Azelan wziął głęboki wdech. Ułożywszy na białym obrusie łokcie i schowawszy w otwartych dłoniach własną twarz, poczuł, jak ciepło alkoholu wciąż utrzymuje się w przełyku, jak rozpycha się po kończynach, przyjemnym gorącem owijając się wokół nerwów, wokół mięśni i umęczonych minionym dniem kości. Sprowadzona przez danielowych wujków atmosfera pijackiego rozbawienia i dziwnych, tworzonych ze wszystkimi wokół, zażyłości, wydawała się na dobre spocząć na wolnym krześle obok, cały czas wpijając się wzrokiem w sylwetkę Bashkina – rozdzierając go spojrzeniem i wżynając się pod skórę, zupełnie jakby tym jednym gestem zechciała na dobre zakorzenić w nim te, tak obce dla niego, rozkosze rodzinnego świętowania i czułości zżytej ze sobą krwią wspólnoty. Azelan wyjrzał leniwie zza rąk, jego spojrzenie zatrzymało się na nieznanym punkcie w przeciwległej ścianie. Kilka, podsuwanych mu pod nos kieliszków całkowicie wystarczyło, by umysł został zamroczony etanolem, a do krwi przedarły się niepożądane, alkoholowe toksyny. Świat wokół wirował, kolory zlewały się w jedną, rozmywającą się przed oczami plamę, a otaczająca go ściana dźwięków i rozmów zdawała się z wolna rozpadać, uginać pod własnym ciężarem, zmieniając się w jeden ciąg niezrozumiałych, ginących gdzieś sylab i zgliszcza zalegającego w tle szumu.
Riftreach
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”
Książki grozy ożywają po zmroku. Miasto zaleca czytanie za dnia
Mieszkańcy kilku dzielnic Stellaire zgłaszają niepokojące zjawisko: z półek z literaturą grozy po zapadnięciu zmroku dobiegają szepty, czuć chłodne przeciągi i podejrzane odgłosy, których żadna książka wydawać nie powinna. Wydział Zjawisk Niewyjaśnionych potwierdza wzmożoną aktywność „na tle sezonowym” i przypomina, że zjawisko nasila się co roku pod koniec października. Księgarze donoszą, że dział grozy „sam się porządkuje”, a niektóre tytuły znajdują rano na zupełnie innych regałach. Sprzedaż horrorów, rzecz jasna, bije rekordy. „Radzimy kończyć lekturę przed zmrokiem,” apeluje urzędnik. „Przezorny zawsze ubezpieczony.”
Kruk terroryzuje dzielnicę jednym zdaniem. „Nigdy więcej”
Nad jedną z dzielnic Stellaire zapanował nastrój grozy za sprawą wielkiego, czarnego kruka, który obsiada framugi drzwi i na każde zadane mu pytanie odpowiada niezmiennie: „nigdy więcej”. Mieszkańcy, początkowo rozbawieni, popadli w przygnębienie, gdy okazało się, że ptak trafia z odpowiedziami niepokojąco celnie. Grupa studentów, która w przypływie odwagi zapytała, czy zda sesję, do dziś nie doszła do siebie. Straż Magiczna prosi, by kruka nie prowokować niepotrzebnymi pytaniami. Ptak pozostaje nieuchwytny.
Na kolację przyszli goście, których nikt nie zapraszał. Etykieta w rozsypce
W miarę zbliżania się najstraszniejszej nocy roku mieszkańcy Stellaire coraz częściej meldują o niecodziennych gościach przy rodzinnych stołach – krewnych i znajomych, którzy zjawiają się bez zapowiedzi, siadają w milczeniu i, co kłopotliwe, „nie wszyscy wciąż pozostają wśród żywych”. Dawny folklor nakazuje takich gości ugościć, nakarmić i pod żadnym pozorem nie wypytywać, ile zabawią. Problem w tym, że współczesna etykieta nie przewiduje, jak dokładnie obsłużyć kogoś, kto nie je od kilku pokoleń. „Dokładać czy nie dokładać? Oto jest pytanie,” wzdycha jedna z gospodyń. Poradniki savoir-vivre'u milczą. Najstarsi w rodzinie – znacząco.
Nagłówek
03 października 2026
02 października 2026
Od Azury do Ignisa

Nie potrafiłam jednoznacznie powiedzieć, jakie emocje pozostawiła po sobie wizyta tego młodego mężczyzny. Spokój po możliwości wyrzucenia z siebie wszystkich wątpliwości, które mną tamtego dnia targały? Jeszcze większe zagubienie we wszystkim, co czułam, czego pragnęłam, obawach co do kontynuowania życia w sposób, jaki wiodłam do tej pory? Bo przecież niechybnie miał rację, a życie wśród ludzi bez budowania z nimi relacji kto wie, czy nie bolało bardziej, niż czerpanie z każdej wspólnej chwili… Aż do końca.
A jednak nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak po raz kolejny się tego podejmuję.
Od Merlina do Song Ana
Poranek przyniósł ze sobą coś, czego Merlin, szczerze mówiąc, wcale się nie spodziewał:
01 października 2026
Halloween
Do Halloween zostało jeszcze nieco czasu, prawda, ale dynie i szkielety już pojawiają się na sklepowych półkach, a w witrynach dyndają nietoperze i mknące na miotłach czarownice. Poza tym w tym roku event z okazji Halloween ma nową, nieco bardziej rozbudowaną formułę, która, mam nadzieję, przypadnie Wam do gustu <3 Z tej przyczyny event zaczniemy trochę wcześniej – niech cały październik będzie spooky 🎃
Opovember 2026 – Zapowiedź
Ahoj, nicponie!
Liście już opadają, herbata stygnie w kubku, a to znaczy tylko jedno: zbliża się Opovember! To już czwarta edycja naszego pisarskiego wydarzenia roku i znając poprzednie edycje, jestem już w bloczkach startowych, żeby przeczytać wszystkie Wasze opka! Mam nadzieję, że w tym roku też zaskoczycie mnie i siebie nawzajem.
Dla tych, którzy dołączyli do nas niedawno, krótkie wyjaśnienie: Opovember to połączenie dwóch popularnych wyzwań, czyli NaNoWriMo i Promptoberu. W pierwszym pisze się całą powieść w listopadzie, w drugim tworzy się codziennie przez cały październik na podstawie słów-kluczy. Na Rifcie bierzemy z obu to, co najlepsze: piszemy codziennie przez cały listopad, inspirując się podanymi hasłami. Słowa-klucze podaję Wam z wyprzedzeniem, więc macie czas na poumawianie się, zaplanowanie wspólnych serii i rozgrzanie pisarskich mięśni przed startem.
Pamiętajcie, że słowa mogą mieć wiele znaczeń, więc zanim zaczniecie myśleć o fabule, zastanówcie się, co jeszcze może się pod danym słowem kryć :> Czasem to drugie albo trzecie znaczenie prowadzi do najciekawszej historii.
A teraz zasady, które starzy wyjadacze znają, ale i tak warto je sobie przypomnieć.
Podsumowanie 2026.09
Protestuję te zmiany w ilości światła rano i wieczorem. Słońce powinno zachodzić najwcześniej o 21:00, inna godzina to absolutna zbrodnia. Na słońce niestety nie mam wpływu, na szczęście jednak Wy, razem ze swoimi opkami, śmieszkami na Discordzie i streamami gier sprawiacie, że wieczory nie są aż tak depresyjne <3 W tym miesiącu odpoczęliście trochę po AUgustowych przebojach i było ładnie pisane – pojawiły się nowe wątki, pojawiło się też nowe AU i nowe opowiadania indywidualne. Chociaż zaczyna się rok szkolny, do tego studenci walczą z USOSem, prowadzącymi i kampanią wrześniową, to ponownie – nic nie odciągnie Was od pisania i dzielnie walczycie z rzeczywistością <3 Jesteście po prostu niepokonani <3
30 września 2026
Od Seymoura do Virgila
Słowa wyszły z niego same, zgodnie z tym, jak szlifował je w sobie pod dyktando Norberta przez cały tydzień, i kosztowały go dokładnie tyle, ile sam przewidział, czyli wszystko, co jeszcze zostało mu w środku. Publiczność zareagowała tak, jak reaguje się na dwóch zakochanych facetów w telewizji – rozczulonym westchnieniem, energicznymi brawami i paroma piskami z tylnych rzędów, Seymour zaś siedział w samym środku tego hałasu ze swoją sceniczną maską, a lód w jego piersi pozostawał tak samo zimny i twardy.
29 września 2026
Od Ignisa do Azury
Nie odpowiedział od razu. Pytanie zaciążyło w ciszy galerii, zmieniło luźne spostrzeżenie o przedmiotach i przemijaniu w filozoficzny problem ludzi i ostatecznego pożegnania. Ignis nie był jednak kimś, kto uciekałby od trudnych tematów, dawał uładzone odpowiedzi, takie, których oczekiwał jego rozmówca. Dawał własne, zrodzone z głębi ognistego serca, wypełnionego po brzegi muzyką – czasem dokładnie przemyślane i finalne, czasem zaś wciąż będące bardziej azymutem, za którym by podążał, kierunkiem, w którym wydawało mu się, że powinien iść. Zawsze jednak były szczere.
27 września 2026
Od Muunokhoi do Eirika
Kto nie znał ciemności cudzego życia, ten nie mógł się nazywać znawcą jego światła.
25 września 2026
Od Dantego do Ignisa
— Kiedy ci wejdzie do tego rybiego łba, że nie jestem twoją lalką do przebieranek? — prychnął sadzą Zapałka, mimo swoich nieproszonych komentarzy ubrany w strój przygotowany przez niepodważalnie najlepszego krawca. Dante uśmiechnął się promiennie, jakże wkurwiająco, zamaszyście zdjął nogę z kolana, podniósł się z kanapy tak, jakby prawa grawitacji go na tych niebotycznie wysokich kozakach nie dotyczyły i podszedł do niewdzięcznika.
24 września 2026
Od Nikolaia do Felixa
Bez wyrzutów sumienia, całkowicie ignorując zrozpaczone protesty Kokosa, wyłączył telewizor rozkrzyczany na cały regulator. Miał serdecznie dość wiadomości. Głowa niemal pękała mu od wszelkich nieszczęść, o których od rana trąbili niewzruszeni prezenterzy. Tu kogoś pogryzł nieszczepiony smok, tam ktoś wypił miksturę kupioną w ciemnej alejce i wyrosły mu ośle uszy, a jeszcze gdzie indziej policja przeprowadziła obławę na spotkanie dwóch groźnych grup przestępczych.
23 września 2026
Od Andrei do Azury
O tej porze komisariat należał prawie wyłącznie do niej. Godzina przed pierwszą zmianą była najlepszą częścią doby – korytarze relatywnie puste, telefony raczej milczące, światło jarzeniówek sączyło się wraz z jednostajnym brzęczeniem, jeszcze nieprzytłumionym gwarem kilkudziesięciu spraw biegnących i domagających się uwagi naraz. Wydział kryminalny o świcie przypominał coś wyjętego z normalnego czasu i przestrzeni, przestrzeń liminalną, która w jednych wywoływała niewyjaśnony niepokój, w Andrei zaś przeciwnie – poczucie, że wszystko jest ułożone, spokojne, że można pochylić się nad aktami sprawy. Ten ciasny open space z biurkami dostawianymi latami wedle potrzeby, nie zaś planu, tak że żadne nie pasowało do sąsiedniego, był jej znany równie dobrze, co własny dom i widniejące na ścianach ślady po dzieciakach zagospodarowujących przestrzeń, która w końcu należała tylko do nich. Te komisariatowe fotele, powycierane na podłokietnikach do gołej pianki, kupione w poprzedniej epoce, a na parapecie paproć, którą ktoś uparcie przelewał, aż pożółkła z nadmiaru troski. Na ścianie oprawione zdjęcie z czyjegoś odejścia na emeryturę, wyblakłe tak, że twarze przypominały niedoprane plamy po kawie. Andrea lubiła to miejsce dokładnie za tę zużytą brzydotę, za iście muzealne elementy mieszające się z nowoczesnością i z tym, co dział administracyjny uważał za niezbędne ku zwiększeniu produktywności.
22 września 2026
Od Azury — Szepty przeszłości (I)

Tamtej nocy nie spodziewałam się niczego szczególnego. Zwyczajne wyjście, jakich wiele, ze znajomymi z wytwórni, w której pracowałam. Były to osoby z pasją do tego, czym się zajmowały, gotowe poświęcić całe swoje życie muzyce. Wybierali koncerty na żywo jako formę spędzenia wolnego czasu, nawet jeśli w ramach pracy zarobkowej niemal ciągle w jakiś uczestniczyli. Coś ciągnęło tak ich, jak i mnie, do tych zatłoczonych sali pełnych istot, których uszy spragnione były melodii zdolnej nakarmić ich głodujące dusze.
21 września 2026
Subskrybuj:
Posty (Atom)