I tak oto kończymy już walentynkowe szaleństwo! W tym roku zdecydowanie było intensywnie, tak pod względem napisanych opowiadań, jak i objętości kącika porad sercowych w Auranthium. Mamy nadzieję, że wszyscy pytający odnaleźli w nim zadowalające odpowiedzi i ich rozterki wkrótce się skończą. A jeśli nie, to że chociaż wyślą wiadomość do pięciu osób i Szczęśliwy Nugget obdarzy ich 90% zniżką do McRonalda. A teraz lista opublikowanych opowiadań:
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.
Mistrzostwa w targowaniu rozstrzygnięte! Zwycięzca wynegocjował brak nagrody
Doroczny turniej kupieckiego targowania na głównym bazarze Al-Iskahaty, w którym chodzi o zbicie ceny wyznaczonego towaru bez użycia magii i gróźb, wyłonił mistrza tak biegłego, że komisja do dziś nie doszła do siebie. Po rundach, w których faworyci wywalczali dywany za pół ceny i wielbłądy za jedną trzecią, w finale zwycięzca zwrócił swój talent przeciwko nagrodzie głównej – sakiewce złota od cechu kupieckiego. Dowodząc kolejno, że złoto jest cięższe, niż się wydaje, sakiewka nosi ślady użycia, a przyjęcie zapłaty „ujmowałoby randze turnieju”, zbił wartość wygranej do zera i opuścił arenę z pustymi rękami oraz miną triumfatora. „Tu nie chodzi o pieniądze,” oświadczył. „Tu chodzi o przesłanie.”
Inscenizacja eposu ruszyła! Zakończy się za jedenaście dni
Ambitna trupa z Rajendrapury podjęła się rzeczy dotąd nieosiągalnej: wystawienia Bharatamahakavyi – najdłuższego dzieła literackiego, jakie kiedykolwiek powstało – w całości, słowo po słowie, bez skracania. Przedstawienie, rozpoczęte w zeszłym tygodniu, potrwa według harmonogramu jedenaście dni, grane na zmiany. Widzowie kupują bilety na wybrane doby niczym na wielodniowy festiwal. Najwytrwalsi zamierzają obejrzeć wszystko od początku do końca, wyposażeni w koce, prowiant i determinację. „To nie spektakl, to duchowe doświadczenie,” przyznaje reżyser. Krytycy chwalą rozmach, choć zauważają, że recenzję będą mogli napisać dopiero w przyszłym miesiącu, i to jeśli dotrwają.
Baśń, w której niedźwiedź jest czarnym charakterem. Naród w szoku
Uznana medwiedańska autorka baśni wywołała skandal literacki, publikując zbiór, w którym niedźwiedź – tradycyjnie postać dobra, pomocna i niemal święta – po raz pierwszy występuje jako antagonista. Wśród czytelników zawrzało: część uznała to za świeże i odważne, część za niedopuszczalne targnięcie się na tradycyjne wartości kraju. Rada miejska Miedwogradu otrzymała nawet pismo z prośbą o „ochronę wizerunku niedźwiedzia”, które grzecznie odłożono ad acta. Sama autorka broni się mówiąc, że „nawet niedźwiedź ma prawo raz na tysiąc baśni mieć gorszy dzień”. Nakład, rzecz jasna, wyprzedano w całości. Nic nie sprzedaje się tak, jak dobry skandal.
Nagłówek
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walentynki 2026. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walentynki 2026. Pokaż wszystkie posty
01 marca 2026
22 lutego 2026
Auranthium 2026.02
Auranthium 2026.02
To już dzisiaj! Święto Zakochanych objęło w swe posiadanie Stellaire. Serduszkowe dekoracje zdobią każdy róg miasta, wszędzie pachnie czekoladą, szampanem i słodkościami. Kawiarnie i restauracje już dawno przestały przyjmować rezerwacje na stoliki, a ulice wypełniły się trzymającymi się za ręce parami. Wierni czytelnicy zaś nie muszą już dłużej tęsknić i czekać, bo oto w kioskach pojawił się długo wyczekiwany numer walentynkowego Auranthium! A w nim - odpowiedzi na wszystkie pytania, nurtujące zakochane serca.
20 lutego 2026
Od Muunokhoi – Walentynki
Dzicz mówiła do niej chropowatymi słowami ściśniętymi w zwoje wiekowych pni. Gdzie inni słyszeli wiatr targający gałęziami, gdzie ściółka pękała im pod nogami, a lis zwężał swe oczy, umykając w mrok jamy, Muunokhoi słyszała duchy. Ich głosy stare, zdarte niczym schorowana kora; ich głosy młode, zachwycające się każdym ciepłym podmuchem, niedoświadczone trudami suszy. Wrażliwsza od pozostałych szamanów i szamanek na połączenie między Ziemią a Niebem, z wrodzoną zdolnością do wyczuwania czegoś, w czym niektórzy musieli się szkolić, w pierwszych latach swej nauki doskonaliła umiejętność wyciszania świata wokół siebie, by odróżniać wołanie od szumu, błaganie o pomoc od rozdrażnionego krzyku. Dlatego też wpierw nie mogła uwierzyć, gdy ten lament serca spadający z Nieba na podobieństwo sokoła pędzącego ku ziemi ze złamanym skrzydłem zdołał przebić się do niej, ściągnąć szamankę do niepozornego świerku rosnącego tuż nad płytkim jeziorem. Płaczliwy śpiew pokonał skrupulatnie postawione zapory, trafił Dziecko Nieba niczym strzała przeszywająca kochanka na widok swej lubej. Daleki od próśb, które zazwyczaj spełniała szamanka, okazał się zbyt natarczywy, by go zignorować.
Muunokhoi stanęła przy drzewku, wątpliwym wzrokiem przejechała od czubka aż po dół pnia.
18 lutego 2026
17 lutego 2026
Od Janka – Walentynki
Zbliżały się walentynki, w remizie jednak dzień był jak codzień. Ekipa siedziała wokół stołu w kantynie – Janek dojadał resztki chleba z koszyka, żeby się nie zmarnowało, Tarik rozlał się trochę na swoim siedzeniu, trawiąc obiad, Gulm zaczynał składać już naczynia, żeby nie obeschły, Elowen pogrążyła się w rozmowie z Ylvą, a kapitan Arnbjǫrg uciekła wzrokiem w stronę uchylonych drzwi gabinetu, gdzie góra spraw administracyjnych domagała się jej uwagi. Milczący do tej pory Vlad splótł blade dłonie na blacie, poprawił się na siedzisku.
— Moi przyjaciele, towarzysze… potrzebuję waszej pomocy — odezwał się poważnym tonem.
14 lutego 2026
Od Dantego – Walentynki (III) [AU]
Kolejna godzina nad notatkami z biolki mijała, a Dante czuł się jeszcze głupszy, niż kiedy zaczynali to całe powtarzanie materiału. Aparat Goldinga, transspekulacja genów, fotospazmy i inne dzikie węże pozbawione najmniejszego sensu.
— No i chuj — burknął, waląc czołem o stół w salonie.
— This part of the anatomy is discussed in chapter ten — zauważył spokojnie Bashar — but we still have to go through the smallest of molecules before we reach more advanced organisms.
Od Bashara – Walentynki (II) [AU]
Bycie synem padyszacha wiązało się z koniecznością nabycia wielu umiejętności. Jedną z nich była umiejętność nie dania po sobie poznać żadnych emocji – zdziwienia, irytacji czy też rozbawienia, jakiejkolwiek reakcji, która mogła dać drugiej stronie wgląd w jego myśli. Bashar z wprawą wytrawnego aktora nosił na twarzy idealną maskę obojętności i niezrozumienia, pozwalając polskim słowom przepłynąć wokół niego niczym wartki nurt potoku omywał niewzruszony kamień, udając, że nie mają one dla niego żadnego znaczenia. Tymczasem młody mężczyzna chłonął ich przekaz niczym gąbka, tym bardziej interesujący, skoro wypowiedziany bez głębszej wiedzy, bez rezerwy i pomyślunku. Usta przyszłego padyszacha wygięły się w ledwie dostrzegalny uśmiech, spojrzenie przebiegło od twarzy do twarzy, pogodne i łagodne, cudownie nierozumiejące, gdy bystry umysł analizował słowa i wypowiedzi, rozkładał na czynniki pierwsze serca, czyniąc z Bashara najwytrawniejszego gracza na tej jakże wąskiej i prostej planszy.
Od Dantego – Walentynki (I) [AU]
Upodlenie, żałość, pierdolony żart. I to jeszcze, kurwa, taki w chuj nieśmieszny. On powinien był udać się do tej całej zakłamanej komisji wymiany międzynarodowej, nasrać im na środek biurka, zwyzywać im wszystkim matki, ojców, dziadków leżących w grobie, a to wciąż byłoby kulturalniejszym potraktowaniem niż, kurwa, to, co wymyślili dla niego. Że go matka nazwała po pisarzu zapierdalającym przez wszystkie dziewięć kręgów piekielnych, to wcale nie zobowiązywało innych do wrzucania go na szlak tysiąca prób mentalnych i testów wytrzymałości jego kruchej cierpliwości. Upodlenie, żałość…
— Skurwysyństwo! — warknął Dante, aż berecik się jakieś babci osunął, a oczy z orbit wyjebało, gdy zerknęła na obcisłe jeansy zarysowujące twarde uda i odsłonięty prawie pod pierś brzuch, bo crop top był co najwyżej formalnością okrywająca ramiona licealisty. W normalny, słoneczny dzień Dante by nawet zsunął różowe okulary, mrugnął do niej, oglądał, jak babcia robi znak krzyża w jego stronę i ucieka do tramwaju. Ale teraz discman wygrywał mu na słuchawkach mocny wokal Kory, bojowo łączący się z rytmem wybijanym przed grube podeszwy butów, teraz obietnica rozpierdolu gościła w mroźnobłękitnych oczach i nic tego sztormu nie mogło ujarzmić.
Od Seymoura – Walentynki (IV) [AU]
Seymour snuł się w tę i nazad po balkonie, wydmuchując regularnie kłęby dymu, obserwując, jak wiatr porywa je i rozwiewa w niebyt, niczym jego własne szanse u Virgila. Tatuażysta prychnął, od niechcenia kopnął balustradę, spojrzał na swe odbicie w wypolerowanej szybie okna.
— Debil.
Od Virgila – Walentynki (III) [AU]
— Patrzyłeś mu się na dupę!
— Miał posadzoną dupę!
— To jak wstawał!
— Wcale nie!
Wcale tak. Ale Virgil nie zamierzał tego przyznać przed Dantem.
Od Seymoura – Walentynki (II) [AU]
Trzy razy powtórzył Dantemu, jak dbać o tatuaż, żeby dobrze się goił, nie blakł, nie rozlał się i żeby wyszedł dokładnie taki, jaki w pocie czoła zaprojektowali. Miał nadzieję, że przywołanie imienia Bashara, jedynej osoby, przy której jego nadto energiczny klient zdawał się przejawiać jakiekolwiek znamiona logicznego rozumowania, okaże się zaklęciem wystarczająco silnym, by Dante faktycznie stosował się do tych zaleceń. Skoro jego nazwisko, Silverthorn, było w nazwie jednego z najbardziej prestiżowych i znanych studiów tatuażu, Seymour miał możliwość odmawiania klientom według swego widzimisię, lecz choć współpraca z Dantem od początku wyglądała na wyboistą, widzimisię Seymoura zadecydowało, by ją jednak podjąć. Wcale nie było tak, że wzrok tatuażysty zjeżdżał z debilnych projektów w stronę siedzącego zaraz obok kolegi klienta, tego ogarniętego i przy tym ładnego, jedynego rzucającego jakieś rozsądne pomysły i wprawnie hamującego idiotyczne zapędy Dantego. Gdyby nie jego obecność, blondyn wyleciałby na bruk.
„Powinieneś był mu odmówić” zgadzali się Nico z ojcem, Seymour zaś stwierdził, że jebać, a jego spojrzenie uciekało w stronę kalendarza, wypatrując dnia, gdy Dante przyjdzie na dokończenie tatuażu i kiedy Vi wiernie będzie przy nim siedział, wspierając psychicznie kumpla, który tego wsparcia wcale nie potrzebował.
Od Virgila – Walentynki (I) [AU]
— Vi, bo ty się znasz na tej całej kompozycji przecież. — Dante wyszczerzył się przez ramię, tłumacz po raz kolejny, dlaczego Virgil koniecznie musiał robić mu za wsparcie przy tworzeniu idealnego tatuażu poświęconego jego drugiej połówce. Jechał na rowerze w swoich nienormalnie wysokich platformach, żywo gestykulował i jeszcze jakoś trzymał równowagę z Vi na bagażniku.
— Na kompozycji kwiatów, tak, to trochę inna dziedzina niż tatuaż…
Od Tristana – Walentynki [AU]
Pomruk zrzucających obroty silników, stłumione przez szyby rozmowy, ten odległy gwar miasta, ledwo docierający na parking na obrzeżach. Stały szum powolnie egzystującego wokół niego życia wprowadzał jego wiecznie zapracowany umysł w spokojny tryb relaksacji, którego Tristan normalnie nie doznawał. Zawsze był wykład to powtórzenia, dodatkowa praca semestralna do skończenia, zawsze było coś, co mogło uczynić go lepszym, sprytniejszym, doskonalszym, a on chwytał się tych rzeczy, jakby życie od tego zależało. Kino samochodowe odkrył przypadkiem, gdy bez celu jeździł po okolicy, zmęczony, zły, a przy tym sfrustrowany, bo zostało mu jeszcze parę zagadnień z klasyfikacji narkotyków do przerobienia, ale jego własne ciało zgłaszało bunt przed kolejną godziną nauki. Zatrzymały się, przekonany, że skoro nie może wykorzystać reszty wieczoru na powtórkę, to równie dobrze może popatrzeć się bez celu w wielki ekran. Pościg samochodowy, strzelanina niemająca nic wspólnego z rzeczywistością, a potem efektowny wybuch budynku – godziny leciały, on zaś odprężał się przy pędzącej na łeb na szyję akcji. Przy końcu filmu zapomniał, dlaczego tak źle się czuł wcześniej.
Więc w każdą sobotę, o tej samej godzinie, stawał na tym samym parkingu i patrzył, jak kolejna postać wyskakuje z samolotu i ratuje swoich bliskich przed zakapiorami z karabinami maszynowymi. Może i nie zaliczało się to do najambitniejszego kina, ale jemu wystarczyło, by przez chwilę nie ścigać się z samym sobą.
Od Annikki – Walentynki (II)
— Jaka jest najcenniejsza rzecz w posiadaniu pana partnera?
Piegus zrobił oczy jak dwa funty, bez przekonania wymamrotał do mikrofonu odpowiedź.
— Drewniany grzebień od jego taty…
— A moja harfa? — westchnął elf, pogładził głowę swojego partnera, jakby w ten sposób mógł mu przelać nieco pomysłów do niej.
Od Hotaru – Walentynki (I)
Hotaru przetrząsała właśnie kosmetyczkę, próbując znaleźć ten jeden, konkretny błyszczyk. Kosmetyczka, przez długi czas pustawa, mieszcząca ledwie parę podstawowych produktów, teraz ledwie się dopinała, usiłując pomieścić różne odcienie błyszczyków, te trzy tusze do rzęs, subtelny korektor, dwa róże, rozświetlacz, nie mówiąc już o podkładzie, nowym pudrze, kredce do brwi i całej garści eyelinerów. Były na promocji, żal było nie wziąć, mogły przydać się przecież w teatrze.
Od Nikolaia — Walentynki

Wstał z bólem głowy. Chwiejnym krokiem podszedł do okna, aby przewietrzyć duszny pokój.
01 lutego 2026
Walentynki 2026
Oto nadchodzi najcieplejsze z zimowych świąt, a u nas – bardzo uroczy event. Już za dwa tygodnie walentynki, czyli niepowtarzalna okazja, by pokazać, jak Wasze postaci spędzają ten romantyczny, serduszkowy czas.
Zasady eventu
- Jak zwykle, długość opowiadania jest dowolna – możecie się rozpisywać lub postawić na krótką formę.
- Opowiadanie powinno być związane z Walentynkami. Czy Wasze postaci są fanami tego święta, spędzają je ze swoją drugą połówką, czy raczej polują na promocje na czekoladki i kwiaty? A może Walentynki to okazja do rozdrapania starych ran i wspomnienia szczęścia, które już nigdy nie powróci?
- Tytuł opowiadania powinien mieć formę: Od [Imię postaci] – Walentynki, czyli np. Od Seymoura – Walentynki.
- Etykiety do opowiadania: nick, imię postaci, typ opowiadania, Event i Walentynki 2026, czyli na przykład: ChaosHead, Undine Navarra, indywidualne, Event, Walentynki 2026.
- Jeśli tworzycie opowiadania w kilka osób, postarajcie się zaznaczyć, że Wasze historie są częścią większej całości. Możecie dodać numer do opowiadania, na przykład: Od Merlina – Walentynki (I). Jeśli chcecie, możecie również dodać podtytuł dla lepszego kontekstu, np.: Od Andrei – Walentynki, Różowe kajdanki (I).
- Data publikacji opowiadań: do 21.02.
- Za udział w evencie przewidziana jest nagroda w postaci unikalnej rangi na Discordzie <3
Jak co roku, opowiadania to nie wszystko <3
Walentynkowe Auranthium
Subskrybuj:
Posty (Atom)