22 marca 2025

Od Tristana do Undine

Pierwsze krople spadły z szarych, burzowych chmur, wsiąknęły w popękany beton i ubrania funkcjonariuszy krzątających się po posesji. Grupa agentów specjalnych stała pod rozpadającą się ścianą opustoszałej chaty, wszyscy ubrani w ciemne, długie płaszcze i aurę powagi, przypominający samych boskich posłańców sprawiedliwości. Lecz przybyli za późno. Miesiące obław, planowania, zdobywania dowodów, ryzykowania własnego życia, by obnażyć otchłań zbrodni i okrucieństwa spowijającą przestępczą rodzinę Scarfo. Tylko po to, by potknąć się na półmetku i zawieść. Przybierający na sile deszcz zamieniał ich włosy w mokre strąki, gdy trzymali głowy spuszczone.
Wszyscy, poza jednym.
W Tristanie płonęła furia.

Od Souela do Merlina

Souel zabrał wzrok z medalionów, żeby posłać Merlinowi pytające spojrzenie.
— Chodzi ci o tę serię z tym jednym wiedźminem? — Uniósł jedną brew.
— Tak, Gerwazy z Virii. — Przytaknął czarodziej.
— Ach, nie miałem okazji.

15 marca 2025

Od Annikki do Hotaru

— Mam cię — rzuciła tryumfująco pod nosem, klikając w profil pewnej młodej kobiety na Fotogramie. Spędziła dobrą część dnia, próbując znaleźć prywatną drogę dostania się do kogoś, kto spełniał część kryteriów wypisanych przez Annikki – musiała to być osoba mieszkająca w Matsukaze dziesięć lat temu, mająca pojęcie o tamtejszej szkole tańca i będąca na czasie z najnowszymi wieściami poruszającymi miasteczkiem. W skrócie ktoś, kto wiedziałby, jak wyglądała szkoła przed i po opuszczeniu jej przez Hotaru.

Od Bashara do Dantego

Pamiętał ból w ukochanym spojrzeniu i głos, tak cichy, miejscami łamiący się emocjami, pamiętał ten spuszczony wzrok i niesięgający oczu uśmiech – cienką zasłonę, instynktownie pojawiającą się, gdy słowa dotykały skrytego, wciąż obolałego miejsca. Tamto popołudnie w Solmarii, kiedy rozmawiali o przeszłości, o rodzinie i o tym, jak obaj zostali porzuceni przez ojców, zapadło Basharowi głęboko w pamięć i demon wiedział, że zaleczenie takiej rany, powstałej w dzieciństwie, nigdy nie opatrzonej, może wręcz przeciwnie – rozjątrzanej tylko przez samego Dantego i Sappho – nie było możliwe z pomocą jednej tylko rozmowy. Potrzeba było czasu i wielu słów, ciepła, opieki i bliskości, potrzeba było miłości, i choć tej demon miał dla Dantego pod dostatkiem, to jednak był to jej inny rodzaj, niż ten, o który wołała ta dawna, dziecięca część syreniego serca.

Od Raouna do Bashara

Raoun szybko odkrył, że przez jego wyjazd do Sallandiry ordynator za nim zatęsknił. Wystarczyło, że bóg z powrotem założył swój kitel, a został obsypany nie tylko bogatym grafikiem operacji, ale również dyżurami, w tym na urazówce. Wiadomo, lekarzy jak zwykle brakowało, zwłaszcza w centrum urazowym, zatem ściągano do pomocy innych specjalistów. Kiedy więc Raoun kończył z umówionym przeszczepem, pędził ratować pacjentów po przeróżnych wypadkach.

14 marca 2025

Od Ignisa do Liliana

Ignis spodziewał się wielu rzeczy, ale na pewno nie spodziewał się tego.

12 marca 2025

Od Andrei do Yangcyna

Konstytucja Novendii gwarantuje wszystkim obywatelom kraju całkowitą wolność religijną, możliwość wyznawania dowolnego bóstwa, wiary w dowolny system wierzeń i gwarantuje ochronę przed prześladowaniami na tle wyznawanej wiary — powiedziała reporterka, trzymając w dłoni duży, otulony gąbką mikrofon. — Dotyczy to jednak wyznań zarejestrowanych oficjalnie w odpowiednim urzędzie i należących do Związku Religijnego.
Kamera przeskoczyła do krótkiego klipu z urzędu.

Od Dantego do Bashara

Wzmocnił swoje objęcia, przyciągnął jeszcze bliżej do siebie Bashara, wpijając się lekko palcami w smukłe ramiona, w lekarskie plecy, chowając twarz w czarnych włosach, bo nie było już żadnych słów, które mógłby dodać, nie było już niczego, co mogłoby się kłócić z trafnie rzuconą prawdą. Ale dotyk, ciepły, znajomy dotyk próbował powiedzieć coś innego. Bo nieważne, które z pytań miało stać się rzeczywistością, on będzie tutaj, przy boku swej Miłości, i nigdy go nie puści. Bashar westchnął, oddając się błogiej bliskości, bezpieczeństwu płynącym z syreniej siły i troski, a Dante nie popuścił ani trochę ze swych objęć, oglądając, jak ukochany zapada się coraz głębiej w spokojny sen, jak układa głowę przy szerokiej piersi i miarowym, ciepłym oddechem otula jego obojczyk.

09 marca 2025

Od Arthura do Tristana

Mocno ściągnięte brwi, zmrużone oczy i krótkie prychnięcie przełamały ciche zdziwienie, które rozpadło się na drobne kawałeczki wraz z donośnym trzaśnięciem drzwiami. Arthur zapadł się w miękką tapicerkę fotela. Zacisnął rękę na podłokietniku i po krótkiej chwili walczenia z chęcią poderwania się do prawdopodobnie bezsensownej pogoni z cichym przekleństwem, chwycił czystą kartkę i długopis, który skrzypnął w proteście pod mocnymi naciskiem palców.

08 marca 2025

Od Felixa – Rozpierdol

Bycie ulubionym błaznem Przeznaczenia oznaczało, że część tych najdoskonalej przygotowanych planów po prostu szła w pizdu. Cóż – mówi się trudno, biegnie się dalej.

Seria niefortunnych zdarzeń

Felix Lachance
Wiek: 29 lat
Data urodzenia: 29.02
Płeć: mężczyzna
Rasa: boski sługa Łaskawej Pani Fortuny albo Pierdolonego Fatum, w zależności od okoliczności
Pochodzenie: Stellaire, Novendia
Zawód: dla świata
Opis: nadworny błazen samego Przeznaczenia, żyjący dlatego, że pisane było mu umrzeć, a on jest zbyt uparty, by kopnąć w kalendarz o wyznaczonym czasie. Niebezpieczeństwu śmieje się w twarz, Pechowi pokazuje środkowy palec, a potem odjeżdża w stronę zachodzącego słońca – czasem kradzionym cadillakiem, czasem skuty w wozie policyjnym. Fortuna kołem się toczy, czy jak to leciało.

Od Eliasa do Yonkiego

Elf przechylił głowę, słysząc słowa „super przygoda". Wzrok uciekł mu ku trzaskającym płomieniom, gdzie ogień lizał suche drewno i patyki. Mogło się wydawać, że chciał w nich odnaleźć odpowiedzi czy też może znaleźć pretekst, byleby nie patrzeć na nieproszonego, nocnego gościa.

01 marca 2025

Od Undine – Ocean

TW: brak, serio
Śmiertelnicy uwielbiali nazywać ocean łaskawym bądź okrutnym, próbowali nadać mu cechy czegoś żywego, rozumnego, a przez to możliwego do opisania słowem, pojęcia śmiertelnym umysłem. Lecz nie tym był ocean. Nie dawał się pojąć ani opisać, będąc siłą przyrody, bezbrzeżną i niepowstrzymaną, obdarzoną potęgą poza granicami pojmowania, a jednocześnie pozbawioną woli i rozumu, niezdolną do odczuwania, istniejącą poza poczuciem moralności, poza samą ideą dobra i zła. Jego potęga jest tak ogromna, a jego natura tak obca, że kategorie wyznaczane przez śmiertelnych stają się niczym więcej niż pyłem, rozproszonym w jego bezlitosnych prądach. On nie nienawidzi, nie kocha, nie pragnie – on po prostu jest. A jego istnienie to wieczna, niezmienna prawda, która przypomina, jak nikłe i tymczasowe są wszelkie próby nadania sensu temu, co przekracza najśmielsze wyobrażenia. Ocean to nie wróg, ani przyjaciel – to świadectwo czegoś starszego, większego, czegoś, co nigdy nie będzie podlegać jakimkolwiek prawom czy pragnieniom.

Podsumowanie 2025.02

Luty za nami, a wraz z nim ostatnie spojrzenie na walentynki <3 Widać, że to one zdominowały miesiąc i w lutym pisaliście głównie rzeczy związane z eventem. Po epickim combo w postaci Opovembera, Yule, Nowego Roku i Walentynek, przychodzi czas na nieco przerwy od pisania na konkretny temat. Odpocznijcie, złapcie oddech, tak po sesji, jak i po tych wszystkich eventach – akurat jest czas na to, żeby wrócić do wątków, zwykłych indywidualnych i do rozwijania historii postaci w spokojnym tempie bez żadnych deadlinów. A teraz czas na trochę liczb.