Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakazany Owoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakazany Owoc. Pokaż wszystkie posty

11 lipca 2026

Od Vaerila do Sorena

Mimo późnej godziny na obskurnym korytarzu i w wielu przylegających do niego pokojach akademickich wciąż intensywnie świeciły się rażące w oczy świetlówki. Zza białych, obdartych z farby drzwi słychać było podekscytowane głosy, śmiech i wtórującą im głośną muzykę. Noc tutaj wcale nie oznaczała końca dnia — wręcz przeciwnie, wraz z nadejściem wieczora budziła się do życia cała studencka brać. Szczególnie w czasie weekendu. Nocne imprezy to wśród studentów najpopularniejszy sposób na odreagowanie minionego tygodnia spędzonego będąc przykutym do niewygodnej ławki w dusznej uniwersyteckiej auli. Wieczorne spotkanie w gronie przyjaciół z puszką piwa w ręku i papierosem w ustach dawało nadzieję na przetrwanie nieuchronnie zbliżającej się sesji. W dobrym towarzystwie żadne kolokwium ani żaden egzamin nie budził najmniejszej grozy.

05 lipca 2026

Od Sorena do Vaerila

Stellaire miało w sobie coś, czego Soren nie potrafił odnaleźć w żadnym innym mieście. Za dnia olśniewało swoim pięknem, idealnie skrojonymi sylwetkami sunącymi po wybiegach, błyskiem fleszy odbijającym się od szklanych fasad i precyzyjnie wyreżyserowanym chaosem, który dla postronnych wydawał się czymś niemożliwym do pojęcia, jednak dla ludzi z branży był po prostu codziennością. Dopiero noc zdejmowała z niego tę starannie dopracowaną maskę. Kiedy ostatni pokaz w końcu dobiegł końca, gdy projektanci odetchnęli z ulgą, modele rzucili w kąt niewygodne buty, a fotografowie zamknęli obiektywy w futerałach, miasto zdawało się rozluźniać ramiona i wypuszczać z płuc długo wstrzymywany oddech. W powietrzu unosił się zapach rozgrzanego od słońca asfaltu, kwiatów rosnących przy szerokich bulwarach i perfum. Nad ulicami wisiały girlandy świateł, odbijające się w mokrym bruku, a ludzie śmiali się głośniej niż zwykle, jakby wszyscy zgodnie uznali, że skoro przez tydzień żyli w nieustannym napięciu, teraz mają pełne prawo pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa.