Kochany Anonimku!
Formularza dla nowych członków nie mamy, blog nie jest aż tak skomplikowany. Najlepiej dołącz najpierw do naszego Discorda - możesz tam spokojnie się rozejrzeć, poznać nas i zadać wszystkie nurtujące Cię pytania. Nie martw się przerwą od RP, chętnie pomożemy Ci się wdrożyć! <3

31 maja 2026

Od Daniela do Azelana

Imbecyl. Kretyn. Zakuty łeb, któremu brakuje piątej klepki.

30 maja 2026

Tęczowy Rift 2026

Czerwiec już za pasem, a to oznacza powrót wyjątkowego eventu, jakim jest Tęczowy Rift! Aż się łezka w oku kręci, gdy przypominam sobie, w jakich okolicznościach ten event w ogóle powstał <3 Na zawsze pozostanie w mojej pamięci dowodem na to, że dla Rifta nie ma rzeczy niemożliwych i że jeśli zajdzie potrzeba, nic Was nie zatrzyma.
W tym roku postanowiłam, że dobrym pomysłem będzie lekka odmiana ;) Tym razem zamiast pisania opowiadań będziecie…

25 maja 2026

Od Azelana do Daniela

Przez dobrą chwilę siedział w całkowitym bezruchu. Ułożywszy na stole kolorową torbę termiczną i wyciągnąwszy z niej słoik gulaszu oraz zawinięte w folię spożywczą kanapki, wpatrywał się martwo w stojące przed nim jedzenie, czując, jak kolejna fala zmęczenia napiera na jego umysł, napiera na mięśnie, chcąc go przewrócić i pochłonąć niczym połykające miasta tsunami. Ostry ból odezwał się gdzieś w zgarbionych ramionach i dawno zabliźnionych ranach. Azelan łapiąc niemrawo za widelec, odniósł nagłe wrażenie, że choć od wydarzeń z Karymska minęły trzy lata, wciąż nie zdołał całkowicie zregenerować ciała po przegranej walce z nieznaną plagą.
Jakże naiwny był sądząc, że dwa dodatkowe dzioby do wykarmienia nie okażą się nazbyt wielkim obciążeniem dla wykończonego walką umysłu. Czego miał się obawiać po dniach spędzonych na pracy przy chorych, po nocach w ucieczce przed krnąbrnymi, niewierzącymi w jego niewinność mieszkańcami rodzinnego miasteczka? Co mogło być mu straszne po krwawych rytuałach jego ludu, po godzinach spędzonych na dzikich stepach, po wielu niemożliwych do zliczenia próbach wynalezienia lekarstwa i rozczarowaniu wszystkich tych, których kochał i na których mu zależało?
Cóż, najwyraźniej rodzicielstwo.
A przynajmniej to nieplanowane.
I nie, nie w takim sensie. Nie w sensie, z którego zawsze musiał się tłumaczyć.

22 maja 2026

Od Ashera do Liliana

Mimo iż spodziewał się, że kolejne spotkanie z Lilianem nie będzie należało do najłatwiejszych, a ich prosta, bądź – wręcz przeciwnie – na tyle skomplikowana wymiana zdań szybko przemieni się w starcie atakujących się nawzajem bestii, słowa, które zdążyły paść w przeciągu kilku ostatnich minut oraz nieustępująca amplituda toczących pierś emocji, doprowadziły Aureliona na skraj całkowitego wycieńczenia; dostrzegalnego w oczach i opuszczonych ramionach, zmęczenia. Wydawało mu się, jakby słowa, które raz za razem opuszczały ich usta, osiadały się wygodnie gdzieś wokół ich sylwetek. Nigdy nie opuszczając ścian rozległego pomieszczenia, znalazły sobie miejsce tam, gdzie mogły sprawnie przypominać im o kłębiącej się w ich literach złości i głębokim, niezwykle trudnym do uchwycenia dla niedoświadczonego ucha, żalu. Gromadząc się w spiczaste stosy, tworząc ściany i odcinające ich od świata mury, nawarstwiały się z każdą wyplutą kolejno profanacją, zamykając ich w tej dusznej, pozbawionej światła i ludzkiej dobroci klatce.

16 maja 2026

Od Merlina do Bonifacego

Sprawdzian z podstaw teorii zaklęć poszedł mu dobrze, a przynajmniej Merlinowi tak się wydawało. Cóż, wydawało mu się, dopóki nie dostał do ręki kartki. Siedział i patrzył, bo jego umysł odmawiał przetworzenia tego, co widziały oczy.
Pani Bristlecone mówiła coś do klasy, coś o najczęstszych błędach i o tym, że tym razem poszło lepiej, lecz Merlin przestał słuchać mniej więcej wtedy, gdy zorientował się, że cyfra w prawym górnym rogu nie jest czwórką. Wielka dwója przypominała mu jadowitego węża, zwiniętego i gotowego do tego, by wbić mu zęby w rękę, a ten plus zaraz obok tylko sypał sól w płonące rozczarowaniem rany, bo tak niewiele brakowało, żeby dostał chociaż swoją zwyczajową tróję. To nie byłoby aż takie dziwne, w końcu dziennik Merlina pełen był wariacji na temat jakże ważnej w magii liczby trzy, jednak teraz, gdy wydawało mu się, że poszło mu lepiej, a tymczasem poszło jeszcze gorzej, nawet ta trója byłaby pocieszeniem. Chłopak odwrócił jeszcze kartkę, a na dnie serca tliła się jakaś wątła i niemądra nadzieja, że nauczycielka po prostu stroiła sobie z niego żarty i zobaczy coś w stylu „Haha! Tak na prawdę masz 4+! Brawo, Merlinie!”, jednak takie rzeczy nie zdarzały się nawet w anime, a co dopiero w jego życiu.
Merlin odłożył kartkę i spojrzał w okno.
To nie było tak, że jak zwykle się nie uczył. Uczył się, i to całkiem sporo. Siedział nad notatkami, przepisał wszystkie definicje cztery razy, bo tak się lepiej zapamiętywało, i nawet zrobił parę zadań, żeby – tak jak Guinevere radziła – nauczyć się ich typów. Nic to nie dało. Sama Guinevere siedziała ławkę dalej, rozkładając na czynniki pierwsze to jedno zadanie z całego arkusza, na którym straciła ćwierć punkta, Merlin jednak nie miał najmniejszej ochoty szukać konkretnych dowodów, gdy diagnozę miał wypisaną czerwonym długopisem na pierwszej stronie.
— Jestem debilem — westchnął, nim złożył sprawdzian i wepchnął go do książki z mocnym postanowieniem, że nie spojrzy w tym tygodniu ani na jedno, ani drugie.

04 maja 2026

Od Mishki do Yonkiego

Gęsta ciemność przetoczyła się gwałtownie po okolicy, okrywając cieniem każdy zakamarek badanego przez ich dwójkę placu. Potężne maszyny, stojące nieruchomo i górujące nad głową elfki niczym stalowi giganci, zniknęły pod płachtą nocy, trzymane przez nią kabelki straciły swoje kolory i zginęły gdzieś w czerniach mroku, a jej bystre spojrzenie, teraz zakłócone przez brak wyraźnie widocznych kształtów oraz rozróżnianych w świetle barw, przebiegło w panice po całej długości infiltrowanej przez nich parceli w poszukiwaniu źródła ów niespodziewanego zamieszania. Potrzebowała chwili, by odnaleźć się na odtwarzanej w głowie mapie okupowanego miejsca i by po pierwszych chwilach ciężkiego zaskoczenia przypomnieć sobie o Yonkim, jego obecności, o głównym ich celu, czających się wokół zagrożeniach oraz zachowaniu w zaistniałej sytuacji szczególnej ostrożności.

01 maja 2026

Podsumowanie 2026.04

I cyk, kolejne podsumowanie miesiąca. Zawsze, jak siadam do napisania go, to wydaje mi się, że poprzednie podsumowanie pisałam ledwie tydzień temu, a tu niespodzianka – fiku-miku i minął cały miesiąc. Czas szybko mija, gdy dzieli się go między zapiernicz w pracy czy na uczelni, a czilowanie z Wami na naszym Discordzie <3
W każdym razie – ten miesiąc upłynął relatywnie spokojnie pod względem pisarskim, ale jak tak patrzę, to kwiecień co roku jest takim przejściowym miesiącem, więc wierzę, że ładna pogoda, którą przyniesie nam maj (ma się bez niej nie pokazywać), wróci wszystkim nieco sił i zainspiruje do intensywniejszego pisania. A teraz przejdźmy do statystyk.