02 lutego 2026

What a strange power there is in clothing

Cerese Vionnet
Wiek: 40 lat
Data urodzenia: 22 czerwca
Płeć: Kobieta
Rasa: [redacted]
Pochodzenie: Stellaire, Novendia
Zawód: Od niemal siedmiu lat może pochwalić się stanowiskiem redaktorki naczelnej modowego magazynu V'ogule. Współorganizuje również kilka większych eventów modowych.
Opis: ceo @ bad bitch.com and your local fashion queen

01 lutego 2026

Walentynki 2026

Oto nadchodzi najcieplejsze z zimowych świąt, a u nas – bardzo uroczy event. Już za dwa tygodnie walentynki, czyli niepowtarzalna okazja, by pokazać, jak Wasze postaci spędzają ten romantyczny, serduszkowy czas.

Zasady eventu

  1. Jak zwykle, długość opowiadania jest dowolna – możecie się rozpisywać lub postawić na krótką formę.
  2. Opowiadanie powinno być związane z Walentynkami. Czy Wasze postaci są fanami tego święta, spędzają je ze swoją drugą połówką, czy raczej polują na promocje na czekoladki i kwiaty? A może Walentynki to okazja do rozdrapania starych ran i wspomnienia szczęścia, które już nigdy nie powróci?
  3. Tytuł opowiadania powinien mieć formę: Od [Imię postaci] – Walentynki, czyli np. Od Seymoura – Walentynki.
  4. Etykiety do opowiadania: nick, imię postaci, typ opowiadania, Event i Walentynki 2026, czyli na przykład: ChaosHead, Undine Navarra, indywidualne, Event, Walentynki 2026.
  5. Jeśli tworzycie opowiadania w kilka osób, postarajcie się zaznaczyć, że Wasze historie są częścią większej całości. Możecie dodać numer do opowiadania, na przykład: Od Merlina – Walentynki (I). Jeśli chcecie, możecie również dodać podtytuł dla lepszego kontekstu, np.: Od Andrei – Walentynki, Różowe kajdanki (I).
  6. Data publikacji opowiadań: 14.02.
  7. Za udział w evencie przewidziana jest nagroda w postaci unikalnej rangi na Discordzie <3
Jak co roku, opowiadania to nie wszystko <3

Walentynkowe Auranthium

Nowy Rok 2026 – Podsumowanie

Styczeń zakończony, czas więc zakończyć nasz łączony event, Nowy Rok + Yule. Cieszę się, że udało się napisać opowiadania i podzieliliście się swoimi historiami, bo wiem dobrze, że święta, a potem styczeń, nie są czasem, który sprzyja pisaniu. W tym evencie pojawiły się następujące opowiadania:
  1. Od Felixa – Nowy Rok
  2. Od Undine – Nowy Rok
  3. Od Song Ana — Nowy Rok
  4. Od Caina – Nowy Rok
  5. Od Andrei – Nowy Rok
  6. Od Janka – Nowy Rok
  7. Od Isidoro – Nowy Rok
  8. Od Merlina – Nowy Rok
  9. Od Ignisa – Nowy Rok
  10. Od Hotaru – Nowy Rok (I)
  11. Od Seymoura – Nowy Rok (I)
  12. Od Bashara – Nowy Rok (I)
  13. Od Virgila – Nowy Rok (II)
  14. Od Dantego – Nowy Rok (II)
  15. Od Annikki – Nowy Rok (II)
Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuję i łapcie swoje nowe role na Discordzie <3

Od Annikki – Nowy Rok (II)

Słowa miały znaczenie. Od pnia tej prostej myśli rozwinęły się gałęzie reszty jej życia, przeobrażając je w sposób, w jaki zagubiona w niewielkiej, wręcz odciętej od reszty świata wiosce ćma nie sądziła, że będzie kiedykolwiek możliwy. Zaczęła zbierać wyrazy, pielęgnować je i zasadzać w równych odstępach od siebie, by mogły wykiełkować w przekazy potrafiące uderzyć głębiej swoją prawdą. Lata uczenia się tej subtelnej praktyki, która nie niosła w sobie żadnej wartości, gdy Annikki próbowała stworzyć ogród zgrabnych zdań przed Hotaru. Język kaleczył jej się o karłowate kolce uczuć, wokół gardła oplatały się nienaturalnie długie łodygi, dłonie szukały zaczepienia w zdradzieckich pnączach. Chciała do niej mówić pięknie, otwarcie, szczerze, lecz z jej myśli pozostawały marne półsłówka, które mogły równie dobrze nic dla tancerki nie znaczyć.
Annikki wcisnęła dłoń w kieszeń kurtki, odchrząknęła, bo to przecież zimno drażniło ją w gardło, a nie własna niemoc, strach, myśl, że nigdy nie będzie potrafić powiedzieć czegoś więcej, co przekroczy pewną granicę bezpowrotnie.

Podsumowanie 2026.01

Oto i pierwsze podsumowanie tego, co napisaliście w nowym, 2026 roku.
Jak zwykle nie zawodzicie, bo chociaż styczeń to najczęściej czas powrotu do rzeczywistości po długim okresie świąt (a więc dużo pracy), plus dla studentów jest to moment rozpoczęcia walki z sesją egzaminacyjną (czyli ponownie dużo pracy i stresu), pozostaliście aktywni, tak z opowiadaniami, jak i na Discordzie. Dużo ważnych, dobrych rzeczy zadziało się też dla Rifta jako takiego, więc wierzę, że jest to preludium do tego, żeby 2026 rok był naszym rokiem <3 W perspektywie mamy w końcu zwyciężenie egzaminów, cieplejszą pogodę (zero szklanki na drodze, gruźlicy i przemarzniętych policzków) oraz powrót do regularnych streamów, no i naszej kampanii w Dungeons and Dragons. Rzeczywistość ma odpuścić, to nie jest prośba.
A teraz przejdźmy do tego, co lubię najbardziej, czyli do statystyk.

31 stycznia 2026

Od Dantego – Nowy Rok (II)

Bashar chciał wrócić do mieszkania i odłożyć zakupy, ale Dante już miał lepszy pomysł, ze swoją drapieżną naturą pobudzoną zobaczeniem najładniejszej choinki na pobliskim bazarze, pewny, że chwila zwłoki pozbawi ich tego doskonałego drzewka. Rąk mu brakło na niesienie zdobyczy z targów, choinki oraz trzymanie dłoni Bashara, więc po długiej dyskusji i próbach zagięcia praw fizyki w końcu zgodził się oddać zakupy lekarzowi, by samemu nieść drzewko na barku i mieć możliwość nie puszczania swojego ulubionego doktora.

Od Virgila – Nowy Rok (II)

Na tle podobnych sobie budowli w dzielnicy rodzinna pieczara Moerisowej watahy odznaczała się niemożliwym do podrobienia, wilczym ciepłem wylewającym się z przystrojonych bogato okien, oświetlonych krzaczków, z wieńca obwiązanego wstążeczką z życzeniami, z mieniących się lodowym błękitem sopli i sięgających kolan lasek cukrowych prowadzących wzdłuż ścieżki pod same drzwi, niczym drogowskaz do krainy wiecznego, zimowego świętowania. Nie tylko oni wystawiali przeróżne ozdoby, uwielbiając przepych grudniowych obchodów, lecz Vi zawsze uważał, że jego rodzina opanowała do perfekcji przystrajanie domu w sposób, który nie chełpił się jedynie ilością migoczących lampek, tylko zapraszał do środka tego zbłąkanego wędrowca, obiecując radość i spokój, bo te długie zęby były do odstraszania złych duchów, a miękkie łapy do witania nieoczekiwanych przyjaciół. Przed wejściem czuło się jak w miejscu pozbawionym nieprzystępnych barier, bo do wilczego legowiska wkroczyć mógł każdy o czystym sercu.
Virgil zerknął na Seymoura i jego dobrą minę idącą w parze z sercem bijącymi nerwowymi spazmami, gdy były czarodziej zerkał przelotnie w najbliższe okno i liczył raz jeszcze ilość przeciwników na mapie.

13 stycznia 2026

Od Bashara – Nowy Rok (I)

Stellaire lśniło tysiącem świateł. Girlandy przecinały ulice niczym złote rzeki spływające z nieba, witryny sklepowe prześcigały się w pomysłowych dekoracjach, a z głośników płynęły kolędy, mieszając się z gwarem przechodniów i śmiechem dzieci. Bashar lubił to miasto, miało w sobie wszystkie elementy, które odpowiadały mu w rozległej, kosmopolitycznej stolicy, lecz w grudniu Stellaire nabierało zupełnie innego charakteru – jakby ktoś rozsypał nad nim garść magicznego pyłu, sprawiając, że nawet najbardziej ponure zaułki wydawały się przytulne, ciepłe, pełne obietnicy czegoś więcej.
— Patrz! — Dante pociągnął go rękę, wskazując na wystawę z poruszającymi się mechanicznymi elfami, których drobne młoteczki uderzały w miniaturowe kowadełka, wykuwając nieistniejące zabawki. — To nowe, w zeszłym roku tego nie było.

Od Seymoura – Nowy Rok (I)

Seymour stał przed lustrem w sypialni, wpatrywał się uważnie w taflę, poprawiając kołnierzyk koszuli. Biała, starannie wyprasowana, z subtelnymi mithrilowymi spinkami z szafirowym akcentem – klasyczna, ułożona, podkreślająca jego charakter. Przynajmniej ten, który akurat chciał ukazać – profesjonalny i bezpieczny. Spinki były dokładnie tym, co każdy, w tym Seymour, wybrałby na jakiekolwiek rodzinne spotkanie. Lśniły dyskretnie w świetle lamp, nie za ostentacyjnie, ale wystarczająco elegancko, by pokazać, że dba o szczegóły. W końcu ostatnio poszło dobrze. Rodzice Virgila go zaakceptowali, Valerius okazał się zupełnie w porządku (Vi zdecydowanie za dużo narzekał na „szczeniaka") i Seymour doszedł do wniosku, że tym razem będzie podobnie.
Musiało być podobnie.

Od Hotaru – Nowy Rok (I)

Hotaru po raz trzeci poprawiała idealnie wpięte we włosy, ozdobne kanzashi. Przyglądała się swemu odbiciu w lustrze w przedpokoju, krytycznym spojrzeniem ogarniając spinającą niski kok jedwabną wstążkę, sięgając misternego wiązania, zawijając mocniej jeden z krańców. Wstążka połyskiwała bladym, mroźnym blaskiem, idealnie komponując się z ciemnogranatowym płaszczem i kremowym szalikiem.
„To tylko zwykłe spotkanie”, myślała, odwracając głowę to w jedną, to w drugą stronę. „Po prostu idziemy razem obejrzeć Świetlną Arkę. Nic więcej”.
Sięgnęła po pomadkę, zawahała się, odłożyła. Podniosła ponownie. Delikatny róż, ledwo widoczny, aromat wiosennych kwiatów. Przecież to tylko oznaka szacunku dla drugiej osoby – dopilnować, by wygląd był schludny i zadbany. Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Prawda?
Hotaru zerknęła na zegarek. Miała jeszcze dziesięć minut do wyjścia, ale wolała być nieco wcześniej. Wcześniej nawet, niż zazwyczaj przychodziła wcześniej. Ostatni raz obrzuciła swe odbicie spojrzeniem, poprawiła szalik. Sprawdziła, czy w torebce ma wszystko, czy nie zapomniała portfela i chusteczek. Wszystko było na swoim miejscu.
„To tylko zwykłe spotkanie”.

07 stycznia 2026

Od Ignisa – Nowy Rok

Zimno promieniowało z wyziębionych ścian, przesączało się przy nieszczelnym oknie, wkradało pod krzywymi drzwiami. Ignis leżał na materacu rzuconym wprost na podłogę – bo cóż innego miałby tam położyć, skoro to jedyne, co posiadał – i wpatrywał się w sufit pokryty zrudziałymi plamami, układającymi się w mapę odległej, istniejącej tylko w snach krainy. Miał nadzieję, że rozwijająca się w rogu pokoju pleśń postanowi się wycofać, pokonana przez gryzący chłód, lecz zdecydowanie nie docenił przeciwnika i teraz miał wrażenie, że jeśli kogoś ta zima miała dojechać, to właśnie jego.

06 stycznia 2026

Od Merlina – Nowy Rok

Drzwi pokoju Merlina otworzyły się z impetem, chłopak wkroczył do środka, rzucił plecak na łóżko, aż jego pluszowy jednorożec podskoczył na poduszce.
— Koniec tego — westchnął ciężko, podchodząc i samemu też opadając na łóżko.
— Koniec? — dobiegł go podszyty wątpliwością głos.

05 stycznia 2026

Od Isidoro – Nowy Rok

Pustynia Sallandiry rozciągała się pod nimi niczym zamarznięty ocean złota i dogasającego blasku – nieskończone fale wydm, pozłacane ostatnimi promieniami zachodzącego słońca, tworzyły krajobraz hipnotyczny niczym wprawnie utkana iluzja, i równie niebezpieczny. Latający dywan, osobiście wybrany przez Serafina z przepastnego skarbca zdobytych przez niego artefaktów, niósł ich przez powietrze z gracją ptaka drapieżnego. Wiatr, suchy i gorący nawet o tej porze, omywał gładko otaczającą dywan przejrzystą barierę, nie ważąc się sięgnąć dwójki podróżnych, przekroczyć granicę ochronnej magii.

04 stycznia 2026

Od Janka – Nowy Rok

Kapitan Solheim chciała wyświadczyć mu przysługę, ten jeden raz sprezentować wolne Yule, skoro odkąd dołączył do ich zespołu, każde święta spędzał dyżurując w remizie, przysługa ta jednak okazała się niedźwiedzią. Bo taki świąteczny dyżur w remizie nie był ciężkim, ludzie spędzali tę noc w spokoju, i tylko czasem trzeba było gdzieś pojechać, jak lampki się zbiesiły, zamiast świątecznej atmosfery to pożar czyniąc, ale wiele tych interwencji nie było i noc Janek najczęściej mógł przegadać wraz z resztą swej drużyny. Ylva opowiadała wilcze legendy o zimowym przesileniu, Gulm nucił dziwnie brzmiące pieśni, których nikt nie rozumiał, ale wszyscy kiwali głowami w takt, Elowen tłumaczyła skomplikowane elfickie obyczaje, Tarik nic tylko żartował, a Vlad… no cóż, Vlad był po prostu Vladem i to wystarczyło. Teraz jednak był w domu, tym swoim niewielkim, wynajętym mieszkanku, w którym musiał się schylać w każdym progu, sam jak palec, choć za każdą ścianą miał sąsiadów. Słyszał ich życie – śmiechy dzieci, brzęk talerzy, kolędy dobiegające z radia, szczekanie jakiegoś psa. Wszystko to było tak blisko, a jednak tak nieskończenie daleko.

03 stycznia 2026

Od Andrei – Nowy Rok

Targ w Stellaire rozciągał się na placu głównym niczym barwny gobelin utkany ze światła, dźwięków i zapachu świątecznego szczęścia. Dziesiątki straganów ciągnęły się w nieregularnych rzędach, każdy przyozdobiony girlandami z pachnących gałązek, błyszczącymi łańcuchami i bombkami. Długie sznury zaklętych lampek rozciągały się między słupami, daszkami, biegły od miejsca w miejsce, zmieniając wieczorną ciemność w magię świetlistego Yule. Zapraszały wszystkich, by zanurzyć się w magii świąt, zapomnieć o troskach, skusić na coś słodkiego i znaleźć jakiś choinkowy drobiazg. Ławice klientów – spieszących się po ostatnie prezenty samotników, rodziców z niesfornymi dziećmi, zakochanych par, mających mnóstwo czasu na wszystko emerytów, przepływały wśród straganów, podążając w stronę co intensywniej mrugających do nich stoisk czy starając się znaleźć koniec ogonka po świąteczny grzaniec. Z pieców buchało ciepło, unosił się zapach pieczonych kasztanów, korzennych pierników, wędzonych serków i gorącej czekolady. Z głośników płynęły dźwięki skrzypiec, śpiewał chór, a melodia piosenek o Yule mieszała się z gwarem i śmiechami.