Oczywiście, że im bliżej było tej specjalnej daty, tym bardziej Dante nie potrafił usiedzieć na miejscu, Bashar zaś uśmiechał się z rozczuleniem na niezobowiązujące pytania rzucane w przypadkowych momentach, mające na celu wybadać grunt i zmusić demona, by uchylił rąbka tajemnicy. Demon rzecz jasna do niczego zmusić się nie dał i odpowiadał niewinnymi uśmiechami, oględnymi słowami i zdaniami przeradzającymi się w długie wypowiedzi radośnie omijające sedno sprawy, z wirtuozerią doświadczonego mówcy wymanewrowując syrena jak mu się tylko podobało.
Kolacja w przeddzień rocznicy była kolejnym momentem, gdy Dante próbował wyciągnąć z Bashara jakieś poszlaki, a jego spojrzenie utkwiło w sylwetce lekarza, szukając na jego twarzy jakichkolwiek wskazówek. Ten jadł jednak niespiesznie, i jeśli czuł na sobie wzrok Dantego, dawał temu wyraz jedynie kącikiem ust.

