14 lutego 2024

Od Bashara - Walentynki

Rozmowa z ordynatorem była ciężka – najpierw Bashar nie chciał zostać na dyżurze w Yule, potem wymówił się w Nowy Rok, potem wziął ponad tygodniowy urlop i zaszył się w Solmarii, a teraz chciał znowu gdzieś wyjeżdżać. Ordynator, przyzwyczajony do tego, że jego ulubiony lekarz godzi się na każdą ilość obowiązków i bierze na barki wszystkie dyżury, każdą grupę studentów, wszystkich trudnych pacjentów i czasem nawet trochę papierkowej roboty, nie mógł zaakceptować tego, że doktor Karim znowu gdzieś mu zniknie.

Od Malphasa - Walentynki

     Walentynki - święto miłości, dzień w którym ludzie spędzali majątek i ich czas byle żeby zdobyć serce drugiej osoby i udobruchać ją, żeby mówić słodkie słówka i udawać że on się zmieni, ona już nie spojrzy na inną, że oni przestaną podnosić ręki. Och, jak piękni są ludzie! 

Od Song Ana - Walentynki

Raz, nie tak dawno temu, ktoś powiedział mu, że w Walentynki miłość wisi w powietrzu. I chociaż Song An wyszedł tego dnia na zewnątrz, rozejrzał się wokół, a nawet przeszedł spacerem parę przecznic, niczego podobnego nie zauważył. No, może oprócz tych wszystkich par, które wpatrzone w swoje drugie połówki przemierzały kolejne ulice, śmiejąc się, tuląc czy ukradkiem łapiąc za dłonie.
Może Song An po prostu nie potrafił w pełni zrozumieć istoty miłości? Znał ją tylko z kart zbójeckich książek, o których czytanie mistrz bardzo się złościł. Yunru Lei wątpił w ich jakość i sens, dlatego ukrywał każdą, jaką jego uczeń gdzieś wynalazł w odmętach biblioteki. Uważał, że mącą one jedynie w głowie.
Trochę w obawie przed reakcją, Song An nigdy też nie zapytał swojego mentora o to, jak on postrzega miłość. W końcu, był on bogiem burzy, potężną, wieczną istotą - dlaczego miał się zaprzątać swoją głowę kiedykolwiek tak ulotnymi uczuciami? Zdawało się, że nie kochał i raczej nie udzieliłby żadnych rad ciekawskiemu podopiecznemu.
Wtedy też Song An zatrzymał się i pomyślał, że to przecież nieprawda. Przynajmniej tak mu się wydawało, ponieważ nigdy nie rozwiał wzbudzonych przypadkiem wątpliwości.

Od Octavii - Wylentylki

Waletyki? Waletanki? Wylewki? Octavia nie miała pojęcia, czym było to przepełnione różem święto, o którym mówili wszyscy wokół.

Od Ilary - Walentynki

Przez ostatnie lata Ilara przywykła do spędzania Walentynek samotnie. Można śmiało powiedzieć, że drżała wręcz na samą myśl o nadchodzącym święcie zakochanych. Nie była w stanie poradzić sobie z nawracającą falą smutku tak silnego, że niekiedy już tydzień wcześniej nie potrafiła podnieść się z łóżka i zmusić do wykonywania najprostszych czynności. W tym roku dziewczyna obiecała sobie jednak, że przezwycięży dotychczasowy strach i, zgodnie z radami usłyszanymi podczas pamiętnego wyjścia do baru z Virgilem i Dantem, raz jeszcze spróbuje swoich sił na scenie randkowej.

Od Sorena - Walentynki

Soren sam do końca nie rozumiał, co w niego wstąpiło. Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu usłyszał, że dobrowolnie spróbuje zrobić dla kogoś coś miłego, w szczególności dla swojej niedoszłej morderczyni, najprawdopodobniej wybuchnąłby śmiechem.

12 lutego 2024

Darling, dance with me This waltz of death 'til morning Allow me just one little bite

Malphas
Wiek: Fizycznie ma ciało 30 latka
Data urodzenia: Brak
Płeć: Męska
Rasa: To skomplikowane. W teorii uznać go można za demona i mieć święty spokój.
Pochodzenie: Fizycznie nie ma miejsca z którego pochodzi.
Zawód: Menedżer w klubie nocnym. Za kulisami jest czymś w rodzaju komornika, tyle że zabiera dusze, części ciała czy inne materialne bądź nie rzeczy i nie-rzeczy.
Opis: Kra, kra kra. Rozwiązła ptaszyna, która nie potrafi oprzeć się słodkościom i nie cierpi pojęcia czasu i jego funkcjonowania.

07 lutego 2024

Od Virgila do Seymoura

Zainteresowanie gotowaniem przekazali mu rodzice. Ani mama, ani tata nie byli żadnymi mistrzami, nie znali wykwintnych przepisów, nie kupowali drogich składników, lecz zawsze gotowali od serca, bo robili to dla rodziny, a jeśli rodzina była zadowolona i najedzona, to nic więcej nie było im do szczęścia potrzebne. Chodziło o gest, chęć przyrządzenia czegoś, co będzie smakować bliskiej osobie, i jakoś tak jemu samemu się przyjęło, że przygotowany własnoręcznie posiłek to ładna rzecz do zaproponowania komuś.

04 lutego 2024

Od Ignisa do Maeve

Jak Ignis trochę pływał ze swymi myślami, rozbijającymi się o wnętrze czaszki wraz z wypitą tamtego wieczoru szkocką, tak kolejne słowa Maeve sprawiły, że kołysanie ustało, myśli nabrały jasności i mężczyzna wytrzeźwiał tak, jak stał.
— Zaniki pamięci? — spytał, unosząc brwi.

Od Seymoura do Charlie

Seymour nie był do końca przekonany, jeśli chodzi o nowe pomysły Dantego i próby ogrania barmanki, byle wydębić darmowe drinki, ale postanowił popłynąć z prądem i zobaczyć, co się będzie działo. Szczerze wątpił, by kobieta weszła w cały ten układ, nie będąc pewna, że może odnieść zwycięstwo, a jej rozmowa z Dantem wskazywała, że z poprzednich potyczek syren nie wyszedł obronną ręką. Teraz zaś widać, że postanowił wrócić z posiłkami w postaci Zapałki, który co prawda nadal nie umiał się bić ani trafiać rzutkami w tarczę, ale jeśli chodziło o gry wymagające jakiegoś strategicznego planowania, wypadał trochę ponad średnią. Seymour był tego wieczora jeszcze zbyt trzeźwy, by dawać chłopakom jakiekolwiek szanse, postanowił więc zająć się spokojnym obserwowaniem całej potyczki, nie zaś kibicowaniem komukolwiek.

Od Merlina do Oriona

Merlina trochę przytkało, gdy kelner tak po prostu wziął i włączył się do ich rozmowy, i właściwie dopiero w tym momencie młody czarodziej zwrócił na niego większą uwagę. Z jakiejś przyczyny twarz mężczyzny wydawała mu się znajoma, lecz nie potrafił stwierdzić, skąd i dlaczego. Był charakterystyczny – ulice Stellaire, choć pełne różnorodności, nie obfitowały w spieszących gdzieś faunów, więc Merlin doszedł do wniosku, że co jak co, ale nawet on by chyba gościa zapamiętał, gdyby go faktycznie spotkał. Poczucie familiarności nie opuszczało chłopaka, pozostawało więc wyjaśnienie, że mężczyzny nie poznał i nie zobaczył tak normalnie, więc może widział go na jakichś zdjęciach kawiarni, które Bernadette pokazywała im, gdy wybierali miejsce do odwiedzenia, on zaś nie skupił się do końca na osobach, i tak ów mężczyzna trochę zapadł mu w pamięć przez niecodzienny wygląd, a trochę umknął przez naturalne dla Merlina roztrzepanie.

03 lutego 2024

Od Sorena do Charlie

Ciężko powiedzieć, by Soren był jakkolwiek skupiony na tym, co rozgrywało się właśnie wokół niego. Jedyną rzeczą, która zaprzątała mu myśli, była stojąca wciąż przed nim, żywa pajęczyca. Zauważył, że się zaśmiała, spostrzegł jej poruszające się, pokryte nieco rozmazaną już czerwoną szminką usta, której smugi najprawdopodobniej zdobiły również jego twarz. Jednak nie potrafił usłyszeć choćby słowa. Czy to jego wina, że Charlotte wciąż nie padła trupem? Co jeśli nieskuteczność trucizny nie wynikała z domniemanej, wrodzonej odporności dziewczyny, a z faktu, że Soren zwyczajnie źle całował?

Od Hoshime

Znalezienie pracy, kiedy nie znasz tubylczego języka, jest niezwykle trudnym wyzwaniem. Ciężko, by ktokolwiek chciał cię przyjąć na jakieś bardziej wartościowe stanowisko niż sprzątaczka w jakimś tanim miejscu, a i tak wypłata nie była zadowalająca. Hoshime był co prawda świadomy, że w jego sytuacji nie ma co wybrzydzać, ale bał się zostać uwięziony w pracy, której będzie nienawidził, a której nie będzie mógł opuścić przez podstawową potrzebę w świecie prowadzonym przez kapitalizm, jaką są pieniądze.

Dlatego kiedy Sora podał mu datę i godzinę przeznaczonej dla niego rozmowy o pracę, po otrzęśnięciu się z szoku od razu zaczął się do niej szykować. Właściciele sklepu z antykami, gdzie pracował Sora, poszukiwali kogoś do pracowania w ich bibliotece ze starymi księgami, czyli pilnowania, by nikt nie wyniósł książek na zewnątrz, nie niszczył ich i inne takie podstawowe, znane wszystkim bibliotekarzom sprawy. Podobno dodatkowo miała być zasada, że do biblioteki nie mogą wchodzić dzieci poniżej dwunastego roku życia, ale to Sora wywnioskował po regulaminie sklepu i jedynie strzelał, że właściciele taki sam umieszczą w bibliotece. Ogromnym plusem był fakt, że właściciele pochodzili z Senkawy, więc mówili w jego języku, a co więcej podobno blondynowi zaproponowali dodatkowe kursy na naukę novendyjskiego, więc może Hoszce też coś podrzucą. Na pewno przydadzą się mu bardziej od Sory, bo "człowiek" zadziwiająco szybko podłapał tutejszy język urzędowy, a co więcej mógł względnie porozumieć się jeszcze w trzech innych. Hoshime nie wiedział, jak jego przyjaciel to robił, ale zamiast mu zazdrościć czuł jedynie wdzięczność, że chociaż ktoś z ich duo jakoś się tu odnajduje.

02 lutego 2024

Od Ignisa do Liliana

Norbert Goldworthy, ich cudowny manager i autor sukcesu, jakim było Vox Metallica, często miewał pomysły, z którymi członkowie zespołu się po prostu nie zgadzali, a najbardziej nie zgadzał się Ignis, uważający wszystko, co nie było tworzeniem i graniem nowej muzyki, za całkowitą stratę czasu. Napięć na linii Norbert – reszta ekipy było mnóstwo, lecz przedsiębiorczemu mężczyźnie za każdym razem udawało się poskromić swych artystycznie uzdolnionych podopiecznych i wepchnąć ich tam, gdzie finanse i zdrowy rozsądek wymagały. Na nic zdawało się przekonywanie Ignisa, że gdy nie było Norberta, to nie było nawet na wynajęcie sali do prób i kupno nowych strun (a przynajmniej nie było, dopóki w zespole nie pojawił się Seymour wraz ze swym jakże zasobnym kontem bankowym), więc może manager wie, co robi, a te cyferki w jego laptopie i kolorowe słupki popularności to wcale nie żadna dekoracja ani kreatywny sposób na zirytowanie muzyka. Widać tak już miało być zawsze, że Norbert będzie proponował, Ignis będzie prychał i wywracał oczami, a potem i tak będzie robione po norbertowemu. Opór był daremny.
Była jednak taka kategoria pomysłów managera, które nigdy nie spotykały się z kręceniem nosem i uciemiężonymi westchnieniami. Jak Vox miał wśród szerszego kręgu społeczeństwa opinię heavymetalowych degeneratów, po których nie można było się spodziewać niczego dobrego, tak przy bliższym poznaniu opinia ta okazywała się całkowicie chybiona – panowie bardzo chętnie angażowali się we wszelkie akcje charytatywne i nigdy nie odmawiali, jeśli ich muzyka mogła komuś pomóc. Na dobrą sprawę Norbert musiał ich w tym trochę hamować, bo przecież musieli mieć i siłę grać na koncertach, z których były zyski, nie dało się wszystkiego robić za darmo.

01 lutego 2024

Podsumowanie 2024.01

Witajcie w pierwszym podsumowaniu 2024 roku!
Życie potrafi sponiewierać, ale nie spodziewałyśmy się, że ten styczeń to będzie rozwałka tego kalibru. Sesja, mnóstwo pracy i problemy chodzące nie parami, tylko stadami – odpalanie Discorda to czasem było jak czytanie najświeższych informacji z linii frontu. Na szczęście styczeń już za nami, poza tym chcemy powiedzieć, że mimo bycia globalnie dojechanymi, pozostaliście wszyscy super aktywni, poradziliście sobie z krzyżówką, z eventem, i nawet nowe postaci wpadły <3 Tak trzymać, Riftreacha nic nie pokona. Nawet ten pierniczony styczeń.
Kolektywne wbicie trzeciego poziomu serwera, bo zajanuszowaliście darmowe nitro, i zamiast zużyć ulepszenia serwera na inne rzeczy, to ulepszyliście serwer Riftreacha, to jest najbardziej riftreachowe zachowanie ever. Mnogość animowanych emotek i to, jak Discord się wiesza, bo superreakcje są wszędzie, przejdzie do historii. Nim skończy się darmowe nitro, to balujemy na całego, także nic się nie krępujcie – czy to będziecie mieli nowe pomysły na to, co porobić jeszcze na serwerze, jakie emotki dodać i tym podobne. 23.02 będziemy myśleć, co z tym zrobić, jak się balowanie skończy <3
A teraz podsumowanie minionego miesiąca.