Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

14 sierpnia 2026

Od Bashara – Mój wymarzony barista (V) [AU]

Tydzień minął zbyt szybko, by Bashar mógł zapomnieć o incydencie z tablicą. Grace chichotała za każdym razem, gdy przechodziła obok niej z tacą, a on starał się nie myśleć o tym, jak satysfakcjonująco wyglądała mina Dantego na końcu ich krótkiej dyskusji na temat designu i niemodnych rzeczy.
Kiedy dzwoneczek zadźwięczał charakterystycznie w kolejny poniedziałek, Bashar akurat uzupełniał zapas serwetek pod ladą. Wyprostował się powoli, przygotowując mentalnie na to, co miało nadejść.

Od Tristana – H(e)arty Brithday

Tristan nie był dziennym bywalcem komisariatu, swoje główne biuro miał jednak w budynku agencji, jednak poziom zadowolenia przełożonych z procentu rozwiązanych spraw przez niego oraz aspirantkę Aragonés-Spellman znacząco wpłynął na ilość śledztw przypisywanych ich dwójce w ramach zgodnej pracy między Biurem Śledczym a policją. Wizerunek dobrze wyglądał dzięki temu. Wzięli niedobrego chłopca i posadzili go w ławce ze wzorową dziewczynką i patrzcie, jak nagle liczba zażaleń od świadków spadła. Tristan klął na ten teatrzyk, równocześnie ceniąc sobie pracę z Andreą i jej nienawidząc. Gdyby Ceartas choć na chwilę się przymknął z tym, jaka ona była doskonała, może agent mógłby podchodzić do tego inaczej. Już oglądanie makabrycznych wizji Marhalta z policjantką w roli głównej było łatwiejsze do zniesienia.
Niemniej jednak swój nowy przydział w parze z aspirantką dostał kilka dni temu, zaczęli wspólne poszukiwania i mieli zająć się tego dnia przejrzeniem – na jego nieszczęście razem z wybitnym panem Hartem – dokumentów, które do nich napłynęły. Uzbrojony w szatańską kawę przelewającą się w dwóch kubkach oraz teczkę wepchniętą pod pachę, Tristan przeszedł korytarzem komisariatu i dotarł do właściwych drzwi. Wszedł bez pukania.

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (XII) [AU]

Oglądał każdy jego ruch, każdy postawiony za bramą miasta krok, przez który Dante wstrzymywał oddech. Czytał z ruchu jego warg, a słowa wybrzmiewały w myślach tym rzeczowym, spokojnym głosem, którym katował się bez opamiętania, bo głos ten, jeszcze tak niedawno będący największym pragnieniem, teraz stanowił największe przypomnienie, co stracił. Przestał spać w swej komnacie. Przestał jeść przy wystawnym stole. Czasami miał wrażenie, że przestał oddychać, a jedyną rzeczą trzymającą go przy życiu było wpatrywanie się w zaklęte lustro, aż powieki mu same opadały, tylko po to, by się unieść po płytkim, pozbawionym wypoczynku śnie i ślęczeć dalej przed niemym obrazem rzeczywistości. Zastygł jak gargulec na murze w swym fotelu, zmieniając tylko butelki alkoholu w ręku.

13 sierpnia 2026

Od Dantego – Mój wymarzony barista (IV) [AU]

Alkohol, muzyka, światła – jego świat. Jego idealna utopia, w której wszystko było wykurwiście zajebiste. Doskonałe, świetne i cudowne, pozbawione jakichkolwiek błędów, nad którymi zbyt długo się zastanawiano. Jak ktoś oferował kolejkę, to się piło; jak chciał tańczyć, to się tańczyło. Wystarczył jeden oddech, żeby się zgodzić i popłynąć z nurtem barowej zabawy, bez robienia sobie wyrzutów sumienia o coś głupiego, co się powiedziało albo zrobiło przed kimś, kto ci się podobał. Tutaj wszystko miało proste zasady, po pierwsze zasad nie było, po drugie trzeba było się dobrze bawić. A to Dante potrafił zapewnić sobie i innym z oddaniem godnym patrioty stającego do hymnu narodowego. Ten właśnie zaczynał lecieć z głośników – ABBA wołała Lay All Your Love On Me, a Dante świecił swą klatą, całą do kochania.

Od Tristana – Not one path leads to greatness, but a myriad of them (IV) [AU]

Oślepiający przepych Empyrii powitał go kłamstwem.

Od Nikolaia — Stalowa bestia (I) [AU]

Słońce chyliło się horyzontowi. Rzucało ostatnie złociste promienie na rozgrzaną dniem prerię. Sucha trawa kołysała się na zachodnim wietrze, unosząc w powietrzu migoczące drobinki kurzu. Dzikie ptactwo poderwało się nagle do lotu z krzykiem przedzierającym wieczorną ciszę. Zostały zbudzone i przepłoszone ze swojej kryjówki  przez tętent zbliżającego się konia.

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (XI) [AU]

Krucha relacja, zachowawcze wypowiedzi i ostrożnie ważone słowa odchodziły powoli w niepamięć, gdy kolejne tygodnie wspólnej pracy, rozmów, spędzania razem czasu, poruszania tematów, których nie poruszało się z każdym, tworzyło mosty nad przepaścią dzielącą wampira i człowieka, hrabiego i wędrowca. Tak jak na samym początku Bashar napotykał same zamknięte drzwi, tak teraz nie było przejścia, które by się przed nim nie otwierało, hrabia zaś nie czekał już na to, aż jego gość zawędruje w jakąś część zamczyska, lecz aktywnie prowadził go tam, gdzie było coś, co pragnął mu pokazać.
Tak było i tamtego wieczora, gdy hrabia szedł sprężystym krokiem przez korytarze swego zamku, zwalniając ledwie tyle, by Bashar za nim nadążył i obdarzając swego ulubionego gawędziarza enigmatycznym, pełnym samozadowolenia uśmiechem.

12 sierpnia 2026

Od Bashara – Mój wymarzony barista (III) [AU]

Bashar natknął się na feralne recenzje czystym przypadkiem – a raczej to Grace podsunęła mu pod nos ekran telefonu, twierdząc, że to „coś, co koniecznie musi zobaczyć, w interesie firmy”. Im dłużej czytał, tym bardziej jego usta zaciskały się w wąską, pozbawioną rozbawienia kreskę, a palce wbijały się w obudowę urządzenia, jakby to ono ponosiło winę za wyświetlane słowa.
— „Pozwolę mu na zrobienie mi czegokolwiek tymi dłońmi” — przeczytał na głos, płasko, beznamiętnie, brwi ściągnęły się w chłodnej naganie. — To nie jest recenzja kawiarni, Grace. To jest napastowanie w formie pisemnej.

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (X) [AU]

Sesja rozmów w laboratorium przeciągnęła się jak zwykle do późnych godzin, a raczej wczesnych, bo brakowało wpadnięcia w jeszcze jeden rozdział traktatu, żeby słońce przyłapało ich na pracy. Dante, ze względu na swe wampirze korzenie, potrzebował mniej wypoczynku od przeciętnego człowieka, co Bashar często wykorzystywał na swą niekorzyść, ciągnąc temat, zadając dodatkowe pytanie i w rezultacie prawie zasypiając na stole. Już niejednokrotnie hrabia przyłapał swego gościa przy ziewaniu nad księgami, przez co skutecznie nauczył się wychwytywać te bezwiednie sygnały mówiące o tym, że niedługo lekarz będzie ledwo widział na oczy. Dłoń przeczesująca zbyt wiele razy włosy, spojrzenie zatrzymujące się na Dantem nieco za długo, słowa płynące trochę wolniej, choć nigdy bez sensu. To było najtrudniejszą nauką o Basharze, zrozumienie uciszanych przez niego myśli, gdy poświęcał się sprawie.

11 sierpnia 2026

Od Dantego – Mój wymarzony barista (II) [AU]

Popołudnia w kwiaciarni należały do spokojnych chwil, gdy miasto za oknem pędziło, a w środku panował cichy, wilgotny moment oddechu spędzony na układaniu bukietów z internetowych zamówień oraz obsługiwaniu tych pojedynczych klientów, którzy akurat przechodzili obok i nie zdołali oprzeć się słodkiemu zapachowi dostarczonych o poranku kwiatów. Słoneczniki uśmiechały się przez witrynę, zabierając cały blask niepozornym goździkom wyłożonym pod nimi, róże nie musiały się wysilać, by przyciągać uwagę, fiołki trochę nieśmiało wyciągały płatki w górę, onieśmielone przez grube pęki kwiatów hiacyntów, za to lilie odważnie zawłaszczały sobie całą ścianę za ladą. Po wejściu czuło się jak w kolorowej dżungli, która zamykała się nad człowiekiem paletą intensywnych kolorów i giętkich łodyg. Jedynym, co nie pasowało do łagodnego klimatu lokalu, był donośny głos Dantego, barwniejszy w swoich tonach od wszystkich płatków razem wziętych.
— Przyniosłem mu goździki, nie przyjął — prychnął. — Dałem petunie, nie przyjął! — fuknął, ozdabiając długimi pasmami trawy bukiet z żółtymi tulipanami. — Kto nie lubi patrzeć na petunie?

Od Liliana do Ignisa

— Paliłeś.
— Nie. Wcale nie.
— Tak? To chuchnij.
— Chyba ci się coś pomyliło. Nie jesteś moją mamą…
— Lilian, błagam cię. Przeprowadziłam w życiu więcej podobnych rozmów, niż ty zagrałeś koncertów — Elodía podparła ręce pod boki. — Może udowodnisz mi, że jestem w błędzie? No, chuchnij.
— Dobrze. Paliłem, i co? — Lilian wydął usta, skrzyżował dłonie na klatce piersiowej. — To Ignis. Ten Ignis – Scaldor Ignis Fuegis z Vox Metallica! Kto nie skorzystałby z okazji, żeby zapalić z tym Ignisem?
— Ooo… no racja. A ty jesteś Lilian. Ten Vincent Lilian Deslys z Solmarii, któremu ochrypły głos w jego repertuarze będzie pasował jak prawy but do lewej nogi. Jak myślisz, Soren zaprosi cię jeszcze na otwarcie wybiegu, jak już zżółkną ci zęby?
Grymas na twarzy wokalisty pogłębił się o trzy kolejne obelgi. Opadł na fotel z impetem tak mocnym, jakby co najmniej chciał się w niego wtopić.
— Nie jesteś za miła, wiesz?
— Mówiłam: trzy minuty! Prosty komunikat. A ty urządzasz sobie spacery, bo przecież wcale nie będziecie mieli wystarczająco czasu na integrację. Jesteś nieodpowiedzialny i w gorącej wodzie kąpany, jak mam być dla ciebie miła?
Lilian obrzucił Elodíę spojrzeniem obrażonego dziecka, po czym sięgnął po telefon i właśnie tym gestem kategorycznie uciął dyskusję. Nie miał ochoty udowadniać swojej racji, zresztą – i tak by nie zrozumiała. To nie ona rozmawiała o muzyce ze Scaldorem Ignisem Fuegis na bezludziu w Bharacie.

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (IX) [AU]

Po długim czasie spędzonym to w bibliotece, to w laboratorium, Bashar poczuł, że brakuje mu świeżego powietrza. Bądź co bądź, był żywą istotą, te zaś nie zostały stworzone do tego, by wciąż siedzieć w zamkniętych komnatach, choćby nie wiem, jak były strojne. Kierowany impulsem, zamiast schodzić w dół i gubić się gdzieś w zamkowych korytarzach, zaczął wspinać się po krętych schodach jednej z wież, zastanawiając się, gdzie tym razem doprowadzi go jego przypadkowy spacer. Schody pięły się coraz wyżej i wyżej, zdawało się, że bez końca, aż doprowadziły go do masywnych, ciężkich wrót. Jakież byłoby jego rozczarowanie, gdyby wrota okazały się zamknięte! Bashar ufnie ułożył jednak dłoń na starym drewnie, a gdy popchnął, drzwi ustąpiły posłusznie, wypuszczając go na zewnątrz.

10 sierpnia 2026

Od Bashara – Mój wymarzony barista (I) [AU]

Ledwie Grace odwróciła tabliczkę, by pokazać światu, że kawiarnia jest otwarta, a już dzwoneczek zadźwięczał przy drzwiach, oznajmiając przybycie pierwszego klienta.
— Americano, kartą — wydyszał, dopadłszy lady, nie siląc się na „dzień dobry” czy określenie, czy kawę wypije w kawiarni, czy weźmie na wynos.
— Już się robi — odparła rezolutnie Grace, posyłając mężczyźnie promienny uśmiech, gdy Bashar z wprawą zajął się ich wysokociśnieniowym potworem.
Ekspres prychnął kłębami pary, zawarczał gniewnie, nim aromatyczna kawa zaczęła grzecznie spływać do kubka. Klient zdążył jeszcze przeciągnąć kartą nad terminalem i już odbierał papierowy kubek, mamrocząc jakieś niewyraźne „dziękuję”, nim niemalże pobiegł do drzwi, ruszył w sobie tylko znanym kierunku.

Od Tristana – Your blood's gone bad (I) [AU]

Słońce prerii gorzało bezlitosnym żarem, rozciągnięte o równej godzinie ponad samymi głowami mieszkańców miasta o imieniu, które nie miało znaczenia oraz historii, która nigdzie się nie zapisze. Palący gorąc był jedynym świadkiem ich istnienia, towarzyszem budzącym ich rankiem, jak również katem mordującym ich w południe. Jednak teraz, w tej chwili, to oni czuli się panami swojego losu i przyszłości, gdy ludzie szeryfa przybijali ostatnie gwoździe do podestu szubienicy, wystarczająco dużej, by udźwignąć ciężar pięciu grzeszników. To oni wybierali, co ujrzy zawisłe w górze oko świata, czyniąc z niego świadka sprawiedliwości, a nie będąc jedynie poddanymi jego rytmowi twarzami z rozmazanymi w pamięci innych mianami. W mieście bez wartościowego imienia i wartej spisania historii przywilej ten zdarzał się na tyle rzadko, że większość wyszła ze swoich szarych domów, zostawiła szare obowiązki szarego życia i czekała na nacieszenie się czymś, co nie było tanią kawą, pyłem i rozczarowaniem. Czyjeś cierpienie zawsze smakuje lepiej od własnego.

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (VIII) [AU]

Jego mądry gawędziarz miał zaskakującą tendencję do gubienia drogi w zamku, w którym przebywał już od dłuższego czasu. Owszem, korytarzy było wiele, komnat jeszcze więcej, lecz aż dziwnym się wydawało, by za każdym razem próbować dojść inną trasą do swojej komnaty i lądować ostatecznie w niewłaściwym miejscu. Wpierw Dante myślał, że go to irytowało, że śledził czasami ruchy swojego gościa tylko po to, by prychnąć drwiąco na jego szaradę. Prawdą jednak było, iż odnalazł przyjemność w poznawaniu, co tym razem zainteresuje Bashara – komnata z wazami z dalekiego wschodu, a może sala z rzeźbami zapomnianego artysty?