Kluczyk leżał na serwetce obok kubka, mały i mosiężny, z główką wygiętą w heraldyczną lilię, przewiązany wąską purpurową wstążką – taką samą, jaką trzy lata temu Bashar przewiązał pudełko z biżuterią. Położył klucz, zanim syren wyszedł spod prysznica, po czym wrócił do patelni i do udawania, że nie ma z tym nic wspólnego.
Riftreach
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”
Książki grozy ożywają po zmroku. Miasto zaleca czytanie za dnia
Mieszkańcy kilku dzielnic Stellaire zgłaszają niepokojące zjawisko: z półek z literaturą grozy po zapadnięciu zmroku dobiegają szepty, czuć chłodne przeciągi i podejrzane odgłosy, których żadna książka wydawać nie powinna. Wydział Zjawisk Niewyjaśnionych potwierdza wzmożoną aktywność „na tle sezonowym” i przypomina, że zjawisko nasila się co roku pod koniec października. Księgarze donoszą, że dział grozy „sam się porządkuje”, a niektóre tytuły znajdują rano na zupełnie innych regałach. Sprzedaż horrorów, rzecz jasna, bije rekordy. „Radzimy kończyć lekturę przed zmrokiem,” apeluje urzędnik. „Przezorny zawsze ubezpieczony.”
Kruk terroryzuje dzielnicę jednym zdaniem. „Nigdy więcej”
Nad jedną z dzielnic Stellaire zapanował nastrój grozy za sprawą wielkiego, czarnego kruka, który obsiada framugi drzwi i na każde zadane mu pytanie odpowiada niezmiennie: „nigdy więcej”. Mieszkańcy, początkowo rozbawieni, popadli w przygnębienie, gdy okazało się, że ptak trafia z odpowiedziami niepokojąco celnie. Grupa studentów, która w przypływie odwagi zapytała, czy zda sesję, do dziś nie doszła do siebie. Straż Magiczna prosi, by kruka nie prowokować niepotrzebnymi pytaniami. Ptak pozostaje nieuchwytny.
Na kolację przyszli goście, których nikt nie zapraszał. Etykieta w rozsypce
W miarę zbliżania się najstraszniejszej nocy roku mieszkańcy Stellaire coraz częściej meldują o niecodziennych gościach przy rodzinnych stołach – krewnych i znajomych, którzy zjawiają się bez zapowiedzi, siadają w milczeniu i, co kłopotliwe, „nie wszyscy wciąż pozostają wśród żywych”. Dawny folklor nakazuje takich gości ugościć, nakarmić i pod żadnym pozorem nie wypytywać, ile zabawią. Problem w tym, że współczesna etykieta nie przewiduje, jak dokładnie obsłużyć kogoś, kto nie je od kilku pokoleń. „Dokładać czy nie dokładać? Oto jest pytanie,” wzdycha jedna z gospodyń. Poradniki savoir-vivre'u milczą. Najstarsi w rodzinie – znacząco.
Nagłówek
23 października 2026
Od Ignisa - Karp w bańce
Myśl przyszła w najmniej odpowiednim momencie – w środku kłótni o to, czy do refrenu pasuje bardziej gitara, czy drugi wokal. Seymour już trzeci raz grał to samo przejście, Raam domagał się „jebnięcia większej ilości perkusji”, Ioannis cierpliwie wierzył, że wszystko się ułoży, Arieth zaś proponował logiczne rozwiązania.
— Kurwa — powiedział Ignis, prostując się na jakimś stołku, z kieszeni wyciągniętych spodni wyleciał mu jego nieśmiertelny, przepalony zeszyt. — Urodziny Karpia.
22 października 2026
Od Lucille — Halloween

Czy tam zawsze były schody?
Zatrzymałam się w pół kroku, zauważając to kątem oka. Korytarz, do tej pory, mogłabym przysiąc, ślepo zakończony, teraz otwierał się ziejącym ciemnością przejściem do dalszych części piwnic biegnących pod moim blokiem. Dalszych części… piwnic… Przecież tam już nie było budynku? Czy jednak faktycznie byłam tak kiepska jeśli chodzi o orientację w przestrzeni, jak zarzucał mi Minki, i źle sobie zobrazowałam, gdzie co leży, nie mając żadnego punktu odniesienia w tej podziemnej przestrzeni bez okien?
18 października 2026
Od Song Ana — Halloween
Świat zaskakiwał Song Ana na każdym kroku. Wielki i niezbadany, każdego dnia otwierał przed nim wrota do kolejnych, pieczołowicie skrywanych tajemnic.
Choć bywały i takie sekrety, na których rozwiązanie czekanie trwało zdecydowanie zbyt długo.
Od Daniela - Halloween
Daniel obudził się wraz z chwilą, gdy coś ciężkiego poruszyło materac u jego stóp, i przez pierwsze kilka sekund, zanim jeszcze odzyskał pełną świadomość, usiłował wmówić sobie, że był to jedynie niespokojny ruch własnego ciała, jeden z tych drobnych sennych kaprysów, których tak często przecież doświadczał. Leżał nieruchomo, z zamkniętymi oczami, wsłuchany w jednostajny dźwięk deszczu spływającego po szybach, a chłód, który przenikał przez cienki materiał piżamy, zdawał się narastać z każdą chwilą, jak gdyby w ciągu kilku godzin temperatura w jego sypialni obniżyła się drastycznie. Właśnie ten zapach zwrócił jego uwagę jako pierwszy: ostra, niemal metaliczna woń środków do dezynfekcji, zmieszana z wilgotną ziemią, rozgniecionymi liśćmi oraz słodyczą tak nieprzyjemną, że Danielowi przypomniały się stare, zaniedbane prosektoria. Otworzył oczy i przez kilka sekund patrzył na sufit, usiłując zrozumieć, dlaczego zapach ten wydaje mu się tak wyraźny, aż wreszcie, kierowany nie tyle strachem, ile nieprzyjemnym przeczuciem, odwrócił głowę w stronę końca łóżka.
Od Muunokhoi – Halloween
Nature does her best to waken an impossible hope
Nature does her best to waken an impossible hope
Z imieniem przodków na ustach zostawiam za sobą życie i stawiam czoło rozkładowi.
15 października 2026
Od Annikki – Halloween
It was a house without kindness, never meant to be lived in
It was a house without kindness, never meant to be lived in
Oddycham, choć każdy oddech zalega mi w płucach za długo, zostawiając w gardle suchy zaduch przepełnionego pomieszczenia. Czuję, ale tylko niemoc, gdy sięgam instynktowną myślą koniuszków palców oraz stóp. Pamięć mnie zawodzi, jest w niej tylko chłód, chłód, mrok, więcej chłodu i niepewności, i coś twardego, co teraz czuję pod sobą i nad sobą. Otwieram z trudem oczy, ale jest tak, jakbym wcale nie poruszyła powiekami, zagrzebana w ciężki kożuch ciemności.
Zanim zdołam unieść rękę, już wiem. Nie da się wiecznie uciekać od własnego pogrzebu.
Od Dantego – Halloween
Po ciemku, po ciemku łkasz, Bezradność twych łez rozumiem
Po ciemku, po ciemku łkasz, Bezradność twych łez rozumiem
Nie był pewien, czy wpierw ją poczuł, czy zobaczył. Naraz ciemna, głucha noc zgęstniała wokół niego chłodem, choć nie był to ten zwyczajowy, rześki mróz późnej pory, co rozjaśniał nieco myśli w podlanej szczodrze alkoholem głowie, ale nierzeczywista, zalegająca gulą w żołądku emocja pierwotna, wiedząca, że coś jest nie tak. Naraz czas zwolnił, jak gdyby przycupnął w nienaturalnie milczących, wygiętych gałęziach albo zasiadł na ławce i machnął dłonią, by się nim nie przejmować, naraz gwiazdy przygasły i latarnie zamrugały, umarły, przebudziły się nieśmiało bladym światłem, a w kącie jego oka znalazła się ona.
14 października 2026
Look to your left ⟶ i said LEFT idot
Minki Fox
Wiek: Około 415 lat
Data urodzenia: 10.06
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Kitsune
Pochodzenie: Tenjitsu
Zawód: Dziennikarz
Opis: Minki to cwany, sprytny mężczyzna, który doskonale zna zagrywki, jak wyciągnąć informacje od drugiej osoby. Zawsze dostrzega, gdy ktoś ma gorszy dzień i ciągnie za język, aby tylko dowiedzieć się, co tym razem się stało. Szanuje własne granice, nie pozwalając ich naruszać, ale w drugą stronę, to już tak do końca nie działa. Szczegóły.
Data urodzenia: 10.06
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Kitsune
Pochodzenie: Tenjitsu
Zawód: Dziennikarz
Opis: Minki to cwany, sprytny mężczyzna, który doskonale zna zagrywki, jak wyciągnąć informacje od drugiej osoby. Zawsze dostrzega, gdy ktoś ma gorszy dzień i ciągnie za język, aby tylko dowiedzieć się, co tym razem się stało. Szanuje własne granice, nie pozwalając ich naruszać, ale w drugą stronę, to już tak do końca nie działa. Szczegóły.
Największą sztuką jest przejść przez piekło i nie stać się diabłem
Lucille
Baskerville
Baskerville
Wiek: 26 lat
Data urodzenia: 03.05
Płeć: kobieta
Rasa: człowiek, czarodziejka
Pochodzenie: Novendia, Stellaire
Zawód: Nauczycielka w prywatnej szkole dla czarodziejów, uczy dzieciaki podstaw magii
Opis: Dziewczyna wiecznie uśmiechnięta i może nieco zbyt tryskająca optymizmem. A przynajmniej skutecznie taką udaje, w głębi kryjąc zestresowaną każdą głupotą dnia codziennego istotkę. Uczy dzieci, jak być czarodziejami, zaszczepiając w nich tak przydatną w życiu potrzebę ciągłego samorozwoju i samodoskonalenia. Do tego dźwiga na barkach odpowiedzialność za pewne stare zaklęcie, które niepilnowane może wymknąć się spod kontroli i narobić burdelu...
Data urodzenia: 03.05
Płeć: kobieta
Rasa: człowiek, czarodziejka
Pochodzenie: Novendia, Stellaire
Zawód: Nauczycielka w prywatnej szkole dla czarodziejów, uczy dzieciaki podstaw magii
Opis: Dziewczyna wiecznie uśmiechnięta i może nieco zbyt tryskająca optymizmem. A przynajmniej skutecznie taką udaje, w głębi kryjąc zestresowaną każdą głupotą dnia codziennego istotkę. Uczy dzieci, jak być czarodziejami, zaszczepiając w nich tak przydatną w życiu potrzebę ciągłego samorozwoju i samodoskonalenia. Do tego dźwiga na barkach odpowiedzialność za pewne stare zaklęcie, które niepilnowane może wymknąć się spod kontroli i narobić burdelu...
Od Nikolaia — Halloween
Żeby interes dobrze się kręcił, czasem należy wyjść mu naprzeciw. Otworzyć się na niego. Zaakceptować. Pokochać.
13 października 2026
Od Nikolaia — Freaky Femboy Friday — Odcinek Halloweenowy [AU]
Wypad na kajaki wydawał się dobrym pomysłem. Dopóki nie okazało się, że wlicza się w to brak wygodnego łóżka, ciepłej wody do kąpieli i dostępu do internetu. A co najgorsze - te kajaki same nie płynęły. Trzeba było własnoręcznie wiosłować.
Od Azury — Halloween
TW: psychodeliczne gore.
To oko.
Próbowałam odnaleźć w głowie moment, gdy pierwszy raz tak bardzo zwróciłam na nie uwagę. Zwykle nie przypisywałam większego znaczenia cechom wyglądu osób, które spotykałam na swojej drodze. Paskudna blizna ciągnąca się od wewnętrznego kącika oka przez cały policzek, niknąc gdzieś na szyi? Częściowo rozkładające się ciało nieumarłego? Zupełnie nie miało znaczenia, bo zawsze najważniejsze było to, jaka osoba kryła się pod tym wszystkim. Czyste, dobre serce mogło być ubrane w najszpetniejszy garnitur. Grzechem byłoby to przeoczyć.
Jednak to oko…
12 października 2026
Od Isidoro – Halloween
Z dziennika gwiazdowego. 9 października. Księżyc przybywający, Saturn stacjonarny w Rybach.Moje przodkinie prowadziły swoje dzienniki przez całe życie, każda innym charakterem pisma i każda z nieco odmiennymi priorytetami, lecz wszystkie z tą samą, niemal klasztorną skrupulatnością, która kazała im odnotowywać kolejno: datę, położenie ciał niebieskich, warunki atmosferyczne, treść snu i ewentualny znak, jak gdyby jasnowidzenie było dziedziną empiryczną, a nie, jak twierdzi większość moich kolegów z wydziału, zbiorem anegdot podatnych na błąd konfirmacji. Hypatia pisała, że jasnowidz, który niczego nie zapisuje, przypomina żeglarza, który nie prowadzi dziennika pokładowego – może i dopłynie tam gdzie pragnie, ale nigdy się nie dowie, jak to zrobił. Przyjmuję tę zasadę jako metodologiczny aksjomat, a skoro tak, zacznę od tego, co wiem na pewno, by dopiero potem przejść do tego, co mogę jedynie przypuszczać.Wiem na pewno, że spałem źle.Śniłem o mieście pod wodą. Nie o ruinach, bo pojęcie ruiny zakłada uprzednią integralność, która następnie uległa rozpadowi, tym przypadku zaś nic nie wskazywało na to, by jakikolwiek proces degradacji kiedykolwiek miał miejsce. To miasto było całe, nienaruszone, niezniszczone. Bloki kamienia, każdy o kubaturze porównywalnej z pałacem Serafina, piętrzyły się w głębinie jeden na drugim, porośnięte wodorostami emitującymi blade, zielonkawe światło, przywodzące na myśl bioluminescencję próchna w wilgotnym lesie. Próbowałem, z czystego przyzwyczajenia, policzyć ich krawędzie i oszacować miary kątów (liczenie od dzieciństwa porządkuje mi myśli skuteczniej niż jakakolwiek inna technika), lecz wyniki uparcie nie chciały się zgodzić: każdy kąt był wypukły, kiedy na niego patrzyłem, i wklęsły, kiedy odwracałem wzrok, co z punktu widzenia geometrii euklidesowej jest niemożliwą do pogodzenia sprzecznością.Z głębi dochodziło pulsowanie. Było ono powolne, rytmiczne, o okresie, który oszacowałbym na kilkanaście sekund. Nie odbierałem go jednakże słuchem – rezonowało ono w żebrach, w mostku i w opuszkach palców, analogicznie do drgań o częstotliwości niższej, niż możliwe są do odbierania narządem słuchu.Obudziłem się o czwartej cztery. Na nocnym stoliku, obok szklanki z wodą, którą zwykłem sobie zostawiać, leżała kartka wyrwana z mojego szkicownika, na niej zaś widniał rysunek istoty, której nie potrafię nazwać, i to nie dlatego, że brakuje mi słownictwa. Żadna znana mi kategoria taksonomiczna nie jest w stanie określić wszystkich jej części jednocześnie. Pod rysunkiem zaś widniały dwa wersy znaków. Nie przypominają one żadnego systemu pisma, z jakim kiedykolwiek miałem kontakt – ani sallandirskiego, ani senkawańskiego, ani żadnego z systemów pisma czy szyfrów, którymi posługiwała się Hypatia w swoich rozbudowanych marginaliach.Kreska jest definitywnie moja, nie mam co do tego żadnych wątpliwości, bo choć kreślone znaki są ze wszech miar egzotyczne, nietrudno mi poznać manieryzmy właściwe mnie samemu.Formułuję hipotezy, uszeregowane według malejącego prawdopodobieństwa a priori:
- Somnambulizm. Nie mam w anamnezie epizodów lunatyzmu, lecz brak precedensu nie stanowi dowodu niemożliwości.
- Pismo automatyczne, dobrze opisane w literaturze przedmiotu – umysł w fazie snu paradoksalnego przetwarza materiał wizualny, a ręka, pozbawiona nadzoru świadomości, go utrwala.
- Wizja.
Trzecią hipotezę dopisałem na końcu, choć gdybym był wobec siebie uczciwy, powinienem był zacząć właśnie od niej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

