Jakby ktoś inny narysował mu coś takiego, Seymour wyśmiałby go, mówiąc, że chuja wie, gówno się zna i żeby wypierdalał ze swoimi tandetnymi pomysłami, bo nikt go nie prosił o żadną kretyńską psychoanalizę. Tylko że to był Vi, jego cudowny partner, kochany pluszak i mężczyzna, który chciał dla niego jak najlepiej i na dodatek dużo lepiej wiedział, czego Seymour potrzebował. Muzyk nie był dzieckiem, dobrze wiedział, jaki jest, nie zamierzał sam siebie oszukiwać, że wszystko ma w środku ułożone, lecz zupełnie czym innym była świadomość tego, a czym innym dopuszczenie do siebie cudzych słów. Z tym tylko, że teraz chodziło o Vi, a jego słowa, wypowiadane z czułością i ciepłem, zawsze z głębi tego wrażliwego serca, trafiały dokładnie tam, gdzie powinny, prostowały to, co się popsuło i dodawały to, czego w jego wnętrzu brakowało. Słowa – ale czy tylko o słowa chodziło? Vi trwał u jego boku, gdy Seymour był nie do życia, łagodnym dotykiem zapewniał, że wszystko jest dobrze, że rozumie, patrzył na niego z miłością w oczach, słuchał cierpliwie, nigdy nie dał powodu, by w niego wątpić, wspierał, gdy muzyk się wycofywał i koił, gdy ten się po prostu wkurwiał.
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.
Mistrzostwa w targowaniu rozstrzygnięte! Zwycięzca wynegocjował brak nagrody
Doroczny turniej kupieckiego targowania na głównym bazarze Al-Iskahaty, w którym chodzi o zbicie ceny wyznaczonego towaru bez użycia magii i gróźb, wyłonił mistrza tak biegłego, że komisja do dziś nie doszła do siebie. Po rundach, w których faworyci wywalczali dywany za pół ceny i wielbłądy za jedną trzecią, w finale zwycięzca zwrócił swój talent przeciwko nagrodzie głównej – sakiewce złota od cechu kupieckiego. Dowodząc kolejno, że złoto jest cięższe, niż się wydaje, sakiewka nosi ślady użycia, a przyjęcie zapłaty „ujmowałoby randze turnieju”, zbił wartość wygranej do zera i opuścił arenę z pustymi rękami oraz miną triumfatora. „Tu nie chodzi o pieniądze,” oświadczył. „Tu chodzi o przesłanie.”
Inscenizacja eposu ruszyła! Zakończy się za jedenaście dni
Ambitna trupa z Rajendrapury podjęła się rzeczy dotąd nieosiągalnej: wystawienia Bharatamahakavyi – najdłuższego dzieła literackiego, jakie kiedykolwiek powstało – w całości, słowo po słowie, bez skracania. Przedstawienie, rozpoczęte w zeszłym tygodniu, potrwa według harmonogramu jedenaście dni, grane na zmiany. Widzowie kupują bilety na wybrane doby niczym na wielodniowy festiwal. Najwytrwalsi zamierzają obejrzeć wszystko od początku do końca, wyposażeni w koce, prowiant i determinację. „To nie spektakl, to duchowe doświadczenie,” przyznaje reżyser. Krytycy chwalą rozmach, choć zauważają, że recenzję będą mogli napisać dopiero w przyszłym miesiącu, i to jeśli dotrwają.
Baśń, w której niedźwiedź jest czarnym charakterem. Naród w szoku
Uznana medwiedańska autorka baśni wywołała skandal literacki, publikując zbiór, w którym niedźwiedź – tradycyjnie postać dobra, pomocna i niemal święta – po raz pierwszy występuje jako antagonista. Wśród czytelników zawrzało: część uznała to za świeże i odważne, część za niedopuszczalne targnięcie się na tradycyjne wartości kraju. Rada miejska Miedwogradu otrzymała nawet pismo z prośbą o „ochronę wizerunku niedźwiedzia”, które grzecznie odłożono ad acta. Sama autorka broni się mówiąc, że „nawet niedźwiedź ma prawo raz na tysiąc baśni mieć gorszy dzień”. Nakład, rzecz jasna, wyprzedano w całości. Nic nie sprzedaje się tak, jak dobry skandal.
Nagłówek
26 kwietnia 2025
22 kwietnia 2025
Auranthium 2025.04
Auranthium 2025.04
Dzisiaj przypada specjalna data – Dzień Ziemi! Z tej okazji redakcja Waszego ulubionego kwartalnika, Auranthium, postanowiła przygotować numer tematyczny, poświęcony przyrodzie i jej ochronie.
Z wielu stron słyszy się o pogarszającym się stanie dzikiej przyrody, o postępujących zanieczyszczeniach, mikroplastiku znajdowanym niemal wszędzie oraz o nieodwracalnych zniszczeniach, powodowanych przez pogoń za zyskiem. Te smutne wiadomości malują obraz przyszłości w naprawdę czarnych barwach, przedstawiając obecną sytuację jako beznadziejną, niemożliwą już do uratowania. Dlatego też w tym numerze chcemy skupić się na czymś innym – pragniemy zwrócić uwagę na wysiłki i starania tych, którzy nie ustają w walce o harmonię między postępem i naturą, i dokonują niemożliwego, by uleczyć blizny pozostawione na obliczu przyrody przez ludzką zachłanność.
W tym numerze przeczytacie:
- Mroczne dziedzictwo Rewolucji Przemysłowej – kiedy ludzkość zaczęła zdawać sobie sprawę z tego, że czyste powietrze to coś, o co trzeba walczyć?
- Jak obłaskawić tsunami? Wywiad z prof. Akeno Shirasagi, przewodniczącą Senkawańskiej Akademii Nauk.
- Czym w ogóle jest magia? O źródłach magii bez tajemnic.
- Magia ze słońca? Sallandirska alternatywa dla many kopalnej, lyrium.
- Egzotyczni pupile – czy wzrost zainteresowania posiadaniem domowych dinozaurów jest zagrożeniem dla natywnej fauny Novendii?
- Brawurowa akcja ratunkowa – gdy zwykli obywatele stają się bohaterami.
- Jakim zwierzęciem jesteś? Test psychologiczny, który odpowie na wszystkie pytania.
21 kwietnia 2025
Od Yangcyna – Pora życia i nowości
Słońce świeciło wysoko, puchate obłoki sunęły niespiesznie po błękitnym niebie. Chłodny wiatr kołysał delikatnie złotymi trawami, a także wzbudzał małe fale na tafli jeziora. Było spokojnie; jak niemal zawsze na Wielkich Równinach.
20 kwietnia 2025
Od Cheoryeona – Track 9: B-dur (9/11)
Kiedy słońce z nieba znika,
Ciemność i chłód chowają świat.
Zegar coraz wolniej tyka.
Płatki gubi więdnący kwiat.
18 kwietnia 2025
Od Yonkiego do Eliasa
Słysząc ostatnie zdanie z wypowiedzi Eliasa, Yonki otworzył szeroko oczy.
— Pułapki? — zapytał wolno.
— I to takie, z których nie wyjdziesz żywy — odpowiedział tamten poważnym tonem.
Chwila ciszy, przerywana jedynie cichym strzelaniem ognia.
— Kocham pułapki!
Elias spojrzał na chłopaka, unosząc brwi.
— To naprawdę niebezpieczne pułapki — próbował jakoś lepiej przekazać.
Ale Yonki wiedział.
I o to w tym chodziło!
12 kwietnia 2025
Od Aiolyt do Yuliyi
Proszony gość siedział bardzo wygodnie na jeno łóżku z wyciągniętą zachęcająco
ręką. Przez głowę Aiolyt przelatywały wszelkiego rodzaju wykrzyknienia, od
absolutnej agonii, po strach. Czuło jak drga nu oko. To nic takiego. Ona nie
wie, nikt nie wie. Nikt tu wcześniej nie był. To nic takiego. Odetchnęło, by
odrobinę się uspokoić. To nic takiego. Nic się nie stało. To. Nic. Nie chciało
wyjść na jakieś co najmniej nienormalne. Odmieniec miał dziwną obsesję na
punkcie czystości, do tej strefy rzadko wpuszczał kogokolwiek, a tym bardziej
pozwalał mu rozgościć się w jeno bezpiecznym kąciku na łóżku. A tym bardziej w
ubraniu z zewnątrz. Ale to nic takiego, ona chce dobrze, a Aiolyt ma swoje
widzimisię, o którym nikt nie wie, bo kto ma wiedzieć. Zrobi później pranie i
wszystko będzie w porządku. Jeśli to potrwa dłużej niż parę godzin, osobliwość
zacznie myśleć o rozpłakaniu się i zrobieniu fikołka z okna.
Ja jestem zbrodnią - oraz karą, jestem i raną - i kindżałem, i kołem - i łamanym ciałem.
Constancia Ingrenn
Wiek: 30 lat
Data urodzenia: 29 luty
Płeć: kobieta
Rasa: człowiek
Pochodzenie: Constancie nie obchodzi skąd jest, wszystkie wspomnienia jakie ma z tym miejscem są przepełnione bólem.
Zawód: kapłanka
Opis: Oddanie bogom i nauka to jedyne, co daje Constancii poczucie przynależności do tego świata. W głębi duszy wie, że szuka czegoś, co niekoniecznie jest związane z wiarą.
Cytat: Fragment "Heautontimoroumenos" Charles'a Baudelaire'a.
Data urodzenia: 29 luty
Płeć: kobieta
Rasa: człowiek
Pochodzenie: Constancie nie obchodzi skąd jest, wszystkie wspomnienia jakie ma z tym miejscem są przepełnione bólem.
Zawód: kapłanka
Opis: Oddanie bogom i nauka to jedyne, co daje Constancii poczucie przynależności do tego świata. W głębi duszy wie, że szuka czegoś, co niekoniecznie jest związane z wiarą.
Cytat: Fragment "Heautontimoroumenos" Charles'a Baudelaire'a.
07 kwietnia 2025
Od Virgila do Seymoura
Wyjaśnienie wydało mu się tak oczywiste, ludzkie, bo Virgil bardzo szybko zrozumiał, że Cedric potworem nie był. Skomplikowanym rodzicem, a i owszem, lecz nie potworem, który idzie na wojnę z dzieckiem i nie obchodzi go, jakie będą tego konsekwencje. Gniewny głos Seymoura i przebijający się przez niego żal łamał wilkołakowi serce, gdy były czarodziej wspominał samotność w posiadłości, kłótnie z ojcem, potem lata próbowania, by odnaleźć siebie na nowo, lecz Cedric nigdy nie robił niczego na złość synowi. Tym bardziej wszelkie przykrości, do których doprowadził, nie wynikały z braku miłości. Chciał dobrze, tylko nie umiał tego przekazać swoim chłopcom.
01 kwietnia 2025
Podsumowanie 2025.03
Witajcie!
Dopiero co rok się zaczął, a tu nagle mamy kwiecień. Niemożliwe, jak ten czas szybko leci… No, ale wracając – nowy miesiąc, więc czas podsumować ten poprzedni.
Wychodzi na to, że marzec upłynął Wam relatywnie spokojnie pod względem pisarskim, podobnie, jak to miało miejsce w marcu zeszłego roku, więc widać, że rzeczywiście jest to jakiś kiepski miesiąc w kwestii czasu i spokoju pisarskiego. Cieszymy się, że udaje Wam się znaleźć regularnie czas na wspólne granie i integrację na głosowym, bo wiadomo – pisanie pisaniem, ale blog to nie tylko postaci i opowiadania, ale tworząca go ekipa, a ta jest u nas naprawdę zgrana <3
Z nowości – w tym miesiącu dołączył do nas Felix.
Subskrybuj:
Posty (Atom)