TW: bijatyka, krew i zaskakująca ilość przekleństw.
Powietrze śmierdzi absurdem i nonsensem. Wyjątkowo intensywnie, wyjątkowo wstrętnie, aż wykręca nozdrza i w kościach czuć, że lada moment wydarzy się coś niedobrego. Tutaj – gdzie przecież wszystko to jeden, wielki nonsens i absurd.
Coś dzikiego dzieje się na zachodzie – to widać, to słychać, to czuć. A przecież miało być już dobrze.