Sala wykładowa bełkotała zwyczajowym szmerem studentów zmęczonych tygodniem, bo to była dopiero środa, jutro wejściówka, pojutrze do szesnastej, dlaczego tak, jest przecież piątek, pewnie dowalą jeszcze kolosa w przyszły poniedziałek. Tristan wszedł w ten harmider z brakiem zainteresowania kogoś, kto zamierza w następnym semestrze rzucić to w cholerę, a nie poprowadzić właśnie gościnnie wykład prawa dla przyszłych absolwentów kryminologii, którzy siedzieli na krzesłach wysiedzianych przez niego samego. Studenci nie umilkli zupełnie, gdy zdjął płaszcz i rzucił go na biurko, choć czkawka zaskoczonych głosów objęła część sali po ujrzeniu kabury z pistoletem. Nie umilkli, śledząc wzrokiem zapalniczkę wyciągniętą z jednej kieszeni spodni i paczkę papierosów z drugiej. I o dziwo wtedy, gdy mieli pełne prawo do zabrania głosu, właśnie wtedy ostatnie rozmowy zakończyły się połowie, bo wszyscy z lekką konsternacją oglądali wykładowcę zapalającego papierosa w sali z kategorycznym zakazem palenia.
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Medwia: Mężczyzna pokłócił się z niedźwiedziem o borowika
Mieszkaniec wsi pod Miedwogradem trafił na izbę przyjęć z licznymi zadrapaniami i, jak sam to ujął, „nadszarpniętą dumą”. W czwartek rano, podczas grzybobrania, mężczyzna natknął się na wyjątkowo okazałego borowika, którego w tej samej chwili upatrzył sobie niedźwiedź. Postanowił bronić znaleziska, powołując się na zasadę „kto pierwszy, ten lepszy”. Niedźwiedź tego argumentu nie uznał. „Godło kraju czy nie godło, ja go zobaczyłem pierwszy” – upiera się poszkodowany, który mimo obrażeń nie zamierza rezygnować z grzybobrania. Leśnicy przypominają, że jesienią niedźwiedzie intensywnie gromadzą zapasy przed zimą i nie są skłonne do negocjacji.
Novendia: Chciał zgrabić liście jednym zaklęciem. Zerwał dachy z trzech domów
Jesienne porządki na przedmieściach Stellaire zakończyły się interwencją straży miejskiej i trzech ekip dekarskich. Mieszkaniec jednej z dzielnic willowych, zmęczony codziennym grabieniem, postanowił uporać się z liśćmi za pomocą zaklęcia wiatru. Jak tłumaczył później funkcjonariuszom, moc czaru dobrał „na oko”. Liście rzeczywiście zniknęły – razem z dachówkami z okolicznych domów, parasolem ogrodowym i niewielkim psem sąsiadów, który po kilku godzinach wrócił o własnych siłach, wyraźnie urażony. Mężczyzna otrzymał mandat oraz rachunek za naprawy. „Następnym razem wezmę grabie” – zapewnia. Straż miejska przypomina, że zaklęcia pogodowe w granicach miasta wymagają zezwolenia.
Mulyaranga: Dinozaur zjadł jej dokumenty podatkowe. Urząd skarbowy prosi o zdjęcie sprawcy
Mieszkanka Tetanurii poinformowała urząd skarbowy, że nie złoży rocznej deklaracji w terminie, ponieważ komplet dokumentów zjadł jej domowy dinozaur. Urzędnicy, przyzwyczajeni do specyfiki lokalnej fauny, nie kwestionowali tej wersji wydarzeń. Poprosili jedynie o zdjęcie zwierzęcia oraz, w miarę możliwości, o „zwrot niestrawionych fragmentów”. „Zazwyczaj tak nie robi. Chyba papiery pachniały czymś ważnym” – tłumaczy właścicielka, która całą sprawę, jak niemal wszystko w Mulyarangii, załatwiła przez wideorozmowę. Termin przesunięto o miesiąc. Dinozaur czuje się dobrze, choć według właścicielki „od tamtej pory podejrzanie interesuje się segregatorami”.
Sallandira: Kopał w ogródku w poszukiwaniu skarbu. Wykopał współlokatora
Mieszkaniec przedmieść Al-Iskahaty, zainspirowany opowieściami o grobowcach ukrytych pod czerwonym piaskiem, w wolny weekend przekopał własny ogródek. Skarbu nie znalazł. Natrafił za to na kamienną płytę, spod której wydostał się pomniejszy strażnik grobowy – istota, która po utracie grobowca uznała dom mężczyzny za nowy, powierzony jej teren. Strażnik nie przejawia wrogich zamiarów, ale też nie zamierza się wyprowadzić. „Pilnuje lodówki lepiej niż ja. Odkąd jest, nikt nie podjada” – przyznaje gospodarz. Sprawą zajęli się kapłani z pobliskiej świątyni, którzy zapowiadają, że rozpatrzą ją „w stosownym czasie”.
Nagłówek
01 listopada 2026
Od Cheoryeona – Zakazana księga
— Oddawać to, ale już!
Starsza kobieta pędziła na miotle tuż nad głowami przechodniów, którzy z konsternacją podążali za nią wzrokiem, nim wracali do swoich spraw lub rozpoczynali między sobą nową rozmowę na temat nagłego zdarzenia. Ktoś gdzieś spytał swojego towarzysza, czy może trzeba dzwonić na policję, tamten jednak wzruszył jedynie ramionami, zapewne sam zbytnio nie wiedząc. Koniec końców zostawiano nieznajomą osobistość gnającą na swym zaklętym kijku, niestety nie drewnianym, a plastikowym z falującymi na końcu, brudnoszarymi frędzlami mopa.
A za czym, lub raczej za kim ona tak goniła?
Od Eirika - Pragnienie
Ciepłe powietrze letniej nocy omiatało przyjemnie moją twarz, rozwiewając luźne kosmyki ciemnych włosów. Smakowało dymem wypalanego właśnie przeze mnie papierosa i tą cichą nadzieją… Nadzieją… Na co właściwie?
Od Bashara – Dłonie (I)
Szpitalny korytarz ciągnął się świeżą bielą przełamaną medycznym seledynem linoleum i jasnym drewnem wąskiego panelu chroniącego ściany przed obiciem, gdyby pielęgniarz zawadził pchanym łóżkiem. Pachniało sterylnym niczym, wonią bezlitosnego środka dezynfekującego, wypalającego każdą powierzchnię, aż nie zostało na niej nic żywego, nic groźnego dla tych, którzy nie potrafili sami się obronić. Ostre światło mordowało resztki cienia, wyrywało korytarz z cyklu dnia i nocy, zawieszając w miejscu, gdzie czas liczono kolejnymi bitwami ze śmiercią.
Podsumowanie 2026.10
Kolejny produktywny pisarsko miesiąc za nami! Październikowa aura sprzyjała strasznemu pisaniu, bo miesiąc został zdecydowanie zdominowany przez halloweenowe opowiadania. Podsumowanie eventu pojawi się po jego zakończeniu, więc tutaj jedynie gratuluję wszystkim realizacji licznych pomysłów i cieszę się, że było tyle fajnych słów od Was do poczytania. Nie samym eventem jednak człowiek żyje – pojawiły się też odpisy do wątków, a także kilka opowiadań indywidualnych niezwiązanych z eventem, także widzę, że korzystacie ze wszystkiego, z czego tylko się da.
Nowe postaci
Na blogu pojawiły się dwie nowe postaci – Lucille Baskerville i Minki Fox. Serdecznie witam i życzę licznych nowych opowiadań. Mam nadzieję, że wkrótce rozwiną się nowe historie i wątki, ale skoro Opovember zaczyna się już dzisiaj, to nie ma lepszej okazji, by ładnie się rozpisać.
Napisane opowiadania
Od Daniela - Pragnienie
Stellaire, 15.06.2136
Daniel Dworakowski
Fotel przy Twoim łóżku
Głębia własnego poczucia winy
Azelan Bashkin
Druga szuflada z lewej
Zapomniane czeluści mojego biurka
Od Constancii – Pragnienie, Who we are never changes, who we think we are does. (IV)
Patrzenie na nieradzącego sobie Tristana napawało Constancię odrobiną satysfakcji. Prychał co jakiś czas, bębnił nerwowo w metalowe ścianki i wracał do pracy. Było dla niej co najmniej absurdalne, jak bardzo jej unikał. Oczywiście, nie uważała, że zaufa jej od razu czy kiedykolwiek w ich podróży, ale liczyła na rozmowę. Zwyczajnie w świecie umierała z nudów i fakt, że musiała nosić te śmiechu warte kajdanki był uwłaczający. Uważała, że Tristan potrzebował po prostu poczucia bezpieczeństwa, nawet tego fałszywego. Była byłą Inkwizytorską, czy to nie oczywiste, że mogła go zabić i bez miecza, i z obojgiem rąk za plecami? To aż żenujące, pomyślała, poniżać się tak dla jego niepewności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
