Mimo iż spodziewał się, że kolejne spotkanie z Lilianem nie będzie należało do najłatwiejszych, a ich prosta, bądź – wręcz przeciwnie – na tyle skomplikowana wymiana zdań szybko przemieni się w starcie atakujących się nawzajem bestii, słowa, które zdążyły paść w przeciągu kilku ostatnich minut oraz nieustępująca amplituda toczących pierś emocji, doprowadziły Aureliona na skraj całkowitego wycieńczenia; dostrzegalnego w oczach i opuszczonych ramionach, zmęczenia. Wydawało mu się, jakby słowa, które raz za razem opuszczały ich usta, osiadały się wygodnie gdzieś wokół ich sylwetek. Nigdy nie opuszczając ścian rozległego pomieszczenia, znalazły sobie miejsce tam, gdzie mogły sprawnie przypominać im o kłębiącej się w ich literach złości i głębokim, niezwykle trudnym do uchwycenia dla niedoświadczonego ucha, żalu. Gromadząc się w spiczaste stosy, tworząc ściany i odcinające ich od świata mury, nawarstwiały się z każdą wyplutą kolejno profanacją, zamykając ich w tej dusznej, pozbawionej światła i ludzkiej dobroci klatce.
Riftreach
22 maja 2026
16 maja 2026
Od Merlina do Bonifacego
Sprawdzian z podstaw teorii zaklęć poszedł mu dobrze, a przynajmniej Merlinowi tak się wydawało. Cóż, wydawało mu się, dopóki nie dostał do ręki kartki. Siedział i patrzył, bo jego umysł odmawiał przetworzenia tego, co widziały oczy.
Pani Bristlecone mówiła coś do klasy, coś o najczęstszych błędach i o tym, że tym razem poszło lepiej, lecz Merlin przestał słuchać mniej więcej wtedy, gdy zorientował się, że cyfra w prawym górnym rogu nie jest czwórką. Wielka dwója przypominała mu jadowitego węża, zwiniętego i gotowego do tego, by wbić mu zęby w rękę, a ten plus zaraz obok tylko sypał sól w płonące rozczarowaniem rany, bo tak niewiele brakowało, żeby dostał chociaż swoją zwyczajową tróję. To nie byłoby aż takie dziwne, w końcu dziennik Merlina pełen był wariacji na temat jakże ważnej w magii liczby trzy, jednak teraz, gdy wydawało mu się, że poszło mu lepiej, a tymczasem poszło jeszcze gorzej, nawet ta trója byłaby pocieszeniem. Chłopak odwrócił jeszcze kartkę, a na dnie serca tliła się jakaś wątła i niemądra nadzieja, że nauczycielka po prostu stroiła sobie z niego żarty i zobaczy coś w stylu „Haha! Tak na prawdę masz 4+! Brawo, Merlinie!”, jednak takie rzeczy nie zdarzały się nawet w anime, a co dopiero w jego życiu.
Merlin odłożył kartkę i spojrzał w okno.
To nie było tak, że jak zwykle się nie uczył. Uczył się, i to całkiem sporo. Siedział nad notatkami, przepisał wszystkie definicje cztery razy, bo tak się lepiej zapamiętywało, i nawet zrobił parę zadań, żeby – tak jak Guinevere radziła – nauczyć się ich typów. Nic to nie dało. Sama Guinevere siedziała ławkę dalej, rozkładając na czynniki pierwsze to jedno zadanie z całego arkusza, na którym straciła ćwierć punkta, Merlin jednak nie miał najmniejszej ochoty szukać konkretnych dowodów, gdy diagnozę miał wypisaną czerwonym długopisem na pierwszej stronie.
— Jestem debilem — westchnął, nim złożył sprawdzian i wepchnął go do książki z mocnym postanowieniem, że nie spojrzy w tym tygodniu ani na jedno, ani drugie.
04 maja 2026
Od Mishki do Yonkiego

Gęsta ciemność przetoczyła się gwałtownie po okolicy, okrywając cieniem każdy zakamarek badanego przez ich dwójkę placu. Potężne maszyny, stojące nieruchomo i górujące nad głową elfki niczym stalowi giganci, zniknęły pod płachtą nocy, trzymane przez nią kabelki straciły swoje kolory i zginęły gdzieś w czerniach mroku, a jej bystre spojrzenie, teraz zakłócone przez brak wyraźnie widocznych kształtów oraz rozróżnianych w świetle barw, przebiegło w panice po całej długości infiltrowanej przez nich parceli w poszukiwaniu źródła ów niespodziewanego zamieszania. Potrzebowała chwili, by odnaleźć się na odtwarzanej w głowie mapie okupowanego miejsca i by po pierwszych chwilach ciężkiego zaskoczenia przypomnieć sobie o Yonkim, jego obecności, o głównym ich celu, czających się wokół zagrożeniach oraz zachowaniu w zaistniałej sytuacji szczególnej ostrożności.
01 maja 2026
Podsumowanie 2026.04
I cyk, kolejne podsumowanie miesiąca. Zawsze, jak siadam do napisania go, to wydaje mi się, że poprzednie podsumowanie pisałam ledwie tydzień temu, a tu niespodzianka – fiku-miku i minął cały miesiąc. Czas szybko mija, gdy dzieli się go między zapiernicz w pracy czy na uczelni, a czilowanie z Wami na naszym Discordzie <3
W każdym razie – ten miesiąc upłynął relatywnie spokojnie pod względem pisarskim, ale jak tak patrzę, to kwiecień co roku jest takim przejściowym miesiącem, więc wierzę, że ładna pogoda, którą przyniesie nam maj (ma się bez niej nie pokazywać), wróci wszystkim nieco sił i zainspiruje do intensywniejszego pisania. A teraz przejdźmy do statystyk.
29 kwietnia 2026
Od Daniela do Azelana
Daniel od samego rana czuł, że coś wisi w powietrzu. I choć bardzo go to frustrowało, nie potrafił w pełni wytłumaczyć sobie tego dziwnego napięcia, jakby coś czyhało na niego za każdym szpitalnym rogiem.
25 kwietnia 2026
“Come little bees; the flowers are getting your breakfast ready.”
Bonifacy Fairwyn
Wiek: 42
Data urodzenia: 13.08
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek, czarodziej
Pochodzenie: Novendia
Zawód: Czarodziej-rzemieślnik i zaklinacz przedmiotów, zajmuje się głównie wytwórstwem i naprawą magicznych narzędzi, ale w rzeczywistości zrobi i naprawi wszystko, co tylko jest na miarę jego możliwości.
Opis: Brzęczenie pszczół w ogródku, słońce przelewające się przez liście drzew, parujący kubek herbaty na werandzie, kurz na drewnianych półkach i stary kocur z małym kociątkiem. Coś nadzwyczaj zwyczajnego i tak nieistotnie urzekającego.
W tytule: Bass, Florence. Nature Stories for Young Readers: Animal Life. D.C. Heath & Co, 1895, p. 105.
Data urodzenia: 13.08
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek, czarodziej
Pochodzenie: Novendia
Zawód: Czarodziej-rzemieślnik i zaklinacz przedmiotów, zajmuje się głównie wytwórstwem i naprawą magicznych narzędzi, ale w rzeczywistości zrobi i naprawi wszystko, co tylko jest na miarę jego możliwości.
Opis: Brzęczenie pszczół w ogródku, słońce przelewające się przez liście drzew, parujący kubek herbaty na werandzie, kurz na drewnianych półkach i stary kocur z małym kociątkiem. Coś nadzwyczaj zwyczajnego i tak nieistotnie urzekającego.
W tytule: Bass, Florence. Nature Stories for Young Readers: Animal Life. D.C. Heath & Co, 1895, p. 105.
Są ziemniaki, jest melasa, a melasa to okrasa
Owca
owce.na.manowce
Cześć, jestem Owca i żyję na Manowcach. Lubię jabłecznik na ciepło ze śmietaną i lodami, czarną herbatę z cytryną i miodem, i zapach powietrza późnym, słonecznym popołudniem. Gram w gierki, moje ulubione na ten moment to Disco Elysium, Ace Attorney, Skyrim i ta halloweenowa gierka z Google Doodle z 2022 roku. Rzadko oglądam filmy i seriale, ale Ghibli i Over the Garden Wall nadal rewatchuję regularnie. A, i nie wiem, czy to ważne, ale nad moim łóżkiem wisi oprawiony fanart Słowackiewicza.
Preferencje pisarskie
Wracam do pisania po w sumie paru ładnych latach, więc jedyne, o co prosiłabym to o odrobinę wyrozumiałości, bo czuję, że piszę, jakbym uczyła się wszystkiego od nowa. Czas oczekiwania na mój odpis może się dłużyć. Składanie zdań niestety nie przychodzi mi już tak łatwo, ale za to ja też jestem cierpliwa i spokojnie poczekam, jeśli ktoś potrzebuje więcej czasu. Piszę z trzeciej osoby czasu przeszłego i preferuję raczej krótsze opowiadania, około 500 słów. Długie mnie przytłaczają, ale tylko jeśli to ja mam napisać coś długiego, więc wcale się nie pogniewam, jeśli moi współautorzy lubią dać się ponieść. Nie przeszkadza mi sterowanie moją postacią i ja też nie widzę problemu w sterowaniu cudzą, choć często czuję się w tym niepewnie. Można wtedy przygotować się na tonę pytań z mojej strony, a w razie czego jestem zawsze gotowa wszystko poprawić, choćbym miała całe opowiadanie napisać od nowa. Jeśli oczywiście ktoś preferuje, aby nie sterować jego postacią, z tym też dam sobie radę. Lubię też wcześniej przegadać pomysł na wątek, ale nie oznacza to, że koniecznie musimy się go sztywno trzymać, jeśli coś po drodze wyjdzie inaczej. Najważniejsze to, żeby były pomysły i żebyśmy się dobrze bawili. :)
Postaci
![]() |
Bonifacy Fairwyn - Brzęczenie pszczół w ogródku, słońce przelewające się przez liście drzew, parujący kubek herbaty na werandzie, kurz na drewnianych półkach i stary kocur z małym kociątkiem. Coś nadzwyczaj zwyczajnego i tak nieistotnie urzekającego. |
20 kwietnia 2026
Od Hotaru – Rok żurawi
Telefon Hotaru najczęściej milczał i jedyną informacją o tym, że świat czegoś od tancerki potrzebował, było to subtelne miganie diody, dyskretnie sygnalizującej, że w skrzynce znajdują się jakieś nieprzeczytane wiadomości. Jednak tamtego dnia telefon wyjątkowo dostał z powrotem swój głos, gotów by bezzwłocznie poinformować swoją właścicielkę o nowych wiadomościach, mimo to Hotaru co i rusz zerkała w jego stronę, jakby gdzieś w jej sercu tkwiło przekonanie, że samymi swoimi myślami nagnie rzeczywistość i sprawi, że nowa wiadomość po prostu się pojawi.
Światełko czajnika zgasło chwilę temu, a wyświetlacz właśnie pokazał odpowiednią temperaturę. Hotaru skończyła odmierzać listki zielonej herbaty, przesypała je do imbryczka, następnie zaś sięgnęła po czajnik i tysiąckrotnie powtarzanym ruchem zalała herbatę. Zamknęła porcelanową przykrywkę i już miała sięgnąć po tackę, by imbryczek wraz z kubkiem przenieść do pokoju, gdy wtem telefon postanowił się odezwać. Głośne ping-ping! rozbrzmiało w spokojnej ciszy mieszkania, Hotaru aż podskoczyła, natychmiast złapała telefon, spojrzała na wyświetlacz. Wzrok uchwycił tak wyczekiwaną wiadomość, kobieta w okamgnieniu wybiegła z kuchni, kapcie tylko stuknęły w przedpokoju, zamek w drzwiach zachrobotał i już jej nie było.
Herbata naciągnęła za mocno, obracając się w gorzki napar, lecz dla Hotaru nie miało to znaczenia, gdy otwierała swoją wielce niezbędną paczkę i mogła w końcu przystąpić do pracy. Zaszeleściło, pstryknęła folia, na kuchennym stoliku pojawiły się barwne słoiczki z farbami, pojawiły się bambusowe pędzelki, oraz…
18 kwietnia 2026
Auranthium 2026.04
W tym miesiącu obchodziliśmy Dzień Czekolady – święto wszystkich, którzy wiedzą, że życie jest zbyt krótkie by odmawiać sobie małych przyjemności! Redakcja Auranthium z radością dedykuje ten numer miłośnikom gorzkiej, mlecznej i białej, koneserom ganache i pralin, oraz tym, którzy z uporem maniaka twierdzą, że jedna kostka wystarczy. Znamy Was, kłamczuchy!
Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd pochodzi ta niepojęta władza, jaką czekolada sprawuje nad ludzkością? W czasach, gdy świat pędzi do przodu i trudno zatrzymać się choćby na chwilę, czekolada ma tę szczególną moc, że zmusza nas do zwolnienia. Nie da się odpowiednio docenić czekolady, pałaszując ją w biegu. Dobra tabliczka wymaga chwili przerwy, zatrzymania się i spokojnego siedzenia. W epoce, która każe nam bez przerwy gdzieś się spieszyć i być produktywnym, a do tego uważać na kalorie, czekolada pozostaje niewzruszonym bastionem dziecięcego szczęścia. Zdecydowanie zasługuje na swój dzień!
W tym numerze przeczytacie:
- Miłość o smaku czekolady – słodka historia o tym, jak gorąca rywalizacja utemperuje nawet najtwardsze serca.
- O fizyce czekolady – przemiany fazowe i proces krystalizacji wytłumaczone w najsłodszy możliwy sposób.
- Przewodnik po rodzajach czekolady – kiedy określenie „ta taka dobra, co babcia zawsze daje” to trochę za mało.
- Przepis na zniknięcie – zagadka kryminalna z czekoladą w tle.
- Pierwszy kęs – bo pierwsze spotkanie z czekoladą to coś, co się pamięta.
- Jaką pralinką jesteś? – doskonale opracowany, naukowo poprawny test osobowości.
- Krzyżówka – bo nie tylko czekolada jest dobra na pamięć i koncentrację.
10 kwietnia 2026
Od Bashara – Rocznica III (I)
Oczywiście, że im bliżej było tej specjalnej daty, tym bardziej Dante nie potrafił usiedzieć na miejscu, Bashar zaś uśmiechał się z rozczuleniem na niezobowiązujące pytania rzucane w przypadkowych momentach, mające na celu wybadać grunt i zmusić demona, by uchylił rąbka tajemnicy. Demon rzecz jasna do niczego zmusić się nie dał i odpowiadał niewinnymi uśmiechami, oględnymi słowami i zdaniami przeradzającymi się w długie wypowiedzi radośnie omijające sedno sprawy, z wirtuozerią doświadczonego mówcy wymanewrowując syrena jak mu się tylko podobało.
Kolacja w przeddzień rocznicy była kolejnym momentem, gdy Dante próbował wyciągnąć z Bashara jakieś poszlaki, a jego spojrzenie utkwiło w sylwetce lekarza, szukając na jego twarzy jakichkolwiek wskazówek. Ten jadł jednak niespiesznie, i jeśli czuł na sobie wzrok Dantego, dawał temu wyraz jedynie kącikiem ust.
06 kwietnia 2026
Od Hotaru do Annikki
Sauna miała dla niej coś z charakteru kulis – tę samą duchotę, zapach drewna, to samo poczucie, że za chwilę coś się wydarzy. Hotaru znała kulisy doskonale, były jej naturalnym środowiskiem. Wiedziała, jak w nich stać, wyciszyć się, odciąć od rzeczywistego świata, by na scenę wyjść już kimś innym. Tylko że teraz nie było nikogo innego, nie było maski, za którą można było się skryć, nie było stroju, który by ją osłaniał i na scenę sauny wychodziła kompletnie naga.
Od Bashara do Dantego
Wracali w milczeniu.
Bashar siedział nieruchomo, z dłońmi złożonymi na kolanach, niczym dowódca powracający z bitwy, zwycięskiej lecz nie bezstratnej, ważnej lecz nie ostatecznej. Myślał, analizował, rozkładając na czynniki pierwsze każde słowo, gest, każdy fałszywy uśmiech, którym obdarzył ich starszy Latini. Demon pozwalał, by nocne miasto przesuwało się za szybą taksówki jak w kalejdoskopie, jakby świat był jedynie mało zajmującą sztuką teatralną, na którą wraz z Dantem nie zwracali większej uwagi.
Syren siedział zwrócony ku oknu, różowe szkiełka odbijały rozmyte smugi świateł, a dłonie leżały zbyt spokojnie, zbyt nieruchomo jak na kogoś, w kim ocean nigdy nie zamierał. Zdawał się spętany ciszą i własnymi myślami, tymi zdradzieckimi, trującymi mackami, wypełzającymi z ciemnej i głębokiej otchłani, pozostawionej długo samej sobie, niezbadanej i groźnej. Brak drugiego rodzica był faktem, źródłem bólu, które na podobieństwo niezaleczonej rany zatruwało po cichu resztę organizmu, kładąc się cieniem na wszystkich relacjach, wyborach, wybuchało dojmującym cierpieniem w rozmowach z matką, wykrzywiało jego własny obraz w jego oczach. Teraz Dante stanął oko w oko z tym, co w tej bezdennej otchłani mieszkało, wbił włócznię w cielsko przeciwnika, ten zaś odpowiedział okrutnym, niszczącym kontratakiem.
04 kwietnia 2026
Od Annikki do Hotaru
Od tamtego występu Hotaru przed dziećmi wydarzyło się równocześnie wszystko i nic – spotykały się na kawę, rozmawiały przez telefon, pisały w wolnych chwilach, Annikki odbierała czasem Hotaru z teatru, a Hotaru zjawiała się pod jej biurem, by podmienić dokumenty w jej dłoni na kanapkę. Życie toczyło się swoim wcześniejszym rytmem, jednak muśniętym jakąś nową barwą, niczym stonowany obraz wyróżniający się intensywną żółcią słońca. Wiedziało się, że ciemna zieleń jest przeznaczona dla drzew, że granat wije się rzecznymi meandrami i że cienie kładą się fioletem na ściętą trawę, jednak skąd miało się mieć pojęcie, jak radosny kolor w rogu zmieni cały krajobraz? Hotaru była najpiękniejszą z ciepłych barw, jaką Annikki mogła sobie wymarzyć.
01 kwietnia 2026
Podsumowanie 2026.03
W końcu wiosna za oknem! Przychodzi dość niemrawo, to prawda, ale w powietrzu już czuć zapach budzącej się do życia zieleni, a forsycje zaczynają kwitnąć! No, przynajmniej u mnie <3 W każdym razie - marzec upłynął nam szybko, pojawiły się nowe opeczka, nowe postaci i życie idzie do przodu. Poza tym oprócz tradycyjnego podsumowania mam dla Was porcję związanych z wiosną zmian. Nie zwracajcie uwagi na datę - wiadomo, podsumowania pojawiają się zawsze pierwszego dnia miesiąca i wprowadzone z dniem dzisiejszym zmiany są w pełni na powaznie! Ale zanim o zmianach, to zapraszam do statystyk <3
30 marca 2026
Znalezienie dowodów to kwestia czasu
Jehan De Veen
Wiek: 41 lat. Nie, 34. Nie, nie, 38. Ach, na każdej wizytówce co innego jest napisane. Najczęściej podaje pierwszą liczbę, więc tego na razie się trzymajmy.
Data urodzenia: 25 kwietnia... ta, tu też co papier, to inny rok.
Płeć: mężczyzna
Rasa: elf, osobliwość
Pochodzenie: Novendia
Zawód: prywatny detektyw, który ze względu na charakter swojej pracy nie będzie się ograniczał do jednej wizytówki czy identyfikatora
Opis: „Mogę się zabrać za wszystko: zgubiony pies, zdradzająca druga połówka, kombinujący w biurze podwładny, co tylko przyjdzie do głowy! Coś cennego zostało skradzione, ktoś zaginął, kogoś zamordowano – rozwiążę każdą sprawę. Nawet taką, którą policja nie umie lub nie chce się zająć.”
Data urodzenia: 25 kwietnia... ta, tu też co papier, to inny rok.
Płeć: mężczyzna
Rasa: elf, osobliwość
Pochodzenie: Novendia
Zawód: prywatny detektyw, który ze względu na charakter swojej pracy nie będzie się ograniczał do jednej wizytówki czy identyfikatora
Opis: „Mogę się zabrać za wszystko: zgubiony pies, zdradzająca druga połówka, kombinujący w biurze podwładny, co tylko przyjdzie do głowy! Coś cennego zostało skradzione, ktoś zaginął, kogoś zamordowano – rozwiążę każdą sprawę. Nawet taką, którą policja nie umie lub nie chce się zająć.”
Subskrybuj:
Posty (Atom)


