Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wietrzne Memy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wietrzne Memy. Pokaż wszystkie posty

16 marca 2026

Od Merlina do Souela

Z restauracji wyszli w końcu przyjemnie rozgrzani i kuliści. Pewnie dlatego Merlin aż się skrzywił, gdy zaraz za drzwiami zaatakowało ich mroźne, medwieńskie powietrze, szczypiące bezlitośnie w odsłonięte nosy i policzki. Ulica była wąska i wybrukowana nie do końca równą kostką, a pomiędzy ciasno stłoczonymi kamienicami wiatr hulał jak chciał, szarpiąc za kołnierze i wciskając się wszędzie tam, gdzie kurka nie domykała się idealnie.
— Czy tu musi tak koszmarnie wiać? — spytał Merlin, zerknął na Souela. — Bez obrazy.
Souel pokręcił głową.
— Nic się nie stało. Wiatr rzeczywiście jest bardzo silny.
Ruszyli w stronę hotelu. To był naprawdę długi dzień – od lotu samolotem, pierwszym w jakże krótkim, lecz i tak obfitującym w przygody życiu Merlina (przynajmniej on tak uważał – zawsze wolał mniej przygód, niż za dużo), przez spacer po mieście, wizytę w muzeum oraz pierwsze starcie z tutejszym językiem oraz kuchnią – Merlin miał wrażenie, że w ten jeden dzień przeżył cały tydzień. Najczęściej nie miał problemów z siedzeniem do późna (ale ze wstawaniem rano już tak), jednak tym razem wystarczyło mu, że umył się na wieczór, pogadał trochę z resztą rodziny i na dobrą sprawę mógł iść spać, tak nie za długo po wieczorynce. Souel nie oponował, wspominał coś o tym, że zrobi jeszcze jakąś małą powtórkę przed kolejnym dniem i też się już położy. Merlin zawinął się więc w kołdrę i gdy tylko przyłożył głowę do poduszki, zapadł w głęboki sen, z którego budzik ledwie zdołał go wyciągnąć.

01 marca 2026

Od Souela do Merlina

Souel pierwszy raz na oczy widział taką knajpę. W zasadzie na samym początku trzeba zaznaczyć, że jego duszy introwertyka nie ciągnęło zbytnio do miejsc publicznych, w których regularnie przebywali inni. Wolny czas najchętniej spędzał w domu lub na świeżym powietrzu, ale w ustronnej lokacji. Oczywiście, sprawa wyglądała inaczej, gdy wybierał się na wycieczkę do zupełnie nieznanego mu miasta czy nawet kraju. Wtedy istotną rzeczą było odwiedzenie różnych punktów, w tym restauracji, gdzie nie chodziło tylko o posmakowanie tutejszej kuchni, lecz również poznania nieco kultury.

29 marca 2025

Od Merlina do Souela

— To — powiedział Merlin, wskazując palcem potrawę.
Sví–čko–vá — wydukał Souel, starając się przeczytać upstrzony dodatkowymi elementami tekst. — Wygląda jak mięso w sosie.
— Bo to jest mięso w sosie, tylko ten sos jest mocno specjalny, bo się go bardzo długo robi — odparł Melin. — Kiedyś próbowaliśmy to zrobić, wiesz, tak w ramach eksperymentów kulinarnych.
— Gotowałeś z siostrami?

22 marca 2025

Od Souela do Merlina

Souel zabrał wzrok z medalionów, żeby posłać Merlinowi pytające spojrzenie.
— Chodzi ci o tę serię z tym jednym wiedźminem? — Uniósł jedną brew.
— Tak, Gerwazy z Virii. — Przytaknął czarodziej.
— Ach, nie miałem okazji.

03 stycznia 2025

Od Merlina do Souela

— No i ot, błędne koło — podsumował Merlin. — Ciekawe, czy spróbowali dać im jajek na twardo do zjedzenia – w zamian za nie Falkor daje sobie nawet w zęby zajrzeć.
I tak, jakby na zawołanie, skończyła się część wystawy poświęconej magicznym bestiom i walce z nimi, zaczęła się zaś ta, która powinna być obu młodzieńcom choć trochę bliższa. Wystawa poświęcona magii.

04 października 2024

Od Souela do Merlina

To było największe muzeum, w jakim Souel kiedykolwiek się znalazł. To znaczy, tak naprawdę nigdy nie był jakimś szczególnym fanem muzealnych wycieczek. Może to kwestia tego, że po prostu dotychczas poszedł tylko do kilku, z czego większość to były szkolne wyjazdy. Ech, szkolne wyjazdy, na których wszyscy wszędzie musieli się spieszyć. Genashi preferował swobodne łażenie, zatrzymywanie się przy punktach, które go zainteresowały, w swoim tempie pooglądać, pominąć to, co nie przykuło jego uwagi. Nie lubił spieszyć się, czekać, aż wreszcie reszta pójdzie dalej, a na klasowych wycieczkach nigdy nie oddalał się od grupy, bo najzwyczajniej w świecie się tego bał. Nie, nie z powodu możliwości zgubienia się w muzeum. Nauczycieli.

29 lipca 2024

Od Merlina do Souela

Merlin praktycznie nigdy nigdzie nie wyjeżdżał. Cóż, posiadanie mnóstwa dzieciaków przy jednoczesnym byciu przedstawicielami samego dołu klasy średniej, jeśli nie wpisywaniu się z dochodem jeszcze niżej, sprawiały, że wszelkie wyjazdy trzeba było ogarniać najtańszymi możliwymi sposobami, a to z automatu wykluczało wszelkie dalsze wycieczki. W dzieciństwie Merlin jeździł więc do babci na wieś, dopóki babcia jeszcze żyła, potem zaś rodzice próbowali wysyłać go na jakieś dofinansowane przez miasto kolonie i w ten sposób sprawić, że wakacje jedynego syna nie będą takie nudne. Sam Merlin oczywiście nie miałby nigdy nic przeciwko temu, żeby jego wakacje były nudne, pozbawione wyjazdów, przygód i fajnych historii do opowiedzenia – dla niego chodzenie do szkoły było już wystarczająco stresującą przygodą, więc z chęcią powitałby nieco ciszy, spokoju i letniego lenistwa, na pewno nie miałby za złe rodzicom, że nigdzie go nie wysyłają.

11 lipca 2024

Od Souela do Merlina

— Spakowałeś zapasowe swetry?
— Tak.
— A szalik i czapkę?
— Eeee, tak.
— A zapasowe pary bieli...?
— Tak, mamo.
Souel wziął głęboki oddech, na moment zastygł z bezruchu.

08 czerwca 2024

Od Merlina do Souela

— Wiesz co, muszę się zastanowić. I pogadać trochę z Falkorem.
— Pogadać z Falkorem? — spytał Souel, patrząc na niego ze zdziwieniem.
— Znaczy, nie żeby Falkor gadał, czy cokolwiek, no taki zdolny to on nie jest… Ale sporo rozumie i ogarnia, więc może jak mu pokażę zdjęcia gryfa i zobaczę, czy się do nich ślini, czy raczej cieszy, to coś spróbuję z tego ogarnąć. — Merlin zamyślił się na chwilę. — W sumie to Falkor nigdy nie polował na nic, niczego nie zabił i nie zeżarł. Więc istnieje szansa, że no… Nie ogarnie, że gryfa można w ogóle zaatakować.
— Dużo dzikich zwierząt poluje instynktownie — zauważył genashi.
— Wiem, wiem, spoko… Jak mu się ten instynkt odpali, to będzie słabo, nie, ale może da radę. — Czarodziej zamilkł na chwilę, popatrzył na snującego się po wolierze gryfa. — Poczytam w necie, jak to sprawnie ogarnąć, pogadam z opiekunami tutaj i potem to zaplanujemy. Jak my zaplanujemy, to nie ma mocnych, co nie?
Souel uśmiechnął się lekko.
— Pewnie.

26 maja 2024

Od Souela do Merlina

Souel dokładnie przyglądał się drzemiącemu gryfowi, wolno gładząc opuszkiem palca wskazującego dolną wargę. Próbował przypomnieć sobie wszystko, co wyczytał, gdy szukał informacji, które przydałyby mu się w uczeniu Falkora latać.

06 kwietnia 2024

Od Merlina do Souela

— No, u Falkora to jak zwykle coś nowego — odparł, parsknąwszy śmiechem.
Bo i faktycznie, posiadanie w domu smoka to była praca na pełen etat, i jak to się mówiło? Mały smok, mały kłopot; duży smok, duży kłopot. Falkor może jeszcze nie był duży, ale na pewno przestał być już mały, więc urastał do rangi generatora średnich kłopotów, takich jeszcze w miarę ogarnialnych, ale już trzeba było myśleć, co będzie potem.

27 marca 2024

Od Souela do Merlina

Matka wyszła z kuchni, udała się do jadalni, gdzie postawiła na stole blachę jeszcze stygnącego ciasta. Sprawnym ruchem wzięła do ręki nóż i zaczęła kroić swoje dzieło na nieduże kawałki. Pierwszy nałożyła na mały talerzyk, dodała gałkę już czekających lodów.
— To dla najwspanialszego mistrza powietrza — powiedziała melodyjnym tonem.

28 lutego 2024

Od Merlina do Souela

Falkor wciąż popatrywał na nich obydwu z lekką konsternacją, Merlin zaś ponownie zauważył, że jego smok ma całkiem wyrazisty pysk. To znaczy, naprawdę nietrudno było odgadnąć, co smok myślał, bo miny miał niemalże memiczne, a w chwili obecnej jego spojrzenie wyraźnie mówiło, że biedny Falkor nie ma pojęcia, czego się od niego wymaga, ale i tak tego dokona.

22 lutego 2024

Od Souela do Merlina

Souel nie przypuszczał, że rodzina Merlina będzie... tak duża. Dziewięć sióstr? Genashi nie wytrzymywał z jednym bratem, a gdy usłyszał, że czarodziej ma aż dziewięć sióstr, zaczął się poważnie martwić. To znaczy, nie zakładał z góry, że stanowiły one twarde sztuki, nie myślał o nich źle ani nic, dobrze wiedział, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale jako introwertyk trochę obawiał się... czegoś. To takie w sumie typowe dla osób jego pokroju. Zostanie zdominowany albo go zagadają na śmierć, albo będą wypytywać o wszystko, aż on nie wytrzyma. Merlin nie wydawał się być kimś, kto miał dużo znajomych, a już zwłaszcza zapraszał często do swojego domu, więc istniała szansa, że cała jego rodzina zainteresuje się sprowadzonym przez młodego czarodzieja gościem. A jakby tego było mało, ten gość należał do przedstawicieli innej rasy, innej grupy wiekowej, innej... inności. Tak można było powiedzieć? Souel nie wychodził na rasistę? On nie był rasistą, nigdy w życiu!

06 grudnia 2023

Od Merlina do Souela

Merlinowi zdecydowanie bardziej podobały się powolne, stopniowe zmiany, które nie wywracały jego życia do góry nogami, tylko spokojnie, krok po kroku wpływały na nie, transformując jakiś jego element. W sumie jego znajomość z Souelem zaczęła się od takiej totalnej rewolucji, bo zrobienie przypału na uniwerku zdecydowanie nie wpisywało się w kategorię powolnej i stopniowej zmiany, ale już same lekcje to była inna para kaloszy. Czas mijał, Merlin uczył się tej magii powietrza, a prócz magii powietrza uczył się też i panowania nad własną mocą, niestresowania się jak ostatni debil, i ogólnego życiowego ogarnięcia, choć z tych ostatnich tematów nie zdawał sobie nawet sprawy.

12 listopada 2023

Od Souela do Merlina

Souel szedł niemiarowym krokiem, co pewien czas zwalniając, bowiem wtedy trochę za bardzo skupiał się na własnych myślach.
Kiedy któregoś dnia Merlin napomknął coś o tym, że ma własnego smoczego zwierzaka, genashi okazał dość spore zainteresowanie. W końcu nie każdy mógł się pochwalić takim pupilem, który był latającym i często plującym ogniem gadem, mogącym osiągać czasami niesamowite wręcz rozmiary. Na początku nawet się zdziwił, ponieważ nie przypuszczał, że do elitarnej grupy właścicieli smoków będzie należał tak niepozorny chłopak, jak Merlin. No, dobra, aż tak niepozorny to nie był, bo przy pierwszym spotkaniu dwójki swoją magią prawie zmiótł całą salę dydaktyczną w uniwersytecie. Ale nadal wieść o smoku była zaskakująca.
Jak tak w sumie się nad tym zastanowić, to trochę czasu już minęło, odkąd się poznali. I Souel musiał przyznać, że prywatne szkolenie czarodzieja przebiegało lepiej, niż się spodziewał. Licealista całkiem szybko załapał podstawy, a do tego w czasie ich treningów nie doszło do powtórki z ledwo okiełznanej rozrywki; genashi z początku obawiał się, że zostanie ponownie zmuszony do ratowania okolicy, a tu okazało się, że mógł spać spokojnie. Co prawda, była ta cała sytuacja z Lucianą, ale nie dotyczyła ona wcale magii.
Gdy Merlin zaproponował przedstawienie Souelowi swojego zwierzaka, Falkora, niebieskowłosy w duchu się podekscytował. Po raz pierwszy w swym życiu na własne oczy zobaczy najprawdziwszego smoka! Będzie miał czym się potem chwalić przyjaciołom!
Im bliżej jednak był miejsca dzisiejszego spotkania, tym bardziej zaczął się martwić.

20 października 2023

Od Merlina do Souela

Pozbawiona swej magii zawieszka z jednorożcem zadyndała przy smartfonie, gdy Merlin, nie wiadomo który już raz, zerkał na wyświetlacz. Do godziny spotkania zostało jeszcze sporo czasu, ale młody czarodziej był małym panikarzem, zawsze stresował się spotkaniami i zawsze martwił się, że pomylił miejsce, datę albo godzinę. Z Souelem widział się już przecież wiele razy, spotykali się w umówionym miejscu, Merlin już się przyzwyczaił do genashiego, mimo to zdenerwowanie mu po prostu weszło, a wszystko przez ten jeden mały szczegół.
Falkor niespecjalnie chciał siedzieć spokojnie u jego boku, zainteresował się czymś w trawie, pociągnął za smycz. Merlin dał mu się trochę oddalić, pozwolił pochodzić tu i tam, ale smok oczywiście błyskawicznie znudził się wszystkimi znajdującymi się w najbliższym otoczeniu elementami i postanowił wymusić na swoim czarodzieju, żeby przejść się gdzieś dalej.

02 października 2023

Od Souela do Merlina

Souel siedział na krześle, niecierpliwiąc się w sposób trochę introwertyczny, ale dalej widoczny. Poruszył nogami, przygryzł paznokieć kciuka, spojrzeniem wręcz pochłaniał Merlina w magicznym przebraniu, który sklejał rozmowę z nastolatką.
Od początku w głębi duszy martwił się o powodzenie ich misji. Mimo braku jakiejkolwiek walki zadanie nie należało do łatwych. Istniała szansa, że Luciana zacznie coś podejrzewać, aż wyczuje podstęp, żeby ostatecznie zdemaskować Merlina. Nie tylko dziewczyna dalej będzie biegała za Souelem, ale też śmiertelnie się obrazi na swojego kolegę z klasy, a genashi nie chciał, żeby przez niego licealista miał problemy w szkole. On tam to już się pozbiera, po prostu będzie musiał sam dać jej kosza, ale Merlin to mógł mieć przekichane.
W przeciwieństwie do niego Cheoryeon bawił się wybornie. Siedział perfidnie zwrócony w stronę stolika czarodziejskich uczniów, trzymając w ręku talerzyk z kawałkiem sernika cytrynowego, którym się zajadał. Oblizał widelczyk, wzrokiem wręcz pochłaniał cały teatrzyk.

28 sierpnia 2023

Od Merlina do Souela

Merlin miał wrażenie, że za każdym razem, gdy życzy sobie braku problemów w życiu, żeby nie działo się nic dziwnego, stresującego albo nieprzewidzianego, rzeczywistość specjalnie się zakrzywia, wykręca jakieś niemożliwe salta, byle tylko uprzykrzyć mu życie i wprowadzić w nie jak najwięcej chaosu, którego tak zapamiętale chciał uniknąć. Czym zawinił? Chciał tylko spokojnie zdać z klasy do klasy, a tu problemy zaczęły się tak naprawdę od razu, na samym wstępie, dając mu bardzo niewielkie okno, gdy wszystko zdawało się zmierzać ku lepszemu, a on nawet nauczył się trochę tej magii powietrza. Teraz młody czarodziej miał wrażenie, że te parę zupełnie spokojnych i zwyczajnych lekcji z Souelem, które na dodatek jeszcze coś mu dawały (nowość w jego przypadku), to było po prostu takie sprytne uśpienie jego czujności przed tym, jak rzeczywistość zaserwuje mu swoją typową porcję rozwałki. Super.

24 sierpnia 2023

Od Souela do Merlina

Tak, wchodzimy w to, dawaj konkrety
a nie
Souel popatrzył na wiadomość, powstrzymał się przed westchnięciem.
Posiadanie wśród przyjaciół jasnowidza miało to do siebie, że wiedział on więcej, niż się przypuszczało. A jeszcze bardziej było specyficzne posiadanie przyjaciela jasnowidza Cheoryeona Moona. Ten typ na drugie imię miał Chodząca Zagadka, niemożliwa do pełnego rozwiązania.
Nim Merlin zaczął opisywać swój pomysł, genashi wystukał coś w komórce.
Może sobie zobacz w przyszłości, jaki
to plan.

Ja w przeciwieństwie do niektórych
pracuję 😕

Ta, Cheoryeon Moon. Nikt w pełni go nie pojmował. Pewnie nawet jego własna siostra. Souel miał tylko nadzieję, że tak zapracowany jasnowidz, który od razu się zgodził pomóc, znalazł chwilę, by powiadomić o tym Suyeon. Co prawda, dziewczyna sama też bez wahania pomogłaby Souelowi, w końcu byli przyjaciółmi, ale na wieść, że braciszek wypowiedział się za nią... a nie, o kim on mówił... Nieważne.