Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Castlevania AU. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Castlevania AU. Pokaż wszystkie posty

16 sierpnia 2026

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (XIV) [AU]

— Miałeś odpoczywać — odezwał się karcąco hrabia, stając w progu swej komnaty.
Bashar uniósł głowę znad pożółkłych stron, uśmiechnął się słabo, lecz zrobił to całym sobą – oczami, prostującymi się lekko ramionami, delikatnymi zmarszczkami na twarzy – i gdyby mógł, Dante wiedział, że podszedłby do niego sam. Choroba odbiła się ciężkim echem na jego ciele, a energia wracała bardzo powoli, wolniej, niż lekarz by sobie tego życzył. Przy jego boku czuwał jednak wampir samodzielnie dla niego gotujący, dbający o wszelkie wygody, zdolny wyłapać w biciu serca nieprawidłowości. Od kiedy zaraza uspokoiła się w mieście, a pojedyncze osoby potrzebowały dawek leku, Dante nie wahał się i przeniósł Bashara do zamku, prosto do królewskiego łoża hrabiego, by móc roztoczyć nad nim odpowiednią troskę.

15 sierpnia 2026

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (XIII) [AU]

Gorączka przyszła trzeciego dnia. Bashar obudził się zlany potem, z głową ciężką, jak wypełnioną ołowiem i gardłem tak suchym, jakby połknął piach. Wiedział, co to oznacza. Palcami zbadał znamiona – rozrosły się, stwardniały, znacząc skórę nieuchronnym.
Nie miał czasu na chorobę.

14 sierpnia 2026

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (XII) [AU]

Oglądał każdy jego ruch, każdy postawiony za bramą miasta krok, przez który Dante wstrzymywał oddech. Czytał z ruchu jego warg, a słowa wybrzmiewały w myślach tym rzeczowym, spokojnym głosem, którym katował się bez opamiętania, bo głos ten, jeszcze tak niedawno będący największym pragnieniem, teraz stanowił największe przypomnienie, co stracił. Przestał spać w swej komnacie. Przestał jeść przy wystawnym stole. Czasami miał wrażenie, że przestał oddychać, a jedyną rzeczą trzymającą go przy życiu było wpatrywanie się w zaklęte lustro, aż powieki mu same opadały, tylko po to, by się unieść po płytkim, pozbawionym wypoczynku śnie i ślęczeć dalej przed niemym obrazem rzeczywistości. Zastygł jak gargulec na murze w swym fotelu, zmieniając tylko butelki alkoholu w ręku.

13 sierpnia 2026

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (XI) [AU]

Krucha relacja, zachowawcze wypowiedzi i ostrożnie ważone słowa odchodziły powoli w niepamięć, gdy kolejne tygodnie wspólnej pracy, rozmów, spędzania razem czasu, poruszania tematów, których nie poruszało się z każdym, tworzyło mosty nad przepaścią dzielącą wampira i człowieka, hrabiego i wędrowca. Tak jak na samym początku Bashar napotykał same zamknięte drzwi, tak teraz nie było przejścia, które by się przed nim nie otwierało, hrabia zaś nie czekał już na to, aż jego gość zawędruje w jakąś część zamczyska, lecz aktywnie prowadził go tam, gdzie było coś, co pragnął mu pokazać.
Tak było i tamtego wieczora, gdy hrabia szedł sprężystym krokiem przez korytarze swego zamku, zwalniając ledwie tyle, by Bashar za nim nadążył i obdarzając swego ulubionego gawędziarza enigmatycznym, pełnym samozadowolenia uśmiechem.

12 sierpnia 2026

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (X) [AU]

Sesja rozmów w laboratorium przeciągnęła się jak zwykle do późnych godzin, a raczej wczesnych, bo brakowało wpadnięcia w jeszcze jeden rozdział traktatu, żeby słońce przyłapało ich na pracy. Dante, ze względu na swe wampirze korzenie, potrzebował mniej wypoczynku od przeciętnego człowieka, co Bashar często wykorzystywał na swą niekorzyść, ciągnąc temat, zadając dodatkowe pytanie i w rezultacie prawie zasypiając na stole. Już niejednokrotnie hrabia przyłapał swego gościa przy ziewaniu nad księgami, przez co skutecznie nauczył się wychwytywać te bezwiednie sygnały mówiące o tym, że niedługo lekarz będzie ledwo widział na oczy. Dłoń przeczesująca zbyt wiele razy włosy, spojrzenie zatrzymujące się na Dantem nieco za długo, słowa płynące trochę wolniej, choć nigdy bez sensu. To było najtrudniejszą nauką o Basharze, zrozumienie uciszanych przez niego myśli, gdy poświęcał się sprawie.

11 sierpnia 2026

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (IX) [AU]

Po długim czasie spędzonym to w bibliotece, to w laboratorium, Bashar poczuł, że brakuje mu świeżego powietrza. Bądź co bądź, był żywą istotą, te zaś nie zostały stworzone do tego, by wciąż siedzieć w zamkniętych komnatach, choćby nie wiem, jak były strojne. Kierowany impulsem, zamiast schodzić w dół i gubić się gdzieś w zamkowych korytarzach, zaczął wspinać się po krętych schodach jednej z wież, zastanawiając się, gdzie tym razem doprowadzi go jego przypadkowy spacer. Schody pięły się coraz wyżej i wyżej, zdawało się, że bez końca, aż doprowadziły go do masywnych, ciężkich wrót. Jakież byłoby jego rozczarowanie, gdyby wrota okazały się zamknięte! Bashar ufnie ułożył jednak dłoń na starym drewnie, a gdy popchnął, drzwi ustąpiły posłusznie, wypuszczając go na zewnątrz.

10 sierpnia 2026

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (VIII) [AU]

Jego mądry gawędziarz miał zaskakującą tendencję do gubienia drogi w zamku, w którym przebywał już od dłuższego czasu. Owszem, korytarzy było wiele, komnat jeszcze więcej, lecz aż dziwnym się wydawało, by za każdym razem próbować dojść inną trasą do swojej komnaty i lądować ostatecznie w niewłaściwym miejscu. Wpierw Dante myślał, że go to irytowało, że śledził czasami ruchy swojego gościa tylko po to, by prychnąć drwiąco na jego szaradę. Prawdą jednak było, iż odnalazł przyjemność w poznawaniu, co tym razem zainteresuje Bashara – komnata z wazami z dalekiego wschodu, a może sala z rzeźbami zapomnianego artysty?

09 sierpnia 2026

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (VII) [AU]

Minęło kilka dni od wieczoru, w którym Bashar opowiedział historię o panu podziemi i mężczyzna czuł, że coś się zmieniło. Dante bywał w bibliotece częściej, nie tylko po to, by obserwować z cienia, ale by po prostu być. Czasem przynosił Basharowi kielich wina, drobną przekąskę, czasem rzadką księgę, którą, jak twierdził, „przypadkiem znalazł”, albo jakieś opowieści, które jakoś tak mu się przypomniały. Nie rozmawiali wiele, ledwie tyle by opowiedzieć tę historię, lecz cisza między nimi nie była już ciężka i napięta. Stała się komfortowa.

08 sierpnia 2026

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (VI) [AU]

Hrabia, tak jak podobni mu szlachcice, miewał swoje kaprysy, które niżsi statusem musieli znosić z grzeczną miną, choć w środku burzyły się wątpliwości bądź niedowierzanie w umysł zdolny wpaść na tak absurdalny pomysł. Na nieszczęście lekarza, był on jedyną osobą w zasięgu Dantego, na której hrabia mógł wyładować swój specyficzny humor i z tegoż przywileju wampir właśnie korzystał, prowadząc mężczyznę w sobie tylko znanym kierunku.
— Czy nie powinniśmy iść w stronę biblioteki? — odezwał się śmiertelnik.

07 sierpnia 2026

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (V) [AU]

Zamek hrabiego Selachiniusa był istnym labiryntem, i mimo upływających tygodni, oraz dosłownie paru miejsc, które Dante pokazał Basharowi wiedząc, że będą dla niego interesujące i to nimi się zajmie, lekarz regularnie gubił się, trafiając w końcu do kompletnie opuszczonych, nieznanych sobie części zamku. Tłumaczył to potem tym, że próbował skrócić sobie drogę, lecz roztargnienie i perspektywa kolejnych traktatów do przeczytania sprawiły, że wybrał złą odnogę i tym sposobem hrabia znajdował go w miejscach, w których jego gościa nie powinno być.

06 sierpnia 2026

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (IV) [AU]

Dante przewrócił stronę. Przeczytał pierwsze zdanie. Zapomniał, o czym było pięć poprzednich. Wrócił do nich. Cmoknął niezadowolony, odrzucając książkę na bok.
Słyszał go. Gawędziarza. Słyszał jego serce głęboko w trzewiach zamku, bijące spokojnym tempem człowieka niespieszącego się nigdzie. Nie brzmiało tak wyraźną melodią, jak gdy stali obok siebie, lecz Dante wytężał swe zmysły, szukając tego trzepotania na tle martwej ciszy. Potrzebował jedynie przestać nasłuchiwać, by jego skupienie wróciło do książki, a dziwna obsesja ze śledzeniem lekarza została wzięta na wodzę. Widzieli się wystarczająco często wieczorami, gdy gawędziarz dopełniał swą część umowy, po cóż mu było szukać go teraz?

05 sierpnia 2026

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (III) [AU]

Światło świec migotało niestrudzenie, rzucając długie, tańczące cienie na niekończące się rzędy regałów. Dla Bashara biblioteka stała się całym światem, jego wymarzoną krainą, istnym rajem, którego nie chciał opuszczać. Powietrze pachniało tu starym papierem, kurzem przemijających wieków, wyprawioną skórą i delikatną, organiczną wonią starego wosku. Każda księga była obietnicą, każda mapa drogowskazem, każdy zwój szeptem z przeszłości. Od dni, a może już tygodni, Bashartracił w tym miejscu poczucie czasu, pogrążał się w lekturze, jednocześnie swej pracy i obsesji.

04 sierpnia 2026

Od Dantego – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (II) [AU]

Las rozciągał się nieprzystępnym murem po horyzont – wyciągający kanciaste gałęzie na tle krwistego zachodu, gęstniejący zielenią prastarych drzew w niknącym świetle dnia. Zguba niejednego śmiertelnika z obcych stron, który pychą przedzierał się przez kolczaste krzewy, by potem z nadejściem nocy zobaczyć, jak każdy cień zmienia się na jego oczach w koszmar, jak każda kryjówska nabiera kłów i żółtych ślepi. Ci, którzy wykazali się śladami rozsądku, słuchali słów miejscowych o klątwach, potworach, zmorach, po czym nadkładali drogi wokół zamku przeczącemu ludzkiemu pojmowaniu. Większość z tych opowieści opierała się na kłamstwach, ale zniechęcała nieproszonych gości.
Wszystkich, oprócz jednego.

03 sierpnia 2026

Od Bashara – Ten zamek mógłby mieć dwóch panów (I) [AU]

Las, gęsty i ciemny, pełen ciernistych gałęzi, niepokojącego trzeszczenia i odgłosów zwierząt, groźnych lecz niewidocznych, zdawał ciągnąć się w nieskończoność. Lecz gdy skończył się nagle, niczym ucięty nożem, rozciągający się za nim widok sprawiał, że nawet najodważniejsze serca zaczynały żałować, że las nie rośnie jeszcze trochę dalej.
Ponure zamczysko rozsiadło się na nieodległym wzgórzu, dominując krajobraz przytłaczającą czernią lodowatych murów. Strzeliste wieże przypominały kolce bestii, cała sylwetka warowni miała w sobie jakąś nienazwaną asymetrię właściwą czemuś, co nie powinno istnieć na tym świecie. Pojedyncze okna, wąskie niczym demoniczne ślepia, lśniły nienaturalną barwą. Samo niebo wydawało się przygasać i ciemnieć, otaczając posępne dachy gęstym kłębem zagniewanych chmur.
Bashar uważnym spojrzeniem ocenił krajobraz, poprawił spoczywający na ramionach plecak, chwycił mocniej swój kij podróżny i ruszył w stronę twierdzy, nie oglądając się za siebie.