Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

17 września 2026

Od Azury do Ignisa

To nie był dobry dzień.
Z wielu powodów trudno mi było dzisiaj nie błądzić myślami. Udawać, że nie różni się on od setki tysięcy przeżytych już przeze mnie dni… Czy to w ogóle było możliwe? Uśmiechać się tak, jak zawsze, wspierać otaczających mnie ludzi z tym samym zaangażowaniem, oddać się pracy, projektom, których termin oddania zbliżał się nieubłaganie…
Dziś głośniej, niż zwykle, słyszałam pieśń morza.
— Wszystko w porządku? — głos Avy dotarł do mnie jak spod wody, przytłumiony… A może to ja się topiłam. Przetarłam oczy nasadami dłoni, starając się odzyskać choć strzępki skupienia, które pozwoliłyby mi przeżyć do wieczora. Wizja powrotu do leśnej głuszy, domu, który razem stworzyliśmy, była z jednej strony pociągająca jak nigdy, z drugiej wypełniała moje płuca czymś gęstym, ciężkim, sprawiającym, że wzięcie każdego kolejnego oddechu zdawało się wymagać nadludzkiego wysiłku.

16 września 2026

Od Azury do Andrei

Poświęciłyśmy z funkcjonariuszką jeszcze chwilę na oglądaniu kilku kolejnych z ostatnich dzieł Caspera. Zapytana za każdym razem spokojnie tłumaczyłam, na co warto zwrócić uwagę na danym obrazie i dlaczego cała kolekcja jest tak niezwykle spójna, jednocześnie utrzymując różnorodność oraz indywidualność każdego z dzieł. Miło było usłyszeć, że artysta jest doceniany nie tylko wśród krytyków. Zobaczyć ten pełen zadumy wyraz na twarzy osoby, która na co dzień nie zajmuje się kontemplacją sztuki — za każdym razem cieszyło mnie to tak samo. Pokazywało, jak wielki wpływ sztuka może mieć na każdego, jeśli tylko jej na to pozwolić.

Od Bashara do Dantego

Drzwi trzasnęły, klatka schodowa rozbrzmiała echem pospiesznych, pozbawionych rytmu kroków, ucieczki byle dalej, byle szybciej, ale od siebie samego nie dało się uciec.

14 września 2026

Od Dantego do Bashara

Płynął w oceanie. To było jego pierwszą myślą, gdy poczuł objęcia ukochanego żywiołu, ale nie – on walczył. O każdy oddech, ruch, chwilę na powierzchni spędzoną na szukaniu punktu zaczepienia. Tylko że bezkres wody nigdy mu nie przeszkadzał, a widzenie wokół siebie głębi nie wywoływało strachu, lecz wyciszenie oraz spokój. Było się tylko jednym sercem w wielkiej pustce, sercem żywym i wciąż bijącym, tak małym, że i jego problemy zdawały się mniejsze, możliwe do przezwyciężenia.
Dante nie znał tych wód, gęstniejących wokół niego czarną tonią i budzącymi dreszcz podszeptami.

13 września 2026

Od Ignisa do Azury

Trzeci dzień i nic.
Ignis wiedział, czego sobie życzy, wiedział, dokąd ta melodia ma zmierzać, niemal czuł jej kształt pod palcami, a mimo to z głośników wciąż wydobywało się coś wybrakowanego. Coś się zgubiło, próbowali to razem znaleźć, ale Ignis miał wrażenie, że im dłużej szukają, im więcej zmieniają, tym bardziej odchodzą od pierwotnego pomysłu i piosenka, zamiast ewoluować, mutuje w coś, co przestawało należeć do nich. Raam raz po raz przekładał rytm, jak kucharz ratujący potrawę kolejną szczyptą przyprawy, aż danie robi się niejadalne. Ioannis poprawiał na klawiszach tę samą frazę raz za razem, jak szkic poprawiany tak długo, aż papier zaczyna się przecierać. Arieth przestawiał akordy niczym figury na szachownicy, ruch po ruchu, a mat wciąż mu się wymykał. Seymour rozbierał kawałek na części i składał go z powrotem, dokręcając każdą śrubkę, jak mechanizm, który wciąż uparcie nie chce działać. Kawałek nie był zły, nie był jednak idealny i nikt nie mógł z czystym sumieniem powiedzieć tego, na co wszyscy czekali – że tak, to już jest to.

10 września 2026

Od Dantego – Rocznica III (II)

Nie spieszyli się z powrotem do domu. Noc była ciepła, piękna i taka dobra dla nich, przywoływała wspomnienia późnych spacerów odbytych po długich dyżurach i przymiarkach, spacerów, gdy oczy się kleiły, ale serca wciąż czegoś chciały, tej chwili dłużej w swoich objęciach, chwili uśmiechu i beztroskiej bliskości nie ponaglanej przez rytm dnia. Parsknięcia i czułe szepty wymienili na ciszę swoich głosów i miarowy rytm kroków, a dłonie trzymali tak naturalnie złączone, jakby stworzono ich w ten sposób – dopasowanych do kształtów tego drugiego, by pokonać wszelką przestrzeń ich dzielącą.

09 września 2026

Od Muunokhoi – Rozpierdol Ognistego Konia (II)

Muunokhoi zerknęła na adres zapisany na pomiętej kartce, porównała go z tabliczką zawieszoną na ścianie budynku. To tutaj, studio Vox Metalliki, kimkolwiek byli.

Od Ignisa – Rozpierdol Ognistego Konia (I)

Wolne popołudnie u Ignisa zdarzało się rzadko, a jeśli już, to najczęściej oznaczało ono niczym nieskrępowane wylegiwanie się na poduchach w domu lub na kanapie w studiu i przesłuchiwanie wszystkich nowych płyt, które genashi zamówił i tylko czekał, aż się do nich dobierze. Nie inaczej miało być tamtego dnia, lecz niedawna rozmowa z Ariethem o prozdrowotnych wpływach owego mitycznego dotykania trawy sprawiła, że Ignis zmienił zdanie i postanowił połączyć jedno z drugim, mianowicie muzykę ze spacerem. Pogoda była cudownie sprzyjająca – słońce szczerzyło się z doskonale bezchmurnego nieba, zalewając świat miłym żarem. Ludzie przemykali cieniem, oblegali kurtyny wodne i wodzili wzrokiem za reklamami lodów, Ignis zaś parł środkiem skwierczącej patelni w którą zamienił się chodnik, raźnym krokiem zmierzając w stronę największego okolicznego skupiska trawy, czyli parku.

08 września 2026

AUgust 2026 – Podsumowanie

Wow, znowu się wydarzyło! AUgust 2026 dobiegł końca, a Wy po raz kolejny udowodniliście, że żadna siła – ani praca, ani obowiązki, ani spiskująca przeciwko Wam rzeczywistość – nie oderwie Was od klawiatur, gdy tylko pojawia się okazja do zabawy (z) ulubionymi postaciami w nowych realiach. Uniwersa jak zwykle wybraliście różnorodne: od gotyckich zamczysk, przez wikińskie sagi i kowbojskie rewolwery, aż po greckich bogów spiskujących przeciwko przeznaczeniu. Cieszę się ogromnie, że mamy mnóstwo historii pisanych przez Was wspólnie, a także że pojawiły się AU, których wcześniej na blogu nie było <3 Wasza kreatywność naprawdę nie zna granic.
A teraz pora na moją ulubioną część, czyli statystyki:

07 września 2026

Od Felixa do Nikolaia

Noc za miastem była czarna i cicha niczym konfesjonał. Rosario Ferrante czekał w niej już od godziny, wytężając całą wolę, by jego twarz pozostawała maską chłodnej obojętności.

Od Isidoro – The truth is often what we make of it (II) [AU]

Buteleczka rozprysła się, a cisza, która po tym zapadła, przypomnała ciszę rozciągniętą nad pobojowiskiem, gdy kurz dopiero opadał, a serce nie wierzyło jeszcze, że to już koniec.

Od Eliasa - The truth is often what we make of it (I) [AU]

— Witam na Alderaanie, panie Arden. Mam nadzieję, że podróż przebiegła bez większych zakłóceń. Nazywam się Hela Madas i będę pana główną opiekunką i przewodniczką podczas pańskiego pobytu w Domu Uzdrowienia Umysłu.

06 września 2026

Od Nikandros – Hang 'Em High [AU]

Postęp. Wielkie, tłuste jak roczny Angus słowo, na którego dźwięk ojcowi ciekła ślina, a matczyne oczy błyszczały dziko, jak ślepia krwiożerczej bestii w środku nocy.
Postęp. Oleisty, z wielokolorową poświatą na tafli. Postęp miał ciężki, duszący zapach ropy i smak trucizny.

Od Nikolaia — Rozdziobią nas kruki i zjedzą psy (VI) [AU]

W pierwszej chwili idea opuszczenia bezpiecznej kryjówki i udania się w podróż absolutnie nie przypadła mu do gustu. Czuł się bezpiecznie w znajomych czterech ścianach. Otaczając się toną niezbędnych rzeczy, które od lat sam gromadził i pieczołowicie układał na półce, był gotów przetrwać wszystko. Jak więc miał porzucić to wszystko? Ot tak? Wydawało mu się to doprawdy absurdalne.

04 września 2026

Od Yangcyna – Rozdziobią nas kruki i zjedzą psy (V) [AU]

Zmierzył wzrokiem zbudowany naprędce fort z koców i szpargałów. Nikolai porównał go do czasów, gdy za dzieciaka budował coś takiego z dziadkiem. Yangcyn przyjrzał się wszystkiemu z góry na dół, z lewej do prawej. Chwilę później spojrzał na własną dłoń.