Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty

04 grudnia 2025

19 listopada 2025

Od Yangcyna – Strzała

Metalowy grot lśnił w świetle południowego słońca. Leniwie sunące po nieboskłonie chmury przykrywały momentami promienie, aczkolwiek dzień był zasadniczo jasny. Wiatr swobodnie wiał, niemocno, jak gdyby nigdzie mu się nie spieszyło, a chciał jedynie wzbudzać fale nieskończonego morza złotych traw. Gdzieś w oddali przeleciały ptaki, zniknęły w koronach drzew formujących malutki lasek. Był to dość rzadki widok w tych rejonach, za każdym razem przyciągający wzrok przejezdnych. Niektórzy uważali takie miejsca za święte, które należało szanować. Inni z kolei widzieli w nich domy bestii, którym nikt nigdy nie powinien przeszkadzać.
Ten lasek jeszcze był tym pierwszym.
A może już nie.

21 kwietnia 2025

Od Yangcyna – Pora życia i nowości

Słońce świeciło wysoko, puchate obłoki sunęły niespiesznie po błękitnym niebie. Chłodny wiatr kołysał delikatnie złotymi trawami, a także wzbudzał małe fale na tafli jeziora. Było spokojnie; jak niemal zawsze na Wielkich Równinach.

21 listopada 2024

Od Yangcyna – Talizman

Słońce świeciło wysoko na niebie, lecz jego promienie powstrzymywane były przez ulistnione gałęzie drzew. Niewielki las pośrodku Wielkich Równin stanowił ochronę zarówno przed zbyt mocnym światłem, jak i wiatrami, które o tej porze roku nad bezkresnymi trawami potrafiły nie tylko zwiać z głowy czapkę, ale też zaprowadzić dość niskie temperatury. Ach, i nie można było zapomnieć o sporej ilości kryjówek dla wszelakiego rodzaju zwierząt.

15 listopada 2024

Od Yangcyna – Przemiana

TW: krew, śmierć, przemoc.
Słońce jeszcze świeciło wysoko na niebie, oświetlając rozciągające się w nieskończoność Wielkie Równiny. Po niebie leniwie snuły się białe obłoki, rzucając na ziemię wielokształtne plamy cieni. Złote trawy szeleściły od wiatru, kołysały się niemal rytmicznie, tworząc fale przemierzające stepy. Panował spokój, błogość. To był właśnie ten krajobraz, który kochali wszyscy mieszkający tutaj Altańczycy.
Źdźbła uginały się pod kopytami gniadego kuca, który niespiesznym krokiem wędrował po równinach. Na jego grzbiecie siedział odziany w skóry, z futrzaną czapką na głowie, średniego wieku mężczyzna. Przez plecy miał przewieszony łuk i kołczan ze strzałami, tuż za nim spoczywała upolowana zwierzyna.
Jeździec poprawił w rękach lejce, cały czas uważnie się rozglądał, jakby czegoś szukał.

12 listopada 2024

Od Yangcyna – Kamień

TW: śmierć, krew, gore???, ale chyba nie jest tak źle?.
Słońce jeszcze nie świeciło wysoko na niebie, gdy demon leżał sobie przy niskiej konstrukcji z kamieni. Było stosunkowo wcześnie, w powietrzu unosił się poranny chłód. W oddali nad złotymi trawami wciąż wisiała mgła.

09 listopada 2024

Od Yangcyna – Serce

Słońce świeciło wysoko na niebie, pojedyncze chmury leniwie przemierzały bezkresny błękit. Promienie przyjemnie grzały, muskały skórę, rozświetlały wszystko wokół. Włącznie z terenem, na którym pewna grupa nomadów postanowiła się zatrzymać, dopóki starczyło trawy dla zwierząt.

08 listopada 2024

Od Yangcyna – Fale

Wielkie Równiny, jak nazwa wskazuje, stanowiły głównie równiny. Całorocznie złociste trawy wydawały się ciągnąć w nieskończoność, nierzadko tylko dzięki krzywiznom terenu i położeniu odległych gór dało się określić swoją lokalizację. Bez odpowiedniego doświadczenia czy chociażby przewodnika łatwo było się zgubić.

01 listopada 2024

Od Yangcyna – Kartka

TW: krew, eeeeeee, minimalny gore?? idk tbh.
Demonologia.
Doktryna sama w sobie nie była w pełni zakazana. To prawda, że kapłani wszystkich przestrzegali, by nie okazali zbytniego zainteresowania nią, jednakże z drugiej strony uczyli czegoś o demonach – tego ważnego minimum, które pozwoli śmiertelnikom na unikanie zagrożenia z nimi związanego. Trudno było zatem całkowicie się pozbyć demonologii.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z jej segmentem, jakim była goecja.