Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUgust 2026. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUgust 2026. Pokaż wszystkie posty

08 września 2026

AUgust 2026 – Podsumowanie

Wow, znowu się wydarzyło! AUgust 2026 dobiegł końca, a Wy po raz kolejny udowodniliście, że żadna siła – ani praca, ani obowiązki, ani spiskująca przeciwko Wam rzeczywistość – nie oderwie Was od klawiatur, gdy tylko pojawia się okazja do zabawy (z) ulubionymi postaciami w nowych realiach. Uniwersa jak zwykle wybraliście różnorodne: od gotyckich zamczysk, przez wikińskie sagi i kowbojskie rewolwery, aż po greckich bogów spiskujących przeciwko przeznaczeniu. Cieszę się ogromnie, że mamy mnóstwo historii pisanych przez Was wspólnie, a także że pojawiły się AU, których wcześniej na blogu nie było <3 Wasza kreatywność naprawdę nie zna granic.
A teraz pora na moją ulubioną część, czyli statystyki:

07 września 2026

Od Isidoro – The truth is often what we make of it (II) [AU]

Buteleczka rozprysła się, a cisza, która po tym zapadła, przypomnała ciszę rozciągniętą nad pobojowiskiem, gdy kurz dopiero opadał, a serce nie wierzyło jeszcze, że to już koniec.

Od Eliasa - The truth is often what we make of it (I) [AU]

— Witam na Alderaanie, panie Arden. Mam nadzieję, że podróż przebiegła bez większych zakłóceń. Nazywam się Hela Madas i będę pana główną opiekunką i przewodniczką podczas pańskiego pobytu w Domu Uzdrowienia Umysłu.

06 września 2026

Od Nikandros – Hang 'Em High [AU]

Postęp. Wielkie, tłuste jak roczny Angus słowo, na którego dźwięk ojcowi ciekła ślina, a matczyne oczy błyszczały dziko, jak ślepia krwiożerczej bestii w środku nocy.
Postęp. Oleisty, z wielokolorową poświatą na tafli. Postęp miał ciężki, duszący zapach ropy i smak trucizny.

Od Nikolaia — Rozdziobią nas kruki i zjedzą psy (VI) [AU]

W pierwszej chwili idea opuszczenia bezpiecznej kryjówki i udania się w podróż absolutnie nie przypadła mu do gustu. Czuł się bezpiecznie w znajomych czterech ścianach. Otaczając się toną niezbędnych rzeczy, które od lat sam gromadził i pieczołowicie układał na półce, był gotów przetrwać wszystko. Jak więc miał porzucić to wszystko? Ot tak? Wydawało mu się to doprawdy absurdalne.

04 września 2026

Od Yangcyna – Rozdziobią nas kruki i zjedzą psy (V) [AU]

Zmierzył wzrokiem zbudowany naprędce fort z koców i szpargałów. Nikolai porównał go do czasów, gdy za dzieciaka budował coś takiego z dziadkiem. Yangcyn przyjrzał się wszystkiemu z góry na dół, z lewej do prawej. Chwilę później spojrzał na własną dłoń.

Od Nikolaia — Rozdziobią nas kruki i zjedzą psy (IV) [AU]

Absolutna katastrofa.

Od Yangcyna – Rozdziobią nas kruki i zjedzą psy (III) [AU]

Yangcyn nigdy nie będzie w stanie stwierdzić, co w katastrofach było gorsze – niemal rozrywający bębenki w uszach huk, trzaski i cała chmara innych kakofonicznych dźwięków, czy głucha cisza, jak gdyby powietrze stanęło w miejscu i nie przepuszczało ani śpiewu ptaków, ani szumu aut czy liści drzew; niczego. Wielka fala po pewnie jeszcze większym wybuchu przeszyła najprawdopodobniej całe Stellaire, a potem zmroziło miasto, włącznie z setkami osób, które już nigdy nie wydadzą z siebie żadnego, choćby najcichszego dźwięku.

31 sierpnia 2026

Od Vaerila — Ulica Długa [AU]

Oczywiście, że jakiś idiota znowu źle zaparkował na Długiej, więc ruch tramwajowy został całkowicie wstrzymany na pobliskiej Basztowej.

Od Dantego – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (V) [AU]

Wrzawa, i huk, i ryzyka śpiew – ziemia drżała od pełnego brawury galopu. Szaleństwo ryło w śniegu, a dzikość miotała się w siodłach, przebrana za sześciu wojów upitych trunkiem mocniejszym od miodu, otumanionych kadzidłem silniejszym od fajki wieszcza, bo cóż było rozkoszniejszego dla ludzi miecza od zapachu wrogiej krwi? Splamiona potworną posoką włócznia stanowiła irytująco niewystarczający przedsmak walki, pobudzająca niczym pierwsza pieszczota nocy i pchająca kompanię byle prędzej do osady, gdzie czekała ich wyrocznia z pomysłami, jak stwora najlepiej zgładzić.

30 sierpnia 2026

Od Aiolyt - Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone. [AU]

TW: przemoc, śmierć rodziny, śmierć postaci.
Dachy budynków przesuwały się pod jeno nogami z ogromną prędkością. Każdy skok wyciskał z płuc resztki powietrza po to, by nakarmić je namiastką nowego tlenu na ledwo sekundę. Oddech zaczął piec już jakiś czas temu. Aiolyt nie wiedziało czy cierpią bardziej jeno nogi czy płuca.
— Tam jest!

Od Bashara – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (IV) [AU]

Nikt w grodzie nie pamiętał, skąd przyszedł.

29 sierpnia 2026

Od Dantego – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (III) [AU]

Nim słońce rozgościło się na dobre nad bladym widnokręgiem, drużyna z siedmiu osobistości się składająca wyruszyła wierzchem na jarlowe ziemie pogrzebane pod grubym śniegiem. Cel mieli jeden – bestii zamieszkałej pod ziemią nadać imię, żeby ostrza właściwymi truciznami nasmarować, a szczęki pułapki dopasować pod naturę stwora, bo wbrew aurze gwałtowności, którą roztaczał wokół siebie najgłośniejszy z tych wojów, kompania to była zgrana, metodycznie pracująca. Kosmate wierzchowce pruły zatem przez zaspy, od domostwa do domostwa, od spichlerza do spichlerza, jeźdźcy zaś rozpytywali o nocne hałasy, o widziane zapadliny, o tego męża, co wyciągać go spod gruzów trzeba było, aż dotarły ich zwierzęta na odległe pola, gdzie kamień na kamieniu nie pozostał, tylko ta osunięta ziemia obnażająca ślad potwora.

28 sierpnia 2026

Od Bashara – Pieśń o Skrzydlatej Zgubie i Próżnym Pawiu (II) [AU]

Jarl odprowadził go wzrokiem aż do ławy, nie pozwalając, by choć cień myśli przedostał się na twarz. Patrzył, jak złotowłosy woj zasiada wśród innych, rozpychając się łokciami z taką pewnością, jakby ławę tę zbudowano wyłącznie dla niego, jakby cała izba była jego łupem już zdobytym, a nie dachem łaskawie nad jego głowę rozciągniętym. Jarl znał ten rodzaj ludzi. Widywał ich tylu, że zlewali się w jedną sylwetkę – zbyt głośną, jasną, zbyt pewną siebie, tak niezachwianie przekonaną, że świat ugnie się pod natarczywością ich uśmiechu. I widywał, co po takich zostawało: zerwane przyjaźnie, dzieci nieznające swoich ojców, krew na klepisku i pieśni, których nikt nie chciał śpiewać.

27 sierpnia 2026

Od Dantego – Kwiaty i granat (XIII) [AU]

Oddech, drżący i szybki, należał do kogoś innego. Do kogoś, kim był jeszcze chwilę temu, zanim Seymour nazwał po imieniu każdą z jego ułomności i zmusił go do spojrzenia im we wypaczoną poczuciem winy twarz. Należał do boga, który, zdobywszy wreszcie władzę nad własnym życiem, nie zamierzał zginać kolana przed agresorem rzucającym oskarżeniami na jednym tchu, bez pomyślunku ani chęci podjęcia dyskusji pozwalającej odeprzeć atak, inaczej jego argumenty musiałyby liczyć się ze stępieniem. Oddech ten napierał na pierś władcy Podziemia na podobieństwo magmowych wyziewów, pędzących z serca ziemi do jaskini, gdzie wylewały się niekontrolowaną fontanną na wiekowy bazalt. Słuszny gniew formował niczym z gliny wyrok na księżycu, co nierozważnie opuścił niebo, a zaciśnięte pięści rozgniatały pod zbielałymi knykciami niesprawiedliwe, lodowate spojrzenie szafiru.

25 sierpnia 2026

Od Seymoura – Rzeźbię cię w świetle (Interludium I) [AU]

Ogień płonął we wszystkich koksownikach, lecz mimo to pałac wydawał się dziwnie chłodny i ciemny, gdy nie było w nim Ignisa. Seymour cieszył się względnym spokojem i umiarkowaną ciszą panującą w komnatach pod nieobecność ich pana, mówiąc, że w końcu może odpocząć i zebrać myśli, lecz spokój zaczął przeradzać się w znudzenie, cisza zaś drażniła uszy, bo tu, wśród oranżowych marmurów, złota i wiecznego ognia, to muzyka, nie zaś cisza, miała wypełniać każdą z komnat. Ignis nie wracał na tyle długo, że wspólne biesiadowanie, żarty, zabawa, rozmowy albo gra, czy to w kości czy na instrumentach, nie potrafiły umilić im upływającego czasu. Rozeszli się w końcu, cała czwórka – Raam pochrapywał w swoim skrzydle pałacu, otoczony muzami, Ioannis oddał się spokojnej medytacji w ogrodach, Arieth zatonął w bibliotece, niechybnie zagłębiwszy się w tekstach starych opowieści, Seymour zaś przechadzał się bez celu w pobliżu stajni, sam nie wiedząc, co ze sobą zrobić.

24 sierpnia 2026

Od Bashara – Kwiaty i granat (XII) [AU]

Milczenie Bashara przedłużało się, malujące się na obliczu zaskoczenie zniknęło za maską władcy Podziemia, zupełnie tak, jakby w sercu boga zatrzasnęły się jakieś ciężkie wrota. Elementy układanki zaczęły wskakiwać na swoje miejsce, składać się by ukazać obraz dużo groźniejszy, niż Bashar spodziewał się oglądać. Moment, gdy Dante pojawił się po raz pierwszy w Podziemiu, coraz częściej zwoływane na Olimpie narady, coraz bardziej stanowcze ponaglenia Zeusa, moment narastającego głodu, korowód śmiertelnych dusz przepełniający łódź Charona… Chyba tylko Dante dostrzegał, jakie emocje kotłują się w piersi boga umarłych, jak jego myśli zabarwiają się posępną, chłodną czernią, a ramiona sztywnieją, jakby gotowały się do walki.
— Bashar…?

Od Nikolaia — Ruchome Różności [AU]

Mówi się, że w każdej legendzie znajduje się choćby ziarno prawdy. W tych nawet najbardziej zawiłych historiach można doszukiwać się faktów — bodaj wyłącznie tych najmniejszych, zdających się być najmniej istotnymi.

21 sierpnia 2026

Od Dantego – Przyszedłem dla muzyki, a zostałem dla ciebie (V) [AU]

Jestem wrzeszczącym w mroku, pozbawionym mocy swojego nazwiska człowiekiem, który nie poznaje własnego głosu. Krzyczę, wołam, proszę, BŁAGAM, żeby mi odpowiedzieli, żeby w ciemności pojawił się szept mówiący, że nie jestem tutaj sam. Że coś znaczę dla kogoś na tyle, by wrócił on do mnie, choć to ja odchodzę zawsze od wszystkich, będąc twórcą tego błędnego koła, a zarazem kimś bez pojęcia, jak je zatrzymać. Współczesne perpetuum mobile łamiące podstawowe prawa moralności poprzez napędzanie nieśmiertelnej legendy swoich skandali głosem dającym z siebie więcej, niż powinno być to możliwe. I będę im to dawał, słyszysz? Będę im dawał wszystko, czego chcą, byle to oni nie zostawili mnie pierwsi, byle światła nie zgasły, zanim ja sam nie pozwolę im zgasnąć.