Gwiazdki
Strony + Newsy
Nagłówek
31 grudnia 2023
Od Raouna – Inna Saephia: Złote Ognisko
Od Dantego do Ignisa
30 grudnia 2023
Od Cheoryeona – Yule
28 grudnia 2023
Od Raouna do Bashara
Od Leviego – Yule
— W tym roku czekają nas prawdziwie białe święta! Rekordowe opady śniegów zaskoczyły kierowców… — Podekscytowany głos prezentera radiowego przerywały zakłócenia. Nic dziwnego, że radyjko odmawiało współpracy. Było niemal równie stare co zgarbiony dziadek, który siedział tuż obok niego. Urządzenie zostało ustawione najgłośniej jak się dało, więc Levi słyszał je z kuchni.
Demon nie obchodził świąt. W zasadzie pierwszy raz miał okazję spędzić je w czyimś towarzystwie. Dziwnie czuł się ze świadomością tych wszystkich ludzi kręcących się po mieszkaniu jak w ukropie. Matka w skupieniu pakowała prezenty, czemu przyglądał się z podziwem. Dzieciaki bawiły się na zewnątrz, lepiąc bałwana i rzucając się śnieżkami, czemu towarzyszyły dzikie piski.
Z zamyślenia wyrwał go odgłos łupnięcia.
— Kurwa! — Wymsknęło się ojcu, który uderzył się w sam czubek łysej głowy, gmerając pod zlewem. Zacisnął zęby i zamilknął, napotykając karcące spojrzenie żony. — Młody, mi świecisz, czy sobie? — burknął upominająco.
Od Maeve do Ignisa
Od Seymoura – Yule
Od Virgila – Yule
Od Song Ana do Merlina
Od Bernarda – Yule
Wesołego (Ciepłego) Yule i Szczęśliwego Nowego Roku, Bernard. xoxo Mathilde P.S. próbowałam do ciebie zadzwonić, ale chyba zmieniłeś numer. Podaj nowy, chcę ci wysłać zdjęcie naszego psa!
27 grudnia 2023
Od Ignisa – Yule
26 grudnia 2023
Od Hoshime - Yule
Yule. Hoshime nie znał tego święta, co prawda o nim słyszał, ale w Kyosei jakoś nigdy nikt nie przejmował się zagranicznymi świętami. Nie obchodzono ich, nawet o nich nie rozmawiano, co najwyżej dzieciakom pozwalano na organizowanie imitacji takich świąt. Dorośli rzadko kiedy mieli o nich jakiekolwiek pojęcie.
Hoshime należał do tych dorosłych, którym Yule jedynie obiło się o uszy. Jest coś takiego, podobno bardzo szeroko obchodzone, jednak w Senkawie niezbyt istniało, może z wyjątkiem dużych miast. Kiedy przybył do Stellaire na okres próbny, jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył ośnieżone ulice ustrojone kolorowymi światełkami, ozdoby przypominające pierniki i masę zniżek związanych z Yule. Gdyby nie przybył wraz z Sorą, z pewnością zagubiłby się w tak rozświetlonym mieście.
Jak on nienawidził światła.
Od Sorena - Yule
Od Leviego do Bernarda
— Powinien pan być już gotowy. — Głos Madeline brzmiał jeszcze bardziej zrzędliwie, niż zazwyczaj. Patrzyła na niego spod okularów wzrokiem pełnym wyrzutu. Nie pierwszy raz zresztą. Mimo jej wysiłków, Levi najczęściej pojawiał się na wszelkich spotkaniach elegancko spóźniony. Lubił wchodzić na salę kwadrans po czasie wskazanym na zaproszeniu, sprawiając, że wzrok wszystkich skierowany był na jego osobę. To w pewien sposób pokazywało go jako człowieka zapracowanego i rozchwytywanego.
W rzeczywistości na wiele konferencji i innego typu typu kolegia spóźniał się celowo. Specjalnie odsuwał moment wyjścia z domu czy z biura do ostatniej chwili. Nie przepadał za tym aspektem swojej pracy. Zarządzanie ludźmi, przydzielanie im zadań oraz zbieranie pochwał przychodziło mu z łatwością, ale wysłuchiwanie nużących debat i raportów, popartych długimi prezentacjami, uważał za zwyczajną stratę. Gdyby nie to, że zwykle podawali dobrą kawę, pewnie zasnąłby ze znudzenia.
Jeśli jednak nauczył się czegokolwiek przez kilkadziesiąt lat życia, to było to sprawianie pozorów. Spojrzał na swoją asystentkę, posyłając jej uśmiech. Doskonale wiedział, że znowu dotrze na miejsce spóźniony, ale nie wydawał się tym faktem ani trochę przejęty. Niespiesznie zapiął spinkę przy mankiecie i zaczął wiązać krawat. Rozejrzał się po gabinecie, w którym panował przyjemny półmrok. Dostrzegł marynarkę zarzuconą na oparcie fotela i sięgnął po nią.
— Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy — odparł, nie przejmując się tym, jak Maddie pokręciła głową. Zarzucił na ramiona płaszcz, po czym odebrał od Maddie teczkę z dokumentami. Na pożegnanie podziękował, że kobieta została dłużej w pracy. Teoretycznie wcale nie musiała tego robić, ale znał ją. Dobrze wiedział, że wolała sama wszystkiego dopilnować, niż polegać na innych. Dlatego to on stał na czele firmy, a ona była tylko pracownikiem. Nie obawiał się zagrożenia z jej strony. Madeline brakowało zdolności przywódczych i charyzmy, by poradziła sobie jako szef. Nie bez powodu wybrał ją spośród pięćdziesięciu kandydatów, którzy ubiegali się o to stanowisko.
Od Raouna – Yule
25 grudnia 2023
Od Virgila do Seymoura
Od Bashara – Yule
Od Souela – Yule
Nowy Rok 2024
Zasady eventu
- Napiszcie opowiadanie związane z tym, jak Wasze postaci robią coś związanego z Nowym Rokiem.
- Nie musicie się ograniczać tylko do świętowania w Nowy Rok – fabuła może obejmować większy okres i być luźno związana z Nowym Rokiem.
- Długość opowiadania jest jak zwykle dowolna <3
- Nazwa publikowanego opowiadania musi wyglądać następująco: Od [Imię postaci] – Nowy Rok, czyli na przykład: Od Merlina – Nowy Rok.
- Jeśli chodzi o etykiety, to wyglądają następująco: nick, imię postaci, Event i Nowy Rok 2024, czyli na przykład: ChaosHead, Merlin Prospero Spellman, Event, Nowy Rok 2024.
- Opowiadania możecie publikować od 01.01 do 14.01.
- Za udział w evencie przewidziana jest mini-nagroda <3
24 grudnia 2023
Wesołych Świąt!
Such a deep disguise, the devil's right inside
Leviathan
Data urodzenia: 21.05
Płeć: mężczyzna
Rasa: demon
Pochodzenie: Stellaire, Novendia
Zawód: Prowadzi firmę Vow & Veil zajmującą się wedding planningiem.
Opis: Odnoszący sukcesy przedsiębiorca. Krętacz jakich mało. Czego nie dopowie, to dowygląda. Uwielbia siać zamęt i nawiedzać ludzi we śnie.
Od Charlie – Yule (Wszystkiego babongowego!)
Od Maeve – Yule
23 grudnia 2023
Od Song Ana - Yule
Od Merlina – Yule
22 grudnia 2023
Od Bernarda do Seymoura
21 grudnia 2023
Od Seymoura do Virgila
Od George'a - Yule
Od Dantego – Yule
20 grudnia 2023
Od Merlina do Song Ana
Od Virgila do Seymoura
19 grudnia 2023
Od Bashara do Raouna
16 grudnia 2023
Od Cheoryeona do Octavii
15 grudnia 2023
Od Raouna – Inna Saephia: Płomień nadziei...
14 grudnia 2023
Yule 2023
Zasady eventu
- Napiszcie opowiadanie o tym, jak Wasze postaci świętują Yule. Fabuła opowiadania jest dowolna, ale motywem przewodnim powinno być właśnie Yule.
- Jeśli Wasza postać pochodzi z innego odłamka, może obchodzić święto analogiczne do Yule – wtedy możecie śmiało opisać, jak takie obchody wyglądają w jej regionie.
- Długość opowiadania jest dowolna – już Was pod tym względem znamy :3
- Nazwa publikowanego opowiadania musi wyglądać następująco: Od [Imię postaci] – Yule, czyli na przykład: Od Seymoura – Yule.
- Jeśli chodzi o etykiety, to wyglądają następująco: nick, imię postaci, Event i Yule 2023, czyli na przykład: ChaosHead, Seymour Silverthorn, Event, Yule 2023.
- Opowiadania możecie publikować od 21.12 do 28.12.
- Za udział w evencie, jak zwykle, przewidziana jest mini-nagroda <3
Od Virgila do Bernarda
13 grudnia 2023
Od Ignisa do Dantego
12 grudnia 2023
W pałacu lilii krąży bóg miłości
Willis
Data urodzenia: 12 XII 1256
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek
Pochodzenie: Vardelia, Alaverdia
Zawód: Artysta. Muzyk, wokalista.
Opis: Poeta, śpiewak, poezjo-śpiewacz. Ekstrawertyczny ekscentryk, ekscentryczny ekstrawertyk – bard odziany w szaty współczesności, słowem: dziwka muzyczna we własnej osobie. Złodziej tożsamości, chcoć do kradzieży tej został zmuszony, niepoprawny optymista – lecz ma swoje granice i ci, którzy spróbowali je przekroczyć, raczej prędko tej decyzji pożałowali.
Deslys
Data urodzenia: 22 II 2112
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek
Pochodzenie: Solmaria, Luminaria
Zawód: Artysta. Muzyk, wokalista.
Opis: Poeta, śpiewak, poezjo-śpiewacz. Ekstrawertyczny ekscentryk, ekscentryczny ekstrawertyk – bard odziany w szaty współczesności, słowem: dziwka muzyczna we własnej osobie. Złodziej tożsamości, chcoć do kradzieży tej został zmuszony, niepoprawny optymista – lecz ma swoje granice i ci, którzy spróbowali je przekroczyć, raczej prędko tej decyzji pożałowali.
- Jesień jest okresem, w którym tworzy najwięcj tekstów. Większość z nich czeka potem w szufladzie przez wiele miesięcy, zanim w końcu się za nie weźmie.
- Uczęszczał do klasy skrzypcowej w szkole muzycznej, a po uzyskaniu dyplomu II stopnia kontynuował edukację na Akademii Muzycznej im. Federica Chopínezio w Luminarii. Poza tym sam nauczył się grać na pianinie i gitarze akustycznej – i to tych właśnie instrumentów najczęściej używa w procesie tworzenia muzyki.
- Nienawidzi zimy. Tak po prostu. Powód ku temu uzasadniony – trzeba ubierać się ciepło, żeby nie zachorować. Dlatego Lilian zimą łazi wiecznie zakatarzony, za co obrywa srogie baty od swojej menadżerki. To nic. Ma swoje priorytety.
- Wbrew pozorom i pomimo masy bukietów, które zdobią wszystkie zakątki jego apartamentu, ulubionymi kwiatami Liliana wciąż są lilie. Sentyment do mamy czy to tylko kolejny akt samouwielbienia? Kto wie.
- Ma słabą głowę. Bardzo słabą. Oraz mocne, męczące i wysysające z życia kace – a żeby uniknąć tych męczarni, najczęściej odmawia wszelkiego rodzaju szotów, drinków i piw. Pija zazwyczaj napoje bezalkoholowe, zwłaszcza wino. Chwała temu, kto wymyślił wina bezalkoholowe.
- Z wszystkich pięciorga rodzeństwa starszy jest tylko od swojej bliźniaczki Jagody, o dokładnie dwie minuty i trzynaście sekund. Dawniej uwielbiał jej to wypominać.
- Lutnię otrzymaną w prezencie od Valeriusa Deslysa przez długi czas przechowywał w pokoju nieużywaną, w ramach ozdoby i pamiątki. Aż pewnego dnia w ferworze emocji roztrzaskał ją o podłogę.
- Za dzieciaka często i z entuzjazmem towarzyszył tacie podczas wypraw na morzu. Był za młody, żeby być w jakikolwiek sposób pomocny, jednak w tym czasie zdążył nauczyć się sporo o morzu, rozpoznawaniu pogody oraz o połowie ryb.
- Jest uzależniony od czekolady. Zaglądając rano do jego kubka "z kawą", najczęściej można znaleźć tam nie kawę, nie herbatę – lecz gorącą czekoladę z piankami. A kiedy czymś naprawdę się denerwuje, pochłania ciastka. Dużo, dużo ciastek.
- Aktywnie prowadzi swoje media społecznościowe. W wolnych chwilach lubi zaskakiwać fanów transmisjami na żywo na Fotogramie. Kont na Chirperze posiada co najmniej dwa – jedno oficjalne i kilka anonimowych, które pozwalają mu utrzymywać stały kontakt ze swoim fandomem.
- Ma heterochromię. Mało kto o tym wie, ponieważ Lilian skrzętnie ukrywa ten fakt przed resztą świata, uważając różnobarwne tęczówki za jedwen z nielicznych mankamentów swojego wyglądu. Lewą tęczówkę w kolorze morskiej zieleni ukrywa pod intensywnym błękitem soczewki zawsze, kiedy wychodzi z domu. Nawet, jeśli wybiera się do sklepu po drugiej stronie ulicy.
- Valerius Deslys — ten, który zaćmiony własną tragedią, odegrał kluczową rolę w dramacie Liliana. Były (bo już nieżywy) konsul na dworze królowej Marii de la Santa Cielo Rosaliny Agnrlli Rodriguez Cuellar Rene. Zawodowy kłamca, mistrz w sztuce manipulatorstwa. Człowiek zepsuty i zgniły – od zawsze, choć od kilku miesięcy nieco bardziej dosłownie niż kiedykolwiek. Dziki portal do Vardelii, odłamka od Auranthii odległego czasami, kulturą i tradycją, przekroczył zrozpaczony i zdesprowany po straci swojej żony oraz jedyngo syna, Vincenta. Początkowo planował zostać tam do końca swojego żywota – w tej zacofanej cywilizacyjnie krainie odnalazł spokój ducha, który w początkowej fazie żałoby do odzyskania nie wydawał mu się możliwy. A później znalazł Liliana. Na ulicy. Biednego, wychudzonego dzieciaka, próbującego zarobić kilka groszy swoją nieudolną grą na starej lutni. Był taki podobny do jego Vincenta... i wtedy wszystko zaczęło się komplikować.
- Violet i Hiacynth Willisowie – ci, którzy na swoje dwudziestoparoletnie barki z godną podziwu dojrzałością przyjęli brzemię wychowania i utrzymania przy życiu czworga młodszego rodzeństwa. Niezłomni, spolegliwi, zawsze przekładający dobro tych małych nicponi nad swoje własne. Przed zniknięciem z Vardelii, Lilian okropnie pokłócił się z Violet. Po dziś dzień tego żałuje.
- Aurelion Handrahan – ten, który mógłby być kimś więcej. Gdyby tylko ich serca nie były tak bez reszty zdewastowane przez zarazę własnych błędów i porażek z przeszłości – tak bez reszty zdewastowane, zniszczone, przeżarte, że nie pozostało im już nic innego, niż porzucić te zepsute narządy na powolne zatracenie, całkowicie wypierając ich istnienie. Lilian nie chce rozpoczynać żadnej relacji, która wymagałaby od niego więcej zaangażowania, niż przez ostatnie lata przywyknął go dawać. Przelotne uśmiechy, równie pochlebne, co bezwartościowe pochlebstwa, niezobowiązujące spotkania i bezbolesne pożegnania – to właśnie on. Lilian boi się ruszyć o ten jeden krok do przodu. Związki nie są dla niego. On nie jest stworzony do związków. I kiedy tylko czuje, że miłość, ta skomplikowana, całkowicie obca mu emocja, staje u progów jego beztroskiego życia, aktywuje się w nim odruchowy mechanizm obronny.
Lilian i Soren
Ojcobójcy
Iść, ciągle iść w stronę słońca. Iść, iść ciągle, iść nieustannie, iść zawsze. Iść tak, żeby nie oślepnąć.Słońce było chwałą, niezbędną do przetrwania w trudach życia, a urzeczywistnieniem tej chwały – błyski reflektorów. Lilian wiedział, w którą stronę patrzeć, żeby nie bolały go oczy. Soren wiedział także.
Urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą. Złote dzieci z dobrych (i wpływowych) rodzin, obdarzeni masą talentów (i pieniędzy), pewni siebie, charyzmatyczni, piękni – kamery ich uwielbiały (i każdy płacił za to własną cenę). Pobłogosławieni przez boga bogactwa, boga wdzięku, boga sukcesu, boga, boga, boga… przez wszystkich bogów, których kiedykolwiek czcił i uwielbiał ten świat. [...]
Lilian i Ignis
Two guitars, one braincell
[...] — Powiedz mi… — zaczął Ignis.— Tak?
— Chciałem pogadać o muzyce.
Lilian parsknął śmiechem.
— Dobry temat. Pytaj w takim razie.
Przeszli kawałek, minęli jakiegoś powyginanego kaktusa.
— Słowa czy muzyka? — spytał Ignis, zerkając na Liliana. — Zawsze interesował mnie ten proces tworzenia.
Lilian przeszedł parę kroków, uśmiechnął się lekko.
— Muzyka. Nie staram się tworzyć melodii pod gotowy tekst, uważam to za sztuczne. To muzyka powstaje pierwsza, potem dopiero jest tekst — odparł, dotrzymując Ignisowi kroku. — Mam taką szufladkę z tekstami – słowami, które kiedyś do mnie przyszły, ale nie było okazji, by je wyśpiewać – i z nich staram się wybrać coś, co by pasowało. Najczęściej trzeba trochę nad tym popracować, pozmieniać to czy tamto, ale zasada jest jedna. Najpierw muzyka, potem słowa. Zresztą, część piosenek jest u mnie mocno sytuacyjna, wzięta prosto z życia, tekst pojawia się wraz z melodią, tak naturalnie, więc tworzenie ich na odwrót nie miałoby sensu. — Zamilkł, gdzieś w tle zaśpiewał ptak. — U ciebie jest podobnie?
Genashi skinął mu głową, sięgnął do tylnej kieszeni spodni, wyciągnął zeszyt i ołówek, które zdecydowanie widziały już lepsze dni. [...]
Lilian i Cheoryeon
Wiśniowe Lilie
[...] Nie trzeba było być niesamowicie wnikliwym, żeby prędko wysłuchać wnioski; psychofanka istniała, tak samo jak istniał sam Cherry Moon, problematyka obsesyjnego zagadnienia nie ocierała się wokół pojęcia abstrakcji i fantazmatu – wydarzenia były zupełnie realne, a nawet bardziej niż realne, było brutalnie rzeczywiste: zagrożenie zakrawało o drugi stopień. Otóż psychofanka kręciła się – kręciła, tak samo jak Lilian, po tym samym rynku, w różnych godzinach, ale w tym konkretnym obszarze kilku metrów kwadratowych. I wyczekiwała. Tak samo jak Lilian, ale nie sposób tego porównywać. On był obserwatorem. Ona psychofanką.Na to nie było już żadnego innego ratunku, niż podjąć natychmiastowe działanie – dlatego zaczął działać. [...]
Lilian i Asher
Knight of the lilies
[...] — A moje rzeczy z domu? Z Vardelii? Czy cokolwiek z nich zostało?Czy ta dawna namiastka mnie i świata, który rozumiałem najlepiej, który najlepiej znałem, przepadła razem z moim kochaniem? Czy wszystko, co miałem i wszystko, czym byłem, zostało mi tak podle i bezpowrotnie odebrane? Lilian wzruszył ramionami, zmusił się do niezadowolonego grymasu.
— Nie ma ich tu, Asher. Nie ostała się ani jedna twoja rzecz. Pogódź się z tym.
Aurelion kiwnął lakonicznie głową. Z fiołkowych, przysłoniętych oczu uleciały resztki smutku, uleciała jakakolwiek złość. W matowym rycerza spojrzeniu nie pozostało nic, co świadczyłoby o ukrytym w nim pierwiastku życia. Jedynie ziejąca zimnem i ogarniająca szeroki salon pustka.
— W porządku. W takim razie nic tu po mnie.
Odwrócił się plecami do muzyka, skierował w stronę drzwi. Tak, nie było już nic. I nawet we mnie pozostała już tylko ta dziwna, martwa nicość. [...]
Nie ma ucieczki
Chwała Bagietom za motywację!
[...] Liliana budzi jego własny krzyk. W pośpiechu zrywa się z łóżka, dłoń przykłada do klatki piersiowej. Boli. Boli serce, bolą mięśnie, i boli całe ciało. Ale żyje – jeszcze żyje, serce bije jak szalone, choć z oddechem nadal jakby niełatwo. Musi to rozchodzić. Musi to zajeść słodkim batonikiem, zapić gorącą czekoladą, posłać na zatracenie w czeluściach głupoty ulubionej kreskówki o niebieskim kocie.Laurek i Antoś
Polska AU – Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał
[...] — Już szósta? — zapytał Antek ze zdziwieniem, odgarniając część włosów do tyłu. — Przepraszam, straciłem rachubę czasu.— Wpół do piątej — uspokoił go. — Odwołali mi ostatnie zajęcia, dlatego przyjechałem wcześniej. Pisałem, nie widziałeś?
— Telefon mi się rozładował. — Antek odszedł od motoru i wytarł dłonie we własną koszulkę.
— Na święta kupię ci Nokię 5000. Malutka, niezniszczalna i nieśmiertelna – idealna dla ciebie — pochwalił się pomysłem i nawet nie starał się ukrywać rozbawienia, jakie ów spowodował. — I zapas mięciutkich ściereczek, żebyś w końcu miał w co dłonie wytrzeć, zamiast znęcać się nad tymi bogu ducha winnymi koszulkami — dodał już poważniej, krzywiąc usta w ostentacyjnym grymasie. — Mnie by chyba z domu wyrzucili za takie marnowanie koszulek.
— Ta i tak już się do niczego innego nie nada… — mruknął Antek, z nagła czymś speszony. — Nie musisz, sam sobie kupię. [...]
Alkohol
Wild West AU - Jeździec znikąd [III]
Powietrze śmierdzi absurdem i nonsensem. Wyjątkowo intensywnie, wyjątkowo wstrętnie, aż wykręca nozdrza i w kościach czuć, że lada moment wydarzy się coś niedobrego. Tutaj – gdzie przecież wszystko to jeden, wielki nonsens i absurd.Coś dzikiego dzieje się na zachodzie – to widać, to słychać, to czuć. A przecież miało być już dobrze. [...]
Od Song Ana do Merlina
Od Charlie do Sorena
09 grudnia 2023
Od Dantego do Bashara
Od Merlina do Song Ana
Od Raouna do Bashara
07 grudnia 2023
Od Dantego do Mishki
Od Ignisa do Maeve
06 grudnia 2023
Od Virgila do Ilary
Od Dantego do Maeve
Od Merlina do Souela
05 grudnia 2023
Od Dantego do Ignisa
04 grudnia 2023
Od Sorena do Charlie
Od Charlie do Sorena
Od Octavii do Cheoryeona
Od Bashara do Raouna
Czy widziszjak on się czai do lotu, czy wieszjak on spiskuje od głowy do stópprzeciw takiemu, jakim jest
Melander
Data urodzenia: 31 sierpnia
Płeć: kobieta
Rasa: zmiennokształtna (niedźwiedzica)
Pochodzenie: Novendia, Stellaire
Cytat w tytule: Wisława Szymborska (Akrobata). Cytaty w karcie postaci z tego samego tekstu, niech mi będzie wybaczone to pocięcie.
Zawód: Konserwatorka dzieł sztuki, akrobatka
Opis: Na pierwszy i drugi rzut oka definicja spokoju. Efemeryczna i drobna, sprawia wrażenie, jakby lada chwila miała oderwać się od ziemi – i jeśli będzie miała ku temu okazję, z całą pewnością to zrobi. Pojęcie „lęku wysokości” nie jest jej znane, chętnie wykonuje przeróżne podniebne akrobacje, czasem w teatrze, czasem w muzeum, gdy pracuje nad jakąś kilkusetletnim dziełem sztuki. Od czasu do czasu (niechcący!) funduje też ćwiczenia biegowe spacerowiczom, którzy natkną się na nią w niedźwiedziej formie, gdy chodzi sobie po pobliskich lasach – ale nikomu jeszcze nie zrobiła (i nie zamierza) zrobić krzywdy. To nieszkodliwa, artystyczna dusza, która najchętniej by usiadła z kubkiem herbaty i porozmawiała lub – jeszcze lepiej – wzięła herbatę w termos i wyruszyła gdzieś za horyzont.

