Tamtej nocy nie spodziewałam się niczego szczególnego. Zwyczajne wyjście, jakich wiele, ze znajomymi z wytwórni, w której pracowałam. Były to osoby z pasją do tego, czym się zajmowały, gotowe poświęcić całe swoje życie muzyce. Wybierali koncerty na żywo jako formę spędzenia wolnego czasu, nawet jeśli w ramach pracy zarobkowej niemal ciągle w jakiś uczestniczyli. Coś ciągnęło tak ich, jak i mnie, do tych zatłoczonych sali pełnych istot, których uszy spragnione były melodii zdolnej nakarmić ich głodujące dusze.
Riftreach
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.
Mistrzostwa w targowaniu rozstrzygnięte! Zwycięzca wynegocjował brak nagrody
Doroczny turniej kupieckiego targowania na głównym bazarze Al-Iskahaty, w którym chodzi o zbicie ceny wyznaczonego towaru bez użycia magii i gróźb, wyłonił mistrza tak biegłego, że komisja do dziś nie doszła do siebie. Po rundach, w których faworyci wywalczali dywany za pół ceny i wielbłądy za jedną trzecią, w finale zwycięzca zwrócił swój talent przeciwko nagrodzie głównej – sakiewce złota od cechu kupieckiego. Dowodząc kolejno, że złoto jest cięższe, niż się wydaje, sakiewka nosi ślady użycia, a przyjęcie zapłaty „ujmowałoby randze turnieju”, zbił wartość wygranej do zera i opuścił arenę z pustymi rękami oraz miną triumfatora. „Tu nie chodzi o pieniądze,” oświadczył. „Tu chodzi o przesłanie.”
Inscenizacja eposu ruszyła! Zakończy się za jedenaście dni
Ambitna trupa z Rajendrapury podjęła się rzeczy dotąd nieosiągalnej: wystawienia Bharatamahakavyi – najdłuższego dzieła literackiego, jakie kiedykolwiek powstało – w całości, słowo po słowie, bez skracania. Przedstawienie, rozpoczęte w zeszłym tygodniu, potrwa według harmonogramu jedenaście dni, grane na zmiany. Widzowie kupują bilety na wybrane doby niczym na wielodniowy festiwal. Najwytrwalsi zamierzają obejrzeć wszystko od początku do końca, wyposażeni w koce, prowiant i determinację. „To nie spektakl, to duchowe doświadczenie,” przyznaje reżyser. Krytycy chwalą rozmach, choć zauważają, że recenzję będą mogli napisać dopiero w przyszłym miesiącu, i to jeśli dotrwają.
Baśń, w której niedźwiedź jest czarnym charakterem. Naród w szoku
Uznana medwiedańska autorka baśni wywołała skandal literacki, publikując zbiór, w którym niedźwiedź – tradycyjnie postać dobra, pomocna i niemal święta – po raz pierwszy występuje jako antagonista. Wśród czytelników zawrzało: część uznała to za świeże i odważne, część za niedopuszczalne targnięcie się na tradycyjne wartości kraju. Rada miejska Miedwogradu otrzymała nawet pismo z prośbą o „ochronę wizerunku niedźwiedzia”, które grzecznie odłożono ad acta. Sama autorka broni się mówiąc, że „nawet niedźwiedź ma prawo raz na tysiąc baśni mieć gorszy dzień”. Nakład, rzecz jasna, wyprzedano w całości. Nic nie sprzedaje się tak, jak dobry skandal.
Nagłówek
22 września 2026
21 września 2026
Od Vaerila — Freaky femboy friday (III) [AU]
Vaeril raczej nie odmawia spotkań z przyjaciółmi. Szczególnie, gdy jeden z nich obiecuje zniżkę na alkohol. A z takich okazji należy korzystać bez zastanowienia.
Od Liliana — Freaky femboy friday (II) [AU]
— Jesteś pewien, że dotarliśmy w dobre miejsce? — Lilian spojrzał oceniająco najpierw na chłopaka w brudnym kapeluszu, następnie na Vaerila. — Ten tutaj wygląda mi na socjopatę, a nie na dobrego “współgracza”.
Od Nikolaia — Freaky femboy friday (I) [AU]
To był piękny piątkowy wieczór. Jeden z tych wieczorów, kiedy nic nie kusiło tak bardzo, jak długa kąpiel w rozgrzanej od pary łazience.
Od Eirika do Nivana

— Ty, bo zgubiłem rachubę... Który to już raz w tym tygodniu?
Odruchowo wbiłem podeszwę glana w miejsce, gdzie na moment z rzucanego przeze mnie cienia wychynął obrzydliwy, wężowy łeb demona. Niestety, nie zdążyłem trafić. Rozpłynął się, zlewając z bezsłonecznym plackiem u moich stóp. Zirytowany, wepchnąłem ręce w kieszenie jeansowej katany i splunąłem w miejsce, skąd Sag jeszcze przed chwilą dał znak życia.
Nie wiem jeszcze jak, ale przysięgam, kiedyś ukręcę mu tę durną łepetynę.
— Pfff, zero kultury. Nic dziwnego, że ta przemiła dama uciekła przed tobą z wrzaskiem — tym razem się nie pokazał. Jego głos jednak, jak zawsze, rozbrzmiał wyraźnie, uderzając tam, gdzie wiedział, że zaboli.
Od Seymoura – Dla Pluszaka (III)
Wszystko było w porządku. Pogadali, wyłożyli na stół każde przemilczenie i każde „nie chciałem cię obciążać”, obnażyli każdą pojedynczą, kurewsko niepotrzebną warstwę tajemnic i niedopowiedzeń, i teraz naprawdę było dobrze. Na tyle dobrze, że Seymour mógł znów siedzieć z nogami na stoliku i gitarą na kolanach, patrząc, jak rozwalony zaraz obok Vi rysuje coś na tablecie.
Tak sobie przynajmniej wmawiał.
20 września 2026
Od Song Ana do Merlina

Song An wręcz nie mógł nadziwić się geniuszowi Merlina. Z podziwem wpatrywał się przez chwilę w swojego przyjaciela. Wyjaśnienie, że leżąca na podłodze kukła tak naprawdę służyła za pomoc naukową, było wprost idealne!
19 września 2026
Od Daniela do Azelana
Daniel czuł, że każde kolejne słowo wypowiadane przez Azelana nie tyle do niego dociera, co raczej wbija się w niego, zostając pod skórą jak drzazga, której nie sposób wyjąć bez rozrywania przy tym całego ciała. Początkowo próbował jeszcze zachować resztki spokoju, próbował przypominać sobie, że Bashkin nigdy nie miał w sobie tej ostrożności, której Daniel tak desperacko od niego oczekiwał. Nie potrafił chodzić wokół innych na palcach. Nie umiał patrzeć na pęknięcia i udawać, że ich nie widzi. Od zawsze wchodził tam, gdzie inni zatrzymywali się przed drzwiami, od zawsze dotykał rzeczy, które powinny pozostać nietknięte, i wypowiadał słowa, o których inni bali się nawet pomyśleć. Daniel czuł, jak z każdym kolejnym słowem wypływającym z ust Azelana coś w nim zaczyna pękać, powoli przesuwając się poza granicę, za którą nie było już miejsca ani na rozsądek, ani cierpliwość. Poczuł jakże znajome napięcie pod żebrami, później gorąco pełznące po karku i ramionach, aż w końcu ta charakterystyczna pustka, która przychodziła do niego zawsze wtedy, gdy emocje stawały się zbyt duże, by pomieścić je w zwykłym ludzkim ciele. Nienawidził tej jakże brutalnej prostoty rozbrzmiewającej z ust przyjaciela, która kiedyś była dla Daniela czymś niemal zachwycającym, a teraz zdawała się przypominać brudne narzędzie chirurgiczne wbite prosto w jedną z licznych, ropiejących, otwartych ran. Bashkin mówił, nie rozumiejąc, że każde zdanie, każde wspomnienie i każda uwaga odsłaniają coś, co Daniel od lat próbował przykryć, zasypać i zostawić w spokoju. Był zmęczony ukrywaniem. Był zmęczony udawaniem. Ale jeszcze bardziej zmęczony był tym, że przy Azelanie wszystkie jego zabezpieczenia rozpadały się szybciej niż przy kimkolwiek innym.
Od Ashera do Dantego

Wieczorne powietrze uderzyło w nich grubą ścianą niepożądanego chłodu i unoszącego się wokół smrodu zgęstniałych w powiewie spalin. Noc okryła ulice przylegającą do ich ciał warstwą mroku; lepkim całunem niepewności i zmęczenia opadła na ulice Stellaire oraz ostatnich, przemierzających pogrążone w głębokim śnie chodniki, obywateli. Światło latarni, we mgle rozpraszające się trupio-białym blaskiem i refleksami, musnęło leniwie profil kiwającego się na własnych nogach najemnika, we fiołkowych oczach stanowiąc jednak jedyną, niemożliwą do podważenia przez tworzące się w umyśle omamy, wartość pewną – kotwicę w rozmazującym się w spojrzeniu świecie, latarnię morską wśród rozszalałych fal unoszącej się wokół ich sylwetek ciemności.
18 września 2026
Od Virgila do Seymoura
Norbert zawsze był człowiekiem do bólu poważnym, ale w tę powagę dało się wbić klin dyskusji albo żartów, które, choć śmieszyły bardziej zespół niż biednego managera, mogły bez obawy wybrzmieć. Nie tym razem. Vox milczał, a Norbert nie wyglądał wcale, jakby zamierzał zaraz kogoś udusić albo rozszarpać, wręcz przeciwnie – prezentował się niezwykle spokojnie i może właśnie dlatego tak groźnie, z każdym ruchem już rozplanowanym w głowie i pięcioma planami awaryjnymi na podorędziu.
— Sprawa numer jeden. — Wyciągnął ku wilkołakowi dłoń. — Virgil, daj mi swój telefon.
17 września 2026
Od Azury do Ignisa

To nie był dobry dzień.
Z wielu powodów trudno mi było dzisiaj nie błądzić myślami. Udawać, że nie różni się on od setki tysięcy przeżytych już przeze mnie dni… Czy to w ogóle było możliwe? Uśmiechać się tak, jak zawsze, wspierać otaczających mnie ludzi z tym samym zaangażowaniem, oddać się pracy, projektom, których termin oddania zbliżał się nieubłaganie…
Dziś głośniej, niż zwykle, słyszałam pieśń morza.
— Wszystko w porządku? — głos Avy dotarł do mnie jak spod wody, przytłumiony… A może to ja się topiłam. Przetarłam oczy nasadami dłoni, starając się odzyskać choć strzępki skupienia, które pozwoliłyby mi przeżyć do wieczora. Wizja powrotu do leśnej głuszy, domu, który razem stworzyliśmy, była z jednej strony pociągająca jak nigdy, z drugiej wypełniała moje płuca czymś gęstym, ciężkim, sprawiającym, że wzięcie każdego kolejnego oddechu zdawało się wymagać nadludzkiego wysiłku.
16 września 2026
Od Azury do Andrei

Poświęciłyśmy z funkcjonariuszką jeszcze chwilę na oglądaniu kilku kolejnych z ostatnich dzieł Caspera. Zapytana za każdym razem spokojnie tłumaczyłam, na co warto zwrócić uwagę na danym obrazie i dlaczego cała kolekcja jest tak niezwykle spójna, jednocześnie utrzymując różnorodność oraz indywidualność każdego z dzieł. Miło było usłyszeć, że artysta jest doceniany nie tylko wśród krytyków. Zobaczyć ten pełen zadumy wyraz na twarzy osoby, która na co dzień nie zajmuje się kontemplacją sztuki — za każdym razem cieszyło mnie to tak samo. Pokazywało, jak wielki wpływ sztuka może mieć na każdego, jeśli tylko jej na to pozwolić.
Od Bashara do Dantego
Drzwi trzasnęły, klatka schodowa rozbrzmiała echem pospiesznych, pozbawionych rytmu kroków, ucieczki byle dalej, byle szybciej, ale od siebie samego nie dało się uciec.
14 września 2026
Od Dantego do Bashara
Płynął w oceanie. To było jego pierwszą myślą, gdy poczuł objęcia ukochanego żywiołu, ale nie – on walczył. O każdy oddech, ruch, chwilę na powierzchni spędzoną na szukaniu punktu zaczepienia. Tylko że bezkres wody nigdy mu nie przeszkadzał, a widzenie wokół siebie głębi nie wywoływało strachu, lecz wyciszenie oraz spokój. Było się tylko jednym sercem w wielkiej pustce, sercem żywym i wciąż bijącym, tak małym, że i jego problemy zdawały się mniejsze, możliwe do przezwyciężenia.
Dante nie znał tych wód, gęstniejących wokół niego czarną tonią i budzącymi dreszcz podszeptami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)