania i raczej mu wychodzą, bo używa ich regularnie. Z pozostałymi, które przerabiał na zajęciach, najczęściej jest tak, że potrzebuje trochę czasu z książką i zeszytem, by przypomnieć sobie wszystkie elementy, trochę prób, by je przećwiczyć i trochę spokoju, żeby wszystko na pewno się udało. Chłopak preferuje rozwiązywać problemy normalnymi, niemagicznymi środkami, uciekając się do zaklęć, kiedy nie da się inaczej, albo kiedy nauczyciel koniecznie musi sprawdzić jego wiedzę i umiejętności.
Od momentu pojawienia się Falkora w życiu młodego czarodzieja, i od momentu, w którym Souel zaczął uczyć go magii powietrza, wiedza magiczna Merlina zaczęła powoli wychodzić z dołka. Młodzieniec zaczął bardziej przykładać się do nauki, a przećwiczona tysiąc razy tarcza stworzona z wiatru osłania go stabilnie, nie grożąc wywołaniem tornada. Merlin zawsze lubił zwierzęta, lecz od pewnego czasu coraz bardziej interesują go te magiczne - aktualnie chłopak jest wolontariuszem w sanktuarium dla dzikich zwierząt.
Spellmanowie nigdy nie przejawiali tego dystyngowanego, poważnego charakteru, który czynił znamienite rody magów upierdliwymi. Nigdy nie mieli też jednego, konkretnego zajęcia, w którym celowali, jednej specjalizacji, z jakiej słynęłyby ich dzieci. Merlin doskonale wpisuje się w brak specjalizacji Spellmanów, potrafiąc rzucić kilka przypadkowych czarów, resztę musząc sobie odświeżać i przypominać, nie czując żadnej głębszej więzi z konkretną dziedziną magii.
Niewiele lat udało mu się przeżyć, toteż niewiele z jego historii da się spisać. Rodzice zapisali go do przedszkola, do którego niechętnie chodził, potem posłali go do szkoły, do której równie niechętnie uczęszczał. Uczył się na tyle, żeby nauczyciele dali mu spokój, preferując poświęcanie czasu na swoje hobby i znajomych. Znajomych Merlin nigdy nie miał wielu, nie był duszą towarzystwa, lecz jeśli już z kimś się zaprzyjaźnił, to taka relacja była w stanie przetrwać próbę czasu.
Duży wpływ na Merlina miały jego siostry – chłopak ma ich aż dziewięć, sześć starszych i trzy młodsze. O wiele bardziej skore do używania magii i rozwiązywania typowych dla rodzeństwa konfliktów za pomocą zaklęć, stanowią główny powód tego, dlaczego Merlin tak szybko jest w stanie otoczyć się tarczą. Mimo wyboistej relacji i częstych przepychanek słownych, gdy przychodzi co do czego i sytuacja robi się poważna, Merlin może liczyć na wsparcie swoich sióstr i vice versa. Jak na dobrego brata przystało, chłopak skoczyłby w ogień za każdą siostrą, nawet jeśli niewiele by to dało.
Przygarnięcie przez Spellmanów smoka niezidentyfikowanego gatunku, Falkora, okazało się punktem zwrotnym w spokojnym życiu Merlina. Chłopak złapał z młodym smokiem doskonały kontakt i dla niego jest w stanie wyjść poza swoją strefę komfortu, co prowadzi do coraz to nowych przygód.
Postaci
- Souel Beannaithe-Agdiaanaeir – Merlin zawsze był pesymistą, ale nie spodziewał się, że uda mu się zrobić na zajęciach taki przypał, żeby wychowawczyni postanowiła wmanewrować bogom ducha winnego studenta w uczenie go, żeby nie stanowił zagrożenia dla siebie i innych. Merlin początkowo podchodził do tej współpracy jak do jeża, myśląc głównie o tym, by Souel nie miał go za totalnego debila, no i żeby znów nie zrobić mu czegoś swoją magią, lecz od spotkania do spotkania, całość zmieniła nieco charakter, zaś Merlin zaczął ze zdziwieniem zauważać, że magia powietrza całkiem mu pasuje. Souel też został pierwszym prawilnie zapoznanym przez Falkora nieznajomym, a to już niezłe osiągnięcie.
- Song An – przypadkowo poznany, pogodny nieznajomy, który swoją znajomość z Falkorem rozpoczął od bycia przez niego ugryzionym, ale nie zawahał się pomóc Merlinowi zdjąć pupila z drzewa, gdy ten na nim utknął.
- Isarr Nerikare – niezrobiona praca domowa przygnała Merlina do jedynej osoby w Stellaire zdolnej mu w tym pomóc. Niestety, botanik nie okazał się osobą skorą do pomocy i wielkoduszną, a za uratowanie z opresji Merlin musi mu się teraz odpłacić, wykonując bezpłatne praktyki w sklepie Isarra.
- Dante Aemilia Selachinius – w życiu się nie spodziewał, że człowiek, który zrobił Falkorowi takie fajne szelki, to jednocześnie ten sam gość, który zaprojektował ostatnie, przebojowe stroje dla Vox Metalliki, no i w ogóle zna cały zespół.
Szkoła
- Guinevere – mistrzyni ogarnięcia, systematycznego uczenia się, pilnowania terminów, a także ulubiona uczennica wszystkich nauczycieli.
- Bernadette – jasnowłosa, niska i krągła, doskonale idą jej eliksiry, dobrze się uczy i jednocześnie zmienia krasza co najmniej raz w tygodniu.
- Hawthorn – genialny, lecz nie do końca ogarnięty albo pracowity, na pewno o wiele więcej by osiągnął, gdyby nie jego nerdowe zainteresowania i skłonności do wiary w teorie spiskowe.
Rodzina
- Hermiona (43 lata), mama – specjalistka jeśli chodzi o drobne zaklęcia pomagające w codziennych, domowych czynnościach, jak również ta, która bez mrugnięcia okiem mówiła dzieciom twardym głosem, że tego czy tamtego nie wolno, że mają wstać do szkoły, wrócić przed dziesiątą i posprzątać swój pokój. Hermiona nie zawsze dochodziła, kto w danej kłótni zawinił – mówiła, że mają się oboje przeprosić i pogodzić, że rodzeństwo musi być zgodne i ona nie będę tolerować żadnych animozji pod tym dachem. Z mamą nie powinno się zadzierać, niewiele potrafiło ją też zdziwić czy zaskoczyć. Posiadanie dziesiątki czarujących dzieciaków uodparniało człowieka na bardzo wiele rzeczy.
- Rincewind (43 lata), tata – intuicyjny, empatyczny i cichy, zawsze wiedział, co to za nowe problemy pojawiały się w dziecięcych sercach i co sprawiłoby, że cokolwiek złego się wydarzyło, byłoby choć trochę bardziej znośne. Głos rozsądku w domu, a także czujny rozjemca, mitygujący nieco dominujący charakter własnej żony oraz zapalczywe uczucia swoich licznych córek.
- Urania (20 lat), siostra – najstarsza z rodzeństwa, zdecydowanie najbardziej poważna i rozgarnięta. Utalentowana w kwestii przedmiotów ścisłych, zainteresowana astrologią, z pomniejszym talentem do wyczytywania przyszłości z ruchu gwiazd i kart tarota.
- Klio (20 lat), siostra – co prawda jej moc magiczna jest niewielka, w porównaniu do reszty jej rodzeństwa, jednak Klio nadrabia wszelkie braki przepastną wiedzą z dziedziny historii magii, z którą wiąże swoją przyszłość.
- Kaliope (20 lat), siostra – to ona zawsze była tą, która brała się za projekty grupowe, działała w samorządzie i organizowała coś dodatkowego. Z czasów szkolnych Kaliope wyniosła mnóstwo kontaktów i znajomych, a odkąd poszła na studia, jej grono przyjaciół tylko się powiększa.
- Melpomene (18 lat), siostra – najbardziej problematyczna i dramatyczna z całej dziesiątki rodzeństwa. Melpomene najczęściej była przyczyną problemów i kłótni, reagując gwałtownie na drobiazgi, działając pod wpływem emocji i w okamgnieniu obwiniając wszystkich dookoła, tylko nie samą siebie.
- Talia (18 lat), siostra – rodzinny śmieszek, który dla beki zrobi wszystko i żadna sytuacja nie jest dla niej na tyle poważna, by z niej nie żartować.
- Euterpe (18 lat), siostra – jedna z dwóch uzdolnionych muzycznie sióstr Merlina, dzieli czas między naukę magii a grę na flecie poprzecznym.
- Erato (14 lat), siostra – to, że ktoś ma czternaście lat, wcale nie oznacza, że nie może oglądać się za chłopcami. A raczej, że to chłopcy nie mogą oglądać się za nią. Jednak Erato ma swoje standardy i jak na razie podstawowym standardem jest podeptanie każdego chłopięcego serca, jakie postanowi się do niej uśmiechnąć.
- Polihymnia (14 lat), siostra – zamyślona i cicha, niknie nieco przy reszcie rodzeństwa, odpływając często myślami i zdając się rozważać coś, co trudno przewidzieć i zinterpretować. Zapisana na zajęcia chóru w szkole.
- Terpsychora (14 lat), siostra – najmłodsza z całego gangu Spellmanów, od niedawna zaczęła uczęszczać na zajęcia tańca.
- Morgana Le Fay, ciocia – starsza siostra Hermiony, utalentowana czarodziejka specjalizująca się w przywołaniach. Magia jest dla niej równoznaczna z władzą i uważa, że czarodziej powinien na każdym kroku demonstrować swoją siłę. Zwolenniczka działań, które rozwiązują sytuację raz na zawsze. Darzy Merlina ciepłymi uczuciami, choć chłopak nie zgadza się z większością jej metod.
- Radagast Aragonés-Spellman, wujek – młodszy brat Rincewinda. Zawsze był bardzo uzdolniony i szybko chwytał wszelkie, nawet najbardziej pokomplikowane pojęcia magiczne. Merlin go lubi – podobnie jak Rincewind, Radagast jest cichym i spokojnym mężczyzną, który nie raz musi temperować nieco charakter swojej zapalczywej żony.
- Andrea Aragonés-Spellman, ciocia – żona wujka Radagasta, młodszego brata Rincewinda. Merlin bardzo przeżył jej śmierć i przez długi czas jego rodzice nie mogli sprawić, by chłopiec oderwał od niej myśli. To znaczy – do momentu, aż ciocia Andrea nie postanowiła wrócić zza grobu.
- Nimue Le Fay (†), babcia – to ona wprowadziła małego Merlina w świat baśni, zajmując się chłopcem, gdy rodzice poświęcali więcej uwagi jego siostrom. To po niej Merlin odziedziczył fascynację jednorożcami – były to ulubione zwierzęta babci.
- Salem, magiczny kot – Spellmanowie w pewnym momencie go adoptowali, i teraz kot najwięcej czasu spędza z Merlinem. Salem jest bardzo kulturalnym i dobrze wychowanym zwierzakiem, mówi okrągłymi zdaniami, zawsze jest uprzejmy i troskliwy, a nieporadność Merlina go rozczula.
- Falkor, smok – co prawda oficjalnie należy do Melpomeny, lecz Merlin najwięcej się nim zajmuje i to jego Falkor słucha. Merlin przeszedł od „nie mój smok, nie mój problem” do najszybszego reagowania na wszelkie smocze troski i najlepszego zrozumienia jego charakteru.
- Jego ulubioną formą spędzania wolnego czasu jest leżenie na łóżku i oglądanie anime.
- Jego plany na przyszłość ograniczają się do tego, by przeżyć obecny dzień.
- Jego ulubione lekcje to te odwołane.
- Dwa przystanki pieszo to wyprawa. No, chyba że chodzi o chodzenie po lesie.
- Nie nawiązuje znajomości. To ekstrawertycy go adoptują.
- Bardzo lubi jednorożce. Jeśli jakaś rzecz jest w jednorożce, można być pewnym, że należy do Merlina.
- Ma ładny charakter pisma i prowadzi estetyczne notatki zarówno z przedmiotów szkolnych, jak i te dotyczące jego zainteresowań. Ich jakość nie do końca przekłada się na to, jak dobrze Merlinowi idzie dany przedmiot.
- Uwielbia słodycze. Do jego ulubionych potraw należą ciastka i kanapki z dżemem, a jeśli chodzi o napoje, to gorące kakao bije na głowę wszystko inne.
- Słucha cięższego brzmienia. Jego ulubionym zespołem jest Vox Metallica, a ulubionym członkiem zespołu – Arieth. „Jest drobny i niepozorny, a wozi się z takimi koksami”, jak to Merlin mówi.
- Ma lęk wysokości, boi się latać na miotle.
![]() Moodboard |
![]() Playlista |
Dom
Merlin mieszka z całą swą rodziną na przedmieściach – akurat tak, żeby nienawykłemu do takich eskapad człowiekowi było tam trudno trafić, i żeby chłopak musiał mieć bilet też na drugą strefę. Życie na lekkim wypizdowie ma swoje zalety – mieszka się taniej, można mieć dom z ogródkiem, a do tego nie naraża się sąsiadów na problemy wynikające z posiadania pod bokiem bandy zapalczywych czarodziejek. Bo czarodzieje to akurat są spokojni.
Po domu Merlina widać, że zmieniał się na przestrzeni lat. Rodzice za bezcen nabyli spłachetek niezadbanego lasu i jakąś rozpadającą się ruderę z prowadzącą do niej zarośniętą i spękaną ścieżką, następnie zaś sami uczynili z tej rudery coś, co można było nazwać domem. Zdziczały las cofnął się i wygładził, dzieląc miejsce z ogródkiem warzywnym, szklarnią, zagonami truskawek i malin, kilkoma jabłonkami i agrestem. Sam dom też zmieniał się, w miarę jak przybywało dzieciaków. Na chwilę obecną na parterze znajduje się salon i kuchnia z jadalnią, a także pracownia rodziców i składzik. Na piętrze panuje chaos sypialni i łazienek, do tego są jeszcze jakieś kolejne składziki, przechowujące rupiecie, których szkoda było wyrzucić, bo może jeszcze się przydadzą. Dom wieńczy pokaźnych rozmiarów strych, który na szczęście już przestał cuchnąć siarką wymieszaną z kadzidłem, po ostatnich „zabawach” w przywoływanie chowańców.
Trwające wątki
Merlin i Song An
Zagubiony Smok
(35) Merlin i Song An przyjmują zadanie znalezienia zagubionego smoczka, który według króla koboldów zaginął przy wielkim, zielonym kamieniu przypominającym żabę – a Song An od razu go rozpoznaje, bo mijali go wcześniej. Śmieciarz nieoczekiwanie wciela się w rolę przewodnika i sprawnie prowadzi chłopców z powrotem przez las do charakterystycznego głazu. Merlin żartobliwie martwi się, że kamień może okazać się kolejnym gadającym stworzeniem – nie zauważając, że dwie ciemniejsze plamy na głazie wyglądają podejrzanie jak oczy, które właśnie na niego patrzą.
(34) Song An i Merlin dyplomatycznie przekonują przywódcę koboldów do zanoszenia śmieci do kontenerów, nazywając je „skarbami bez opieki". Kobold zgadza się spełnić prośbę, ale pod warunkiem, że przybysze wykonają zadanie dla ich bóstwa, po czym prowadzi ich przez ciemne korytarze do kryształowej groty ze świętym piedestałem. Na piedestale spoczywa mówiąca lalka, której mechaniczny głos żąda smoczka, co wprawia koboldy w religijny zachwyt, a Song Ana i Merlina w zakłopotanie – nie mają pojęcia, co to jest smoczek ani skąd go wziąć.
(33) Merlin i Song An ogrzewają się przy ognisku w jaskini koboldów, podziwiając niezwykłe wnętrze ozdobione śmieciami, podczas gdy koboldy przypatrują im się z ciekawością. Przy ogniu omawiają plan przekonania stworzonek, by zamiast rozrzucać śmieci po lesie, zanosiły je do kontenerów, co rozwiązałoby problem mówiącego drzewa. Ich naradę przerywa pojawienie się większej grupy koboldów prowadzonej przez osobnika przyodzianego w koszulkę i plastikowy diadem ze szkiełkami – najwyraźniej przywódcę kolonii.
(32) Song An z wyjątkową uprzejmością kłania się jednemu z koboldów i przedstawia się, prosząc o schronienie przy ognisku, co wprawia stworzenie w wyraźne osłupienie. Po chwili kobold wraca i zaprasza ich gestem za sobą, prowadząc przez ciemny korytarz do ogromnej, rozświetlonej groty. Oczom chłopców ukazuje się niezwykłe miejsce – koboldy ozdobiły całą jaskinię śmieciami: puszkami, papierkami po cukierkach i strzępkami ubrań, a pośrodku płonie wielkie ognisko, przy którym wygrzewa się cała kolonia stworzonek.
(31) Przemoczeni do suchej nitki Merlin i Song An schronieni w wejściu jaskini planują, jak podejść do koboldów – Merlin dzieli się wiedzą, że stworzenia czują się pewniej w grupie i na swoim terytorium, a Song An proponuje, by je czymś zaciekawić. Merlin wpada na pomysł wyczarowania kolorowych świateł, które mogą przyciągnąć uwagę ciekawskich koboldów i sprawić, że nie uciekną. W ciemności jaskini unoszą się teraz magiczne, barwne kule światła otaczające obu chłopców tęczową poświatą.
(30) Song An bez namysłu wyskakuje z zarośli w stronę koboldów, które przestraszone uciekają do jaskini, a on i Merlin ruszają za nimi w pościg przez gęste zarośla, lecz nagle zaczyna lać deszcz, mocząc ich do suchej nitki. Nie mając wyjścia, cała trójka postanawia schronić się w wejściu do jaskini.
(29) Merlin i Song An, próbując przekonać kasztanowca dobrymi uczynkami, słyszą szelest i ruszają w jego kierunku, licząc na spotkanie innych wolontariuszy. Na polanie odkrywają jednak trójkę koboldów, które grzebią w pozbieranych workach ze śmieciami i rozrzucają ich zawartość po lesie, najwyraźniej zafascynowane ludzkimi odpadkami. Merlin rozpoznaje stworzenia i sugeruje, że warto byłoby z nimi porozmawiać, by zamiast rozrzucać śmieci, odkładały je do właściwych pojemników.
(28) Drzewo pozostaje nieugięte na słowa, więc Song An wpada na pomysł, by zamiast przekonywać je słowami, pokazać swoje dobre intencje czynem – i natychmiast zaczyna zbierać śmieci walające się w pobliskich krzakach. Liczy na to, że widok ich pracy przekona upartego kasztanowca do wskazania drogi wyjścia z lasu, zanim zapadnie całkowita ciemność.
(27) Merlin i Song An próbują znaleźć drogę powrotną, wołając o pomoc, lecz zamiast innych sprzątających odpowiada im tajemniczy, rozdrażniony głos oskarżający ich o śmiecenie w lesie. Ku ich zdumieniu okazuje się, że głos należy do rozłożystego kasztanowca z ludzką twarzą wyrytą w korze, który świeci zielonkawymi oczami i kołysze gałęziami w złości. Song An z rozbrajającą bezpośredniością pyta drzewo, czy jest drzewem.
(26) Song An i Merlin wyruszają na sprzątanie lasu, a boski sługa przy okazji przedstawia przyjacielowi swojego szopa pracza o imieniu Śmieciarz, którego znalazł kiedyś w śmietnikach myśląc, że to kot. Obaj gorliwie zbierają śmieci, oburzeni ilością odpadków porzuconych w lesie, i podążając za kolejnymi butelkami i śmieciami, niepostrzeżenie oddalają się od grupy w coraz gęstszą część lasu. W końcu orientują się, że są sami na polanie otoczonej drzewami, a Song An pyta Merlina, czy pamięta drogę powrotną.
(25) Gdy Song An próbuje przesunąć monetę, zamiast niej zaczyna tlić się kartka papieru, co Merlin interpretuje pozytywnie – skoro coś się wydarzyło, Song An musi mieć w sobie magię, tylko potrzebuje ćwiczeń. Merlin rozmyśla przy tej okazji o różnicach między źródłami magii różnych ras, nie podejrzewając, że jego przyjaciel jest w rzeczywistości boskim sługą. Kilka tygodni później, gdy zbliża się nowy rok szkolny, Merlin zaprasza Song Ana na coroczne sprzątanie lasu, a obaj z entuzjazmem ruszają w zieleń, uzbrojeni w worki i mechaniczne łapki.
(24) Song An z determinacją próbuje przesunąć monetę telekinezą, ale mimo skupienia i kilku prób moneta ani drgnie, co skłania go do smutnej refleksji, że jego moce mogły zostać całkowicie zapieczętowane po opuszczeniu Gromu. Merlin demonstruje, jak to zrobić, przesuwając monetę bez wysiłku w ciągu kilku sekund, co motywuje Song Ana do kolejnej próby. Tym razem coś się dzieje – ale nie z monetą, lecz z kartką papieru, której rogi zaczynają się zwijać i tlić, ku nerwowemu śmiechowi boskiego sługi.
(23) Pytanie Song Ana o proste zaklęcia dostępne dla każdego zaskakuje Merlina, który nigdy nie widział się w roli nauczyciela, ale zachęcony bezpretensjonalnym podejściem przyjaciela decyduje się spróbować. Merlin tłumaczy, że podstawą magii jest wewnętrzna predyspozycja i silna wola, a inkantacje i gesty służą jedynie ukierunkowaniu tej mocy, podobnie jak tory dla pociągu. Jako pierwsze ćwiczenie kładzie na podłodze kartkę z narysowanym kółkiem i monetę obok niego, prosząc Song Ana, by spróbował telekinetycznie przesunąć monetę do środka kółka.
(22) Merlin proponuje pokazać Song Anowi, jak działa magiczne zmywanie naczyń, więc jedzą kanapki, po czym mama Merlina bez trudu wprawia naczynia w ruch zachwycając Song Ana spektaklem tańczących talerzy i ściereczek. Song An, który na Gromie musiał żmudnie zmywać naczynia wodą ze studni, jest pod ogromnym wrażeniem praktycznego zastosowania magii w codziennym życiu. Zainspirowany, pyta Merlina, czy istnieją proste zaklęcia dostępne dla każdego, nawet bez szczególnego talentu magicznego.
(21) Merlin tłumaczy Song Anowi, czym jest metamagia, czyli modyfikowanie zaklęć, by działały efektywniej lub precyzyjniej, i demonstruje bardziej zaawansowaną wersję zaklęcia zmiany koloru. Na ich oczach zwykła biała chusteczka powoli przybiera piękne barwy otoczenia, od różu przez fiolet po błękit, ku zachwytowi Song Ana. Merlin wyjaśnia, że takie zaklęcie używa się między innymi do projektowania wnętrz, by sprawdzić, jak dany przedmiot wyglądałby w różnych kolorach.
(20) Song An słucha wzruszony historii Falkora i przyznaje, że sam zawsze chciał mieć zwierzaka, ale jego mistrz na Gromie nigdy by się na to nie zgodził. Nagły błysk pioruna przykuwa jego uwagę do okna – widok burzy budzi w nim nostalgię za dawnym życiem i częściowo utraconymi mocami, choć szybko godzi się z tą stratą, doceniając nowe życie i przyjaźnie. Wracając do szczotkowania Falkora, Song An z entuzjazmem prosi Merlina, by pokazał mu jeszcze jakieś zaklęcia.
(19) Merlin opowiada Song Anowi historię Falkora – jak jego siostra Melpomena kupiła go na bazarze od podejrzanego typa, wbrew woli rodziców, którzy bali się kosztów i niebezpieczeństwa związanego z posiadaniem smoka. Z początku Falkor był trudny i stresował się wszystkim, co wyrażał gryzieniem, ale szybko nauczył się, że grzeczność popłaca i zżył się z całą rodziną. Song An kontynuuje szczotkowanie zadowolonego smoka, który rozleniwiony roztapia się na macie.
(18) Song An z zaciekawieniem obserwuje pokój Merlina, pełen bibelotów i plakatów, i żałuje, że jego własne wynajmowane lokum jest tak skromnie urządzone. Na macie rozkłada się Falkor, a Song An z entuzjazmem przejmuje szczotkę i odkrywa, że szczotkowanie smoka to zaskakująco przyjemne zajęcie. Patrząc na zadowolonego Falkora, Song An zaczyna zastanawiać się, jak duży smok wyrośnie, i pyta o to Merlina.
(17) Deszcz uniemożliwia dalszą zabawę na dworze, więc cała trójka przenosi się do pokoju Merlina, który jest pełen książek, pluszaków, plakatów i różnych bibelotów. Merlin proponuje pokazać Song Anowi, jak szczotkuje Falkora – a smok na samą wzmiankę o tym zabiegu reaguje z wyraźną radością. Gdy Falkor wygodnie rozkłada się na macie, Merlin tłumaczy Song Anowi technikę szczotkowania łusek i zaprasza go, by sam spróbował.
(16) Po uprzątnięciu kuchni chłopcy w końcu wychodzą z Falkorem na plac zabaw, gdzie smok radośnie wykonuje komendy w zamian za upragnione przysmaki. Zabawę przerywa jednak nagła ulewa, która przemacza wszystkich troje do suchej nitki i zmusza ich do ucieczki do domu. Merlin przynosi ręczniki dla wszystkich, a Song An z nadzieją zagląda przez okno, pytając, czy deszcz wkrótce przestanie.
(15) Merlin i Song An stają przed problemem masy bananowej przyklejonej do sufitu i po rozważeniu różnych opcji Merlin wpada na pomysł, by telekinetycznie unieść Song Ana, który posprząta trudno dostępne miejsce. Plan działa zaskakująco sprawnie, a Song An z zachwytem doświadcza magicznego unoszenia się po raz pierwszy w życiu. Po uprzątnięciu kuchni ze śladów kulinarnej katastrofy chłopcy mogą w końcu zająć się tym, po co Song An w ogóle przyszedł – zabawą z Falkorem.
(14) Robot kuchenny, prawdopodobnie przez wpływ boskich mocy Song Ana, szaleje i oblepia całą kuchnię masą bananowo-płatkową, a obaj chłopcy wychodzą z bitwy pokryci ciastem. Podczas sprzątania Merlin przypadkowo zrzuca z półki karton, który okazuje się być pełnym pudełkiem smoczych przysmaków – wszystkie ich wysiłki były zupełnie zbędne. Falkor dostaje upragnione ciasteczko, chłopcy zaczynają sprzątać pobojowisko, lecz masa przyklejona do sufitu pozostaje poza ich zasięgiem.
(13) Merlin i Song An znajdują przepis na ciastka bez mleka, który można zrobić ze składników dostępnych w domu. Pieczenie jednak szybko wymyka się spod kontroli, gdy Merlin postanawia użyć robota kuchennego zamiast mieszania ręcznego i zbyt mocno go przyspiesza. Efekt jest katastrofalny – banany obtoczone w płatkach owsianych zamieniają się w pociski, jeden z nich trafia Merlina prosto między oczy.
(12) Merlin i Song An wyruszają do sklepu z długą listą zakupów od mamy Merlina, zabierając ze sobą podekscytowanego Falkora, który podsłuchał słowo „spacer". Sprawnie kupują wszystko z listy i wracają do domu, a Song An dyskretnie ukrywa swoją nadludzką siłę, udając, że ciężkie torby nie sprawiają mu trudności. Dopiero po rozpakowaniu zakupów obaj odkrywają z rozpaczą, że zapomnieli kupić mleko kokosowe – jedyną rzecz, dla której w ogóle poszli do sklepu.
(11) Merlin i Song An postanawiają upiec ciastka dla Falkora i zajmują dużą kuchnię w domu czarodziejów, którą matka Merlina chętnie im udostępnia. Wspólnie przeglądają przepis i sprawdzają składniki, skrupulatnie notując potrzebne rzeczy. Brakuje mleka kokosowego, więc obaj decydują się wyskoczyć do sklepu, przy okazji pytając mamę Merlina, czy czegoś potrzebuje.
(10) Song An odwiedza Merlina, by razem potrenować Falkora w jego rozbudowanej zagrodzie pełnej przeszkód, a smok wita go już z radością i entuzjazmem. Plan nauki nowej komendy komplikuje się jednak, gdy okazuje się, że skończyły się smocze przysmaki niezbędne do motywowania pupila. Song An proponuje, by sami upiekli ciastka dla Falkora, choć niewiele wie o pieczeniu, a urządzenia elektryczne mają zwyczaj wariować w pobliżu boskiego sługi.
(9) Merlin naprawia drabinę za pomocą magii, ku wielkiej radości Song Ana i Falkora. Z przypadkowego spotkania w lesie rodzi się prawdziwa przyjaźń – Song An, ze swoim pogodnym charakterem, naturalnie wkrada się w życie introwertycznego Merlina, poznaje jego liczną rodzinę i regularnie odwiedza go w domu. Z czasem Falkor również go polubił, a kolejna wspólna wizyta ma na celu nauczenie smoka nowej sztuczki.
(8) Song An i Merlin wyruszają w poszukiwaniu zielonej trawy do czaru naprawiającego drabinę i znajdują ją w końcu nad pobliskim stawem. Wracają na polanę i z trudem składają złamaną drabinę w całość, posiłkując się prowizorycznym rusztowaniem z patyków i kamyków. Gdy konstrukcja jest gotowa, Song An z podekscytowaniem odstępuje miejsca Merlinowi, niecierpliwie czekając na pokaz prawdziwej magii.
(7) Merlin i Song An stają przed problemem złamanej pożyczonej drabiny, a Merlin odrzuca pomysł ucieczki z miejsca zdarzenia, bo nie pozwala mu na to sumienie. Po chwili namysłu chłopak postanawia użyć magii, by naprawić drabinę, choć sam nie jest pewien, czy mu wyjdzie. Do wykonania czaru potrzebuje fizycznego komponentu w postaci szybko rosnącej rośliny, najlepiej pędu bambusa.
(6) Po wspólnym upadku wszyscy troje wychodzą bez poważniejszych obrażeń — Falkor przytula się do Merlina, Song An otrzepuje się z trawy, choć czuje dziwne zmęczenie będące skutkiem nieświadomego użycia swoich boskich mocy. Chłopcy upewniają się nawzajem, że nic im nie jest, a Falkor wciąż łypie nieufnie na Song Ana. Radość z happy endu psuje jednak widok pożyczonej drabiny, która w wyniku upadku złamała się na pół, a Song An głowi się teraz, jak wytłumaczyć to staruszce, od której ją dostał.
(5) Merlin, ukrywający przed innymi własny lęk wysokości, z trudem wspina się po drabinie po Falkora, wspierany optymizmem Song Ana. W kulminacyjnym momencie smok sam skacze na niego, wybijając go z równowagi, a Song An rzuca się ratować sytuację, jednak za późno. Cała trójka – Merlin, Song An i Falkor – ląduje razem w trawie.
(4) Song An, zauważywszy że Falkor boi się zejść z drzewa, biegnie do pobliskiej wioski po drabinę i po krótkich negocjacjach z nieufnym gospodarzem udaje się mu ją zdobyć. Wraca na polanę i opiera drabinę o drzewo, lecz Falkor reaguje na nią jedynie wrogim syczeniem i nie rusza się z miejsca. W końcu Song An sugeruje, że to Merlin powinien po niego wejść.
(3) Merlin w panice goni zagubionego Falkora przez las, dręczony czarnymi myślami o tym, co może się stać, jeśli agresywny smok zaatakuje przypadkowego człowieka. Na polanie odnajduje smoka siedzącego na drzewie, a przy nim spokojnego, długowłosego młodzieńca o imieniu Song An, który próbował się z nim zaprzyjaźnić i ma już na pamiątkę podrapane dłonie. Razem próbują ściągnąć Falkora z drzewa, lecz smok uparcie odmawia zejścia, a Song An sugeruje, że zwierzak może mieć… lęk wysokości.
(2) Song An, boski sługa przybyły do śmiertelnego świata, gubi się w lesie podczas próby odnalezienia knajpki z makaronami, jednak zamiast się zdenerwować, spokojnie odpoczywa i wspomina życie w świątyni na górze. Jego relaks przerywa głośny hałas, po którym pod jego nogami przemyka mały, dziki smok, ciągnąc za sobą smycz. Chłopak próbuje złapać zwierzaka, ale ten ucieka na drzewo, a Song An postanawia pomóc mu wrócić do właściciela.
(1) Choć oficjalnie smok Falkor należy do jego siostry Melpomene, to właśnie Merlin zajął się wychowaniem gada i stworzył z nim wyjątkową więź. Podczas sobotniego spaceru po lesie, mającego na celu zmęczenie nadpobudliwego zwierzaka, niespodziewany głośny hałas płoszy smoka, który wyrywa smycz i ucieka w gęstwinę. Merlin w panice rusza za nim.
Merlin i Souel
Wietrzne Memy
(33) Po pysznej kolacji Merlin i Souel wracają do hotelu, gdzie Merlin natychmiast zasypia wyczerpany pierwszym dniem, a rano z trudem znosi śniadaniowy stres przed właściwymi zajęciami. Odbiera ich energiczna Katka, czyli Kateřina, w samochodzie prowadzonym przez wujka Vaška o wątpliwym stylu jazdy. W drodze do szkoły dziewczyna wyjaśnia plan dnia: najpierw zapoznanie się z grupą, potem zajęcia w terenie z podstawami magii rytualnej.
(32) W restauracji „U Veverky" z ponad trzystuletnią historią Merlin i Souel cieszą się udanymi zamówieniami – svíčkovą i knedlikami z „jahodami", które okazują się… truskawkami, co odkrywają ku lekkiemu zakłopotaniu Souela. Genashi radzi sobie z dokuczliwym hałasem, używając magii powietrza do wytłumienia dźwięków wokół ich stolika, czym zachwyca Merlina, który od razu prosi o naukę tej techniki. Souel tłumaczy fizyczną zasadę działania triku, choć zastrzega, że dla czarodzieja może być to już poziom specjalizacji genashiego.
(31) Merlin i Souel trafiają do klimatycznej restauracji „U Veverky" ukrytej w bocznych uliczkach Miedwogrodu, gdzie przy pomocy gestów i tłumacza w telefonie zamawiają svíčkovą i knedliki z „jahodami", a do picia kofolę zamiast piwa Kozel. Rozbawiona kelnerka sprawnie ich obsługuje, a chłopcy z ulgą odkrywają, że ceny są o wiele niższe niż w turystycznych restauracjach przy rynku. Przy odpoczynku po długim dniu zwiedzania Souel odkrywa, że restauracja ma wyjątkowo długą historię.
(30) Merlin i Souel opuszczają muzeum po kilku godzinach, nie obejrzawszy wszystkiego, i ruszają na kolację. Souel proponuje szukać małej, nieturystycznej knajpki w bocznych uliczkach, cytując mądrość Władcy Dusz o tym, że prawdziwa kuchnia kryje się z dala od głównych arterii. Souel chciałby spróbować knedlików i lokalnej koli zwanej kofolą, a gdy pyta Merlina o jego preferencje, obaj zmierzają już wybraną trasą przez chłodne, oświetlone latarniami uliczki Miedwogrodu.
(29) Merlin i Souel zwiedzają wystawę poświęconą magii, gdzie Souel filozoficznie zauważa, że kości do RPG to też rodzaj kości wróżebnych. Oglądają rytualne tkaniny, słomiane chochoły i inne tutejsze amulety, a Merlin z zaskoczeniem stwierdza, że te proste przedmioty naprawdę działają. Wyprawa kończy się salą o wiedźminach, gdzie Merlin kompletnie zapomina o wszystkim i pyta Souela o gry, najwyraźniej bardziej zainteresowany popkulturową wersją wiedźmińskiego świata niż politycznymi kontrowersjami.
(28) Merlin i Souel zwiedzają Muzeum Narodowe w Miedwogradzie, przechodząc przez wystawy od górnych pięter ku dolnym – przemysł i militaria robią na nich mniejsze wrażenie, choć Souel docenia ciężką maszynerię górniczą. Komiczną odskocznią jest sala z wypchniętymi zwierzakami o zadziwiająco dramatycznych minach, którą dokumentują zdjęciami. Przy ekspozycji dzikiej fauny i bestiarium zatrzymują się przy wypchanym smoku, co skłania ich do rozmowy o Falkorze i o medwieńskim konflikcie ze smokami – Souel refleksyjnie zauważa, że to pewnie stary antagonizm, w którym obie strony uważają tę drugą za wroga.
(27) Merlin i Souel docierają do Miedwogrodu, gdzie zimne powietrze atakuje zatoki czarodzieja, a różnica klimatyczna i kulturowa między Medwią a Novendią jest wyraźnie odczuwalna. Po zakwaterowaniu w hotelu i napisaniu do rodzin wychodzą zwiedzać – Falkor podobno waruje niespokojnie pod drzwiami Merlina w domu. Trafiają do ogromnego Muzeum Narodowego, gdzie Souel proponuje logicznie zacząć zwiedzanie od góry, a Merlin z powątpiewaniem patrzy na plan i przyznaje, że to nie jest wycieczka na jeden dzień.
(26) Merlin i Souel docierają wreszcie do Medwii po stresującym lotniskowym przeżyciu – Souel zachowywał spokój głównie dzięki wcześniejszym radom Cheoryeona, choć oczywiście się tym nie chwali. Na miejscu uderza w nich górskie zimno mimo letniego terminu, a Souel z zachwytem oddycha innym, magicznym powietrzem Medwii. Stara się zachować spokój dla dobra Merlina, sprawdza rozkład jazdy i oznajmia, że autobus przyjedzie za dziewięć minut.
(25) Plan zadziałał – Falkor, zainspirowany ciastkową łapówką i argumentem o byciu „specjalistą od latania", imponuje gryfowi swoim lotem, co rozbudza w nielocie rywalizacyjną dumę i motywuje go do samodzielnych prób. Po wielu upadkach gryf w końcu wzbija się na wyższą platformę i uwiją sobie gniazdo wśród koron drzew, triumfując z wysokości. Wątek przechodzi do kolejnej przygody: Merlin, wbrew swojej naturze unikającej podróży, jedzie z Souelem na wyjazd naukowy do Medwi i przeżywa typowy dla siebie atak paniki pakowania i sprawdzania dokumentów.
(24) Souel obserwując gryfa dochodzi do wniosku, że zwierzak po prostu nie wie, że skrzydła służą do latania – matka prawdopodobnie nie zdążyła go tego nauczyć. Proponuje nieoczekiwane rozwiązanie: zaprzyjaźnić gryfa z Falkorem, by smok pokazał mu przez przykład, jak się lata. Merlin ma obawy, że różne gatunki mogą sobie nie przypaść do gustu, ale Souel zapewnia, że przy odpowiednim zapoznaniu i z jego magiczną barierą wiatrową jako zabezpieczeniem, powinni dać radę, zaznaczając, że ostateczna decyzja należy do Merlina.
(23) Merlin aktualizuje Souela o przygody z Falkorem – stolik kawowy poszedł w drzazgi gdy smok rozłożył skrzydła, a weterynarz orzekł, że kasłanie to znak przygotowań do ziania, choć nikt nie wie czym. Biurokratyczne rejestrowanie smoka okazało się trudniejsze niż perspektywa potencjalnego ziania ogniem. Przy gryfie w schronisku Souel dowiaduje się, że zwierzak był osłabiony przez niedożywienie jako pisklę i mimo powrotu do zdrowia nie wykazuje żadnej chęci do latania – nawet miski z jedzeniem na platformie nie skłaniają go do prób wzbicia się w górę.
(22) Po wizycie w Haverunie i intensywnym treningu z Władcą Powietrza Souel wraca do Stellaire, gdzie Aerind regularnie go odwiedza i bardzo przypadł do gustu jego mamie. Kiedy Merlin prosi o pomoc z gryfem w schronisku, który nie chce latać mimo powrotu do zdrowia, Souel bez wahania się zgadza, widząc podobieństwo do sytuacji z Falkorem. Na miejscu poznaje gryfa i pyta Merlina o wieści od smoka, zaczynając od nawiązania relacji ze zwierzakiem zanim przejdą do właściwego treningu.
(21) Nauka latania Falkora przynosi powolne, ale realne efekty – Souel stabilizuje jego pierwsze chaotyczne szybowania magią wiatru, a obaj starają się nie dramatyzować paniki smoka, by go nie zniechęcić. Z czasem Falkor opanowuje lot, choć woli spędzać czas na ziemi, a Souel sugeruje, że mogłoby się to zmienić, gdyby Merlin latał razem z nim. Wątek przeskakuje do schroniska dla magicznych zwierząt, gdzie Merlin trafił jako wolontariusz i gdzie napotyka gryfа który nie chce latać mimo pełnego powrotu do zdrowia, co skłania go do sięgnięcia po telefon i napisania do Souela jako eksperta od podobnych problemów.
(20) Souel pomaga Merlinowi nauczyć Falkora latać, wychodząc z założenia, że smok nie latał, bo nie miał starszego pobratymca do naśladowania. Pierwszy etap treningu – zawieszenie smakołyku wysoko na drapaku – przynosi pierwsze efekty, gdy Falkor odkrywa, że może użyć skrzydeł, by dosięgnąć nagrody. Souel przechodzi do kolejnego ćwiczenia na platformie, ręcznie rozkładając smocze skrzydła i oswajając Falkora z uczuciem wiatru pod błonami, przygotowując go do złagodzenia lądowania skrzydłami.
(19) Merlin martwi się, że Falkor nie próbuje latać, mimo że weterynarz potwierdził jego pełną sprawność fizyczną – chłopak podejrzewa, że smok, podobnie jak on sam, może mieć lęk wysokości. Prosi Souela o pomoc, a genashi chętnie się zgadza. Z czasem oswaja się też z liczną rodziną Merlina i zaczyna regularnie bywać w domu. Plan nauki latania opiera się na zawieszeniu smakołyku wysoko na drapaku, by Falkor musiał użyć skrzydeł, żeby go dosięgnąć.
(18) Souel i Merlin spacerują z Falkorem po lesie, rozmawiając o chowaniu smoka – Merlin porównuje go do husky'ego i przyznaje, że czyta poradniki dla psiarzy. Souel opowiada o swoim dawnym lęku przed lataniem na własnym wietrze, wynikającym z kompleksu niższości, i po raz pierwszy przyznaje się do tej słabości wprost. Na koniec niespodziewanie proponuje małą obietnicę: pewnego dnia razem poszybują – Merlin na Falkorze, Souel na wietrze.
(17) Merlin czeka na Souela w spokojnym lesie na obrzeżach miasta, trzymając na smyczy Falkora, który stroszy kolce na widok zbliżającego się genashiego. Merlin wyjaśnia, że celowo wybrał neutralne miejsce zamiast domu, bo smoki są terytorialne i mogłyby być bardziej agresywne wobec nieznajomych we własnym rewirze. Po spokojnym obwąchaniu butów Souela Falkor odpręża się, a Merlin ze śmiechem oznajmia, że genashi jest pierwszym prawilnie zapoznanym nieznajomym w historii jego smoka.
(16) Plan działa – Luciana ucieka z kawiarni po półtorej godziny, skutecznie zniechęcona przez Merlina wcielającego się w „Souela". Po zdjęciu iluzji przez Suyeon cała czwórka spotyka się w parku, gdzie Souel dziękuje Merlinowi za pomoc, a Merlin przeprasza, że nie przejrzał wcześniej zamiarów Luciany. Cheoryeon wręcza licealiście swoją wizytówkę, oferując usługi jasnowidza ze zniżką „od Souela", a Suyeon proponuje zabrać zaczarowaną zawieszkę jednorożca do przyjaciółki Yen, która jako jedyna potrafi oczyścić ją z zaklęć.
(15) Merlin w iluzji Souela spotyka się z Lucianą w kawiarni i ku własnemu zdziwieniu świetnie sobie radzi z zniechęcaniem jej – nie zgadza się z niczym, co mówi, opowiada o nudnych projektach studenckich, a potem rujnuje jej apetyt na ciastko wstrętną historią o narośli na stopie babci. Luciana wytrzymuje półtorej godziny, po czym ucieka w popłochu, gdy Merlin grozi kolejną opowieścią medyczną. Wyczerpany, ale triumfujący czarodziej zerka w stronę stolika, gdzie siedzi „starszy pan", czyli prawdziwy Souel z bliźniakami Moon.
(14) Po ustaleniu, że stalkerką jest Luciana z klasy Merlina, która używała zaczarowanej zawieszki jednorożca do śledzenia ich spotkań, czwórka opracowuje plan: Merlin w iluzji Souela spotka się z dziewczyną w kawiarni i zagada ją opowieściami o „swoich" problemach, aż ta straci zainteresowanie. Prawdziwy Souel siedzi przy sąsiednim stoliku przebrany magicznie za starca, z bliźniakami Moon jako „wnukami", by nadzorować akcję. Luciana właśnie wchodzi do kawiarni, elegancko ubrana jak na randkę, a napięcie rośnie w oczekiwaniu na rozegranie planu.
(13) Merlin przyznaje się Souelowi, że też od jakiegoś czasu czuje czyjąś obecność podczas treningów, a obaj odkrywają, że obserwator pojawia się wyłącznie wtedy, gdy są razem. Przy frytach w McRonald's ustalają, że nie będą od razu angażować policji – Merlin wspomina o cioci w policji jako planie awaryjnym, Souel zaś o dwójce utalentowanych znajomych czarodziejów, którzy mogliby pomóc. Merlin, zainspirowany programem o stalkingu, ma już pomysł, jak przepłoszyć obserwatora, i zaczyna go omawiać z Souelem.
(12) Souel podczas kolejnych treningów coraz wyraźniej wyczuwa, że ktoś ich obserwuje z pobliskich drzew, i próbuje to zbadać za pomocą kontroli powietrza, nie chcąc jednak niepokoić Merlina. Stres z powodu niewiedzy narasta, a Souel zmienia godziny i dni spotkań, lecz tajemnicza obecność wciąż się pojawia. W McRonald's, dokąd Merlin zaciąga go po skróconym treningu, obaj w końcu przyznają się sobie nawzajem, że zauważyli obserwatora.
(11) Merlin coraz lepiej radzi sobie z magią powietrza pod okiem Souela, choć nauka przenoszenia przedmiotów wiatrem idzie mu powoli – Souel jednak cierpliwie go chwali i tłumaczy, co sprawia, że chłopak nie traci motywacji. W międzyczasie tajemniczo zachowująca się Luciana wręcza Merlinowi zawieszkę z jednorożcem do telefonu, co chłopak przyjmuje z radością, zupełnie nie zauważając podejrzanego blasku, którym zawieszka i łabędź na etui dziewczyny odpowiadają sobie nawzajem. Fragment kończy się wiadomościami między Merlinem i Souelem umawiającymi się na kolejny trening.
(10) Souel przybywa na sobotni trening przed czasem i odpoczywa na trawie, gdy pojawia się spóźniony Merlin z pudełkiem domowych czekoladowych ciastek, upieczonych z pomocą mamy jako podziękowanie za korepetycje. Souel jest autentycznie zachwycony wypiekiem, a wspólna przerwa przy ciastkach rozluźnia atmosferę między nimi. Podczas treningu Merlin pracuje nad przenoszeniem przedmiotów wiatrem i choć nie jest to łatwe, Souel z zadowoleniem zauważa, że chłopak jest spokojniejszy i bardziej skupiony niż wcześniej.
(9) Dzięki prywatnym lekcjom z Souelem Merlin nie tylko przestaje bać się magii powietrza, ale zaczyna ją doceniać i używać w codziennym życiu, na przykład do łapania uciekających autobusów. Na sprawdzianie po raz pierwszy radzi sobie bezbłędnie i dostaje czwórkę, po czym od razu dzwoni do Souela z nowinami i umawia się na kolejne spotkanie, planując upiec mu ciastka. W drodze do domu zagaduje go tajemniczo zachowująca się Luciana, która wyraźnie próbuje dowiedzieć się czegoś o jego „kumplu" – Merlin jednak nie łapie aluzji i śpieszy na autobus.
(8) Po zajęciach Souel rozmawia ze swoją paczką przyjaciół przez internet. Uspokajają go przed korepetycjami z Merlinem, a poranna wróżba z kart tym razem wypada pomyślnie. Na pierwszej prywatnej lekcji wszystko idzie zaskakująco dobrze – Merlin sprawnie odbija balon strumieniami powietrza – jednak gdy próbuje zmienić tor lotu balonu, moc znów chwilowo wymyka się spod kontroli. Souel szybko reaguje i spokojnie proponuje nowe ćwiczenie: naukę rozpraszania wiatru, tłumacząc, że w sztukach walki najpierw uczy się upadać, a dopiero potem atakować.
(7) Po chaosie na lekcji Souel bierze odpowiedzialność na siebie, co skutkuje tym, że nauczycielka wmanewrowuje go w udzielanie Merlinowi prywatnych korepetycji z magii powietrza, ku zdumieniu chłopaka, który nie może uwierzyć w ten obrót spraw. Pierwsze zajęcia odbywają się za miastem, z dala od innych ludzi, a Merlin, bez presji ocen i wychowawczyni, okazuje się zaskakująco zdolny, swobodnie odbijając balonik strumieniami powietrza. Souel modyfikuje ćwiczenie, proponując, by odbijali balonik przy użyciu tarcz powietrznych, co Merlin przyjmuje ze znacznie mniejszym stresem niż poprzednio.
(6) Souel używa pióra podarowanego mu przez Władcę Powietrza i modlitwy, by okiełznać szalejący cyklon Merlina, tworząc przeciwny wir, który neutralizuje rozszalałą magię. Gdy wraca nauczycielka i ze zgrozą patrzy na zdewastowaną salę, Souel staje między nią a przerażonym Merlinem i bierze odpowiedzialność na siebie, tłumacząc, że to jego błąd dydaktyczny, że za szybko przeszedł do zbyt trudnych ćwiczeń.
(5) Merlin trafia w parze z Russellem, klasowym „tankiem", co szybko obraca się w katastrofę – przypadkowo przebija tarczę kolegi i powala go na podłogę, czym wzbudza jego gniew. Kiedy Russell atakuje go mocniejszym zaklęciem, tarcza Merlina reaguje autonomicznie i z nadmierną siłą, zamieniając się w gwałtowny cyklon, który zaczyna poruszać przedmiotami w całej sali. Przerażony Merlin traci kontrolę nad własną magią i bezradnie obserwuje narastający chaos, wiedząc, że coś poszło bardzo nie tak.
(4) Souel kontynuuje zajęcia, demonstrując uczniom kolejne techniki magii powietrza – najpierw utrzymywanie balonu w powietrzu, a potem efektowny pokaz tworzenia powietrznych platform, wchodząc po niewidzialnych stopniach i siadając w powietrzu po turecku, ku zachwytowi klasy. Wyjaśnia zasadę fizyczną stojącą za sztuczką, zagęszczanie cząsteczek powietrza do postaci ciała stałego, i uczciwie przyznaje, że sam uczył się tego przez kilka miesięcy. Na zakończenie prezentuje tarcze powietrzne i prosi uczniów, by w parach ćwiczyli ich tworzenie, odpierając ataki balonami i podmuchami wiatru.
(3) Souel prowadzi praktyczną część zajęć, tłumacząc zasadę rezonansu na przykładzie mostu Tacoma i prosząc uczniów, by nadmuchali baloniki magią powietrza – na tyle mocno, by się rozciągnęły, ale nie pękły. Merlin, po tym jak Souel przyłapuje go na próbie oszukania i nadmuchania balonu tradycyjnie, pod czujnym okiem prowadzącego w końcu udaje mu się wykonać ćwiczenie poprawnie. Souel chwali go i zapowiada przejście do dalszej części zajęć.
(2) Souel, genashi powietrza prowadzący praktyki z magii, przychodzi na zajęcia zdenerwowany złą wróżbą z kart zapowiadającą niepowodzenie, choć stara się zachować spokojny, profesjonalny wygląd. Przed klasą tłumaczy praktyczne zastosowanie magii powietrza w codziennym życiu, między innymi do wspinania się po schodach, i prosi uczniów, by rzucili w niego chusteczkami jako demonstrację. Gdy jeden z uczniów atakuje go z zaskoczenia, Souel sprawnie odchyla atak i łapie paczkę w locie, w duchu triumfując nad złowróżbną Lewitującą Wyspą.
(1) Merlin zaczyna dzień od burzliwego poranka w domu, gdzie mama bezlitośnie go budzi, a chaos śniadania z dziewięcioma siostrami sprawia, że ledwo zdąża na zajęcia. W szkole okazuje się, że czekają go specjalne lekcje magii powietrza prowadzone przez studenta-praktykanta o imieniu Souel – młodego mężczyznę, który momentalnie podbija serca większości klasy. Merlin obserwuje całość z dystansem i lekką podejrzliwością, szukając miejsca na uboczu, gdzie mógłby uczestniczyć w zajęciach bez zwracania na siebie uwagi.
Zakończone wątki
Merlin i Orion
Smocze opowieści
To, że Merlinowi udało się skończyć semestr bez żadnych zagrożeń zdecydowanie stanowiło powód do świętowania. A że grupie nastolatków udało się wybrać ku temu bardzo specjalną kawiarnię, w której spotkali bardzo specjalne go kelnera, to już zupełnie inna sprawa. Ów specjalny kelner, pan Moonward, znany i poczytny pisarz, dysponował unikalną umiejętnością - rozmową ze zwierzętami. Merlin postanowił poprosić pana Moonwarda o pomoc, by dowiedzieć się, dlaczego jego w miarę grzeczny smok zagiął nagle parol na książki w domu i próbował je pozjadać.
Merlin i Isarr
Smok, nastolatek i wredny naga
Jak to nieodrobiona przez ferie praca domowa z zielarstwa potrafi wywrócić w życiu i sprawić, że człowiek może zapoznać niezwykłe osobistości.
13 lipca 2023
Nie mój smok, nie mój problem
Melpomene, jedna z wielu sióstr Merlina, przynosi do domu małego smoka kupionego na bazarze od podejrzanego handlarza, co wywołuje burzę w rodzinie – mama jest przeciwna, ale rodzeństwo w końcu solidarnie staje za siostrą i postanawia razem zaopiekować się zwierzakiem. Pierwszej nocy Merlin odkrywa wystraszonego, płaczącego smoka kryjącego się pod stołem i instynktownie go oswaja, owijając kocem i karmiąc jajkami, a smok zasypia przytulony do chłopca. Następnego dnia okazuje się, że smok naćpany był przez handlarza środkami uspokajającymi i bez nich jest agresywny – atakuje wszystkich z wyjątkiem Merlina. Przybywa ciocia Morgana, która chce nauczyć smoka posłuszeństwa metodą kar i nagród, jednak gdy zamierza rzucić w niego lodowym zaklęciem, Merlin w odruchu staje między nimi i wchodzi w linię zaklęcia, co kończy się magiczną eksplozją i chwilowym omdleniem chłopca. Po przebudzeniu ciocia wyjaśnia mu, że smok wcale go nie lubi – boi się, bo z jego perspektywy Merlin jednym machnięciem ręki powalił trójkę magów. Merlin nie może się z tym pogodzić i tej samej nocy wraca do kojca z jajkami i swoim kocem, by przez cierpliwe wyciąganie ramion przekonać smoka, że nie jest zagrożeniem – i smok w końcu do niego przychodzi. Rodzeństwo wspólnie planuje opiekę nad zwierzakiem, organizuje wizytę u weterynarza i debatuje nad imieniem, aż Melpomene przekazuje decyzję Merlinowi, bo to jego smok słucha – a chłopiec proponuje imię Falkor.
06 stycznia2026
Nowy Rok
Od Merlina – Nowy Rok
Merlin wraca ze szkoły na ferie, odkrywając stos zadań domowych, które postanawia odłożyć na później. Salem cierpliwie i wiernie przypomina mu o tym obowiązku, Merlin zaś każdorazowo wymyśla nowe uzasadnienia prokrastynacji – najpierw czeka na koniec świąt, potem na Nowy Rok, potem na „kilka dni po”. Tymczasem ozdabia naklejkami nowy kalendarz, odmawia pójścia na siłownię z Bernadette, po czym mimo wszystko idzie i wraca z zakwasami. Wieczór przed powrotem do szkoły zastaje go z nietkniętym esejem o barierach w Wielkiej Wojnie. Gdy Merlin lamentuje nad własną nieodpowiedzialnością, Salem mówi mu coś nieoczekiwanie łagodnego: za kilka lat nie będzie pamiętał ocen, ale zapamięta stempelki z jednorożcami, kakao z rodzicami i zabawę z Falkorem w śniegu. Pracę i tak trzeba zrobić – ale życie to nie tylko terminy. Merlin siada do eseju z nową energią, a Salem radzi, żeby w przyszłym roku spróbował zacząć chociaż trochę wcześniej.
listopad 2025
Opovember
Od Merlina – Sekret
Zarywając noc przy anime, Merlin słyszy o trzeciej w nocy tajemniczą melodię dobiegającą ze składziku. Trafia na Polihymnię grającą na keyboardzie własne kompozycje – od roku tworzy muzykę w ukryciu, bo boi się porównań z Euterpe, uznawaną za rodzinną muzyczkę. Merlin, przyłapany przez skrzypnięcie drzwi, nie ucieka, lecz szczerze mówi siostrze, że to, co usłyszał, było piękne i inne – nie gorsze, po prostu inne. Gdy Polihymnia przyznaje się do strachu przed rozczarowaniem rodziny, Merlin proponuje kompromis: nie musi pokazywać wszystkim naraz, wystarczy jedna zaufana osoba. Polihymnia pyta, czy on by posłuchał. Merlin zgadza się bez wahania, siada na pudełku i słucha prywatnego koncertu z pięciu utworów, podczas którego jego nieśmiała siostra przemienia się w pewnego siebie muzyka.
Od Merlina – Obroża
Podczas powrotu z zakupów Merlin i mama spóźniają się na autobus i czekają w deszczu pod magiczną barierą. Merlin słyszy piszczenie dobiegające ze śmietnika i odnajduje przemoczonego, wyczerpanego czarnego kociaka – chowa go za pazuchę i pyta mamę, czy może go zatrzymać. W domu rodzice omawiają po cichu trudną sytuację finansową i planują oddać kotka do schroniska następnego dnia, podczas gdy całe rodzeństwo siedzi wokół wiklinowego koszyka i spiera się o imię dla zwierzaka, kolejno proponując opcje od Mruczka przez Belzebuba po Conan Barbarzyńcę. Dyskusję kończy sam kociak, który siada prosto, rozgląda się po dziecięcych twarzach i spokojnie oznajmia, że ma na imię Salem – i że chętnie przyjmie obrożę, ale bez dzwoneczka.
Od Merlina – Zemsta
Erato zwołuje naradę rodzinną po tym, jak chłopak ze szkoły publicznie ją upokorzył, odrzucając jej odmowę randki zjadliwym komentarzem przy całej grupie znajomych. Siostry natychmiast przechodzą do trybu zemsty, lecz gdy Merlin zostaje wywołany do głosu, proponuje coś innego: całkowite ignorowanie Geerta, bo tacy ludzie żywią się uwagą i bez niej tracą grunt pod nogami. Erato przez tydzień konsekwentnie traktuje go jak powietrze, a sytuacja odwraca się – Geert eskaluje, frustruje się i w końcu przeprasza ją publicznie w stołówce, po czym sam staje się obiektem żartów swoich znajomych. Erato przychodzi do Merlina z wieścią o sukcesie i pyta, skąd wziął ten pomysł – ten tłumaczy, że zainspirował go wykład z metamagii o klątwach, które wzmacniają się pod wpływem każdego ataku. Na pytanie o wybaczenie Erato odpowiada, że zobaczy, czy Geert przestanie być okropny dla innych — bo tylko to będzie dowodem, że naprawdę coś zrozumiał.
Od Merlina – Twarz
Podczas śniadania Terpsychora opowiada o swoim pierwszym solowym występie tanecznym, nieśmiało sugerując, że chciałaby mieć kogoś z rodziny na widowni. Wszyscy – rodzice i siostry – mają w tym terminie nieodwołalne zobowiązania, Merlin zaś nazajutrz ma ważny sprawdzian z chemii. Wieczorem słyszy, jak siostra płacze w swoim pokoju, wchodzi bez pukania i dowiaduje się, że Terpsychora czuje się nieważna jako najmłodsza. Merlin bez długiego namysłu oznajmia, że przyjdzie. W środę, w marynarce taty i wytartych glanach, siada w pierwszym rzędzie zamiast w bezpiecznym kącie przy siatkach. Gdy Terpsychora dostrzega go na widowni, rozkwita – tańczy z siłą i energią, co jakiś czas wracając wzrokiem do brata jakby to była jej kotwica. Merlin klaszcze do bólu dłoni. Sprawdzianu z chemii nie zdaje, ale kompletnie mu to nie przeszkadza.
Od Merlina – Ambicja
Merlin zjawia się na rozmowie kwalifikacyjnej w księgarni „Leże Smoka" i ku swojej uldze zastaje nie kolejną iluzoryczną rekruterkę Talii, lecz zwyczajną panią Wandę. Rozmowa przebiega sprawnie – pytania o motywację i plany na przyszłość Merlin odbija jak piłeczki, rozpoznając po kolei scenariusze przećwiczone z siostrą. Gdy jednak pani Wanda doprecyzowuje, że księgarnia nie stosuje polityki zniżek, improwizuje i proponuje kawę na koszt firmy – co rozbawia rekruterkę na tyle, że go zatrudnia. Wróciwszy do domu, Merlin chłodno oznajmia Talii, że dostał pracę, ta zaś natychmiast zrywa się z kanapy i odtańcowuje taniec zwycięstwa, po czym poważnieje i mówi mu, że jest z niego dumna. Merlin dziękuje jej za pomoc i obiecuje – może – kupić jej coś na konwencie, jeśli będą pandy.
Od Merlina – Obawa
Merlin chce zarobić na letni konwent i postanawia aplikować do księgarni „Leże Smoka", jednak sama perspektywa wysłania maila go paraliżuje. Talia przyłapuje go na gadaniu do siebie, przejmuje inicjatywę, wysyła CV w jego imieniu i ogłasza, że następnego dnia przygotuje go do rozmowy kwalifikacyjnej. Sesja okazuje się ciągiem surrealistycznych symulacji z udziałem iluzorycznych rekruterek – od wrzeszczącej Brunhildy von Steinstange, przez słodką Lottie i znudzoną Jessicę, aż po mistyczną Madame Fatimę pytającą, jaką książką byłby Merlin. Chłopak zalicza kolejne porażki, ale Talia nie odpuszcza, zapowiadając kolejną rundę nazajutrz.
Od Merlina – Węzeł
Po głupiej kłótni o pilota do telewizora, która przy rodzinnym obiedzie przerodziła się w wymianę złośliwości, Merlin nie może zasnąć. W środku nocy schodzi do kuchni i zastaje tam Melpomenę. Bez słów parzą razem herbatę – absurdalnie słodką, w kubkach w jednorożce – i siadają naprzeciwko siebie. Rozmowa zaczyna się od serialu Mel, a kończy na przeprosinach: Merlin przyznaje, że był zły po złym dniu, Melpomena wyznaje, że czuje się samotna po tym, jak nauczycielka ją skrzywdziła, a koleżanka nie stanęła w jej obronie. Merlin mówi, że ją rozumie, i proponuje wspólne oglądanie filmu. Melpomena zgadza się, zastrzegając, że jeśli będzie nudny, zaśnie mu na ramieniu.
Od Merlina – Cisza
Merlin zauważa, że Euterpe – zawsze perfekcyjna i zdyscyplinowana – utkwiła w kółko przerywając ten sam utwór. Wchodzi do jej pokoju i dowiaduje się, że siostra przed tygodniowym koncertem paraliżuje trema, której wcześniej nigdy nie czuła. Przypomina sobie, jak znajoma Guinevere pomogła innej siostrze przez „przedłużoną ekspozycję na czynniki stresogenne" – czyli regularne granie przed publicznością. Euterpe daje się przekonać i urządza dla niego minikonert, Merlin zaś szybko wciela się w rolę rozpraszającego widza, strategicznie kichając i smarkając w najgorszych momentach. Euterpe, zamiast się irytować, łapie pomysł – prosi go, by przestawił krzesło tam, gdzie podłoga bardziej skrzypi.
Od Merlina – Wzór
Kaliope – przewodnicząca samorządu i szkolna wszechwiedzącą – przychodzi do pokoju Merlina z problemem, który po raz pierwszy wytrącił ją z równowagi: ktoś anonimowo podrzuca jej tajemnicze prezenty z poetyckimi karteczkami, a ona nie potrafi ustalić, kto za tym stoi. Merlin, wysłuchawszy szczegółów — biała kamelia, czekoladki, holograficzna karta Mokeponów – rozpoznaje schemat i puszcza siostrze odpowiedni odcinek anime, w którym rozgrywa się identyczna sytuacja. Kaliope błyskawicznie łapie trop: szuka kogoś z kręgu fanów shoujo i wraca do akcji z odzyskanym animuszem, zostawiając Merlina z nadzieją na holograficzną kartę jako zapłatę za pomoc.
Od Merlina – Przeszłość
Merlin, szukając pomocy przy eseju z historii magii, trafia do pokoju starszej siostry Klio – zagorzałej miłośniczki historii. Ta z entuzjazmem ciągnie go do domowej biblioteki, gdzie zamiast potrzebnej książki odkrywa stary album ze zdjęciami. Rodzeństwo spędza całe popołudnie, przeglądając rodzinne fotografie – ślub pradziadków, mamę w dziecięcym kombinezonie, legendarną budyniową katastrofę Merlina i jego pierwsze zaklęcie. Gdy wracają do rzeczywistości, Klio wpada na pomysł: tematem eseju powinni być sami Spellmanowie – równie niezwykli i godni podziwu, jak bohaterowie zakurzonych kronik.
Od Merlina – Oko
Merlin odwiedza starszą siostrę Uranię na strychu, który ta przemieniła w prywatne obserwatorium, przynosząc jej kakao i ciastka jako pretekst do wyrwania jej z nauki. Urania, zagłębiona w skomplikowanych obliczeniach astronomicznych, przyjmuje przerwę z wdzięcznością. Przy okazji wyjawia bratu wyniki jego horoskopu – symbole Oka Cyklonu i Rozstajów przepowiadają, że wkrótce znajdzie się w centrum destruktywnych wydarzeń, które mogą jednak doprowadzić go do czegoś niesamowitego. Merlin przyjmuje tę wieść z rezygnowanym humorem, stwierdza, że destrukcja i tak go znajdzie, więc na razie skupi się na ciastkach.
31 października 2025
Halloween
Od Merlina – Halloween
Wciągnięty w teorię spiskową Hawthorna, Merlin wraz z Guinevere i Bernadette postanawia spędzić Halloween w opuszczonym domu, rzekomo nawiedzonym przez ducha alchemika. Legenda głosi, że duch testuje intruzów, a trzykrotne oparcie się jego pokusom i koszmarom może go pokonać. Gdy grupa niefortunnie się rozdziela, Merlin, przekonany, że to tylko skomplikowany żart przyjaciół, z humorem odrzuca kolejne oferty zjaw: najpierw odmawia opieki nad wymarzonym jednorożcem, potem rezygnuje z magicznej księgi dającej wszechwiedzę, a na koniec racjonalnie odpiera wizję koszmaru dorosłości w postaci biurokracji i pękających rur. Kiedy w końcu spotyka swoich prawdziwych, przerażonych przyjaciół, dociera do niego, że nieświadomie przeszedł próbę i trzykrotnie przeciwstawił się prawdziwemu duchowi. Uświadomiwszy sobie, że właśnie rozwścieczyli potężną zjawę, cała paczka w panice rzuca się do ucieczki.
sierpień 2025
AUgust
Od Merlina – Baśń czwórki wspaniałych [AU]
Życie Merlina, giermka o magicznych zdolnościach z tendencją do siania chaosu, przypominało bardziej serię komicznych katastrof niż epicką pieśń. Jego typowy dzień polegał na ratowaniu butów przed Falkorem i próbach przetrwania kolejnych genialnych pomysłów księżniczki Amelii. I właśnie jeden z takich pomysłów stał się początkiem całego ambarasu. Wystarczyło jedno naładowane nieokiełznaną magią Merlina uderzenie, by spokojna polana zamieniła się w pobojowisko. W sam środek tego bajzlu wparadował baron Siegbert von Brettspiel – jegomość z pretensjonalnym wąsem i magicznym monoklem. Ogłosił, że Amelia wygrała jego ekskluzywną grę terenową, po czym, mamiąc ją wizją niezapomnianej przygody, uprowadził ją do swojego zamku. Gdy tylko czar wiążący prysł, przyjaciele księżniczki, uzbrojeni w Kompas Przeznaczenia, ruszyli w pościg, by odbić swoją szefową z łap niemodnie ubranego barona.
Ich podróż okazała się być istnym festiwalem dziwactw. Najpierw musieli zaimponować pretensjonalnej driadzie, wygrywając „Konkurs Mody Leśnej”, a chwilę później wpadli w szpony natrętnych wróżek-akwizytorek, które próbowały wcisnąć im ubezpieczenie od „ataku zrzędliwego borsuka”. Następnie, by przejść przez jaskinię, musieli zaspokoić wyrafinowane podniebienie ogra-smakosza, który wzgardził królewskimi specjałami, by ze łzami w oczach spałaszować starą, zapomnianą kanapkę Merlina. Zaraz potem zostali uwięzieni w opuszczonym młynie przez Adama, ducha poety-grafomana, którego pokonali dopiero w poetyckim pojedynku na rymy, gdzie optymistyczne wierszyki Song Ana o pączkach starły się z egzystencjalnym bólem zjawy. Ale to nie koniec! Drużyna musiała jeszcze stawić czoła Rzece Negatywnych Myśli, która szeptała im do głów ich największe lęki. Na szczęście nikt nie potrafił dowalić Merlinowi bardziej niż on sam, więc jego samoakceptacja i riposty w stylu „powiedz mi coś, czego nie wiem” sprawiły, że rzeka dosłownie wyparowała z frustracji.
W końcu, po tych wszystkich przebojach, dotarli do zamku barona, który okazał się być gigantyczną biblioteką gier planszowych. Do tego okazało się, że żadnego porwania nie było! Nieśmiały baron po prostu szukał godnego przeciwnika do gry, a księżniczka Amelia, widząc w tym potencjał na świetną zabawę, z radością dała się „porwać”. Zanim jednak ktokolwiek zdążył zaprotestować, cała czwórka została wciągnięta do wnętrza magicznej partii szachów, by zmierzyć się z armią obsydianowych figur. Bohaterowie, nie znając zasad, wykorzystali wszystkie zdobyte po drodze skarby. Korzeń od ogra posłużył za przynętę na Konia, Żabia Laska pozwoliła przeskoczyć barierę postawioną przez Wieżę, a Śmieciarz, przypudrowany pyłkiem od driady, swoim urokiem dosłownie roztopił potężną Królową. Ostatecznie Merlin pokonał wrogiego Króla, łaskocząc go w podstawę piórem od ducha-poety. Po powrocie do rzeczywistości, powitani przez dumną księżniczkę i pełnego podziwu barona, mogli wreszcie zasiąść do zasłużonych ciastek. Bo może i życie Merlina nie miało epickiej struktury, ale z takimi przyjaciółmi i perspektywą deseru, było o niebo lepsze.
14 lutego 2025
Walentynki
Od Merlina – Walentynki
Takiego plot twistu to Merlin nie przewidział. Jego kolega ze szkolnej ławki, Hawthorn, wygrał bilet na darmową, romantyczną kolację tylko we dwoje, lecz został wystawiony przez swoją randkę, Lucjanę. W zasadach konkursu było napisane, że koniecznie trzeba z owego biletu skorzystać, przychodząc ze swą randką, więc Merlin musiał stanąć na wysokości zadania, wbić się w garnitur i ratować portfel Hawthorna przed koniecznością zapłacenia kary za niewykorzystanie wygranej. Co za dziwne zasady, prawda?
grudzień 2024
Yule
Od Merlina – Yule
Rodzina Spellmanów ubiera świąteczną sosnę w ogrodzie – dziesiątka rodzeństwa kłóci się o motyw przewodni dekoracji, kolejność wieszania bombek i kolory łańcuchów, ale jakoś udaje im się ubrać choinkę bez większej katastrofy. Mama wywołuje wszystkich pierniczkami do dekorowania, a Merlin wymawia się od słodkiego chaosu, zabierając Falkora do swojego pokoju – po czym z lekkim niepokojem informuje smoka, że na święta przyjedzie ciocia Morgana.
listopad 2024
Opovember
Miękisz asymilacyjny
Merlin zapomina o projekcie z eliksirów – wodzie księżycowej, którą miał przygotować podczas pełni – bo spędził niedzielny wieczór na scrapbookingu zdjęć Falkora. Następnego dnia, w panice ukrywa się w szkolnej toalecie i improwizuje: zamiast źródlanej wody używa wody z kranu, zamiast gałązki modrzewia wrzuca sosnowy odświeżacz powietrza, a zamiast czekać na pełnię – puszcza opening z Czarodziejki z Księżyca i wlewa w to magię. Nauczyciel przyjmuje projekt z politowaniem, lecz ku zaskoczeniu Merlina wystawia mu cztery i pół – za to, że poprawnie zastąpił brakujące komponenty ekwiwalentami, choć odcina punkt za niewykonanie oryginalnego przepisu.
31 października 2024
Halloween
Od Merlina – Halloween
Niby mówi się, że nigdy nie jest się za starym na dobrą zabawę i przebieranie się za straszydła, lecz widać nie wszyscy tak uważają. Merlin, wraz z przyjaciółmi i Falkorem, trafia na człowieka, który uważa, że w pewnym wieku wypada jedynie rozdawać cukierki, a nie o nie prosić.
sierpień 2024
AUgust
Od Merlina – Every choice we make, sends echoes through the Force (II) [AU]
poprzednia część: Od Ignisa – Dom (I) [AU]
Merlinowi wydawało się, że całe swoje życie spędzi na farmie rodziców, na Dantooine, trawiastej planecie, gdzie czas upływał spokojnie, wyznaczony łagodną pogodą i cyklicznymi zbiorami. Wszechświat miał jednak dla niego inne plany i Merlin okazał się dzieckiem wrażliwym na Moc. Trafił do znajdującej się na Dantooine Świątyni Jedi, gdzie nauczyciele starali się wpoić mu umiejętności i wiedzę Jedi, lecz skutek tego był różny. Merlin czuł, że nigdy nie zasłuży na miecz świetlny, wiedząc, że jego wyniki są bodaj najgorsze z całego rocznika. Sytuacja zmieniła się, gdy do Świątyni przybył nowy uczeń, Ignis, z którym Merlin bardzo szybko złapał kontakt i traktował jak starszego brata. Po opuszczeniu Świątyni przez Ignisa, Merlin czuł się samotny, lecz rozstanie na zawsze nie było im przeznaczone. Po tym, jak Merlin udał się do Świętych Jaskiń, by wyciągnać stamtąd rannego bola, jasnym okazało się, że chłopak jest obdarzony unikalną wśród Jedi mocą i potrzebuje indywidualnego toku nauki pod okiem kogoś, kto dysponuje podobnymi umiejętnościami. Kimś takim okazał się Ignis.
styczeń 2024
Nowy Rok
Od Merlina – Nowy Rok
Nowy rok, nowy ja. Z tym postanowieniem Merlin rozpoczął swój nowy rok, dołączając do Bernadette na siłowni. A że na siłowni nigdy wcześniej nie był, zaś wszelkie ćwiczenia fizyczne darzył raczej chłodnymi uczuciami, to całe to przedsięwzięcie nie mogło skończyć się dobrze.
grudzień 2023
Yule
Od Merlina – Yule
Jak co roku, Merlin spędził Yule ze swą rodziną – dom Spellmanów gościł mnogość wujków, cioć, kuzynów, i wszystkich innych, którzy chcieli spędzić z nimi ten świąteczny czas. Może Merlinowi się tylko wydawało, a może faktycznie Falkor przemówił wtedy ludzkim głosem?
listopad 2023
Opovember
Falkor (I)
Opowiadania o tym, jak rodzina Spellmanów pojechała z Falkorem pierwszy raz do weterynarza.
Falkor (II)
Opowiadania o tym, jak dorosły już Merlin postanowił dowiedzieć się, jakiej rasy smokiem jest Falkor. W tym celu razem wybrali się głęboko w medwiedańskie góry, szukając odpowiedzi w baśniach i starożytnych artefaktach.
Z pamiętnika w jednorożce
(1) Merlin daje się przekupić Bernadette obietnicą zrobienia za niego projektu szkolnego i zgadza się przemycić tajemniczą paczuszkę do szafki przystojnego Juana. Gdy podczas akcji czekoladki rozsypują się po podłodze, Juan wraca do szatni i zjada je wszystkie, nie wiedząc, że to eliksir miłosny, który łączy uczuciem nie z nadawcą, lecz z ostatnią osobą, która go dotykała. Merlin, uświadamiając sobie swój błąd, próbuje uciec, ale zakochany Juan zdążył już zaprosić go na randkę.
(2) Czwórka przyjaciół spędza wolny czas na działce i postanawia wywołać Krwawą Mary przed starym lustrem – Merlin jest jedynym, który od początku wyraźnie się boi i protestuje. Gdy po nieudanych próbach reszty zmuszają go do zabawy, coś faktycznie pojawia się w lustrze, Merlin wpada w panikę i rozbija zwierciadło. Nikt mu nie wierzy, ale na końcu tylko on zauważa tajemniczy odcisk dłoni na blacie, którego nikt z nich nie zostawił.
(3) Trójka bohaterów – wojowniczka, kleryk i łowczyni – walczy na cmentarzu z hordą nieumarłych dowodzonych przez nekromantę dzierżącego magiczne berło. Łowczyni próbuje przesądzić bitwę, strzelając do berła, ale kość pokazuje kompletne niepowodzenie. Okazuje się, że całość to sesja RPG prowadzona przez Hawthorna, a reszta ekipy – Bernadette, Guinevere i Merlin – siedzi przy stole i teraz musi wymyślić, co robią ich postacie w coraz gorszej sytuacji.
(4) Mały Merlin nie chce iść do szkoły, bo czuje się w niej samotny i ma wrażenie, że jest dla znajomych tylko zapychaczem czasu. Tata nie zmusza go do wyjścia z łóżka, zamiast tego spędza z nim spokojny dzień domowy – pieczą babeczki, oglądają anime i siedzą w ogrodzie. Pod koniec dnia Merlin znajduje na telefonie wiadomości od Hawthorna, Guinevere i Bernadette, co sprawia, że uśmiecha się do siebie i zaczyna myśleć, że może jednak szkoła nie jest taka zła.
31 paździenika 2023
Halloween
Hawthorn namawia całą ekipę, żeby poszła z nim na imprezę z przebierankami u Luciany, na której mu zależy – bo sam nie ma odwagi iść. Mimo różnych zastrzeżeń wszyscy dają się wciągnąć i w halloweenowych kostiumach ruszają pod okazałą posiadłość.


Postać stworzona przez:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz