Norbert schował twarz w dłoniach i przez moment wyglądał, jakby się zastanawiał, dlaczego on to wciąż sobie robi. Potem jednak wyprostował się i z wyćwiczoną przez lata cierpliwością przeszedł do rzeczy. Mógł być zmęczony, mógł być wkurzony, lecz przede wszystkim był profesjonalistą i wiedział jak postępować z artystami o zerowym poczuciu tego, jak coś mogą odebrać media.
— Załatwimy to po mojemu — zaczął. — Słuchajcie, bo nie będę powtarzał. Numer jeden: nie dotykacie tematu zdjęcia. Nie potwierdzacie, nie zaprzeczacie, nie żartujecie, nie wrzucacie nic do sieci. Plotka bez paliwa gaśnie sama, więc nie dorzucacie jej paliwa. Numer dwa: nie jesteście skończeni…
— No raczej — wtrącił się Raam, Norbert zastrzelił go spojrzeniem. — Przepraszam…
Manager prychnął, kontynuował.