Daniel od samego rana czuł, że coś wisi w powietrzu. I choć bardzo go to frustrowało, nie potrafił w pełni wytłumaczyć sobie tego dziwnego napięcia, jakby coś czyhało na niego za każdym szpitalnym rogiem.
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.
Mistrzostwa w targowaniu rozstrzygnięte! Zwycięzca wynegocjował brak nagrody
Doroczny turniej kupieckiego targowania na głównym bazarze Al-Iskahaty, w którym chodzi o zbicie ceny wyznaczonego towaru bez użycia magii i gróźb, wyłonił mistrza tak biegłego, że komisja do dziś nie doszła do siebie. Po rundach, w których faworyci wywalczali dywany za pół ceny i wielbłądy za jedną trzecią, w finale zwycięzca zwrócił swój talent przeciwko nagrodzie głównej – sakiewce złota od cechu kupieckiego. Dowodząc kolejno, że złoto jest cięższe, niż się wydaje, sakiewka nosi ślady użycia, a przyjęcie zapłaty „ujmowałoby randze turnieju”, zbił wartość wygranej do zera i opuścił arenę z pustymi rękami oraz miną triumfatora. „Tu nie chodzi o pieniądze,” oświadczył. „Tu chodzi o przesłanie.”
Inscenizacja eposu ruszyła! Zakończy się za jedenaście dni
Ambitna trupa z Rajendrapury podjęła się rzeczy dotąd nieosiągalnej: wystawienia Bharatamahakavyi – najdłuższego dzieła literackiego, jakie kiedykolwiek powstało – w całości, słowo po słowie, bez skracania. Przedstawienie, rozpoczęte w zeszłym tygodniu, potrwa według harmonogramu jedenaście dni, grane na zmiany. Widzowie kupują bilety na wybrane doby niczym na wielodniowy festiwal. Najwytrwalsi zamierzają obejrzeć wszystko od początku do końca, wyposażeni w koce, prowiant i determinację. „To nie spektakl, to duchowe doświadczenie,” przyznaje reżyser. Krytycy chwalą rozmach, choć zauważają, że recenzję będą mogli napisać dopiero w przyszłym miesiącu, i to jeśli dotrwają.
Baśń, w której niedźwiedź jest czarnym charakterem. Naród w szoku
Uznana medwiedańska autorka baśni wywołała skandal literacki, publikując zbiór, w którym niedźwiedź – tradycyjnie postać dobra, pomocna i niemal święta – po raz pierwszy występuje jako antagonista. Wśród czytelników zawrzało: część uznała to za świeże i odważne, część za niedopuszczalne targnięcie się na tradycyjne wartości kraju. Rada miejska Miedwogradu otrzymała nawet pismo z prośbą o „ochronę wizerunku niedźwiedzia”, które grzecznie odłożono ad acta. Sama autorka broni się mówiąc, że „nawet niedźwiedź ma prawo raz na tysiąc baśni mieć gorszy dzień”. Nakład, rzecz jasna, wyprzedano w całości. Nic nie sprzedaje się tak, jak dobry skandal.
Nagłówek
29 kwietnia 2026
25 kwietnia 2026
“Come little bees; the flowers are getting your breakfast ready.”
Bonifacy
Fairwyn
Fairwyn
Wiek: 42
Data urodzenia: 13.08
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek, czarodziej
Pochodzenie: Novendia
Zawód: Czarodziej-rzemieślnik i zaklinacz przedmiotów, zajmuje się głównie wytwórstwem i naprawą magicznych narzędzi, ale w rzeczywistości zrobi i naprawi wszystko, co tylko jest na miarę jego możliwości.
Opis: Brzęczenie pszczół w ogródku, słońce przelewające się przez liście drzew, parujący kubek herbaty na werandzie, kurz na drewnianych półkach i stary kocur z małym kociątkiem. Coś nadzwyczaj zwyczajnego i tak nieistotnie urzekającego.
W tytule: Bass, Florence. Nature Stories for Young Readers: Animal Life. D.C. Heath & Co, 1895, p. 105.
Data urodzenia: 13.08
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek, czarodziej
Pochodzenie: Novendia
Zawód: Czarodziej-rzemieślnik i zaklinacz przedmiotów, zajmuje się głównie wytwórstwem i naprawą magicznych narzędzi, ale w rzeczywistości zrobi i naprawi wszystko, co tylko jest na miarę jego możliwości.
Opis: Brzęczenie pszczół w ogródku, słońce przelewające się przez liście drzew, parujący kubek herbaty na werandzie, kurz na drewnianych półkach i stary kocur z małym kociątkiem. Coś nadzwyczaj zwyczajnego i tak nieistotnie urzekającego.
W tytule: Bass, Florence. Nature Stories for Young Readers: Animal Life. D.C. Heath & Co, 1895, p. 105.
Są ziemniaki, jest melasa, a melasa to okrasa
Owca
owce.na.manowce
Cześć, jestem Owca i żyję na Manowcach. Lubię jabłecznik na ciepło ze śmietaną i lodami, czarną herbatę z cytryną i miodem, i zapach powietrza późnym, słonecznym popołudniem. Gram w gierki, moje ulubione na ten moment to Disco Elysium, Ace Attorney, Skyrim i ta halloweenowa gierka z Google Doodle z 2022 roku. Rzadko oglądam filmy i seriale, ale Ghibli i Over the Garden Wall nadal rewatchuję regularnie. A, i nie wiem, czy to ważne, ale nad moim łóżkiem wisi oprawiony fanart Słowackiewicza.
Preferencje pisarskie
Wracam do pisania po w sumie paru ładnych latach, więc jedyne, o co prosiłabym to o odrobinę wyrozumiałości, bo czuję, że piszę, jakbym uczyła się wszystkiego od nowa. Czas oczekiwania na mój odpis może się dłużyć. Składanie zdań niestety nie przychodzi mi już tak łatwo, ale za to ja też jestem cierpliwa i spokojnie poczekam, jeśli ktoś potrzebuje więcej czasu. Piszę z trzeciej osoby czasu przeszłego i preferuję raczej krótsze opowiadania, około 500 słów. Długie mnie przytłaczają, ale tylko jeśli to ja mam napisać coś długiego, więc wcale się nie pogniewam, jeśli moi współautorzy lubią dać się ponieść. Nie przeszkadza mi sterowanie moją postacią i ja też nie widzę problemu w sterowaniu cudzą, choć często czuję się w tym niepewnie. Można wtedy przygotować się na tonę pytań z mojej strony, a w razie czego jestem zawsze gotowa wszystko poprawić, choćbym miała całe opowiadanie napisać od nowa. Jeśli oczywiście ktoś preferuje, aby nie sterować jego postacią, z tym też dam sobie radę. Lubię też wcześniej przegadać pomysł na wątek, ale nie oznacza to, że koniecznie musimy się go sztywno trzymać, jeśli coś po drodze wyjdzie inaczej. Najważniejsze to, żeby były pomysły i żebyśmy się dobrze bawili. :)
Postaci
![]() |
Bonifacy Fairwyn - Brzęczenie pszczół w ogródku, słońce przelewające się przez liście drzew, parujący kubek herbaty na werandzie, kurz na drewnianych półkach i stary kocur z małym kociątkiem. Coś nadzwyczaj zwyczajnego i tak nieistotnie urzekającego. |
20 kwietnia 2026
Od Hotaru – Rok żurawi
Telefon Hotaru najczęściej milczał i jedyną informacją o tym, że świat czegoś od tancerki potrzebował, było to subtelne miganie diody, dyskretnie sygnalizującej, że w skrzynce znajdują się jakieś nieprzeczytane wiadomości. Jednak tamtego dnia telefon wyjątkowo dostał z powrotem swój głos, gotów by bezzwłocznie poinformować swoją właścicielkę o nowych wiadomościach, mimo to Hotaru co i rusz zerkała w jego stronę, jakby gdzieś w jej sercu tkwiło przekonanie, że samymi swoimi myślami nagnie rzeczywistość i sprawi, że nowa wiadomość po prostu się pojawi.
Światełko czajnika zgasło chwilę temu, a wyświetlacz właśnie pokazał odpowiednią temperaturę. Hotaru skończyła odmierzać listki zielonej herbaty, przesypała je do imbryczka, następnie zaś sięgnęła po czajnik i tysiąckrotnie powtarzanym ruchem zalała herbatę. Zamknęła porcelanową przykrywkę i już miała sięgnąć po tackę, by imbryczek wraz z kubkiem przenieść do pokoju, gdy wtem telefon postanowił się odezwać. Głośne ping-ping! rozbrzmiało w spokojnej ciszy mieszkania, Hotaru aż podskoczyła, natychmiast złapała telefon, spojrzała na wyświetlacz. Wzrok uchwycił tak wyczekiwaną wiadomość, kobieta w okamgnieniu wybiegła z kuchni, kapcie tylko stuknęły w przedpokoju, zamek w drzwiach zachrobotał i już jej nie było.
Herbata naciągnęła za mocno, obracając się w gorzki napar, lecz dla Hotaru nie miało to znaczenia, gdy otwierała swoją wielce niezbędną paczkę i mogła w końcu przystąpić do pracy. Zaszeleściło, pstryknęła folia, na kuchennym stoliku pojawiły się barwne słoiczki z farbami, pojawiły się bambusowe pędzelki, oraz…
18 kwietnia 2026
Auranthium 2026.04
Auranthium 2026.04
W tym miesiącu obchodziliśmy Dzień Czekolady – święto wszystkich, którzy wiedzą, że życie jest zbyt krótkie by odmawiać sobie małych przyjemności! Redakcja Auranthium z radością dedykuje ten numer miłośnikom gorzkiej, mlecznej i białej, koneserom ganache i pralin, oraz tym, którzy z uporem maniaka twierdzą, że jedna kostka wystarczy. Znamy Was, kłamczuchy!
Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd pochodzi ta niepojęta władza, jaką czekolada sprawuje nad ludzkością? W czasach, gdy świat pędzi do przodu i trudno zatrzymać się choćby na chwilę, czekolada ma tę szczególną moc, że zmusza nas do zwolnienia. Nie da się odpowiednio docenić czekolady, pałaszując ją w biegu. Dobra tabliczka wymaga chwili przerwy, zatrzymania się i spokojnego siedzenia. W epoce, która każe nam bez przerwy gdzieś się spieszyć i być produktywnym, a do tego uważać na kalorie, czekolada pozostaje niewzruszonym bastionem dziecięcego szczęścia. Zdecydowanie zasługuje na swój dzień!
W tym numerze przeczytacie:
- Miłość o smaku czekolady – słodka historia o tym, jak gorąca rywalizacja utemperuje nawet najtwardsze serca.
- O fizyce czekolady – przemiany fazowe i proces krystalizacji wytłumaczone w najsłodszy możliwy sposób.
- Przewodnik po rodzajach czekolady – kiedy określenie „ta taka dobra, co babcia zawsze daje” to trochę za mało.
- Przepis na zniknięcie – zagadka kryminalna z czekoladą w tle.
- Pierwszy kęs – bo pierwsze spotkanie z czekoladą to coś, co się pamięta.
- Jaką pralinką jesteś? – doskonale opracowany, naukowo poprawny test osobowości.
- Krzyżówka – bo nie tylko czekolada jest dobra na pamięć i koncentrację.
10 kwietnia 2026
Od Bashara – Rocznica III (I)
Oczywiście, że im bliżej było tej specjalnej daty, tym bardziej Dante nie potrafił usiedzieć na miejscu, Bashar zaś uśmiechał się z rozczuleniem na niezobowiązujące pytania rzucane w przypadkowych momentach, mające na celu wybadać grunt i zmusić demona, by uchylił rąbka tajemnicy. Demon rzecz jasna do niczego zmusić się nie dał i odpowiadał niewinnymi uśmiechami, oględnymi słowami i zdaniami przeradzającymi się w długie wypowiedzi radośnie omijające sedno sprawy, z wirtuozerią doświadczonego mówcy wymanewrowując syrena jak mu się tylko podobało.
Kolacja w przeddzień rocznicy była kolejnym momentem, gdy Dante próbował wyciągnąć z Bashara jakieś poszlaki, a jego spojrzenie utkwiło w sylwetce lekarza, szukając na jego twarzy jakichkolwiek wskazówek. Ten jadł jednak niespiesznie, i jeśli czuł na sobie wzrok Dantego, dawał temu wyraz jedynie kącikiem ust.
06 kwietnia 2026
Od Hotaru do Annikki
Sauna miała dla niej coś z charakteru kulis – tę samą duchotę, zapach drewna, to samo poczucie, że za chwilę coś się wydarzy. Hotaru znała kulisy doskonale, były jej naturalnym środowiskiem. Wiedziała, jak w nich stać, wyciszyć się, odciąć od rzeczywistego świata, by na scenę wyjść już kimś innym. Tylko że teraz nie było nikogo innego, nie było maski, za którą można było się skryć, nie było stroju, który by ją osłaniał i na scenę sauny wychodziła kompletnie naga.
Od Bashara do Dantego
Wracali w milczeniu.
Bashar siedział nieruchomo, z dłońmi złożonymi na kolanach, niczym dowódca powracający z bitwy, zwycięskiej lecz nie bezstratnej, ważnej lecz nie ostatecznej. Myślał, analizował, rozkładając na czynniki pierwsze każde słowo, gest, każdy fałszywy uśmiech, którym obdarzył ich starszy Latini. Demon pozwalał, by nocne miasto przesuwało się za szybą taksówki jak w kalejdoskopie, jakby świat był jedynie mało zajmującą sztuką teatralną, na którą wraz z Dantem nie zwracali większej uwagi.
Syren siedział zwrócony ku oknu, różowe szkiełka odbijały rozmyte smugi świateł, a dłonie leżały zbyt spokojnie, zbyt nieruchomo jak na kogoś, w kim ocean nigdy nie zamierał. Zdawał się spętany ciszą i własnymi myślami, tymi zdradzieckimi, trującymi mackami, wypełzającymi z ciemnej i głębokiej otchłani, pozostawionej długo samej sobie, niezbadanej i groźnej. Brak drugiego rodzica był faktem, źródłem bólu, które na podobieństwo niezaleczonej rany zatruwało po cichu resztę organizmu, kładąc się cieniem na wszystkich relacjach, wyborach, wybuchało dojmującym cierpieniem w rozmowach z matką, wykrzywiało jego własny obraz w jego oczach. Teraz Dante stanął oko w oko z tym, co w tej bezdennej otchłani mieszkało, wbił włócznię w cielsko przeciwnika, ten zaś odpowiedział okrutnym, niszczącym kontratakiem.
04 kwietnia 2026
Od Annikki do Hotaru
Od tamtego występu Hotaru przed dziećmi wydarzyło się równocześnie wszystko i nic – spotykały się na kawę, rozmawiały przez telefon, pisały w wolnych chwilach, Annikki odbierała czasem Hotaru z teatru, a Hotaru zjawiała się pod jej biurem, by podmienić dokumenty w jej dłoni na kanapkę. Życie toczyło się swoim wcześniejszym rytmem, jednak muśniętym jakąś nową barwą, niczym stonowany obraz wyróżniający się intensywną żółcią słońca. Wiedziało się, że ciemna zieleń jest przeznaczona dla drzew, że granat wije się rzecznymi meandrami i że cienie kładą się fioletem na ściętą trawę, jednak skąd miało się mieć pojęcie, jak radosny kolor w rogu zmieni cały krajobraz? Hotaru była najpiękniejszą z ciepłych barw, jaką Annikki mogła sobie wymarzyć.
01 kwietnia 2026
Podsumowanie 2026.03
W końcu wiosna za oknem! Przychodzi dość niemrawo, to prawda, ale w powietrzu już czuć zapach budzącej się do życia zieleni, a forsycje zaczynają kwitnąć! No, przynajmniej u mnie <3 W każdym razie - marzec upłynął nam szybko, pojawiły się nowe opeczka, nowe postaci i życie idzie do przodu. Poza tym oprócz tradycyjnego podsumowania mam dla Was porcję związanych z wiosną zmian. Nie zwracajcie uwagi na datę - wiadomo, podsumowania pojawiają się zawsze pierwszego dnia miesiąca i wprowadzone z dniem dzisiejszym zmiany są w pełni na powaznie! Ale zanim o zmianach, to zapraszam do statystyk <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)

