Próby skończyły się późnym popołudniem, zabierając ze sobą oficjalną część dnia. Rozpiski, ustalenia, skrupulatne wykonywanie norbertowych planów, przygotowanie do tego, by fani dostali wszystko, po co do nich przyszli, i jeszcze więcej – wyciągnęło to z nich siły i energię, pozostawiło jednak nie pustkę, a poczucie dobrze wykonanego obowiązku i spokój, jaki pojawiał się, gdy własnymi rękami dopięło się wszystko na ostatni guzik. Ignis cieszył się, że rano podjął decyzję o tym, co robić i gdzie iść wieczorem, bo gdy odłożył gitarę i odetchnął po ostatnim kawałku, myśl o wałęsaniu się po bharackich uliczkach w poszukiwaniu muzyki sprawiła, że zmęczenie odeszło w niepamięć. Zdrętwiałe od stania nogi nabrały werwy, znużone ciągłym skupieniem myśli pobiegły z większą energią, a błysk w oku wrócił, bo choć Ignis kochał muzykę, kochał również różnorodność.
Riftreach
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.
Mistrzostwa w targowaniu rozstrzygnięte! Zwycięzca wynegocjował brak nagrody
Doroczny turniej kupieckiego targowania na głównym bazarze Al-Iskahaty, w którym chodzi o zbicie ceny wyznaczonego towaru bez użycia magii i gróźb, wyłonił mistrza tak biegłego, że komisja do dziś nie doszła do siebie. Po rundach, w których faworyci wywalczali dywany za pół ceny i wielbłądy za jedną trzecią, w finale zwycięzca zwrócił swój talent przeciwko nagrodzie głównej – sakiewce złota od cechu kupieckiego. Dowodząc kolejno, że złoto jest cięższe, niż się wydaje, sakiewka nosi ślady użycia, a przyjęcie zapłaty „ujmowałoby randze turnieju”, zbił wartość wygranej do zera i opuścił arenę z pustymi rękami oraz miną triumfatora. „Tu nie chodzi o pieniądze,” oświadczył. „Tu chodzi o przesłanie.”
Inscenizacja eposu ruszyła! Zakończy się za jedenaście dni
Ambitna trupa z Rajendrapury podjęła się rzeczy dotąd nieosiągalnej: wystawienia Bharatamahakavyi – najdłuższego dzieła literackiego, jakie kiedykolwiek powstało – w całości, słowo po słowie, bez skracania. Przedstawienie, rozpoczęte w zeszłym tygodniu, potrwa według harmonogramu jedenaście dni, grane na zmiany. Widzowie kupują bilety na wybrane doby niczym na wielodniowy festiwal. Najwytrwalsi zamierzają obejrzeć wszystko od początku do końca, wyposażeni w koce, prowiant i determinację. „To nie spektakl, to duchowe doświadczenie,” przyznaje reżyser. Krytycy chwalą rozmach, choć zauważają, że recenzję będą mogli napisać dopiero w przyszłym miesiącu, i to jeśli dotrwają.
Baśń, w której niedźwiedź jest czarnym charakterem. Naród w szoku
Uznana medwiedańska autorka baśni wywołała skandal literacki, publikując zbiór, w którym niedźwiedź – tradycyjnie postać dobra, pomocna i niemal święta – po raz pierwszy występuje jako antagonista. Wśród czytelników zawrzało: część uznała to za świeże i odważne, część za niedopuszczalne targnięcie się na tradycyjne wartości kraju. Rada miejska Miedwogradu otrzymała nawet pismo z prośbą o „ochronę wizerunku niedźwiedzia”, które grzecznie odłożono ad acta. Sama autorka broni się mówiąc, że „nawet niedźwiedź ma prawo raz na tysiąc baśni mieć gorszy dzień”. Nakład, rzecz jasna, wyprzedano w całości. Nic nie sprzedaje się tak, jak dobry skandal.
Nagłówek
02 września 2026
01 września 2026
Podsumowanie 2026.08
Wow, sierpień minął, jak z bicza strzelił. Dopiero co było rozpoczęcie eventu i fale upałów, a tu już coraz wcześniej ciemno i ostatnie dni na dopisanie opowiadań dziejących się w wybranym AU. Tak, AUgust został przedłużony do 06.09, więc mam nadzieję, że uda się Wam jeszcze coś napisać (a jeśli rzeczywistość naprawdę przyciśnie, to możemy przedłużyć jeszcze tydzień, tylko jak zwykle – dajcie znać!).
To już miesiąc, odkąd mamy nowy szablon! Nie wiem, czy już się przyzwyczailiście, czy nie, ale ja nadal patrzę na stronę główną bloga jak typowy stary na swojego passata. Jakby tego było mało, Nowalijka dzielnie nakodziła dla nas Fotogramy, a małe ptaszki ćwierkają, że na tym nie koniec <3
31 sierpnia 2026
Od Vaerila — Ulica Długa

Oczywiście, że jakiś idiota znowu źle zaparkował na Długiej, więc ruch tramwajowy został całkowicie wstrzymany na pobliskiej Basztowej.
Od Dantego – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (V) [AU]
Wrzawa, i huk, i ryzyka śpiew – ziemia drżała od pełnego brawury galopu. Szaleństwo ryło w śniegu, a dzikość miotała się w siodłach, przebrana za sześciu wojów upitych trunkiem mocniejszym od miodu, otumanionych kadzidłem silniejszym od fajki wieszcza, bo cóż było rozkoszniejszego dla ludzi miecza od zapachu wrogiej krwi? Splamiona potworną posoką włócznia stanowiła irytująco niewystarczający przedsmak walki, pobudzająca niczym pierwsza pieszczota nocy i pchająca kompanię byle prędzej do osady, gdzie czekała ich wyrocznia z pomysłami, jak stwora najlepiej zgładzić.
30 sierpnia 2026
Od Aiolyt - Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone. [AU]
TW: przemoc, śmierć rodziny, śmierć postaci.
Dachy budynków przesuwały się pod jeno nogami z ogromną prędkością. Każdy skok wyciskał z płuc resztki powietrza po to, by nakarmić je namiastką nowego tlenu na ledwo sekundę. Oddech zaczął piec już jakiś czas temu. Aiolyt nie wiedziało czy cierpią bardziej jeno nogi czy płuca.
— Tam jest!
Od Bashara – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (IV) [AU]
Nikt w grodzie nie pamiętał, skąd przyszedł.
29 sierpnia 2026
Od Dantego – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (III) [AU]
Nim słońce rozgościło się na dobre nad bladym widnokręgiem, drużyna z siedmiu osobistości się składająca wyruszyła wierzchem na jarlowe ziemie pogrzebane pod grubym śniegiem. Cel mieli jeden – bestii zamieszkałej pod ziemią nadać imię, żeby ostrza właściwymi truciznami nasmarować, a szczęki pułapki dopasować pod naturę stwora, bo wbrew aurze gwałtowności, którą roztaczał wokół siebie najgłośniejszy z tych wojów, kompania to była zgrana, metodycznie pracująca. Kosmate wierzchowce pruły zatem przez zaspy, od domostwa do domostwa, od spichlerza do spichlerza, jeźdźcy zaś rozpytywali o nocne hałasy, o widziane zapadliny, o tego męża, co wyciągać go spod gruzów trzeba było, aż dotarły ich zwierzęta na odległe pola, gdzie kamień na kamieniu nie pozostał, tylko ta osunięta ziemia obnażająca ślad potwora.
28 sierpnia 2026
Od Bashara – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (II) [AU]
Jarl odprowadził go wzrokiem aż do ławy, nie pozwalając, by choć cień myśli przedostał się na twarz. Patrzył, jak złotowłosy woj zasiada wśród innych, rozpychając się łokciami z taką pewnością, jakby ławę tę zbudowano wyłącznie dla niego, jakby cała izba była jego łupem już zdobytym, a nie dachem łaskawie nad jego głowę rozciągniętym. Jarl znał ten rodzaj ludzi. Widywał ich tylu, że zlewali się w jedną sylwetkę – zbyt głośną, jasną, zbyt pewną siebie, tak niezachwianie przekonaną, że świat ugnie się pod natarczywością ich uśmiechu. I widywał, co po takich zostawało: zerwane przyjaźnie, dzieci nieznające swoich ojców, krew na klepisku i pieśni, których nikt nie chciał śpiewać.
27 sierpnia 2026
Od Dantego – Kwiaty i granat (XIII) [AU]
Oddech, drżący i szybki, należał do kogoś innego. Do kogoś, kim był jeszcze chwilę temu, zanim Seymour nazwał po imieniu każdą z jego ułomności i zmusił go do spojrzenia im we wypaczoną poczuciem winy twarz. Należał do boga, który, zdobywszy wreszcie władzę nad własnym życiem, nie zamierzał zginać kolana przed agresorem rzucającym oskarżeniami na jednym tchu, bez pomyślunku ani chęci podjęcia dyskusji pozwalającej odeprzeć atak, inaczej jego argumenty musiałyby liczyć się ze stępieniem. Oddech ten napierał na pierś władcy Podziemia na podobieństwo magmowych wyziewów, pędzących z serca ziemi do jaskini, gdzie wylewały się niekontrolowaną fontanną na wiekowy bazalt. Słuszny gniew formował niczym z gliny wyrok na księżycu, co nierozważnie opuścił niebo, a zaciśnięte pięści rozgniatały pod zbielałymi knykciami niesprawiedliwe, lodowate spojrzenie szafiru.
26 sierpnia 2026
Od Nikolaia do Alexa

Niektóre dni już pierwszymi promieniami wschodzącego słońca zwiastowały, że wydarzy się coś niezwykłego.
Od Dantego – Kwiaty i granat (Interludium II)
Aby zawalczyć z przeznaczeniem, Sappho potrzebowała sprzymierzonych pionków.
25 sierpnia 2026
Od Song Ana do Merlina
Merlin, John i Hawthorn mieli szczęście, że Song An był specjalistą od bóstw. Takich profesjonalistów jak on tylko ze świecą szukać!
Od Seymoura – Rzeźbię cię w świetle (Interludium I) [AU]
Ogień płonął we wszystkich koksownikach, lecz mimo to pałac wydawał się dziwnie chłodny i ciemny, gdy nie było w nim Ignisa. Seymour cieszył się względnym spokojem i umiarkowaną ciszą panującą w komnatach pod nieobecność ich pana, mówiąc, że w końcu może odpocząć i zebrać myśli, lecz spokój zaczął przeradzać się w znudzenie, cisza zaś drażniła uszy, bo tu, wśród oranżowych marmurów, złota i wiecznego ognia, to muzyka, nie zaś cisza, miała wypełniać każdą z komnat. Ignis nie wracał na tyle długo, że wspólne biesiadowanie, żarty, zabawa, rozmowy albo gra, czy to w kości czy na instrumentach, nie potrafiły umilić im upływającego czasu. Rozeszli się w końcu, cała czwórka – Raam pochrapywał w swoim skrzydle pałacu, otoczony muzami, Ioannis oddał się spokojnej medytacji w ogrodach, Arieth zatonął w bibliotece, niechybnie zagłębiwszy się w tekstach starych opowieści, Seymour zaś przechadzał się bez celu w pobliżu stajni, sam nie wiedząc, co ze sobą zrobić.
24 sierpnia 2026
Od Azury do Andrei

Pomimo wręcz namacalnego chłodu trupiobladej skóry otaczającego kobietę i spojrzenia jakby pozbawionego blasku charakterystycznego dla istot żywych, ostatnia z funkcjonariuszy, która przyszła zebrać ode mnie zeznania, wydawała się niezwykle ciepłą osobą. Każde słowo wydobywające się z jej ust otulało mnie miękko niczym jeden z tych niesamowicie puszystych kocyków, w który aż chciało się wtulić, a spokojny ton kobiety stwarzał atmosferę zrozumienia i akceptacji dla wszystkiego, czym rozmówca zdecyduje się podzielić. Aż miało się ochotę opowiedzieć jej historię swojego życia…
Poprawiłam opadającą na oczy grzywkę, uśmiechnęłam się lekko, może trochę smutno, sama do siebie. To wszystko sprawiało, że kobieta wydawała mi się w pewien sposób znajoma, choć zdecydowanie nigdy wcześniej się nie spotkałyśmy.
Od Bashara – Kwiaty i granat (XII) [AU]
Milczenie Bashara przedłużało się, malujące się na obliczu zaskoczenie zniknęło za maską władcy Podziemia, zupełnie tak, jakby w sercu boga zatrzasnęły się jakieś ciężkie wrota. Elementy układanki zaczęły wskakiwać na swoje miejsce, składać się by ukazać obraz dużo groźniejszy, niż Bashar spodziewał się oglądać. Moment, gdy Dante pojawił się po raz pierwszy w Podziemiu, coraz częściej zwoływane na Olimpie narady, coraz bardziej stanowcze ponaglenia Zeusa, moment narastającego głodu, korowód śmiertelnych dusz przepełniający łódź Charona… Chyba tylko Dante dostrzegał, jakie emocje kotłują się w piersi boga umarłych, jak jego myśli zabarwiają się posępną, chłodną czernią, a ramiona sztywnieją, jakby gotowały się do walki.
— Bashar…?
Subskrybuj:
Posty (Atom)