Scaldor „Ignis” Fuegis
Wiek: 32 lata
Data urodzenia: 01.10
Płeć: mężczyzna
Rasa: genashi ognia
Pochodzenie: Novendia, Stellaire
Zawód: Muzyk. Wokalista, główny gitarzysta i założyciel zespołu Vox Metallica.
Opis: Dla Ignisa muzyka jest więcej, niż sensem życia. Mężczyzna nie potrafi przeżyć dnia bez gitary i śpiewu, a jeśli nie jest w stanie zająć się muzyką, bazgrze coś w swym zeszycie, próbując napisać kolejne wersy nowych piosenek.
Data urodzenia: 01.10
Płeć: mężczyzna
Rasa: genashi ognia
Pochodzenie: Novendia, Stellaire
Zawód: Muzyk. Wokalista, główny gitarzysta i założyciel zespołu Vox Metallica.
Opis: Dla Ignisa muzyka jest więcej, niż sensem życia. Mężczyzna nie potrafi przeżyć dnia bez gitary i śpiewu, a jeśli nie jest w stanie zająć się muzyką, bazgrze coś w swym zeszycie, próbując napisać kolejne wersy nowych piosenek.
Aparycja
Osobowość
Umiejętności
Historia
Relacje
Ciekawostki
Wątki
Indywidualne
Eventy
Ignis zdecydowanie wygląda jak muzyk, lecz nie do końca jak znany człowiek. Mężczyzna wydaje pieniądze jedynie na to, co jest dla niego ważne i niezbędne, ubrania zaś nie znajdują się nawet w pierwszej setce rzeczy, jakie Ignis uważa za ważne i niezbędne. Dlatego też zadowala się powyciąganymi, przetartymi w dziwnych miejscach jeansami, na górę zarzuca pierwszy z brzegu ciemny T-shirt i nie przejmuje się tym, że jest odbarwiony w różnych miejscach, albo że szew gdzieś już niedługo puści. Wyjątek stanowi jego skórzana kurtka, którą Ignis naprawdę lubi i chętnie trzyma paczkę fajek w kieszeni na piersi. Wszelkie swoje rzeczy trzyma w zmaglowanej kostce, której przetartą klapę zdobią naszywki i podpisy muzyków, których Ignis lubi i podziwia.
Mężczyzna jest dość wysoki, bo mierzy 190 cm wzrostu, zaś regularne treningi ze sztangami, jakie wcisnął do grafiku jego manager, sprawiają, że Ignis nie może narzekać na swą sylwetkę. Od pewnego czasu muzyk zaczął poświęcać swój czas również na innego typu treningi, co uczyniło jego bicepsy jeszcze większymi, a klatkę piersiową i plecy jeszcze szerszymi. Jak na razie Norbert nie zorientował się, że kostki na dłoniach Ignisa zdają się mocniej zarysowane i jakby otarte, zaczerwienione, zaś Ignis nie zamierza przyznawać się swemu managerowi, co jest tego powodem.
Wielu celebrytów jest w stanie zniknąć w tłumie, udając ze śmiechem, że po prostu wygląda podobnie do siebie samych i że to bardzo miłe, że ktoś myli ich ze sławną twarzą, lecz nie Ignis. On jest zbyt charakterystyczny, ze swoimi lśniącymi płomienistym oranżem oczami, z płonącymi w skórze symbolami i ciemniejszą skórą, której intensywne gorąco sprawia, że rezydujące w kociej kawiarni kotki tak chętnie pakowały mu się na ręce. Ignis naprawdę nie przepada za własną popularnością, tęskniąc za czasem, gdy mógł pójść gdziekolwiek, nie będąc zaczepionym i nagabywanym o autografy czy przytulasy. Jeśli mężczyźnie zależy na tym, by udać się gdzieś incognito, najczęściej zakłada maskę na twarz, płomieniste tęczówki kryje za okularami przeciwsłonecznymi, zaś wiecznie potargane, niedbale związane włosy kryje pod niewyróżniającą się czapką z daszkiem. W trudniejszych przypadkach prosi Seymoura o pomoc – były czarodziej jest w stanie zamaskować jego oczy, nadając im przyjemnie zieloną barwę, a także zmieniając nieco rysy, by Ignis nie wyglądał aż tak bardzo jak znany z okładek gazet muzyk.
Artystyczna dusza, która nie cofnie się przed niczym, by jej głos było słychać i by otworzyć własne serce przed innymi. Ignis po prostu musi wypowiedzieć swoje zdanie, musi podzielić się przemyśleniami, zaś muzyka jest dla niego najlepszym medium, by tego dokonać. Mężczyzna nie potrafi nie śpiewać, siedzieć cicho, kryć swych emocji. Z jego twarzy można czytać jak z otwartej książki. Ignis, jeśli powściąga swe emocje, to jedynie po to, by nie zranić uczuć drugiej strony, nie ma innego powodu.
To podejście nie zawsze było dla niego naturalne – rodzice zadbali o to, by Ignis bardzo dobrze wiedział, jak manipulować swym rozmówcą i jak sprawić, by ten podążał za fałszywymi, kłamliwymi słowami. Mężczyzna świadomie odrzuca coś takiego, wręcz brzydząc się brakiem szczerości i otwartości. Tworzy to ciekawą dychotomię – bo z jednej strony Ignis jest szczery i prostolinijny, wprost komunikując wszelkie swoje myśli, z drugiej strony zaś jest w stanie wymanewrować człowieka w dyskusji lecz jeśli to zrobi, czuje się źle z samym sobą.
Ignis jest z natury pogodny, ale na pewno nie jest łagodny. Ma dość konkretne poglądy na przeróżne sprawy społeczne, i jest gotów przedyskutować je z drugą osobą o każdej porze. Ma też kilka punktów zapalnych, których wciśnięcie sprawi, że zakumplowanie się z mężczyzną już po prostu nie będzie możliwe. Nie chodzi tu oczywiście o drobiazgi w rodzaju tego, czy sernik powinien zawierać rodzynki, czy też nie, ale o poważniejsze tematy. Mężczyzna uważa, że to w pewien sposób dobry filtr na to, jakich osób nie chce mieć w swoim życiu.
Moc Ignisa, choć jest genashi ognia, nie ma tak prostego połączenia z tym żywiołem, jak to jest naturalne u innych genashi. Mężczyzna w pewnym stopniu włada płomieniami – jak większość jego gatunku jest w stanie zapalić świeczkę, kadzidełko albo papierosa, potrafi też zgasić niewielkie ognisko, gdyby była taka potrzeba. Lecz to nie w panowaniu nad fizycznym zjawiskiem tkwi sedno mocy muzyka. Ignis jest w stanie zapanować nad ogniem w sercu, inspirując i pobudzając, rozniecając ten naturalny płomień pasji, jaki płonie w duszy każdego śmiertelnika. Potrafi swoim melodyjnym głosem zapanować nad emocjami danej osoby, najczęściej wybierając to, by dodać jej sił i odwagi, zmotywować do poradzenia sobie z tym, cokolwiek zdaje się zbyt trudne i bolesne w życiu, co spędza sen z powiek i gryzie ducha.
Nie jest to jednak reguła. Panowanie nad owym ogniem w duszy znaczy również, że Ignis jest w stanie złamać czyjąś wolę, swoim śpiewem przywołując wspomnienia i uczucia tego, co dana osoba pogrzebała głęboko w swoim sercu i co jest dla niej zbyt raniące i bolesne, by móc to po prostu zignorować. Ignis nie wyobraża sobie korzystania z tak okrutnej mocy i sądzi, że gdyby kiedykolwiek tak niszczycielska pieśń wydobyła się z jego piersi, to tylko po to, by obronić kogoś innego.
Moc jego głosu zależy od tego, na ile Ignis jest przekonany do tego, o czym śpiewa. Jeżeli dane emocje znajdują się już w jego sercu, jeśli mężczyzna uważa je za słuszne, pieśń sama się pojawia, słowa gładko niosą moc, sięgając emocji innych osób. Jeśli Ignis jest nieprzekonany, lub jeśli wręcz nie zgadza się z tym, co ma zaśpiewać, wtedy nie tylko jego głos jest o wiele słabszy, ale mężczyzna sam cierpi, robiąc coś wbrew sobie. Dusza artysty rozwija się w pełni wtedy, gdy nic jej nie ogranicza, zaś łamanie jej wbrew woli nigdy nie kończy się dobrze.
Drugą kwestią jest też to, w jaki sposób jego muzykę i moc odbierają inne osoby. Jeśli ktoś nie zgadza się z tym, do czego Ignis próbuje go przekonać i nakłonić, łatwiej będzie mu oprzeć się mocy jego głosu. Dla odmiany, jeśli to, o czym śpiewa muzyk, stanowi ważną dla niego rzecz, bolesną i nieprzepracowaną traumę, wtedy głos Ignisa jest w stanie mocniej na niego wpłynąć, biorąc w posiadanie jego myśli.
Jak do tej pory nie udało się nagrać mocy Ignisa na żaden nośnik. Jego głos sam w sobie jest niesamowity, a utwory przemawiają do publiczności, toteż nowe krążki Vox Metallici od momentu premiery idą jak ciepłe bułeczki, lecz to koncerty wzbudzają najwięcej emocji. Podczas koncertów Ignis jest w stanie podzielić się swoją magią z widownią, delikatnie pobudzając jej emocje i wkładając w słowa więcej żaru. Dokładnie to sprawia, że koncerty są dla niego bardzo wyczerpujące i fani raczej nie mogą liczyć na dodatkowe kawałki, zaś sam Ignis często musi wspierać się na ramieniu Raama lub Seymoura, gdy trzeba zejść ze sceny.
Magia Ignisa jest na tyle silna, że często bywa destruktywna dla instrumentu, jaki muzyk dzierży. Jeśli mężczyzna wleje jej zbyt dużo w śpiewany kawałek, instrument po prostu zajmie się ogniem, popęka w środku i po koncercie nie będzie nadawał się do niczego. Z tej też przyczyny Ignis posiada swoją bardzo specjalną, magiczną gitarę – stworzonego głosem pana Macleoda Stratocastera, zdolnego udźwignąć nawet najbardziej porywające piosenki. Ignis rzuciłby się za swą gitarą w wodę, ceniąc ją ponad własne zdrowie.
Pierwsze wrażenie myli.
Ignis wychował się w bogatym i chłodnym domu, gdzie jego zdanie nie liczyło się w najmniejszym stopniu, a każda godzina jego życia podlegała idealnie zaplanowanemu grafikowi, precyzyjnie wypełniającemu jego czas, dzielącemu jego uwagę pomiędzy kolejne zagadnienia, jakie będą mu potrzebne w dorosłym życiu. Bo młody Ignis, wtedy jeszcze nazywany Scaldorem, miał w końcu odziedziczyć fortunę swych rodziców i zająć się świetnie prosperującą firmą, przynoszącą niebotyczne zyski i sprawiającą, że rodzice Scaldora nie musieli się nigdy martwić o cenę rzeczy, którą chcieli mieć.
Przez większość swego dzieciństwa Scaldor był przekonany, że jego przeznaczeniem jest chwycić stery firmy, jakie usilnie wciskali mu w dłonie jego rodzice. Edukacja związana z matematyką, ekonomią, finansami, polityką – to była jego codzienność, zaś muzyka stanowiła jedynie hobby, ledwie dodatek do wyedukowanego gentlemana, w jakiego dojrzały Scaldor miał się w końcu przemienić. Lecz jak to często bywa, dziecko nie spełniło oczekiwań rodziców, stając się Ignisem – niepokornym muzykiem, nietolerującym niczego, co nie stało w zgodzie z jego zasadami i skłonnym poświęcić wszystko, byle tylko żyć prawdziwie, według tego, co dyktowało jego nieznoszące sztywnych ram serce.
W wieku osiemnastu lat, młody i obiecujący Scaldor zniknął z rodzinnego domu, pozostawiając po sobie jedynie suchy liścik mówiący o tym, że nigdy już nie wróci. Wziął ze sobą pożyczoną gitarę i jedną zmianę ubrań, a następnie roztopił się w mroku nocy, by pojawić się wraz ze wschodem słońca, pod innym, ognistym mianem.
Rodzice nigdy nie próbowali ponownie skontaktować się z synem, choć jego sceniczna prezencja nie pozostawiała żadnych wątpliwości, zaś sam Ignis nigdy nie mówił żadnemu ze swych managerów, że nie życzy sobie kontaktu z rodziną. Widać, że ta jego relacja ostygła i umarła, zziębła całkowicie, nie pozostawiając po sobie niczego prócz bolesnego chłodu.
Nie da się jednak uciec z domu i zacząć życia na nowo bez żadnej pomocy.
Ignis otrzymał ją od pana Macleoda – nauczyciela muzyki i najważniejszej osoby w życiu muzyka. To on nauczył go gry na fortepianie, skrzypcach i gitarze, nauczył go też śpiewu, wspierał na każdym etapie jego kariery. Stworzył dla niego gitarę zdolną dźwignąć płomienistą magię Ignisa, bez rozpadania się na zwęglone części. Nie ma rzeczy, jakiej Ignis nie zrobiłby dla pana Macleoda. Mężczyzna stoi dla muzyka na piedestale równie wysokim, co sami bogowie.
Poznanie reszty zespołu pozostaje kwestią owianą tajemnicą. Ignis nie dzieli się tymi fragmentami swej przeszłości z dziennikarzami, próżno szukać ich na stronie zespołu. Wszystko, co wiadomo o muzyku, zaczyna się od momentu sformowania Vox Metallici w obecnym składzie, zaś wszelkie pytania dziennikarzy są albo gładko zbywane przez członków zespołu, albo łagodnie uciszane przez managera.
Prawda jest taka, że po ucieczce z domu, Ignis pozostał przez pewien czas u pana Macleoda, lecz jego nieugięta dusza nie znosiła bycia zależną od kogokolwiek, nawet od tak dobrego nauczyciela i mentora. Mając wyrzuty sumienia, że za bardzo na nim polega i że cała ich relacja wygląda tak, że Ignis tylko z niej bierze, nie dając niczego w zamian, młodzieniec wyrwał się spod tych opiekuńczych skrzydeł tylko po to, by brutalna rzeczywistość spuściła biednemu paniczowi łomot. Bo Ignis niby wiedział, jak wstawić pralkę, pan Macleod go nauczył, lecz całe życie spędzone w dostatku, gdy inni wykonywali za niego podstawowe domowe prace, inni gotowali i sprzątali, sprawiało, że nie miał doświadczenia ani wyczucia w tym, jak poradzić sobie mieszkając na własną rękę. Połączenie tego z pracą i próbami założenia własnego zespołu skończyły się tym, że młody muzyk z podkulonym ogonem wrócił do pana Macleoda, straciwszy kontrolę nad własnym życiem.
Po tym incydencie o wiele bardziej słuchał się mężczyzny, dał się przekonać do tego, by pójść na studia i zamieszkać razem ze swym mentorem, pracując na swe utrzymanie ogarnianiem domu i nauczaniem innych muzyki. Wszystko to nauczyło Ignisa rzeczy, jakie były mu niezbędne na dalszych etapach życia i bez nich mężczyzna zwyczajnie by sobie nie poradził. Dzięki studiom nauczył się być częścią grupy – przez całe swoje życie otaczali go jedynie prywatni nauczyciele, zaś rodzice świadomie starali się nie dopuszczać do niego rówieśników, wychodząc z założenia, że ich syn nie powinien tracić czasu na poznawanie innych dzieci. Dzięki zajmowaniu się domem nauczył się większej samodzielności i zwrócił uwagę na to, że nie samą muzyką żyje człowiek. Dzięki nauczaniu innych muzyki nabrał cierpliwości i wyrozumiałości, której często wcześniej mu brakowało, zarówno w stosunku do innych, jak i do siebie samego.
W końcu przyszedł jednak czas na to, by faktycznie się usamodzielnić i pójść na swoje. Ignis ruszył wtedy swoją drogą, z błogosławieństwem swego mentora.
Początki nie były proste, lecz tym razem jakoś sobie radził. Założył swój zespół, próbował znaleźć pasujące do niego osoby, które dzieliłyby z nim pasję i wizję ich wspólnej muzyki. Całość nie układała się gładko, ludzie przychodzili i odchodzili, pokłóciwszy się z wokalistą, albo porzuciwszy niepewną karierę muzyczną, na rzecz czegoś bardziej przyziemnego, za to stabilniejszego. Ignis ledwo wiązał koniec z końcem, w lodówce często miał wyłącznie światło, ale wynajem sali do prób był zawsze opłacony w terminie.
Obecny skład zespołu pojawiał się u boku Ignisa stopniowo. Najpierw dołączył Ioannis, i zdaje się, że pojawienie się obdarzonej łagodnym i ciepłym charakterem anomalii było warunkiem koniecznym do tego, by Ignis był w stanie przyciągnąć do siebie resztę. Drugi pojawił się Raam, po tym jak już prawie pozbawił Ignisa zębów w barze, trzeci przybył Seymour, a na końcu dołączył Arieth, gdy już Ignis wystarczająco długo go o to nagabywał.
Panowie potrzebowali czasu, by się dotrzeć. Każdy obdarzony innym charakterem i temperamentem, każdy z nieco innymi przekonaniami i podejściem do życia, lecz jedną wspólną cechą – miłością do muzyki. To pozwoliło im przebyć przez wszystkie sztormy i nie rozpaść się, gdy rzeczywistość postanowiła ich podle potraktować. Krok po kroku, Vox Metallica pięli się w górę, stając się coraz bardziej znani i rozpoznawalni, aż do momentu, gdy odezwał się do nich jakiś człowiek – niejaki Norbert Goldworthy – z propozycją zajęcia się na poważnie ich karierą muzyczną. Od tamtego momentu popularność zespołu zaczęła wzrastać niemal wykładniczo i nim mężczyźni się obejrzeli, przeszli od wiecznego supportu na koncercie, do bycia głównym, najbardziej oczekiwanym zespołem.
Postaci
- Dante Aemilia Selachinius – antypatia od pierwszego wejrzenia tylko się pogłębiała, gdy krawiec wylatywał z kolejnymi uwagami, Ignis zaś myślał tylko o tym, żeby gość skończył z poprawkami w talii i dał mu zająć się muzyką. Aż dziw bierze, że znajomość, która zaczęła się tak ciężko i wyboiście, przeszła do treningu boksu i nauki śpiewania. Karp. Teraz już Ignis nie wyobraża sobie wspólnych wyjść i wygłupów bez towarzystwa tego śmierdzącego oceanem leszcza z niezgrabnymi płetwami i niemożebnie wkurwiającym uśmiechem.
- Virgil Moeris – każde duo ma tego bardziej ogarniętego i tym bardziej ogarniętym jest dla Dantego właśnie Virgil. Poza tym wilkołak został również muzą Seymoura i o ile Ignis na początku irytował się na to, ile czasu Seymoura Vi zabiera, o tyle po zobaczeniu, jak bardzo wpływa to na jakość tworzonej przez mężczyznę muzyki i w ogóle jego nastrój, bardzo szybko zaakceptował ten stan rzeczy i na chwilę obecną aktywnie stara się o zwiększenie ilości Virgila w studiu i w życiu Seymoura.
Vox Metallica
Zespół założony przez Ignisa po tym, jak opuścił dom rodzinny. Początki były dość wyboiste – Ignis musiał się nauczyć, że dobra muzyka to nie wszystko i że charakter członków zespołu ma bardzo duży wpływ na jego dynamikę. Członkowie przychodzili i odchodzili, aż w końcu Vox Metallica osiągnął swój obecny skład.
- Raamaeshwara Shrivastava, asura, perkusista – ponad dwa metry wzrostu, czworo umięśnionych ramion, opalona skóra i grzywa czarnych włosów. Do tego kolczyk w nosie i obłęd w oczach. Raam z daleka przyciąga spojrzenia, nie da się go zapomnieć, a spotkany w ciemnym zaułku wywołuje przerażenie nawet w najodważniejszym ulicznym chojraku. Mężczyzna jest głośny i wygadany, rzuca nieprzyzwoitymi dowcipami i ogląda się za każdą napotkaną kobietą. Muzyka jest jedynym, do czego podchodzi na poważnie, a jego solo na perkusji jest dziełem samym w sobie. Dodatkowa para kończyn pozwala mu obsługiwać wszystkie bębny i talerze w sposób niedostępny dla zwykłego śmiertelnika, zaś wrodzone poczucie rytmu sprawia, że każdy kawałek Vox Metallica wpada w ucho.
- Seymour Silverthorn, czarodziej, gitara rytmiczna – podobnie jak Ignis, jest dzieckiem z dobrego domu, które miało przejąć rodzinny interes i kontynuować tradycję wyrobu magicznych urządzeń. Podobnie, jak Ignis, odrzucił przyszłość, którą zaplanowali dla niego rodzice, postanawiając rzucić studia magiczne i zająć się muzyką. W przeciwieństwie do Ignisa, mężczyzna twardo stąpa po ziemi, do problemów podchodzi logicznie i najchętniej nie angażowałby się w politykę tak bardzo, jak robi to wokalista ich zespołu. To podejście sprawia, że Seymour jest tym członkiem zespołu, z którym Ignis najczęściej się kłóci, jednak kłótnie te nie wprowadzają do zespołu negatywnej atmosfery i kończą się najczęściej wspólnym wyjściem na coś mocniejszego. Seymour stanowi dla Ignisa przeciwwagę i głos rozsądku, gdy genashi zbyt emocjonalnie do czegoś podejdzie, lub wymyśli plany przekraczające możliwości zespołu. Co prawda Seymour nie poczuwa się do bycia magiem, ale nie zapomniał tego, czego się nauczył. W początkowych latach kariery zespołu wspierał zespół iluzjami przywoływanymi podczas koncertów, zdarzało mu się też zamaskować magią samych członków zespołu, pomagając im umknąć przed natarczywymi fanami.
- Arieth Gashaith, zmiennokształtny (piecuszek), gitara basowa – dobrze wykształcony multiinstrumentalista o szerokiej wiedzy z historii i teorii muzyki. Zawsze na bieżąco z najnowszymi trendami, zawsze wie, kto był prekursorem danego nurtu i komu ludzkość zawdzięcza dane rozwiązania i interpretacje. Poważny, raczej cichy, miejscami dość nieśmiały, boi się śpiewać, chociaż natura obdarzyła go bardzo pięknym głosem. Delikatny, subtelny, ładny, stanowi kontrast z nieco niebezpiecznym wizerunkiem Ignisa i Raama. Będąc z Ignisem w zespole, trochę bardziej otworzył się na muzykę w praktyce. Przez większość czasu pozostawał bardziej teoretykiem, niezbyt często sięgając ku gitarze.
- Ioannis Miroulis, osobliwość, keyboard – w „poprzednim życiu” malarz, uzależniony od przelewania swej wyobraźni wprost na płótno. Moment, gdy zetknął się z czymś spoza czasu, sprawił, że przestał widzieć. Ioannis jest niewidomy, jednak los w swej łaskawości postanowił sprawić, że jego pozostałe zmysły zmieszały się między sobą, dzieląc wrażeniami. Ioannis jest synestetykiem, a głos Ignisa ma jego ulubioną barwę. Muzyka, którą tworzy wraz z resztą zespołu, jest tym, co wciąż trzyma jego umysł w całości i Ioannis nie chce nawet myśleć o tym, co się z nim stanie, gdy zabraknie Vox Metallici. Mężczyzna jest wysoce empatyczny, po tonie głosu bezbłędnie odgaduje targające sercem myśli i bolączki, co pozwala mu rozładować napięcia między pozostałymi członkami zespołu, nim te przerodzą się w coś poważniejszego.
Inni
- Pan Macleod, ???, nauczyciel muzyki – chyba nie ma osoby, która odcisnęłaby na życiu Ignisa większe piętno i z którą mężczyzna tak bardzo by się liczył. Pan Macleod był tym, który wprowadził Ignisa w świat muzyki i odkrył jego unikalną umiejętność wpływania na serca i umysły za pomocą pieśni. Wspierał go, gdy Ignis sam wciąż szukał swojej drogi, będąc pierwszą osobą, która skupiała się na tym, czego mężczyzna pragnął, a nie na tym, jaki powinien być. Gitara, na której gra Ignis, jest dziełem pana Macleoda, zaś sam Ignis prędzej rozstanie się z własnym życiem, niż ze swoim instrumentem.
- Norbert Goldworthy, człowiek, manager zespołu – rubryczki, statystyki, planowanie. Życie Norberta kręci się wokół tego, jak osiągnąć balans pomiędzy utrzymaniem kreatywności Vox Metallici na wysokim poziomie, sprawieniu by zespół przynosił potężne zyski i by fani byli zadowoleni. Przy popularności zespołu i tendencji Ignisa do mieszania się w politykę, zadanie to nie jest proste, ale Norbert jest artystą w swej dziedzinie i potrafi poradzić sobie z piątką muzyków.
- W mieszkaniu ma kuchenkę gazową. Gdyby mógł, chciałby mieć kominek.
- Od Ignisa czuć wypalanymi hobbystycznie papierosami, kadzidełkami, stopionym woskiem i ogniem. Mężczyzna ma charakterystyczny zapach, którego nie da się zamaskować żadnymi perfumami.
- Fan szkockiej.
- Jego ulubionym środkiem transportu jest jego motor, na którym Ignis jeździ na samej granicy tego, co dozwolone przez prawo.
- W tylnej kieszeni swych wymiętych spodni nosi równie wymięty zeszyt i ogryzek nadpalonego ołówka. Ten profesjonalnie wyglądający zestaw służy mu do spisywania pomysłów na piosenki – strony wypełnione są chaosem pojedynczych urywków, jakichś zdań, czasem szkiców, czasem całych zwrotek. Część z nich pojawia się potem w jakiejś formie w tekstach zespołu, ale Ignis nie podchodzi do tych pomysłów bardzo poważnie. Chwyta i spisuje wszystko, co mu się nawinie.
- Po dłoniach Ignisa widać, że wypuszcza z nich gitarę tylko wtedy, kiedy musi. Ma wyrobione palce i stwardniałe opuszki.
- Mężczyzna często bębni palcami po blacie.
- Zapałka
![]() Moodboard |
![]() Playlista |
Mieszkanie
W myśl zasady, by mieć tylko to, czego potrzebuje, Ignis mieszka w nie za dużym mieszkaniu na południu miasta. Na jego wystrój składają się tanie, zmęczone życiem meble – w końcu na stoliku można postawić butelkę szkockiej i dwie szklanki tak samo dobrze, bez względu na to, czy stolik pochodzi z wyprzedaży garażowej, czy też jest dziełem życia znanego designera. Ignis nie oszczędza na tym, co go interesuje, toteż mieszkanie wypełniają płyty, zarówno CD, jak i winyle, do tego jest jeszcze spora półka kaset, a także kosmicznie wyglądający odtwarzacz zdolny odtworzyć muzykę z każdego z tych nośników.
Jako oświetlenia w mieszkaniu Ignis używa rozstawionych w przypadkowych miejscach świeczek. Dają one ciepło, muzykowi podoba się zapach gorącego wosku i złoty blask naturalnego ognia.
W kuchni mężczyzna najczęściej ma jedynie przekąski. Większość dnia spędza w studio, więc dobrze zaopatrzona lodówka nie jest mu potrzebna. Ignis robi większe zakupy, jeśli wie, że zostanie w domu trochę dłużej, ale to się nieczęsto zdarza. Dla odmiany barek ma zawsze pełny.
Sypialnia Ignisa składa się z łóżka, które mężczyzna czasem ściele, a także z szafy, z której wyciąga jakieś losowe ubrania. Ignisowi zdarza się jednak zasnąć nie w sypialni, ale w dużym pokoju, gdzie zaraz koło odtwarzacza są te dwie, wielkie poduchy, w których tak przyjemnie można się zapaść, słuchając muzyki.
Trwające wątki
Ignis i Dante
Syren z zapałkami
(21) Podczas pierwszego autorskiego pokazu mody Dantego Vox Metallica gra na żywo oprawę muzyczną, a Ignis dobiera muzykę i słowa tak, by idealnie dopełniały każdą z prezentowanych kreacji – od mroźnej samotności przez skrywaną wrażliwość po odwagę odsłonięcia serca. Pokaz okazuje się sukcesem, a kolejne kreacje i muzyka tworzą spójną opowieść o miłości i autentyczności. W finałowym momencie spojrzenia Dantego i Ignisa spotykają się ponad tłumem – dwóch artystów, którzy każdy na swój sposób opowiedzieli tę samą ważną historię.
(20) Dante ogłasza ekipie, że organizuje swój pierwszy autorski pokaz mody, a Ignis sam proponuje zająć się oprawą muzyczną. Gdy przychodzi dzień pokazu, okazuje się, że Ignis zamiast zwykłych głośników przyciągnął cały zespół Vox Metallica z pełnym sprzętem, a sala wypełnia się znacznie większą publicznością niż planowane kameralne grono. Dante stoi tuż przed początkiem swojego pierwszego autorskiego pokazu, zadziorny i dumny, gotowy pokazać światu to, co kocha najbardziej.
(19) Dante sumiennie trenuje Ignisa w boksie. Genashi robi realne postępy, choć ich wspólne treningi siłowe obfitują w nieustanne przekomarzanki i kręcenie z siebie nawzajem beki. Trener Petrus przeprowadza test siły chwytu, przy okazji beznamiętnie upokarzając obu mężczyzn wynikiem własnego uścisku i wprowadzając dodatkowe modyfikacje do treningu, które rozpierdalają chłopaków tam, gdzie stoją. Seria kończy się tym, że Dante chwyta Ignisa za kostki i biegnie przez siłownię, używając go jak taczki, przy akompaniamencie głośnych przekleństw wokalisty.
(18) Dante próbuje przekonać Ignisa, by nie zamykał sobie drogi do miłości, lecz wokalista spokojnie obstaje przy swojej decyzji i kończy temat, a syren, wbrew swojej naturze, odpuszcza i odprowadza go do domu. Po pożegnaniu Dante wysyła Ignisowi link do piosenki bez komentarza, chcąc powiedzieć muzyką to, czego nie zdołał słowami. Kilka dni później krawiec funduje całej ekipie wyjście na halę z zabawkowymi koparkami, wciągając opornego Ignisa w kolejną wspólną przygodę.
(17) Ignis zwierza się Dantemu z trzech swoich nieudanych związków – wszystkie rozbijały się o jego obsesję z muzyką, kończąc się historią bliźniąt, którzy ukradli Voxowi piosenkę. W odpowiedzi na rady syrena Ignis spokojnie wyjaśnia, że świadomie zamknął sobie drogę do miłości, uznając ją za niemożliwą do pogodzenia ze swoim życiem muzyka.
(16) Dante zwierza się Ignisowi z początków swojej trudnej, pełnej fałszywych gestów i bólu relacji z Basharem, przyznając, że przez długi czas bał się nazwać swoje uczucie po imieniu. Rozmowa kończy się rzadką chwilą szczerości i wzajemnego zrozumienia między dwoma mężczyznami, których łączy więcej podobieństw, niż oboje skłonni są przyznać.
(15) Po ucieczce z baru i odprowadzeniu Arietha do domu Dante i Ignis kończą noc na spacerze po parku, gdzie ich rozmowa nabiera nieoczekiwanie poważniejszego tonu. Ignis wyznaje, że podczas jednej z lekcji gitary próbował użyć swojej magii, by dla żartu wzbudzić w Dantem zauroczenie, ale moc nie zadziałała. Wyjaśnienie jest proste: na magiczne zauroczenie uodparnia tylko prawdziwa miłość, co daje syrenowi do myślenia w kwestii jego relacji z Basharem.
(14) Bójka w barze eskaluje, a Dante w odruchu chroni Ignisa przed upadkiem po trafieniu kuflem, po czym metodycznie rozprawia się z miotaczem pocisku. Gdy na miejscu pojawia się policja i zatrzymuje Arietha, ten ratuje się przemianą w ptaka, a cała trójka ucieka przez zaplecze lokalu. Dante kończy całą przygodę w wyśmienitym humorze, śmiejąc się z satysfakcją ze spierdalania przed policją i chwaląc Ignisa za wyjście z bójki prawie cało.
(13) Dante, Ignis i Arieth trafiają do podrzędnego baru, gdzie zostają świadkami barowej przepychanki. Dante i Ignis postanawiają interweniować, lecz zamiast zgodnego planu działania szybko wybucha pełnoprawna bójka, w której każdy radzi sobie na własną rękę. Ignis wskakuje na stół i zaczyna śpiewać, próbując magią głosu uśmierzyć agresję tłumu – dokładnie w momencie, gdy trafia go w czoło lecący kufel.
(12) Ekipa rozgrywa Starcrafta, a podczas gry Dante i Ignis tworzą drużynę i ku zaskoczeniu wszystkich osiągają pewną chemię we wspólnym działaniu, choć głównie skupiają się na blokowaniu pozostałych graczy zamiast na własnej strategii. Mimo wszystko to Arieth i Raam wygrywają dzięki specjalnemu warunkowi zwycięstwa. Wieczór kończy się zbiorową ulgą i prośbą Dantego o alkohol, po tym jak planszówkowe zmagania solidnie zmęczyły jego jedyną pracującą komórkę mózgową.
(11) Po wspólnym obiedzie ekipa zasiada do gry planszowej Siedem Cudów, gdzie Arieth po raz kolejny udowadnia swoją dominację, zgarniając punkty dzięki przemyślanej strategii, podczas gdy Raam głośno narzeka na niesprawiedliwy przydział kart. Dante, grający po raz pierwszy, zajmuje przedostatnie miejsce, ale nie traci animuszu i natychmiast domaga się rewanżu, tym razem w Starcrafcie.
(10) Dante trafia do kuchni Raama i przekonuje się boleśnie, czemu reszta ekipy tak chętnie z niej ucieka – asura terroryzuje go garnkami za krzywo pokrojone marchewki i za mało przyprawionego kurczaka. W desperacji Dante wciąga Ignisa do pomocy w zamian za sześć paczek papierosów i zgodę na tytułowanie wokalisty „Mistrzem" przez całą następną lekcję gitary. Wieczór kończy się przy wspólnym stole, gdzie wyczerpany krawiec już zaciera ręce na myśl o grach planszowych i kolejnej okazji do pokonania Zapałki.
(9) Dante zaczyna uczyć się gry na gitarze pod okiem Ignisa, co przeradza się w kolejną serię wzajemnych przekomarzanek, lecz mimo pozorów obaj stopniowo budują coraz bliższą relację. Podczas wspólnego wieczoru u Seymoura Dante pojawia się niespodziewanie, wywołując narzekania Ignisa, choć wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić do jego obecności. Wieczór kończy się zgłoszeniem się krawca do pomocy Raamowi w kuchni, ku niememu przerażeniu reszty towarzystwa doskonale znającej zasady panujące w kuchni asury.
(8) Dante wyciąga Ignisa na zakupy, by ratować jego katastrofalną garderobę, co przeradza się w serię absurdalnych scen, włącznie z krępującą sytuacją w przymierzalni, gdy ekspedientka błędnie interpretuje obecność obu mężczyzn za jedną zasłonką. Wypad kończy się jednak względnym sukcesem, dopóki Dante nie zauważa, że Ignis skrycie pisze do Maeve, i kradnie mu telefon. Pościg przez centrum handlowe, kończy się wysłaniem do wróżki głosówki z krzykami wokalisty w tle.
(7) Po sukcesie pierwszej sesji zdjęciowej Norbert wysyła zespół w góry Medwi na plenerową sesję, a po jej zakończeniu cała ekipa – wraz z Dantem – wyrusza na wycieczkę szlakiem górskim zaproponowanym przez Arietha. Wieczorem przy ognisku nad jeziorem Dante zapowiada z wielką pompą „najstraszniejszą historię świata", by puentą okazała się uwaga o garderobie Ignisa.
(6) Dante budzi się po imprezie w wannie u Raama i od razu dochodzi do kolejnej serii wzajemnych zaczepek z Ignisem – tym razem na tle wodnej proweniencji syrena i braku widelców przy tradycyjnym bharackim śniadaniu. Wspólne śniadanie przeradza się w walkę, którą Dante przegrywa spektakularnie, dając się wciągnąć w pułapkę i zjadając ekstremalnie ostre danie. Mimo wzajemnych uszczypliwości, widać, że między mężczyznami zadzierzga się zalążek przyjaźni.
(5) Zespół razem z Dantem świętuje udaną sesję zdjęciową w barze, gdzie przy kolejnych kolejkach alkoholu i grach atmosfera między wokalistą a krawcem wyraźnie się ociepla. Rywalizacja przy rzutkach i cymbergaju szybko przeradza się w wieczór pełen śmiechu, szczególnie gdy pijany Ignis chwyta mikrofon do karaoke i z entuzjazmem wyśpiewuje wszystko, co tylko podejdzie – od pszczółki Mai po progresywny rock. Wieczór kończy się kompletnym upojeniem obu mężczyzn, których Raam transportuje na ramionach do domu.
(4) Sesja zdjęciowa dobiega końca z doskonałym efektem – Dante jest dumny ze stworzonych strojów, a Norbert planuje długoterminową współpracę z krawcem. Ioannis nakłania Dantego do spróbowania porozumienia z Ignisem, argumentując, że ich charaktery są zaskakująco podobne. Dante, choć z oporami, puka do przebieralni wokalisty i zaprasza cały zespół na piwo, a lód między nim a Ignisem zaczyna topnieć, gdy krawiec nadaje mu przydomek „Zapałka".
(3) Podczas pierwszego roboczego spotkania Dante zdejmuje miary z członków zespołu i omawia szczegóły strojów, sprawnie radząc sobie z różnymi charakterami muzyków – od entuzjastycznego Raama po łagodnego Ioannisa. Ignis pozostaje wrogi i nieuprzejmy wobec krawca, sam nie potrafiąc wyjaśnić źródła swojej niechęci, i tylko autorytet Ioannisa sprawia, że wokalista powstrzymuje się od otwartej konfrontacji. Dante odpowiada na zaczepki z rozbrajającą pewnością siebie i sarkastycznym humorem, nie dając się wyprowadzić z równowagi.
(2) Dante przyjmuje zlecenie przygotowania strojów i sesji zdjęciowej dla Voxa, mimo obaw swojego szefa Kuttnera co do ryzyka związanego ze współpracą (zespół jest znany z niepoprawnych politycznie wypowiedzi). Na pierwszym spotkaniu z zespołem Dante prezentuje przemyślane projekty kostiumów inspirowane smokami i ogniem, pasujące do nadchodzącego singla. Między Dantem a Ignisem od razu pojawia się tarcie i obaj mężczyźni od pierwszej chwili wymieniają między sobą zaczepki i kąśliwe uwagi.
(1) Norbert organizuje profesjonalną sesję zdjęciową, a Vox podchodzi do pomysłu z typowym dla siebie luzem i przekomarzaniem się, ostatecznie jednak Norbert nie daje im wyboru. Gdy nadchodzi dzień sesji, Ignis z niejasnych dla siebie samego powodów od razu czuje niechęć do przydzielonego im stylisty, Dantego.
Ignis i Lilian
Two guitars, one braincell
(3) Ignis i Lilian rozmawiają o procesie tworzenia muzyki – o tym, czy słowa czy melodia powstają pierwsze, o presji ze strony managerów i fanów, oraz o dynamice pracy zespołowej. Rozmowa kończy się refleksją o muzycznych marzeniach i o tym, że obaj, mimo różnych stylów twórczości, mają niemal identyczne podejście do sztuki.
(2) Lilian również podróżuje do Bharatu na koncert razem ze swoją ekipą – menedżerką Elodíą, gitarzystką Inanną, perkusistą Albinem i ochroniarką Serafiną. Podczas przymusowego postoju na trasie Lilian spotyka Ignisa przy stacji, gdzie obaj szukają papierosów, i nawiązuje z nim rozmowę.
(1) Vox Metallica wyrusza w długą podróż do Bharatu na koncert, co daje Ignisowi okazję do refleksji nad historią każdego z członków zespołu – traumatyczną przeszłością Ioannisa, drogą Raama, specyficznym charakterem Arietha i relacją z Seymourem. Podczas postoju na trasie autokar Voxa zatrzymuje się obok autokaru innego muzyka, Liliana, z którym Ignis zna się tylko powierzchownie. Wokalista podchodzi do niego z prostym pretekstem – skończyły mu się papierosy – otwierając tym samym możliwość bliższego poznania.
Zakończone wątki
Ignis i Maeve
Sztuka Emocji
Przypadkowe spotkanie na imprezie u Dantego zaowocowało rozmową, która zapadła Ignisowi w pamięć na tyle, by potem muzyk wracał do niej w myślach. Na tyle dużo, by potem, gdy ponownie przypadek skrzyżował ich ścieżki, Ignis postanowił nie skręcać w przypadkową alejkę, szukając tam szczęścia w poszukiwaniach budki z kebabami, ale zagadać do ledwo poznanej wróżki. Bo przecież siły relacji nie mierzy się spędzonym razem czasem.
Opowiadania
23 października 2025
Od Ignisa – Wirtualny rozpierdol
Ignis, zainspirowany przebojami Arietha z Dungeons and Dragons, postanawia zabrać durnego Karpia na urodzinową imprezę na arenę VR. Drużyna, mimo początkowego chaosu i zabawnych przepychanek, zaczyna współpracować, by pokonać kolejne wyzwania w wirtualnym lochu. System losowo przydziela im klasy postaci, przez co Arieth zostaje barbarzyńcą, Virgil paladynem, a Ignis, ku swojemu niezadowoleniu, kapłanem morskiego bóstwa. Raam jako artificer i Dante jako łotrzyk rozbrajają pułapki, Ignis używa magii wody, by odkryć iluzje, a w walce z potężnym golemem cała grupa musi zsynchronizować swoje ataki, by zniszczyć jego źródła mocy. Dzień kończy się obfitym posiłkiem w stylizowanej na karczmę restauracji oraz wręczeniem prezentu – wycieczki do Pantalazji z kursem gotowania i nurkowania.
23 października 2024
Od Ignisa – Gdyby się wydawało, że Karp nie może być jeszcze durniejszy
Stellaire jakoś nie zapadło się przez ten rok rybiej bytności w mieście, a okazja taka aż prosiła się o świętowanie. Takie odpowiednie do możliwości intelektualnych tego śmierdzącego Karpia – Ignis w swym geniuszu wymyślił, by wkurwiającego syrena zabrać na plac zabaw dla dorosłych, obfitujący w baseny z piłkami, zjeżdżalnie, tory przeszkód i wszystko to, co ucieszyłoby przedszkolaka. Bo przecież Dante mentalnie był w przedszkolu, więc powinno mu się podobać, tak samo, jak spodobać mu się powinien bilet (niestety w obie strony) na wycieczkę do Bharatu, wraz z jego lepszą, bardziej ogarniętą połówką.
24 kwietnia 2024
Od Ignisa – But if you could heal a broken heart
Co dać koleżance malarce na urodziny? Trudne pytanie, Ignis długo nad nim rozmyślał, aż wymyślił – wspólna sesja malowania u boku znanego malarza. Mężczyzna nie przewidział jednak, że on sam, wraz ze swoją gitarą i muzyką, zostanie wciągnięty w cały ten proces.
23 października 2023
Od Ignisa – Dla Durnego Karpia
To, że świat przetrwał kolejny rok z tym cymbałem, to jakiś cud, a takie rzeczy powinno się świętować. Na przykład takim strzelaniem do karpia, doskonała rozrywka. I daniem temu okoniowi jakiejś debilnej brzdąkawki, żeby sąsiadów wkurwiał, to może ktoś mu w końcu ryj obije.
30 lipca 2023
Od Ignisa – Jak breloczek dostał
O tym, jak Ignis dostał od Seymoura magiczny amulet pozwalający nieco zmienić jego wygląd i wtopić się w tłum. Lecz nie ma nic za darmo – amulet zdecydowanie nie wyglądał tak, jak Ignis by sobie tego życzył.
Serie
Ubi verba moriuntur, musica loquintur
(I) W zamożnym, chłodnym i sterylnym domu państwa Fuegis rodzice przy obiedzie omawiają plan zatrudnienia nauczyciela muzyki dla syna Scaldora – w końcu zgadzają się na kandydata poleconego przez sławnego profesora, młodego pana Macleoda. Pierwsza lekcja fortepianu zaskakuje Scaldora, który przywykł do milczącego posłuszeństwa i robienia dokładnie tego, co mówią dorośli – nauczyciel bowiem pyta go o zdanie i chwali go, traktując jak prawdziwego rozmówcę. Gdy Scaldor zmaga się z graniem obiema rękami, po raz pierwszy zapomina o oczekiwaniach i ocenach i skupia się wyłącznie na muzyce – i właśnie wtedy szczerze się uśmiecha.
(II) Pan Macleod uczy Scaldora gry na fortepianie i skrzypcach, a chłopiec – wychowany w środowisku, gdzie „dobrze” jest jedyną dopuszczalną normą i nie zasługuje na pochwały – powoli odkrywa, że muzyka może być zabawą, a nie tylko zadaniem do wykonania. Gdy Scaldor samodzielnie ćwiczy nowe utwory bez pozwolenia i spodziewa się kary, nauczyciel zamiast tego go chwali, co chłopiec przeżywa jako coś niezwykłego i ciepłego. Opowiadanie kończy się sceną, w której pan Macleod gra „Lot trzmiela” na skrzypcach, a Scaldor słucha z rozdziawioną buzią – po raz pierwszy stykając się z muzyką, która jest po prostu radosna i żywa.
Vox Metallica
(I) Ioannis Miroulis, słynny malarz znany z łączenia wielu technik, udziela wywiadu, w którym mówi o sztuce jako jedności języków i wyznaje, że jedyna forma twórczości poza jego zasięgiem to muzyka – bo nie daje mu tego, czego pragnie najbardziej: tworzenia razem z innymi. Podczas samotnego pobytu w górskim domku malarz doświadcza kontaktu z dziką magią, która go oślepia, zmieniając jego oczy w bezdenne otchłanie niebezpieczne dla postronnych. Kolejne leczenia i specjaliści zawodzą, fortuna stopniowo topnieje, a Ioannis sprzedaje rezydencję, studio i wszystkie swoje rzeczy, aż ląduje w taniej klitce na poddaszu, pozbawiony woli życia i sił na cokolwiek. Pewnego dnia przez uchylone okno wpada do niego dźwięk gitary i głos ulicznego muzyka – i malarz po raz pierwszy od długiego czasu zrywa się na nogi, wybiegając na ulicę. Ślepiec zbiegał po schodach, wpadając na ściany i poręcze, wypadł przed budynek i szedł przy ścianie, kierując się wyłącznie dźwiękiem, aż dopadł muzyka i chwycił go za ramię, błagając, by śpiewał tylko dla niego.
(II) Ignis, muzyk żyjący w skrajnej biedzie, gra jako uliczny grajek, gdy wpada na niego ślepy mężczyzna o przerażających oczach i błaga go, by śpiewał tylko dla niego – okazuje się nim Ioannis Miroulis, niegdyś sławny malarz, którego dotyk dzikiej magii pozbawił wzroku i doprowadził do ruiny. Ignis zabiera go do domu i gra dla niego na gitarze, a muzyka stopniowo wyciąga malarza z otchłani rozpaczy, przywracając go do życia. Przez kolejne tygodnie Ignis regularnie odwiedza Ioannisa, lecz w pewnym momencie zauważa stagnację – malarz odżył, ale nie może pójść dalej, bo jako artysta potrzebuje dawać, nie tylko przyjmować. Ignis radzi się swojego nauczyciela, pana Macleoda, i podczas wspólnej muzycznej sesji nad jeziorem Ignis sam doświadcza tego, czego potrzebuje Ioannis – możliwości przelania bólu w twórczość. Wraca do malarza z gotowym rozwiązaniem i oznajmia mu, że nauczy go grać na fortepianie, dając mu tym samym nowy język, przez który będzie mógł znów tworzyć i dawać innym.
Bożyszcze
(I) Dante, Ignis, Raam i Seymour spędzają wieczór w barze, coraz bardziej pijani, żartując i przekomarzając się na temat podrywania kobiet i walki wręcz. Dante i Ignis zawierają pijacki układ: Dante nauczy wokalistę bić się, a Ignis nauczy Dantego śpiewać jedną piosenkę. Scena kończy się improwizowaną lekcją boksu pośrodku baru, ku rozrywce reszty ekipy i barmana.
(II) Dante i Ignis wracają z baru do mieszkania wokalisty, wypełnionego świecami, by wywiązać się z pijackiego układu. Ignis uczy Dantego śpiewać jedną piosenkę. Lekcja okazuje się zaskakująco udana, bo Dante nie stresuje się śpiewem i pozwala się prowadzić, a Ignis cierpliwie powtarza utwór wielokrotnie, dając kolejne wskazówki. Wieczór kończy się papierosami, whiskey i wzajemnymi żartami, gdy Ignis próbuje namówić Dantego do zaśpiewania solo, a ten odpowiada pogróżką pod adresem jego nosa.
(III) Dante i Ignis kontynuują swój układ – Dante trenuje Ignisa na siłowni, zmuszając go do morderczych ćwiczeń ze skakanką, a Ignis uczy Dantego śpiewać w studiu zespołu. Ignis postanawia złośliwie zaśpiewać hybrydowi wybraną przez niego piosenkę z pełną mocą swojej ognistej magii, spodziewając się, że zasiej w nim uczucia, których tam nie powinno być – ku zaskoczeniu muzyka, magia nie działa na Dantego tak jak powinna, co Ignis szybko interpretuje jako dowód, że syren już naprawdę coś czuje do swojego doktorka. Lekcja kończy się na tym, że Ignis każe Dantemu zaśpiewać piosenkę a capella, wkładając w nią własne emocje.
(IV) Dante i Ignis kontynuują swój układ – treningi boksu w zamian za lekcje śpiewu – a na siłowni podczas sparingu Dante niecierpliwie wypatruje przybycia lekarza Bashara, do którego wyraźnie coś czuje. Lekcja solfeżu w mieszkaniu Ignisa przeradza się w przepychankę słowną i wzajemne okładanie się zeszytami, podczas gdy Dante bez końca zachwyca się Basharem, doprowadzając muzyka do rozpaczy. Na koniec Dante wpada na nowy pomysł – chce nauczyć się też grać na gitarze, by zaimponować lekarzowi – i przekupuje Ignisa obietnicą dalszych lekcji boksu, jeśli ten zgodzi się dorzucić gitarę do programu nauki.
07 stycznia 2026
Nowy Rok
Od Ignisa – Nowy Rok
Ignis spędza Wigilię Yule sam w swym studenckim mieszkaniu – głodny, zziębnięty i zbyt dumny, by przyjąć zaproszenie pana Macleoda. Gdy sięga po gitarę, do drzwi zaczyna dzwonić kolejno czwórka przyjaciół: Ioannis przynosi świąteczny wieniec, Raam – wielki gar curry i ryżu, którego „przypadkiem" ugotował za dużo, Seymour – skrzynkę piwa, Arieth – gałązki igliwia i czerwone bombki. Żaden nie przyznaje wprost, że przyszedł, bo martwił się o Ignisa. Zimne mieszkanie wypełnia się ciepłem, jedzeniem i śmiechem. Na koniec wieczoru Arieth proponuje, by spotykać się razem każdego Yule – bez względu na okoliczności. Wszyscy się zgadzają, a Ignis patrząc na zgromadzonych wokół niego chłopaków, uświadamia sobie, że to jest ostateczny skład jego zespołu.
listopad 2025
Opovember
Od Ignisa – Światło
Scaldor po raz ostatni patrzy na swój pokój w rodzinnym domu – klatkę, nigdy nie będącą prawdziwym domem – i pakuje to, co naprawdę jego: gitarę od pana Macleoda, jedną zmianę ubrań i dokumenty. Na biurku zostawia jedynie kartkę z jednym słowem: „Odchodzę". Wychodzi w noc i pieszo dociera na cmentarz. Odnajduje rodzinne mauzoleum – pretensjonalne, puste, symbolizujące życie zaplanowane przez rodziców co do ostatniego dnia. Na kamieniu widnieje już jego imię z datą urodzin i pustym miejscem na śmierć. Scaldor wyrysowuje węglem dzisiejszą datę śmierci, symbolicznie unicestwiając wyznaczone mu przeznaczenie. Czeka do świtu na stopniach mauzoleum, a gdy pierwsze promienie słońca padają na jego twarz, rodzi się ktoś nowy – Ignis – i rusza w drogę.
31 października 2025
Halloween
Od Ignisa – Halloween
W noc Halloween, Ignis dostaje nietypowe zadanie od pana Macleoda. Zamiast opowiadać straszne historie, ma zaimprowizować na fortepianie ścieżkę dźwiękową do starego, niemego horroru wyświetlanego na projektorze. Wczuwając się w atmosferę filmu, Ignis tworzy muzykę, która idealnie oddaje napięcie, strach i desperacką ucieczkę bohaterki przed tajemniczym cieniem. Gdy film nagle się urywa w kulminacyjnym momencie, Ignis, podekscytowany nowym doświadczeniem, z entuzjazmem pyta, czy mają więcej takich filmów do obejrzenia.
sierpień 2025
AUgust
Od Ignisa – Wieża czarnoksiężnika (II)
Ignis i paladyn Dante, na polecenie księcia, przybywają zbadać opuszczoną, zrujnowaną wieżę, która jest źródłem zła rozlewającego się po okolicy. Wewnątrz odkrywają, że budowla jest magiczną pułapką – jej piętra zapętlają się i zmieniają, uniemożliwiając ucieczkę. Uwięzieni, stają się zabawkami dla drwiącego z nich, ukrytego czarnoksiężnika, który zmusza ich do przechodzenia przez serię prób w swoim międzywymiarowym labiryncie.
Pierwszym wyzwaniem jest astralna biblioteka, gdzie muszą rozwiązać zagadkę astronomiczną, aby otworzyć zamknięte drzwi. Po błędnej, zbyt oczywistej odpowiedzi, ściany komnaty zaczynają się zsuwać, grożąc im zmiażdżeniem. W ostatniej chwili, dzięki wskazówce od Isidoro, którą przypomina sobie Dante, odkrywają właściwe rozwiązanie ukryte pod dywanem i przechodzą dalej.
Kolejna komnata to zaklęty, zapętlający się las. Po kilku nieudanych próbach znalezienia wyjścia, spotykają kapryśną wróżkę Brialewen, która oferuje im pomoc w zamian za „dar, którego nie da się dotknąć”. Ignis, rozumiejąc naturę wróżek, poświęca jedną ze swoich najcenniejszych, osobistych pieśni. W zamian za utratę wspomnienia o niej, wróżka bezpiecznie przeprowadza ich przez las.
Ostatnia próba ma miejsce w komnacie z magicznym lustrem. Zgodnie z poleceniem czarnoksiężnika, muszą „pokonać to, co ich osłabia”. Z lustra wychodzą ich mroczne odbicia: idealny, pozbawiony emocji rycerz będący ucieleśnieniem ślepego posłuszeństwa (cień Dantego) oraz wyrachowany, bogaty kupiec, który porzucił muzykę dla pieniędzy (cień Ignisa). Lustrzane sobowtóry atakują ich, wytykając najgłębsze lęki i niepewności. Dante pokonuje swój cień, gdy ten obraża jego księcia, co utwierdza paladyna w przekonaniu, że jego służba wynika z lojalności, a nie słabości. Ignis zwycięża, gdy jego odbicie kwestionuje lojalność jego zespołu, co uświadamia mu, że jego przeciwnik nie rozumie prawdziwej siły ich więzi i pasji. Po pokonaniu swoich wewnętrznych demonów, lustro zamienia się w ostatni portal, prowadzący ich do konfrontacji z czarnoksiężnikiem.
14 lutego 2025
Walentynki
Od Ignisa – Walentynki
Ignis, łatając dziury w budżecie, godzi się zagrać w walentynkowy wieczór w klubokawiarni w zamian za stolik dla siebie i swojej dziewczyny Aimée – plan, który miał połączyć zarobek z romantycznym wieczorem. Gra tak dobrze, że zamiast być tłem dla rozmów, całkowicie pochłania uwagę klientów: śpiewają razem z nim, zamawiają kolejne herbaty i zapominają o wszystkim innym, a on sam wciąga się w muzykę coraz bardziej. Dopiero gdy wieczór dobiega końca, Ignis zauważa, że fotel Aimée przy witrażowej lampce jest od dawna pusty.
grudzień 2024
Yule
Od Ignisa – Cicha noc
Pan Macleod uczy Scaldora kolęd na Yule, a chłopiec – zainspirowany nauczycielem i jego opowieściami o prawdziwym duchu świąt – postanawia zorganizować dla rodziców własny mały koncert, by podzielić się z nimi czymś, co naprawdę czuje. Scaldor starannie przygotowuje pokój, sadza rodziców na krzesłach i śpiewa kolędy przy fortepianie z całym sercem, lecz ojciec wpatruje się w telefon, a matka błądzi wzrokiem po kątach i zaczyna szeptać do męża. Gdy kolęda się kończy, rodzice chwalą go zdawkowym „bardzo ładnie” i odchodzą, pochłonięci rozmową o biznesie, pozostawiając Scaldora samego przy fortepianie z cichym, przygaszonym sercem.
listopad 2024
Opovember
Od Ignisa – Ogień
Ignis, po ucieczce z domu rodziców, zamieszkuje u swojego nauczyciela muzyki, pana Macleoda, i zmaga się z problemem, że jego ognista magia niszczy gitary podczas grania. Pan Macleod zabiera go do zaklętej krainy i sadzi nasiono crann-aisling, drzewa marzeń, które ma stworzyć dla Ignisa odpowiedni instrument, lecz drzewo długo pozostaje głuche na śpiewane prośby muzyka. Wszystko zmienia się, gdy Ignis porzuca próby „życzenia sobie” gitary i zaczyna po prostu grać i rozmawiać z drzewem jak ze znajomym, opowiadając mu o swym życiu – i wtedy roślina zaczyna rosnąć. Gdy drzewo jest gotowe, pan Macleod wspiera magię swoją harfą, pień pęka, a w środku czeka nie ognioodporna gitara, lecz żyjące stworzenie zestrojone z duszą Ignisa – instrument zdolny przyjąć jego żar i przekształcić go w muzykę zamiast zniszczenia. Ignis rozumie, że drzewo dało mu nie to, o co prosił, lecz to, czego naprawdę potrzebował.
Od Ignisa – Miłość
Pan Macleod zabiera małego Scaldora na jego pierwszy koncert do filharmonii – wielkie przeżycie dla chłopca, który całe życie spędził w sterylnym, chłodnym domu rodziców i nigdy nie miał kontaktu z żywą muzyką. Scaldor zachwyca się już samym budynkiem, jego ciepłem i organicznymi zdobieniami, a gdy orkiestra zaczyna grać, chłopiec dosłownie rozpływa się w muzyce, tracąc poczucie własnej odrębności. Gdy koncert się kończy, Scaldor płacze z tęsknoty, a na pytanie nauczyciela, czy chciałby tu wrócić, odpowiada, że chciałby tu zamieszkać.
31 października 2024
Halloween
Od Ignisa – Who Let the Ghosts Out? (II)
poprzednia część: Od Maeve - Who Let the Ghosts Out? (I)
Wypad do znanego horror house zaowocował niespodziewanym spotkaniem ze znajomą twarzą. A potem zadaniem, którego Ignis się nie spodziewał. Wraz z Maeve szukałw Domu Strachów prawdziwego ducha, należącego do zbłąkanego psa, a gdy udało się odnaleźć jego obrożę i zwrócić ją osobie, która jeszcze pamiętała o zwierzaku, oboje poznali historię, która stała za błąkającym się po budynku byłej fabryki psie.
sierpień 2024
AUgust
Od Ignisa – Trying my bardest (I) [AU]
Ignis przybywa do Waterdeep i jest świadkiem publicznego wyrzucenia ze świątyni ślepego kapłana Milila – malarza Ioannisa Miroulisa, którego ślepota jest przez innych interpretowana jako kara boga, choć sam kapłan twierdzi, że jest niewinny. Zafascynowany freskami w świątyni, które utwierdzają go w przekonaniu, że tak utalentowany artysta nie mógł zostać przeklęty, Ignis wbrew zdrowemu rozsądkowi szuka Ioannisa w mieście. Odnajduje go w podejrzanej alejce, i gra mu balladę o jego własnych dziełach i niesprawiedliwości, jaka go spotkała. W trakcie tego spotkania Ignisa napadają trzej rabusie, lecz Ioannis, ku własnemu zaskoczeniu, instynktownie modli się do swego boga i go uzdrawia, odkrywając, że Milil wcale go nie opuścił. To doświadczenie staje się dla malarza punktem zwrotnym: zamiast wracać do świątyni, postanawia wyruszyć w nową drogę, prosząc, by zwano go już po prostu Ioannis.
14 lutego 2024
Walentynki
Od Ignisa – Walentynki
Nie ma to jak dać się zrobić w trąbę pewnemu konkretnemu, wkurwiającemu syrenowi. Ale może można wybaczyć Karpiowi takie manipulacje, jeśli dzięki nim da się spędzić miłe popołudnie w Muzeum Czekolady, w towarzystwie tej jednej wróżki, stopniowo zajmującej coraz więcej myśli i coraz więcej serca.
styczeń 2024
Nowy Rok
Od Ignisa – Nowy Rok
Mieli spotkać się w tej kociej kawiarni we trójkę, a Karp miał zostać pogryziony przez koty, ale widać nie można mieć wszystkiego. Jednak Ignis nie narzekał – możliwość spędzenia nieco czasu z Maeve i dyskusja o postanowieniach noworocznych bardzo szybko wyparła z umysłu genashiego jakiekolwiek inne sprawy.
grudzień 2023
Yule
Od Ignisa – Yule
To Yule Ignis spędził intensywnie, bo dzieląc swój czas między wylicytowany na aukcji charytatywnej experience, a świąteczne spotkanie z Maeve i tym cholernym Karpiem. Experience, wymyślony przez niezawodnego Norberta, polegał na tym, by Ignis wystawił na aukcji udzielaną przez siebie lekcję muzyki. Genashi nie do końca się spodziewał, że lekcję wylicytuje znająca go jeszcze z jego „poprzedniego życia” osoba. Zaś jeśli chodzi o Yule u Maeve… Ignis miał tylko nadzieję, że ten szkicownik będzie w miarę przydatny. W końcu papier był w nim całkiem dobry.
listopad 2023
Opovember
Mecz Charytatywny
Genialny pomysł Norberta obrócił się przeciwko zespołowi, kiedy okazało się, że żaden z muzyków nigdy nie grał w piłkę nożną, a gdy manager powiedział im, przeciw komu mają grać, żaden nie zamierzał się wycofać.
Puszek
Ignis, wokalista korzystający z wolnego popołudnia w ulubionej kociej kawiarni, dowiaduje się, że jeden z kotów, Puszek, uciekł przez niechcący otwarte drzwi, i rusza go szukać. Odnajduje go uwięzionego wysoko na starej, śliskiej rynnie i próbuje go skusić do skoku, śpiewając mu piosenkę i wykorzystując swój muzyczny dar. Plan prawie wychodzi, ale rynna odpada wcześniej, Puszek skacze w panice i ląduje na Ignisie pazurami, obalając go na chodnik – obaj jednak wychodzą z przygody bez szwanku.
StarWars AU
Scaldor, dziedzic bogatej rodziny z wulkanicznego Mustafaru, od lat potajemnie utrzymuje kontakt przez Moc z mistrzem Jedi, Macleodem, który pokazuje mu świat zupełnie inny niż zimne imperium przemysłowe rodziców. W dniu swoich osiemnastych urodzin, gdy miał oficjalnie przejąć rodzinny biznes, Scaldor pakuje torbę, przebiera się za robotnika i ucieka promem na zielone Dantooine, gdzie Macleod czeka na niego z otwartymi ramionami. W Świątyni Jedi młodzieniec uczy się z niezwykłą łatwością, jakby wiedza ta zawsze w nim drzemała, aż przychodzi czas próby – wejście do świętej jaskini po kryształ do miecza świetlnego. Zamiast walczyć ze ślepymi kinrathami strzegącymi jaskini, Ignis nawiązuje z nimi kontakt przez Moc, dzieląc się swymi emocjami, a wzruszone stworzenia same prowadzą go do kryształów. W ciemnościach jaskini, kierując się wyłącznie instynktem i Mocą, Ignis tworzy swój pierwszy miecz świetlny o ciepłej, złoto-oranżowej barwie.
Koncerty
(1) Vox Metallica wychodzi na scenę i zaskakuje fanów niezapowiedzianym wykonaniem starożytnej pieśni "Tine Chnámh na tSídhe", a Ignis wraz z całym zespołem i tysiącami fanów topi się w morzu ognia, muzyki i wspólnej radości.
(2) Ignis spędza ostatnie chwile przed koncertem samotnie za kulisami, paląc papierosa i smakując tę wyjątkową ciszę tuż przed wybuchem – po czym zgniata niedopałek i rusza na scenę.
(3) Ignis prowadzi Vox Metallica przez płomienny koncert, a na koniec zaskakuje fanów niezapowiedzianym kawałkiem o smokach śpiewanym po łacinie, po czym kompletnie wypalony odpływa za kulisami, gdzie Seymour cuci go szkocką.
Muzyka i Walka
seria: Ballada o Magii Przyjaźni
(1) Seymour, były czarodziej, który potajemnie porzucił studia magiczne i rodzinną posiadłość, zatrzymuje się w przydrożnej karczmie i słyszy tam wędrownego barda Ignisa — genashiego z magiczną lutnią i głosem poruszającym do głębi. Piosenka o ukrywaniu uczuć i uwolnieniu się z okowów trafia prosto w serce Seymoura, lecz zanim zdąży przetworzyć to przeżycie, w karczmie wybucha bijatyka i cała grupka ląduje na zewnątrz. Ignis bez ogródek proponuje Seymourowi dołączenie do zespołu, bo właśnie mają dwa wakaty.
(2) Dante i Virgil ratują grupę wędrownych bardów z zasadzki zbójców, a jeden z bardów, Seymour, głaszcze Virgila w wilczej postaci, myląc go z tresowanym psem Dantego, co wprawia druida w niemałe zakłopotanie. Przy wspólnym ognisku okazuje się, że Dante to słynny paladyn księcia, a Ignis i jego kompania szybko wciągają rycerzy w swoje towarzystwo. Wieczór kończy się tym, że Dante postanawia nauczyć Ignisa walki mieczem, ku wyraźnemu niezadowoleniu obu zainteresowanych i rezygnacji Virgila.
(3) Dante wciąga Ignisa i resztę bardów na królewski dwór, gdzie cała kompania zostaje odpowiednio ogarnięta i przyodziana, a Ignis wbrew swojej woli jest zmuszany do uczestnictwa w życiu dworskim. W teatrze Ignis po raz pierwszy naprawdę widzi aktorkę Maeve i zakochuje się, zupełnie tracąc swój zwykły krytyczny dystans. Dante, dostrzegając tę przemianę, zmusza Ignisa do zagrania koncertu dla możnych, a bard, zainspirowany uczuciem, wyznaje miłość w piosence, śpiewając wprost dla Maeve i porywając całą salę żarem swych emocji.
(4) Maeve, dworska aktorka i wróżka, czeka na powrót swojego przyjaciela Dantego z misji, a gdy ten wraca z grupą bardów, zaczyna zauważać Ignisa – najpierw jego wzrok na widowni, potem na placu treningowym, gdzie dyskretnie wycisza jego emocje, pomagając mu lepiej walczyć. Podczas comiesięcznych świętowań ku czci bogini sztuki ich spojrzenia krzyżują się wielokrotnie – na spektaklach, podczas koncertu Vox Metallica, który kompletnie rozbija serce wróżki – a napięcie między nimi powoli narasta. Na balu kończącym miesiąc Dante dosłownie wypycha sparaliżowanego tremą Ignisa w stronę Maeve, ta zaś, widząc jego panikę, odpowiada na niezadane jeszcze pytanie i sama prowadzi go na parkiet.
(5) Dante, strawiony troską o pojmanego księcia Bashara i całą resztę uwięzionych, przygotowywał się do wyzwolenia zamku, aż w końcu wraz z drużyną wkracza do twierdzy, siejąc chaos wśród straży. Drużyna stopniowo się rozprasza – Virgil zatrzymuje strażników przy ogrodzie, Raam i Seymour pilnują biesiadnej sali, a Dante i Ioannis przebijają się do lochów, gdzie uwalniają Maeve i pozostałych dworaków. Dante zostawia ich pod opieką wróżki i kleryka, sam zaś parze do południowej wieży, gdzie Bashar przetrzymywany jest przez ostatnich strażników – paladyn rozprawa z nimi sprawnie, lecz musi zachować zimną krew, gdy jeden bierze księcia za zakładnika. Gdy sytuacja zostaje opanowana, a Bashar bezpieczny, Dante przeżywa chwilę wzruszenia na widok swego władcy – po czym natychmiast wraca do rzeczywistości, informując go, że Ignis wciąż walczy sam przed bramą i trzeba się spieszyć.
(6) Ignis, wiedząc że misja może go kosztować życie, zostaje przed zamkową bramą by samotnie zatrzymać powracającego zdrajcę-Wężownika i kupić przyjaciołom czas na uwolnienie księcia. Gdy kolumna jeźdźców nadciąga, bard gra na lutni, próbując przełamać czarną magię kontrolującą umysły rycerzy i przez chwilę mu się to udaje, lecz Wężownik kontruje kolejnymi zaklęciami, a potem przemienia się w olbrzymiego węża i rzuca na Ignisa. Bard walczy desperacko mieczem, lecz zostaje schwytany w sploty ogona. Potwór łamie mu żebra, a Ignis myśli o Maeve i tym, że zdążył kupić wystarczająco dużo czasu. Na ostatnie kpiny Wężownika odpowiada jedynie napluciem mu w pysk.
(7) Dante przybywa w ostatniej chwili, by uratować półprzytomnego Ignisa ze szponów Wężownika, i staje do walki z gigantem. W brutalnej, wyczerpującej walce, Dante pokonuje zdrajcę, zabijając go – i dopiero wtedy pozwala sobie pobiec do rannego przyjaciela. W samotności ogrodu kwiatowego syren pozwala sobie w końcu się wypłakać, mierząc się z myślą, że omal się nie spóźnił. Na koniec szuka księcia Bashara pod pretekstem „obchodu”, co skutkuje tym, że władca wydaje mu rozkaz odpoczynku i sam zgadza się wybrać z nim na konną przejażdżkę. Opowiadanie kończy się sceną Dantego wzierającego w lustro tuż przed uroczystością, na której zostanie ogłoszony bohaterem.
(8) Po pokonaniu Wężownika i ukaraniu zdrajców, książę Bashar organizuje uroczystą ceremonię, na której nagradza obrońców królestwa – Dante otrzymuje nowy miecz wysadzany rubinami, Virgil księgę wiedzy, a piątka bardów zostaje oddana pod opiekę przedsiębiorcy Norberta Goldworthiego, który ma zadbać o ich karierę i sprawić, by ich muzyka dotarła do wszystkich w królestwie. Ignis z uśmiechem przyjmuje tę nagrodę w imieniu zespołu, podczas gdy Norbert mrucząc pod nosem, zapowiada, że zajmie się nimi czy im się to będzie podobało, czy nie.
(9) Maeve wspomina koszmar oblężenia – ucieczkę korytarzami, uwięzienie w lochu, gdzie podtrzymywała nadzieję współwięźniów śpiewem, i przerażający moment, gdy przyniesiono nieprzytomnego Ignisa i przez chwilę myślała, że nie żyje. Teraz, gdy wszystko minęło, wychodzi wieczornym ogrodem i spotyka Ignisa, któremu dziękuje za poświęcenie i odwagę. Wieczór kończy się pierwszym pocałunkiem, gdy Maeve wsuwa mu w kieszeń gałązkę niezapominajek i nieśmiało, ale bez wahania sięga ustami ku jego ustom.
Sen
seria: Vox feat. Karp i Wilk
Ignis, zmęczony gadaniem Dantego przy ognisku, postanawia uśpić go kołysanką z przerobionym tekstem, i ku zaskoczeniu wszystkich, oraz jego własnemu, plan działa.
31 października 2023
Halloween
Vox Metallica wraz z Dantem i Virgilem wybierają się na Halloween do Horror House – strasznego domu na opuszczonej po fabryce. Ignis w dziurawej koszulce oraz Dante w przerobionych ciuchach z jego szafy prowadzą drużynę przez mrok, aż przy pierwszym spotkaniu z aktorem-mordercą grupka się rozdziela: Seymour i Vi uciekają razem w jeden korytarz, Dante i Ignis w drugi i przez długi czas błąkają się po labiryncie, wielokrotnie trafiając w to samo miejsce, aż obsługa musiała doświetlić im drogę do wyjścia. Po wyjściu cała ekipa ląduje w klubie na imprezie halloweenowej, gdzie Ignis woli obserwować ludzi niż tańczyć, choć przez chwilę czuje na sobie czyjś wzrok – i nim zdąży go namierzyć, uczucie znika.


Postać stworzona przez:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz