Ostatni koncert Voxa zebrał dwa razy większą widownię niż w zeszłym roku, gdy chłopaki grali na dokładnie tej samej scenie, to się po prostu prosiło o opicie. Poszli do dobrze im znanego, obskurnego baru, zamówili jedną, dwie, trzy, teraz już chyba czwartą kolejkę piw i shotów, śmiejąc się do siebie jak idioci, którymi byli, ta banda głupków uwielbiająca muzykę i swoje towarzystwo. Seymour trzymał go mocno w pasie, chichrając się w jego ramię, błądząc dłonią pod luźną koszulką, a Virgil całował go raz po raz w nos i policzki, choć z upływającą nocą i rosnącymi procentami we krwi, celność tych buziaków zdecydowanie spadała.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą It’s gonna get to your heart. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą It’s gonna get to your heart. Pokaż wszystkie posty
16 sierpnia 2024
Od Seymoura – It’s gonna get to your heart (III) [AU]
To była decyzja życia, pierdolić fizykę i wybrać muzykę. Ojciec zrobił mu awanturę stulecia w domu, Seymour pierwszy raz widział go naprawdę wkurwionego, pierwszy raz usłyszał, jak podnosi głos. Nico po prostu zatkało, młody nie wiedział, co zrobić, w końcu popłakał się z emocji, to trochę ostudziło Cedrica. Ale kiedy przyszedł wieczór i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, Nicholas przyszedł do niego, posiedzieć i pogadać. Obaj byli już w piżamach, Seymour odreagowywał tę kłótnię ze swym wiernym Gibsonem, a młody przewalał mu się na łóżku, popatrując w sufit. Mówił, że wiedział, że to tak się skończy, że lepiej prędzej, niż później i że uważa, że Seymour dobrze zrobił. Pewnie, że dobrze zrobił. Czuł to w środku i chociaż nie uśmiechało mu się mieć rozpierdolu w domu, to gdy już Cedric skończył mówić mu, że zaprzepaszcza całą swoją pracę i przyszłość, Seymour czuł jedynie ulgę.
15 sierpnia 2024
Od Virgila – It’s gonna get to your heart (II) [AU]
Głupek. Głupek i tyle.
Virgil szedł prędko korytarzem, starając się oddalić od sali muzycznej możliwie jak najszybciej, żeby żaden z chłopaków go nie zatrzymał, a już na pewno nie Seymour. Były takie momenty między nimi, bardzo krótkie i ulotne, lecz zawsze zauważalne przez niego, gdy niewidzialna bariera obaw i wątpliwości trzymająca ich z dala od siebie pękała, a w jej prześwicie Vi widział i ciepło, i szczęście, i wszystko, co mógłby mieć z Seymourem. Szafir patrzył na niego jakoś weselej, uśmiech miał pogodniejsze zabarwienie, cały Seymour wydawał się radośniejszy. Chłopak miał wrażenie, że młody Silverthorn zaraz sam to dostrzeże, za krótką chwilkę zbliży się do niego i cichszym, czulszym, nieco niepewnym głosem zapyta, czy zobaczą się po szkole, w weekend, a Vi powie tak, proszę, złap mnie za rękę, zabierz na niewinny spacer, na którym oboje będziemy chcieli zrobić to samo, ale będziemy się bać tego pierwszego ruchu, aż przeklniesz pod nosem i po prostu mnie pocałujesz.
12 sierpnia 2024
Od Seymoura – It’s gonna get to your heart (I) [AU]
Ojciec wrobił go w tę olimpiadę, a Seymour nie miał dość sił, żeby się z nim wykłócać i rzucić to wszystko w cholerę.
Na olimpiady jeździł od dzieciaka, zajmował wysokie pozycje i zrobiła się z tego tradycja, w którą potem radośnie poszedł też i Nico. Raz stworzoną tradycję w chuj trudno przerwać, szczególnie że młody suszył zęby, kibicując Seymourowi, a potem ekscytował się, że szedł w ślady swojego genialnego i fajnego, starszego brata. Jedynym, o czym wtedy Seymour marzył było, żeby odpuścili mu tę jebaną fizykę i dali grać, ale nie mógł przecież zawieść Nicholasa, a z ojcem nie chciało mu się szarpać. Więc kładł uszy po sobie, bo już łatwiej mu było przerobić te paręnaście pytań dziennie, przebić się przez stare zadania z poprzednich edycji, albo zatonąć w odmętach AllTube, słuchając nagrań wykładów z uniwersytetów i politechnik.
Subskrybuj:
Posty (Atom)