Janek Bohdanovič
Wiek: wizualnie 38 lat, realnie 116
Data urodzenia: 04.05
Płeć: mężczyzna
Rasa: osobliwość
Pochodzenie: Medwia, Stare Bohdanovice
Zawód: strażak
Opis: Gdy tylko założy swój strażacki rynsztunek, łatwo wyobrazić sobie, jak wyważa kopniakiem drzwi, biegnie prosto w ogień albo wynosi kogoś na własnych plecach, gdy budynek składa się jak domek z kart. Nietrudno też wyobrazić go sobie, jak zdejmuje kotka z drzewa albo tnie gałęzie, zaplątane w przewody wysokiego napięcia. Niewielu dostrzegłoby, że te duże, silne dłonie, skore do niesienia pomocy, tak łatwo mogłyby też skręcić ludzki kark. Twój pies na niego szczeka, a potem chowa się za tobą i kuli ze strachu? Wiesz, zwierzęta są mądre i często dostrzegają to, czego ty nie widzisz.
W tytule: Czeskie przysłowie.
Data urodzenia: 04.05
Płeć: mężczyzna
Rasa: osobliwość
Pochodzenie: Medwia, Stare Bohdanovice
Zawód: strażak
Opis: Gdy tylko założy swój strażacki rynsztunek, łatwo wyobrazić sobie, jak wyważa kopniakiem drzwi, biegnie prosto w ogień albo wynosi kogoś na własnych plecach, gdy budynek składa się jak domek z kart. Nietrudno też wyobrazić go sobie, jak zdejmuje kotka z drzewa albo tnie gałęzie, zaplątane w przewody wysokiego napięcia. Niewielu dostrzegłoby, że te duże, silne dłonie, skore do niesienia pomocy, tak łatwo mogłyby też skręcić ludzki kark. Twój pies na niego szczeka, a potem chowa się za tobą i kuli ze strachu? Wiesz, zwierzęta są mądre i często dostrzegają to, czego ty nie widzisz.
W tytule: Czeskie przysłowie.
Aparycja
Osobowość
Umiejętności
Historia
Relacje
Ciekawostki
Wątki
Indywidualne
Eventy
Wyobraź sobie rustykalną meblościankę w ludzkiej postaci. To właśnie Jasio. Głową sięga pod powałę, przez drzwi przechodzi bokiem, każde krzesło trzeszczy pod jego ciężarem. W tłumie na pewno go nie zgubisz – tę rudą grzywę widać z daleka, a gdy dodać do kompletu długą brodę i ubrania nie do końca wpisujące się w kanony współczesnej mody, można dostać człowieka, którego ciężko przeoczyć. Janek wygląda na kogoś, kto ucieszy każdą babcię, prosząc o dokładkę i wymiatając talerz do czysta, co widać w jego sylwetce – wyrobione fizyczną pracą mięśnie zabezpiecza słuszna warstwa tłuszczu, której Janek się nie wstydzi.
Jan ma bardzo utylitarne podejście do swojej garderoby. Musi być wygodna i odpowiednia do pogody. Jeśli jakiś krój mu się podoba, kupi pięć identycznych i będzie je na zmianę nosił, aż rozpadną się na tyle, że mężczyzna nie da rady ich zacerować. Nie spotkasz go nigdy z parasolem lub ładną aktówką pod pachą. Jasiek przypomina żywą reklamę sklepu podróżniczego, na co dzień nosząc buty odpowiednie na górski szlak, goreteksową kurtkę i plecak, w którym znaleźć można wszystko. Mały zestaw narzędzi, apteczka, igła i nici, przekąski, butelka wody – Janek jest przygotowany na wszystko, na bezludną wyspę może trafić zawsze i na pewno sobie poradzi.
Niby spokojny i wyważony, ale nie potrafi usiedzieć na miejscu. Te olbrzymie dłonie muszą znaleźć sobie jakieś zajęcie, choćby było to struganie głupot z drewna. Jest pierwszy do działania, nawet nie trzeba go o to prosić. Jeśli Janek widzi, że coś jest niezrobione – brudne naczynia zalegają w zlewie, żarówka się przepaliła, na chodniku leży zgubiona czapka – można być pewnym, że spróbuje coś na to poradzić i nie zostawi tego, mówiąc, że to nie jego sprawa.
Mówi niewiele, wstrzymując się od wypowiedzi, gdy czegoś nie jest pewien, albo się nie zna. O innych mówi dobrze, albo wcale, rozmów zaś najczęściej nie zaczyna, jeśli taka wymiana zdań nie ma konkretnego celu. Czuje się dobrze, milcząc, zajmując się po prostu swoimi sprawami albo przysłuchując rozmowie, jeśli jest w większym gronie. Przez to sporo osób bierze go za osobę wycofaną i niepewną swojego zdania – nie mogą być dalsi od prawdy. Jeśli Janek jest do czegoś przekonany, będzie uparcie bronił swoich racji, a skoro jego codzienność to pakowanie się prosto w niebezpieczne sytuacje, niewiele jest w stanie go przestraszyć czy zniechęcić.
Decyzje podejmuje szybko i nie wycofuje się z nich. Na jego słowie można polegać – jeśli Janek coś obieca, to dokładnie tak będzie i tylko apokaliptyczny kryzys mógłby to zmienić, choć z niemałym trudem. Mężczyzna lubi, gdy inni grają według tych samych zasad i często czuje się rozczarowany, kiedy okazuje się, że jego podejście jest rzadkością.
Przywiązanie okazuje w drobnych gestach. W relacjach międzyludzkich stawia na jakość, nie ilość. Jest lojalny, stawia potrzeby innych ponad własnymi, co czyni go oddanym przyjacielem. Nie szuka konfliktów, raczej stara się je rozwiązywać, choć zdarza się, że bywa zbyt powściągliwy w wyrażaniu własnych emocji. Nie oznacza to, że ucieka od trudnych rozmów, lecz raczej że ich nie zaczyna, przekazując swoje uczucia w niewerbalny sposób.
Pierogi, gołąbki, bigos, kogel-mogel – Janek jest w stanie przygotować je tak, że wspomnieniami cofniesz się do czasów beztroskiego dzieciństwa, do wakacji spędzonych u babci na wsi, a życie wyda się jakieś lepsze. Mężczyzna chętnie gotuje, dobrze mu to idzie, a jego potrawy nie są wyszukane, lecz za to karmią nie tylko ciało, ale i duszę.
Od dziecka przywykł do tego, że nie można pójść do sklepu i kupić nowego, ani zadzwonić po specjalistę, żeby naprawił stare, więc większość prostych napraw w domu ogarnia sam. Zaceruje, sklei, wyczyści, wymieni uszczelkę, odetka zlew i przykręci rączkę, jeśli się obluzowała. Lepiej idzie mu majsterkowanie z rzeczami, które nie są nadto mądre – radio albo stary motocykl jeszcze naprawi, ale smartfon jest już poza jego zasięgiem.
Do doktora czy weterynarza też zawsze było daleko, toteż Janek nauczył się radzić sobie z mniej groźnymi przypadłościami, tak u ludzi, jak i u zwierząt. Zrobi syrop na kaszel, usztywni skręconą kostkę, odbierze poród krowy i zostanie na nogach całą noc, jeśli berbeć zacznie ząbkować. Większym dzieckiem też się zajmie, dopóki nie trzeba pomóc mu zrobić pracy domowej.
Jako strażak, Janek potrafi obsługiwać sprzęt ratowniczy w rodzaju nożyc hydraulicznych czy pił mechanicznych, potrafi też założyć aparat oddechowy, obsługiwać dowolne typy gaśnic, drabin, podnośników, zna się na typach alarmów i ich znaczeniu, korzysta z radiotelefonu czy innych środków łączności. W sytuacji zagrożenia, pozostaje opanowany, opanuje też spanikowanego poszkodowanego – słowem albo rękoczynem, by nie stanowił zagrożenia dla siebie i innych.
Tu kończyłyby się umiejętności Janka, gdyby ten był człowiekiem. Janek jest jednak lichem z lasu, odmieńcem pochodzącym z głębi puszczy i jeśli popatrzy się zbyt długo w te spokojne oczy, na ich dnie można dostrzec coś, czego nie chce się oglądać.
Wszystko, co żyje, jest dla niego pożywieniem, a instynkt drapieżnika pomaga mu lokalizować łatwą zdobycz. Jasiek czuje, kiedy jego cel jest ranny, przestraszony albo bardzo młody, słyszy przyspieszone bicie serca i wyczuwa ciepło krwi. W normalnych warunkach ta umiejętność okazywałaby się niezastąpiona podczas polowania. W pracy Janek używa jej, by sprawnie lokalizować najbardziej zagrożonych poszkodowanych.
Jest nadnaturalnie szybki i silny, lecz każdy, kto widzi go, używającego tych nieludzkich umiejętności, czuje jedynie strach, nie zaś podziw. Janek z powodzeniem mógłby uchodzić za superbohatera, w dwóch susach dostając się na piętro budynku, gdyby nie ta narastająca aura strachu, otaczająca go coraz silniej w miarę, jak mężczyzna coraz głębiej sięga ku swej dzikiej naturze. Paraliżuje ona nawet najdzielniejsze serca, sprawiając, że nogi drętwieją, serce kołacze, a płuca nie są w stanie nabrać tchu.
W razie konieczności, Jasiek może przybrać swą drugą, potworną formę. Jak dotąd, widziały go w niej tylko dwie osoby. Obie nie żyją.
Dawno, dawno temu, w małej wiosce w Medwi, żyli sobie chłopiec i dziewczynka. Chłopiec zakochał się w dziewczynce, dziewczynka w chłopcu, a potem wzięli ślub, pobudowali chatkę na skraju lasu, mieli mnóstwo dzieci i żyli długo i szczęśliwie.
Nie, wróć, to nie ta bajka.
No więc chłopiec i dziewczynka pobudowali chatkę, ale tak bliżej jeziora, i nie żyli ani długo, ani szczęśliwie. Dzieci też nie mieli, przynajmniej nie mnóstwo, tylko tego jednego syna, o którego starali się parę dobrych lat. Stare baby mówiły, że jak dzieciaków nie ma, to pewnie małżonkowie bogów czymś obrazili, klątwę im zesłano, że musi coś być nie tak, może ktoś zazdrosny złym okiem spojrzał? Trochę to gadanie przycichło, jak się dzieciak pojawił – jakoś tak nagle i szybko, po przyszłej matce prawie nie było widać, że jest przy nadziei. Ale potem pół wsi przyszło na obrzęd nadania imienia, wszyscy głaskali te zabawne, rude loczki, a nieprzeliczone ciotki życzyły, by młody rósł zdrowy i silny.
Więc Jasio rósł – zdrowy i bardzo, bardzo silny.
Świat zmieniał się na jego oczach. Ubitą drogę zastąpił asfalt, potem pojawiły się słupy wysokiego napięcia, a ludzie przestali oświetlać domy ogniem. Obok wozów pojawiły się samochody, potem nowy sołtys sprowadził sobie traktor. Przestano wysyłać dzieciaka na koniu, żeby po panią doktorkę pojechał, a zaczęto telefonować do przychodni. Potem był sklep, a w nim lodówki i prawdziwy, śnieżący nieco telewizor.
Wśród tego wszystkiego jego tata, ten, który nauczył go naprawiać i pomagać, zapomniał, jak się naprawia i pomaga, zapomniał też, jak nazywa się jego syn, aż w końcu zapomniał, jak się mówi i zasnął, tylko na chwilę, by już nigdy się nie obudzić. Wśród tego wszystkiego jego mama, ta, która nauczyła go kochać i chronić, zapomniała, jak się kocha i chroni, a jej serce zmarniało i zgniło, zamknięte wśród szpitalnych ścian. Janek zaś żył przez lata wśród głosów przeszłości, obserwując, jak robotnicy kopią rowy pod światłowód, aż doszedł do wniosku, że jeśli chce wciąż być człowiekiem, musi coś ze sobą zrobić.
Inni
- Sammy Walker – młody doktor spotkany na SORze, a potem w barze nad kuflem piwa i koszykiem frytek.
- Tristan Fragarach – ewidentnie detektywowi nikt nigdy nie nagotował pierogów od serca, bo chłop jest taki młody, a taki gniewny, lecz serce zdaje się mieć po właściwej stronie.
Ekipa strażacka
- kpt. Arnbjǫrg Solheim (zmiennokształtna (orzeł przedni), dowódczyni jednostki) – strategiczna, bezpośrednia, nastawiona na wyniki – myśli systemowo i widzi przyczyny tam, gdzie inni widzą objawy. Mówi zwięźle i rzadko, ale każde jej zdanie trafia w sedno. Potrafi być twarda i zimna, jednak w rzadkich momentach pokazuje nieoczekiwaną głębię i ciepło. Naturalny głos rozsądku i porządku w ekipie – często kończy dyskusje, zamiast je zaczynać.
- Ylva Vlčňska (wilkołaczka, medyczka i psycholożka) – ciepła, zaangażowana i empatyczna, z naturalnym instynktem pomagania i naprawiania. Szybko przełącza się w tryb profesjonalny i robi to z autentyczną przyjemnością. Chętnie przytacza psychologiczne koncepcje, ale zawsze w przystępny i ludzki sposób. W emocjonalnie trudnych rozmowach naturalnie przejmuje inicjatywę i buduje konkretne strategie wyjścia.
- Gulm Ghorbash (ork, pirotechnik i chemik) – analityczny, metodyczny i zorientowany na bezpieczeństwo poprzez staranne przygotowanie. Zbiera informacje cierpliwie, zanim się odezwie, a jego milczenie jest aktywne, nie bierne. Operuje pojęciami z pola taktyki nawet w codziennych rozmowach, traktując każdą sytuację jak operację wymagającą jasnego celu i strategii wyjścia. Gdy w końcu mówi, wnosi konkretny plan i paradoksalnie jego taktyczne podejście do emocji bywa zaskakująco celne.
- Tarik Fraifebbnur (gnom, Specjalista ds. Magii i kierowca) – żywiołowy, impulsywny i nastawiony na tu i teraz – mówi zanim pomyśli i zawsze ma prostą receptę na skomplikowane problemy. Wtrąca żarty niemal odruchowo i mówi głośno to, o czym inni myślą, ale boją się przyznać. Jego entuzjazm jest zaraźliwy, a brak taktu – rozbrajający. Gdy jednak robi się naprawdę poważnie, potrafi zwolnić i po prostu być obok.
- Vlad Ellmenreich (wampir, zwiadowca) – głęboko romantyczny i refleksyjny, z poczuciem fundamentalnej inności i tęsknotą za prawdziwym zrozumieniem. Nosi w sobie piękno i melancholię czterech stuleci – mówi starannie, nieco archaicznie, ze skłonnością do pauz i długich zdań.
- Elowen Mythanar-Tarathiel (elfka, inżynierka mechaniczna) – analityczna, precyzyjna, z ciekawością skierowaną na mechanizmy wszystkiego, w tym ludzkiej i nie-ludzkiej psychiki. Odzywa się rzadko, ale zawsze z czymś konkretnym i trafnym. Jej troska wyraża się przez dane i statystyki, nie przez uściski, i paradoksalnie bywa najbardziej celna ze wszystkich. Pyta z autentyczną ciekawością, odpowiada literalnie, a jej humor wypływa z dosłowności, nie z intencji bycia śmieszną.
Rodzina
- Jarmila (†) matka
- Arnošt (†) ojciec
- Lubi zwierzęta, lecz większość z nich się go boi. Wyczuwają w nim groźnego drapieżnika i potrzeba czasu, by przywykły, że ten drapieżnik nie żywi się domowymi zwierzątkami. Im dziksze jest dane zwierzę, tym silniejszy strach. Kompletnie udomowione, z natury przyjacielskie zwierzęta, najpewniej nie będą tak wrażliwe na jego aurę.
- Zdarza mu się jeść surowe mięso, ale tylko wtedy, kiedy nie ma czasu gotować. Zdecydowanie woli dobrze przyprawione, solidne posiłki.
- Fan prostej kuchni i świeżych składników. Po co kupować gotowe, skoro można zrobić samemu?
- W wolnych chwilach zajmuje się haftem i wycinankami z papieru.
- Nie posiada konta na żadnych mediach społecznościowych, a telefon ma tylko stacjonarny. Ale za to regularnie sprawdza swoją skrzynkę na listy.
- Zna mnóstwo starych, wiejskich przyśpiewek.
- Nauczył się czytać i pisać jako osoba dorosła. Do tej pory słabo mu to idzie. Jego ulubione książki to te z ludowymi baśniami.
![]() Moodboard |
![]() Playlista |
Trwające wątki
Janek i Sammy
Code Red
(5) Na wspólnym wieczorze w barze Janek i Sammy prowadzą pierwszą prawdziwą rozmowę – o rodzinnych stronach, pracy i szczęściu. Sammy ostrożnie omija temat własnej rodziny, Janek zaś bez goryczy wspomina swoich nieżyjących rodziców, i przyznaje, że żony, męża ani dzieci jeszcze nie ma – dodając filozoficznie, że miłości gonić nie zamierza, bo co ma być, to będzie. Tymczasem Katniss i Norton wymieniają porozumiewawcze spojrzenia, obserwując siedzącą koło siebie dwójkę.
(4) Wyniki badań potwierdzają zatrucie chloropiryfosem – zakazanym w Auranthii pestycydem, który firma przewozowa przemycała pod przykrywką środka chłodniczego. Sammy podaje Gulmowi antidotum i przekazuje go na OIOM, a sprawę nielegalnego transportu zostawia odpowiednim służbom. Dwa tygodnie później, na wspólnym wyjściu strażaków i personelu szpitalnego, Sammy ląduje wciśnięty obok Janka, a alkohol rozluźnia Sammy'ego na tyle, że zaczyna mu się przyglądać. Ku własnemu zaskoczeniu stwierdza, że strażak jest przystojny, po czym odzywa się do niego pierwszym, co przyszło mu do głowy.
(3) Gdy Sammy wraca z wypisem, Gulm nagle traci przytomność i dochodzi do zatrzymania akcji serca – Janek natychmiast woła o pomoc. Po skutecznej resuscytacji doktor Maride analizuje objawy i dochodzi do wniosku, że ork nie doznał urazu głowy, lecz ma objawy ciężkiego zatrucia – prawdopodobnie przez zawartość cysterny, która wbrew dokumentom mogła przewozić insektycyd, a nie środek chłodniczy. Katniss zostaje wysłana po kartę charakterystyki ładunku, strażacy dostają telefonicznie zakaz podchodzenia do cysterny, a Janek zostaje przy nieprzytomnym przyjacielu.
(2) Na szpitalnym SOR-ze młody rezydent Sammy Walker przyjmuje ofiary wypadku drogowego – w tym ciężko rannego motocyklistę z zmiażdżonymi nogami. Po opanowaniu sytuacji trafia do sali, gdzie czeka ranny strażak Gulm z kolegą Jankiem – ich widok wywołuje w Sammym paraliżujący strach. Mimo lęku sprawnie zszywa ranę Gulma, lecz na koniec w nerwowym odruchu wręcza dorosłemu orkowi naklejkę z bajkowym misiem i ucieka z sali.
(1) Ekipa strażaków pod wodzą kapitan Arnbjǫrg przyjeżdża na miejsce wypadku drogowego – wywrócona cysterna i zderzenie z samochodem osobowym, a w krzakach zakleszczony pod motocyklem ranny mężczyzna. Janek i Ylva stabilizują motocyklistę, podczas gdy reszta ekipy zajmuje się innymi poszkodowanymi. W trakcie akcji Gulm zostaje przypadkowo uderzony przez otwierającą się poduszkę powietrzną i trafia do szpitala pod opieką Janka – ork rozgryza w myślach, jak mógł tego uniknąć, choć zdarzenie było niemożliwe do przewidzenia.
Soon
17 lutego 2026
Walentynki
Od Janka – Walentynki
Przy kantynowym stole remizowa ekipa wysłuchuje Vlada, skarżącego się na kolejną nieudaną randkę – kobieta uciekła, gdy wspomniał, że brał udział w wojnie trzydziestoletniej. Każdy ma inną radę: Ylva proponuje warsztaty kulinarne i pracę nad dobrym pierwszym wrażeniem, Gulm chce strategii jak przed misją bojową, Tarik namawia do spontaniczności i wyjścia do klubu, Elowen analizuje biochemię feromonów, Janek radzi ugotować porządny obiad, bo przez żołądek do serca. Kapitan Arnbjǫrg dociera jednak do sedna, pytając, czego Vlad właściwie szuka – ten przyznaje, że pragnie tylko zrozumienia, ciepła i bycia dla kogoś najważniejszym. Rada drużyny ewoluuje ku prostocie: bądź sobą i czekaj na właściwą osobę. W ostatnim akapicie Janek zmywa naczynia i myśli o sobie – sam od dawna przestał szukać i tęsknić, ucząc się żyć w samotności.
04 stycznia 2026
Nowy Rok
Od Janka – Nowy Rok
Janek po raz pierwszy spędza Yule poza remizą – kapitan Solheim dała mu wolne jako prezent, co okazuje się prezentem gorzkim. Samotny w wynajętym mieszkaniu nakrywa stół z tradycyjnymi potrawami, dekoracjami i drugim nakryciem dla niespodziewanego gościa, lecz świąteczna obfitość tylko uwydatnia pustkę i samotność bez bliskich. Gdy siada do modlitwy, słyszy bijące ze strachem serce na klatce schodowej. Otwiera drzwi – na schodach kuli się bezdomny mężczyzna, proszący tylko, by mógł przenocować pod schodami. Janek zaprasza go do stołu bez wahania. Gdy nieznajomy przekracza próg, Janek myśli, że może wolne od kapitan Solheim nie było niedźwiedzią przysługą, lecz błogosławieństwem – a drugie nakrycie w końcu znalazło swoje przeznaczenie.
listopad 2025
Opovember
Od Janka – Kość
Mama Janka przygotowuje rosół, gdy mały Jasio marudzi z głodu. Matka wychodzi na chwilę do sąsiadki Stěpanovej, która oddaje pożyczony tamborek i skarży się na kłótnię z żoną. Matka Janka słucha ze spokojem, myśląc o tym, że ludzie widzą tylko ich pozornie szczęśliwą rodzinę, nie zaś ich tajemnicę. Gdy wraca do izby, zastaje Jasia przykucniętego na blacie, oblizującego usta, umazanego krwią, z odłamkiem kurzej kości między zębami – surowa kura zniknęła. Chłopiec patrzy na matkę żółtymi oczami i wyjaśnia spokojnie, że był głodny i nie mógł czekać.
31 października 2025
Halloween
Od Janka - Halloween
W Noc Cieni, gdy granica między światem żywych i umarłych staje się cienka, rodzice Janka trzymają straż przy ochronnym ogniu. Błogosławiony mocą żercy jałowiec nie ma jednak wystarczającej mocy, by odgonić czające się w lesie niebezpieczeństwo, zbliżające się do obejścia z każdym krokiem. Dopiero maleńki Jasio, jeszcze w betach i pieluchach, jednym nieludzkim warknięciem odpędza intruza ze swego terytorium.
sierpień 2025
AUgust
Od Janka - Dla tych, którzy przyjdą po nas (II)
Pozostałe opowiadania:
Od Andrei - Dla tych, którzy przyjdą po nas (I)
Od Tristana – Dla tych, którzy przyjdą po nas (III)
Od Undine – Dla tych, którzy przyjdą po was (IV)
Od Andrei - Dla tych, którzy przyjdą po nas (I)
Od Tristana – Dla tych, którzy przyjdą po nas (III)
Od Undine – Dla tych, którzy przyjdą po was (IV)
Niedobitki Ekspedycji 40 – Janek, Andrea i Tristan – wraz z psem Szarikiem, przemierzają niebezpieczny kontynent, by pokonać Malarkę. Ich przewodniczką jest Undine, tajemnicza kobieta, która twierdzi, że ocalała z jednej z poprzednich ekspedycji. Od samego początku w grupie panuje napięcie: opiekuńczy Janek martwi się o bezpieczeństwo, skupiona na misji Andrea stara się zachować profesjonalizm, a pałający żądzą zemsty Tristan jest nieufny wobec ich nowego nabytku. Mimo że Undine prowadzi ich przez zdradliwe tereny, jej zachowanie i niejasne opowieści budzą coraz większe podejrzenia.
14 lutego 2025
Walentynki
Od Janka – Walentynki
Mały Janek wraca z ojcem od dziadków przez zaśnieżoną wioskę i zadaje mu pytania o to, dlaczego ojciec tak mało mówi. Ojciec tłumaczy mu mądrość pradziadka – że człowiek ma dwa oczy i uszy, a jedną gębę, więc powinien dwa razy więcej słuchać niż mówić. Na końcu Janek wyznaje ze łzami w oczach, że ma jedno serce, a tyle osób do kochania – ojciec uspokaja go metaforą, że serce jest jak chałupa z wieloma izbami, w których zawsze znajdzie się miejsce dla kolejnych bliskich.
18 stycznia 2025
Nowy Rok
Od Janka – Jaki Nowy Rok, taki cały rok (II)
poprzednia część: Od Tristana – Jaki Nowy Rok, taki cały rok (I)
Janek wraz z ekipą wyjeżdża do noworocznego pożaru wywołanego przez petardę, a przy okazji schodzi do piwnicy pełnej nielegalnych fajerwerków i starych niewypałów razem z detektywem Tristanem. Odkrywają aktywowany, magiczny pocisk bojowy Chasseur-42, który reaguje na obecność Janka jak na żołnierza z Medwi i odlicza czas do wybuchu. Wspólnie, pod presją czasu, rozbrajają pocisk – Janek przyjmuje eksplodujący kryształ zapalnika własną piersią i wychodzi z tego cały, kwitując zdarzenie spokojnym życzeniem szczęśliwego Nowego Roku.
grudzień 2024
Yule
Od Janka – Yule
Ojciec Janka wyjeżdża z ogórkami i innymi produktami na targ do miasta, zostawiając żonę i syna na tydzień samych. Po powrocie okazuje się, że zamiast potrzebnych narzędzi i butów kupił żonie piękną koszulę i igły z kolorowymi nitkami, a dla Jaśka ozdobną latarnię na Yule. Matka udaje, że jest nim rozczarowana, ale jej rozczulony uśmiech zdradza, że mąż doskonale wie, jak sprawić radość rodzinie.
listopad 2024
Opovember
Bigos
Opowiadanie cofa się do dzieciństwa Janka, gdy jako mały chłopiec towarzyszy rodzicom w sąsiedzkim przedsięwzięciu – mężczyźni stawiają wędzarnię u Matoušków, kobiety gotują bigos. Janek pomaga w kuchni, krojąc warzywa i śliwki, bawiąc się świetnie w gwarnym towarzystwie, choć rodzice pilnują, by nie zdradzał swojej nieludzkiej siły. Na koniec, syty i wypoczęty po drzemce, pyta z nadzieją, czy jutro też coś razem będą robić – bo najbardziej podoba mu się właśnie ta wspólnota i ciepło sąsiedzkiego życia.
Miłość
seria: Pokédex
Janek zastępuje chorą Ylvę na warsztatach kulinarnych, ucząc grupę kursantów lepić pierogi. Przy okazji dzieli się mądrością wyniesioną z domu rodzinnego – że pierogi robi się z miłością, dla kogoś, nie dla pośpiechu, i że po tym widać, czy były robione z sercem. Scena jest ciepła i nostalgiczna, a Janek mimowolnie powraca myślami do dzieciństwa i rodziców, od których nauczył się gotować.
Kwiat i Ogień
Opowiadanie przedstawia trzy scenki z dzieciństwa Janka, ukazując jego relację z troskliwymi rodzicami – od niemowlęctwa, przez wiek dziecięcy, aż po nastoletnie lata. W ostatniej scenie Janek wraca z lasu ranny po starciu z tajemniczą istotą, która napadła go w czasie polowania, a przestraszona matka leczy go pocałunkiem w czoło. Na koniec spokojnie wyjaśnia rodzicom, że napastnika po prostu zabił.
Janek wraz z kolegą Gulmem bierze udział w akcji ratunkowej w płonącym klubie nocnym, gdzie wyciągają z labiryntu ognia kolejnych rozbitków, a na końcu Gulm wydostaje ranną kobietę z górnej platformy, którą Janek osłania własnym ciałem przed walącą się konstrukcją. Po akcji, sam w domu, Janek ogląda posiniaczone plecy i rozmyśla o tym, że od śmierci rodziców powoli traci swoją nieludzką moc – bo to ich miłość i opieka były źródłem jego siły. Kończy wieczór przy lodówce z pierogami, przyjmując swój los ze spokojem.
Księżyc i Natura
Opowiadanie cofa się do dzieciństwa Janka, gdy jako mały chłopiec mieszkał z rodzicami w wiejskiej chacie, w okolicach nawiedzanych przez tajemnicze licho z lasu, które poduszało zwierzęta i zabiło starszych sąsiadów. Pewnej nocy, w czasie pełni księżyca, Janek wymknął się z domu i stanął twarzą w twarz z lichem przy płocie – ku przerażeniu rodziców, którzy wybiegli za nim. Okazało się jednak, że to nie Janek potrzebował ochrony: chłopiec spokojnie odpędził stworzenie, grożąc mu, że je zje, bo wyczuł, iż jest od niego silniejszy.
Wieś świętuje zabicie licha przez wiedźmina, a podczas uczty wiedźmin bierze na bok ojca Janka i wyznaje mu, że wie, czym naprawdę jest jego syn – nie człowiekiem, lecz niebezpieczną istotą z lasu, która pewnego dnia może okazać się śmiertelna dla całej rodziny. Wiedźmin daje ojcu truciznę i radzi, by podał ją chłopcu, zanim ten stanie się zbyt silny. Ojciec bez chwili wahania odrzuca woreczek i odmawia skrzywdzenia syna, którego kocha jak własne dziecko.
Powrót
Janek śni o powrocie do rodzinnego domu, gdzie spotyka swoich nieżyjących już rodziców – młodych i uśmiechniętych, tak jak ich zapamiętał. Rodzice pakują mu plecak, dając wszystko, co mogą: ubrania, jedzenie, narzędzia i na końcu swoje obrączki, jakby wyposażali go na dalszą drogę przez życie. Sen kończy się słowami, które Janek słyszał już naprawdę – „połóż się tylko na chwilę" i „popraw kwiatki w wazonie" – ostatnimi słowami matki i ojca przed ich śmiercią.
Łzy i Film
Janek przybywa z ekipą ratunkową na miejsce zawalenia starego budynku przeznaczonego do rozbiórki, pod gruzami którego uwięzieni są robotnicy. Odnajduje starszą kobietę, Berthę, ciężko ranną i przyciśniętą betonem, i zostaje przy niej, rozmawiając o jej rodzinie. Powoli dociera do niego, że kobieta umiera i mimo wysiłków nie uda się jej uratować – dotrzymuje więc obietnicy, że będzie przy niej do końca.
Janek odwiedza rodzinę Berthy, by przekazać przemycony przez siebie telefon zmarłej. Rodzina zbiera się w salonie pogrążona w żałobie, a wnuczka Lucy prosi Janka, by został, bo był świadkiem ostatnich chwil babci. Sara odtwarza nagranie, które Bertha zdążyła nagrać tuż przed śmiercią – pożegnalną wiadomość dla bliskich – i w końcu pozwala sobie na płacz.
Art na nagłówku by grandfailure.


Postać stworzona przez:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz