Riftreach
Gwiazdki
Strony + Newsy
Nagłówek
05 listopada 2026
Od Minkiego – Dług
Od Bashara – Dłonie (V)
Od Aiolyt – Dług
Siedziało z nogą założoną na nogę na niewygodnym, drewnianym stołku i stukało długopisem w zeszyt. Żeby wyglądać profesjonalnie powinno mieć podkładkę na dokumenty, a w ogóle to przydałoby się do tego wszystkiego biurko. Nie czuło jednak potrzeby, by wydawać pieniądze na zbędne wydatki, szczególnie na jedną rozmowę kwalifikacyjną. Siedzieli na zapleczu, otoczeni przez parę beczek z piwem, przekąski oraz kuchnie, rozciągającą się na całą długość dwumetrowej ściany. Pomieszczenie nie było wcale duże, ale na tyle komfortowe, że Aiolyt nie słyszało gości ani nie musiało być zbyt blisko potencjalnego współpracownika.
Przez chwilę zastanawiało się, jak zagaić rozmowę. W końcu przygotowało sobie w głowie listę pytań i spojrzało, mając nadzieję, spokojnie w stronę kandydata. Mężczyzna siedział nonszalancko na taborecie, który musiało zabrać sprzed baru. Pełna profeska.
— Pana god- imię? — Miało ochotę strzelić sobie w łeb. Godność, kto mówi teraz GODNOŚĆ?!
— Na "pana" to trzeba mieć wygląd i pieniądze. Jedno już mam, ale nie bez powodu jestem tutaj… — Uśmiechnął się szeroko, ale nie pociągnął tematu. Aiolyt zrzedła mina. Kurwa, na co ja się zgodziłom, pomyślało, czując grubą kopertę w tylnej kieszeni, która skusiła je w pierwszej kolejności. Wdech i wydech.
— Okej, w porządku. To jak masz na imię?
— Alex! — Odparł z zapałem mężczyzna, krótko i według własnego uznania – treściwie. Na szczęście zmęczony wzrok odmieńca i jeno zmarszczone brwi sprawiły, że zdecydował się kontynuować. — Alexander Stackhouse, miło poznać.
— Zaraz zobaczymy czy tak miło. — Burknęło cicho do siebie, zapisując dane na kartce. W sumie nie wiedziało po co to robi, musiało go przyjąć niezależnie od swojej opinii. — Ja jestem Aiolyt. Masz jakieś doświadczenie z pracą na barze? — Znało już odpowiedź, ale przedstawienie musiało trwać.
— Nie, ale-
— W porządku, do nauczenia. — Przerwało mu, widząc, że jest on o krok od wypowiedzenia tak długiego monologu, że Aiolyt będzie musiało go słuchać i zamykać jednocześnie bar. — Pisać i czytać umiesz?
— Czytać umiem jak najbardziej! Pisać też… — Alex zamrugał skonfundowany, niepewny własnej odpowiedzi. Osobliwość pokiwało głową i dało mu kartkę i długopis. — Och, to już koniec? Jestem zatrudniony?!
— Napisz mi coś tutaj.
— Och.
Mężczyzna chwycił niebieski długopis w gwiazdki i zaczął coś kreślić, szybko, nie robiąc żadnych zamaszystych ruchów. Pisał jakoś sztywnie i długo, jak na polecenie o napisaniu czegokolwiek. Aiolyt przygotowywało się na najgorsze. Podał jeno kartkę i uśmiechnął się lekko, błądząc wzrokiem po meblach w pomieszczeniu.
Na kartce w kratkę było napisane jego imię i nazwisko, dużymi, drukowanymi literami. Osobliwość mruknęło tylko coś do siebie, przytakując.
— No, mistrzem kaligrafii to ty nie zostaniesz, ale jest czytelnie, to najważniejsze. Uznajmy to za koniec rozmowy. — Schowało swoje rzeczy do torby i wstało. Mężczyzna nadal siedział na swoim miejscu, wyglądając na bardzo zagubionego. — Wszystko w porządku?
— Serio to wszystko? Nie żebym narzekał, ale no… No, jakoś tak dziwnie. Tak wyglądają te rozmowy kwalifikacyjne? Serio? Ludzie tak żyją, to jest kurwa normalne? Yyyyyyy….. Znaczy się! Uh-
— Dobra, dobra, uspokój się. — Poklepało go po ramieniu i ruszyło na bar, widząc kątem oka, że zrobiła się spora kolejka. Czemu miało je obchodzić czy przeklina, czy nie, byli w końcu kurwa w saloonie. — Jutro, punkt ósma szkolenie, okej?
— Um, a może być dziesiąta? Umówiony jestem na, um, rank up i w ogóle…
— To lepiej żebyś załapał za pierwszym razem, Alex.
Od Dantego – Rower (II)
Od Eirika – Rower (I)

Od Vaerila — Dług [AU]

Od Cerese - Widmo, Wszystkie moje śmierci (II)
04 listopada 2026
Od Cheoryeona – Ślad w drewnie
Od Aiolyt – Kieszeń
Słońce świeciło wysoko na niebie, nie mając możliwości schować się za żadną chmurą. W parnym powietrzu unosił się zapach palonego drewna i dymu tytoniowego ze środka Tawerny. Klimat istnie z Vespy, nawet zauważyło kątem oka, jak biegus przeleciał od jednego drzewa, chowając się za drugie. Brakowało tylko muzyki i dwóch rewolwerowców. Właścicielu patrzyło ze zmarszczonymi brwiami na starszego mężczyznę uśmiechającego się pewnie w jeno stronę.
Od Nivana – Zasięg

Od Bashara – Dłonie (IV)
Od Lucille – Korzeń

Od Dantego – Kieszeń
Od Vaerila — Zasięg [AU]
