O nowej wersji Upiora w Operze zaraz zrobiło się głośno we wszystkich gazetach poświęconych teatrowi, sztuce, kulturze i wszystkiemu temu, co warto wieczorem porobić w Stellaire. Krótki fragment znalazł się nawet w zwyczajnej gazecie, co Hotaru poczytywała za największy sukces, bo w czasopismach branżowych, bądź skupionych na atrakcjach miasta pisano o wszystkim, łącznie z konkursem na najbardziej ukwiecony balkon, ale w tych poświęconych głównie polityce i gospodarce dziennikach, kolumna kulturowa była żałośnie wąska i znalezienie się tam graniczyło z cudem. Tancerka popatrywała na pyszniącą się na parapecie doniczkę z hibiskusem i uśmiechała się, ciesząc w duchu, że Maeve udało się tak dobrze poradzić sobie z każdą niepewnością, która wiązała się z jej rolą, a ona sama miała to szczęście, by nieznacznie przyłożyć do tego rękę. Hotaru uważała, że może i wielkie czyny wielkich ludzi kształtują historię świata, ale to te drobne gesty, niewielkie akty pomocy i wsparcia sprawiają, że ów świat naprawdę ma sens.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kroki Wspomnień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kroki Wspomnień. Pokaż wszystkie posty
16 września 2024
18 lipca 2024
Od Maeve do Hotaru
Maeve dobrze wiedziała, że niektóre kotki, nawet nieścigane na siłę, wcale nie chcą przyjść na kolanka. Czasem nawet sikają do butów, mimo najszczerszych chęci i najlepszych smakołyków. Dlatego porównanie wydało jej się tym trafniejsze, gdy początkowy entuzjazm gdzieś zniknął. Wróżka ćwiczyła całkiem sporo, przynajmniej w porównaniu do przeciętnego mieszkańca stolicy, zwłaszcza takiego pracującego za biurkiem. Na scenie kondycja była potrzebna nawet wtedy, kiedy się nie tańczyło, silne i rozciągnięte mięśnie również się przydawały podczas nieco bardziej wymagających ról. Sesja ćwiczeń z Hotaru uświadomiła jej jednak, że jej własne treningi koło rozciągania nawet nie stały. I zdała sobie sprawę, że jeśli chciała choć trochę tańczyć jak Hotaru, czekało ją naprawdę dużo pracy. Znacznie więcej niż jej się wydawało. Teraz jednak było zdecydowanie za późno, aby się poddać, rozmyślić. Choć może nie tyle za późno, co wróżka uwierzyła w słowa koleżanki i też sama sobie chciała udowodnić, że potrafi to zrobić, a wybranie jej do roli Christine nie był pomyłką. A już tym bardziej nie był spowodowany znajomościami. Z tym musiała się mierzyć właściwie od samego początku. Nie mogło być inaczej, skoro jej matka była dyrektorką teatru. Była to jedna z przyczyn, dla której za każdym razem starała się, jak tylko mogła. No i chciała utrzeć nosa wszystkim tym, którzy w nią nie wierzyli.
01 lipca 2024
Od Hotaru do Maeve
— Co to, to nie — odparła Hotaru, kryjąc śmiech za otwartą dłonią. — Na pewno nie było tragicznie. Było bardzo ładnie, naprawdę.
— Chcesz mnie po prostu pocieszyć, co?
— Nie, mówię poważnie. — Tancerka zrobiła niewielką pauzę, uśmiech przybrał inne zabarwienie. — Ale „bardzo ładnie” to niestety za mało, tak dla ciebie, jak i dla publiczności.
Maeve westchnęła.
— Dobrze, faktycznie nie chcesz mnie pocieszyć.
28 czerwca 2024
Od Maeve do Hotaru
Wyciągnięcie ręki do Hotaru było czymś zupełnie naturalnym i oczywistym. Zupełnie jak to, że każdego ranka wschodzi słońce, a Płomyk dokona destrukcji na nowej zabawce. Mdławy posmak niepewności otaczający dziewczynę był Maeve aż za dobrze znany. Doskonale pamiętała, jak sama na początku czuła się zagubiona i niepewna, a pierwszy atak amnezji podczas jednego ze spektakli jedynie pogłębił to poczucie, tym dotkliwsze, im bardziej wyczuwała niechęć i zwątpienie ze strony innych aktorów. To wszystko udało jej się przepracować, bo choć strach przed kolejnymi atakami podczas spektakli pozostał, to jednak udało jej się zyskać dość pewności siebie, by móc sobie z tym jakoś radzić. Nie udałoby jej się jednak gdyby była z tym całkiem sama. Bez przyjaciół, Sapphire i Dantego, którzy okazali się naprawdę nieocenionym wsparciem, nie mogłaby dalej pracować w teatrze. Dali jej siłę, jakiej nie jest w stanie dać nic innego. I gdy wróżka patrzyła na nową tancerkę, miała wrażenie, że jej również jest to potrzebne.
12 maja 2024
Od Hotaru do Maeve
Jej życie miało swoje wzloty i upadki, lecz Hotaru uważała, że wzlotów jest jednak więcej, a los nie pozostawia jej bez opieki, w kluczowych momentach stawiając na jej drodze ważne i dobre osoby, skłonne wyciągnąć do niej pomocną dłoń, gdy nie miała dość sił i odwagi, by o ową pomoc poprosić. Tak było na samym początku, gdy jedynym, co miała, była pojedyncza walizka, nieco oszczędności i brak jakiejkolwiek innej drogi – wtedy praca u państwa Fujiwara, pary senkawańskich przedsiębiorców, właścicieli pięknej rezydencji utrzymanej w tradycyjnym stylu, wymagającej wprawnej dłoni, by zaopiekować się lakierowanym drewnem i wygodnymi matami tatami, była dla niej niczym bezpieczny port. Fragment domu, opuszczonego w pośpiechu i wbrew woli, wprowadzający spokój w chaos nieprzewidzianej podróży i element czegoś znajomego w egzotycznej dżungli odmiennego kraju. Gdy okazało się, że cicha, młoda dziewczyna bez planu na przyszłość jest sumienną i dobrą pracowniczką, stosunki z państwem Fujiwara nieco się ociepliły, dystans między nimi zmniejszył, a rozmowy przestały dotyczyć tego, czy Hotaru pamiętała, żeby wytrzeć papierowe klosze lamp albo czy wywietrzyła zimującą w szafach pościel. Państwo niezobowiązująco pytali o to, jak dziewczynie żyje się w Stellaire, czy nie tęskni czasem za domem, a gdy usłyszeli jej odpowiedzi, podzielili się wiedzą i doświadczeniem właściwym osobom, które już długo żyją poza ojczyzną i przeszły już przez problemy i pułapki wiążące się z takim stanem rzeczy. W ten sposób Hotaru udało się zaradzić swej głównej bolączce, jaką była słaba znajomość języka i brak funduszy na naukę, gdy za poradą Fujiwarów zapisała się na darmowy kurs organizowany przez ambasadę, następnie zaś coraz lepiej nawigowała po zdradliwych wodach różnic kulturowych i nieporozumień, czyhających na nią na każdym kroku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)