Muno to silnie zbudowana kobieta mierząca 175 centymetrów wzrostu o spalonej słońcem stepów skórze. Swoje mięśnie wyrobiła ciężką pracą w nieprzyjaznym klimacie i codzienną jazdą konną. Blizny na jej ciele pochodzą od wielu robót, polowań, jak i od rodzeństwa, które nigdy nie używało stępionych broni w czasie ćwiczeń bojowych. Ma ostre rysy twarzy, ciemnobrązowe oczy badające z uwagą otoczenie oraz grube brwi marszczące się gniewnie, choć w przekonaniu Muno nie wygląda ona wcale tak groźnie, żeby pani za kasą pytała jej, co takiego zeskanowała źle. Gęste, czarne włosy sięgające pasa zazwyczaj trzyma rozpuszczone albo zaplata je w jeden warkocz. Na niektóre okazje zaplata z nich wiele małych warkoczyków. Złoty kolczyk w uchu symbolizuje wschód słońca i nowe narodziny jej Sergesena, septum w nosie jest dla niej księżycem i przy tym symbolem śmierci.
Jej ubrania są przede wszystkim wygodne i funkcjonalne, styl jest ostatnim, czym Muunokhoi się przejmuje. Wszystko szyje sama, wykorzystując brązowe albo popielate w kolorze materiały, jeszcze nigdy nie odnalazła się w zwykłym sklepie odzieżowym. Chodzi w tradycyjnych gutalach, skórzanych butach z zadartym noskiem, które często przyciągają wiele spojrzeń.
Walka o przetrwanie w rodzinie, która na każdym kroku przypomina ci, jak bardzo cię tu nie chce, wyrobiła w Muno wielki upór i determinację, by pokazać, że jest silna i zdolna pokonać ich wszystkich. Nie jest jednak arogancka ze swoimi umiejętnościami – szanuje przeciwnika, docenia zdolności innych, samej łykając chętnie wiedzę z różnych źródeł. Potrzeba bycia najlepszą jest po prostu brzemieniem, które nałożono na jej barki w momencie narodzin. Najwyższa szamanka Wielkich Równin ma obowiązki do spełnienia i nikt nie będzie traktował jej łagodnie, jeśli nie okaże się wystarczająco zdecydowana charakterem. Dlatego też Muunokhoi nie patrzy na wiele rzeczy, które potrafi, lecz głównie widzi siebie przez pryzmat swych porażek. Słowami operuje rozważnie, a o takich rzeczach mówienie szczególnie nie przychodzi jej łatwo. Swoje uczucia trzyma raczej dla siebie. A jednak łatwo jest jej się unieść w gniewie, a fraza powtarzana przez jej lud, „jeżeli w twoich piersiach płonie ogień, nie wypuszczaj nosem jego dymu”, rzadko pomaga jej się uspokoić. Wręcz przeciwnie – chce, by ludzie widzieli dym, by znali jej słuszną złość na niesprawiedliwość, krzywdę i pogwałcenie tradycji.
Wciąż uczy się o Stellaire, lecz jest bardzo otwarta na nowe osoby i doświadczenia, nawet jeśli nie idzie tego poznać po jej dość nieprzystępnej minie. Wykazuje wiele pasji wobec świata, który jest jej nieznany, a równie wiele przyjemności sprawia jej dzielenie się opowieściami o Wielkich Równinach. Jej zadaniem jako Dzieckiem Nieba jest niesienie pomocy w trudnych chwilach i strzeżenie porządku na ziemi, więc w miejscu jakiegoś kłopotu Muno znajdzie się prawdopodobnie bardzo szybko, próbując go rozwiązać.
Nabyte z błogosławieństwem duchów
Panteon Przodków. W odróżnieniu od innych praktykujących szamanizm, którzy podróżują po Krainie Nieba, by rozmawiać z duchami, Dziecko Nieba jest na stałe powiązane z piątką duchów, z którymi może rozmawiać w dowolnej chwili. W czasie swych nauk musi odnaleźć ich i wykazać się przed wielkimi przodkami stepów, by ci uznali szamankę wartą swej potęgi. Dyplomaci, wojownicy, dawni szamani i szamanki – są wsparciem duchowym szamanki, lecz także mogą udzielić jej swej mocy w bardziej fizyczny sposób. Szamanka pozwala się „opętać”, dzieląc świadomość oraz ciało z jednym konkretnym duchem. Może to być wojownik, który doda szamance swej siły w walce, albo dyplomata znający się lepiej na temacie dyskusji. Należy być jednak ostrożnym z tą techniką, gdyż wielcy przodkowie, choć pomocni, posiadają silną wolę zdolną złamać umysł szamanki, jeśli ta nie będzie wystarczająco uważna, i przejąć zupełnie kontrolę.
Morin khuur. Instrument służy jako katalizator mocy szamanki, wspomagając ją w odprawianiu rytuałów, komunikacji z duchami czy wprowadzaniu się w trans potrzebny do podróży do Krainy Nieba. Dla większości praktykującej szamanizm jest również narzędziem do przywoływania swojego duchowego wierzchowca. Zależnie od preferencji szamanki, instrument może być różny, lecz od Dziecka Nieba wręcz oczekuje się umiejętności grania na tradycyjnym morin khuur, stworzonym według dawnych metod – struny są zrobione z końskiego włosia, a z kości konia wyrzeźbiona jest charakterystyczna głowa instrumentu. Muunokhoi umie nie tylko grać, lecz również śpiewać gardłowo wedle tradycji swojego ludu.
Sergesen. Szamanka jest niczym bez swojego najbardziej lojalnego towarzysza, który poprowadzi ją przez złote trawy Wielkich Równin i mgłę przeszłości Krainy Nieba, zaś ludność stepów tylko jednej istocie zawierzyłaby swoje życie w ten sposób – rumakowi obdarzonemu nieposkromioną duszą. Złączenie się ze swoim duchowym wierzchowcem jest jednym z najważniejszych etapów w nauce młodej szamanki. Adeptka wyrusza do Krainy Nieba w poszukiwaniu swego dzikiego ducha konia, który zwiąże się z jej szamańskim instrumentem, lecz Dziecko Nieba w odróżnieniu od innych praktykujących szamanizm ma za zadanie oswoić rumaka z Niebiańskiego Stada – Sergesena, w altańskim oznaczający „duchowo odrodzony”. Sergeseny są zbyt potężne duchem, by sam instrument mógł je przywołać, dlatego też, gdy wybiorą Dziecko Nieba, wkraczają wraz z nim do świata żywych. Płoną czystą mocą w świetle dnia, lecz pisane jest im umrzeć wraz z nadejściem nocy, by następnego dnia odrodzić się silniejszymi. Szamanka rytualnie zabija swego rumaka, który wraz z ostatnim tchnieniem spala się i obraca w popioły. Te popioły zaś są podstawą Ciała Arataana – nauki potrafiącej wpłynąć na budowę i umiejętności Sergesena. Od górskich kryształów po pnącza delikatnych roślin, wszystko jest przesycone magią wielkiego bytu. Po sproszkowaniu właściwych materiałów i wymierzeniu proporcji można połączyć popioły z otrzymaną mieszanką i zyskać rumaka, który kroczy po wodzie albo świeci w ciemnościach. Jest to jednak trudna do opanowania sztuka, ponieważ stworzenie idealnej mieszanki z silnymi właściwościami jest trudne, a skrzywdzenie Sergesena swym błędem w proporcjach bardzo łatwe. Popioły, po muśnięciu pierwszym brzaskiem, zmieniają się w odrodzonego rumaka.*
Ochmaa Khatun, klacz przewodząca latami Niebiańskiemu Stadu, jest duchowym rumakiem Muunokhoi. Jako Sergesen jest potężniejsza z budowy, wyższa i szybsza od zwykłych koni. Gniada klacz o rybich oczach ma na pysku charakterystyczną odmianę, wyglądającą jak popękane, mlecznobiałe szkło. Podobno jest to pamiątka po jej przodkach, pierwszych rumakach nieba, kryształowych koniach, które rozsypały gwiazdy po niebie.
*Pomysł z odradzającymi się końmi zaczerpniętymi z książki Ashlords autorstwa Scotta Reintgena.
Nabyte z uporem wojowniczki
Muunokhoi wychowała się na stepach, ucząc się o trudnej sztuki przetrwania na nieprzyjaznym terenie. Zna się na tradycyjnym polowaniu, będąc mistrzynią w strzelaniu z łuku na końskim grzbiecie, a również potrafi polować z wykorzystaniem sokoła. Jeździectwo jest dla niej naturalnym sposobem poruszania się, w siodle czuje się doskonale, na oklep jej ciało wchodzi w czystą harmonię z ciałem konia. W gospodarstwie zajmie się zwierzętami, wydoi kozy, ostrzyże owce, poprowadzi stado koni na wypas w innym miejscu, do tego ugotuje tradycyjne potrawy Wielkich Równin, a kumys przyrządzi z najwyższym zapałem. Jej nauki obejmowały zrozumienie strategii oraz walki. Choć najlepiej czuje się z łukiem w dłoni i koniem pod sobą, potrafi walczyć szablą, włócznią i toporkami, zaś bez broni poradzi sobie jako zapaśniczka. Matka zadbała o jej podstawy equilango i novendyjskiego, których douczyła się po przyjeździe do Stellaire.
Dziecko Nieba, błogosławione przez duchy, by prowadzić kolejne pokolenie i zachować tradycje szanowania ziemi i czczenia nieba. Narodziny Dziecka Nieba są jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów na Wielkich Równinach, dlatego też gdy błogosławione dziecię się rodzi, puls mocy porusza Krainą Nieba, informując jego mieszkańców, szamanów i szamanki o przybyciu nowej potęgi. W ten właśnie sposób całe Wielkie Równiny dowiedziały się o cichym kłamstwie przywódcy jednego z klanów, który spłodził dziecko z nieprawego łoża. Duchy zesłały na niego córkę, która miała przywrócić wiarę w tradycje. Nadano jej imię Muunokhoi, znaczące podstępny pies, by zmylić złe duchy pragnące jej nieszczęścia, lecz dla ojca zawsze tym właśnie była – kundlem, który nie powinien był istnieć, skazą na jego honorze, powodem do śmiechu. Jej liczne rodzeństwo od strony ojca uważało ją za powód upadku dobrego miana ich rodziny. Robiła wszystko, by być lepszą od ich wyobrażeń na swój temat – przywołała swojego pierwszego ducha w Panteonie jako najmłodsza szamanka w historii, związała się z przewodniczką Niebiańskiego Stada, opanowała wysoce trudne formuły Ciała Arataana. To nigdy nie wystarczyło. Zawsze istniała jakaś porażka, którą mogli jej wytknąć. Zawsze była tylko kundlem, którego duchy użyły, by wyśmiać jej klan. Przestała się uczyć szamanizmu dlatego, by ich zadowolić. Zaczęła się go uczyć, by ich ukarać. Wielkie Równiny są łagodnym szumem złotych traw, są pięknem dzikiego konia, lecz są również surową nocą i niewybaczającym pustkowiem. Tym zaś duchem Dziecko Nieba ma być.
Do Stellaire przybyła, wierząc, że jej nauki nie kończą się tam, gdzie granicę ma step. Chcąc być potężniejszą od swoich poprzedników, zdecydowała się nabyć wiedzę o świecie w miejscu, do którego żadne Dziecko Nieba wcześniej nie zawędrowało, gdyż Arataan może i zmarł na Wielkich Równinach, lecz stworzony był z tej samej materii, z której korzystają czarodzieje w Novendii. Wszystko kiedyś obróci się w popiół. Wszystko kiedyś z niego powstanie. A Muno nie zamierza zrezygnować z żadnej wiedzy, z żadnej potęgi, by zostać wielką szamanką.
- Nyamjantsan, ojciec – zawsze będzie dla niego jedynie porażką.
- Baterdene, matka – zawsze będzie ją kochać za siłę, którą jej dała.
Duchy Panteonu, które pojawią się innym razem ;))
Rodzeństwo, które zostanie opisane innym razem ;))))))))
- Ma sokoła.
- Wcale nie przyzwyczaiła się tak dobrze do hałasu miasta przez jej roku pobytu w Stellaire, czasami trudno jest jej przez to zasnąć.
- Zbiera wiele pierdółek z końmi.
- Od czasu do czasu wraca na Wielkie Równiny, skontrolować, jak się sprawy mają. Głównie kłóci się wtedy z ojcem, jeśli już się spotkają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz