Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

14 lutego 2024

Od Octavii - Wylentylki

Waletyki? Waletanki? Wylewki? Octavia nie miała pojęcia, czym było to przepełnione różem święto, o którym mówili wszyscy wokół. Gdy pojawiła się tu po raz pierwszy zaledwie pół roku temu, nikt nie raczył poinformować jej, że raz w roku świat zdaje się stawać na głowie i pokrywać kolorową otoczką kiczu i mdłości owiniętej w błyszczący papierek. Próbowała pytać, szukać informacji na własną rękę, jednak każdy zbywał ją śmiechem i krótkim “Nie żartuj sobie, Octavia. Wszyscy wiedzą czym są Walentynki!”. Nie, ona nie miała bladego pojęcia. A gdy w końcu, dzięki godzinom spędzonym na przeszukiwaniu mediów społecznościowych, poznała sekret tego magicznego święta, poczuła się wręcz rozczarowana. Miłość. Czy naprawdę to z powodu tak marnego i kruchego uczucia ludzie stawali na głowach i przystrajali cały świat brokatem oraz różnymi odcieniami różu? Prawdziwej “miłości” doświadczyła tylko raz - ze strony swego Stwórcy, którego miłość miała być bezwarunkowa, wieczna i czysta. Jednak, jak zresztą wszystko w tym nędznym padole, okazała się jedynie oszustwem. Ludzie zabijają się, by doświadczyć prawdziwej miłości, by następnie zginąć z jej ręki, z powodu rozpaczy, którą ta za sobą niesie.
Tak przynajmniej myślała, dopóki po raz pierwszy nie zobaczyła szczura. Boskie, podobno niosące śmierć stworzenie, które z powodu swej natury nie miało wstępu do niebiańskiego królestwa. Zupełnie jak ona. A jednak w tamtej chwili, gdy po raz pierwszy trzymała je w dłoniach, poczuła, jak zalewa ją fala ciepła. Czy to właśnie była miłość? Nie miała stuprocentowej pewności, jednak w tamtej chwili przyrzekła sobie, że niezależnie od tego, co by to było, zamierza dać upust swoim emocjom właśnie w Wylentainki. Nie było przecież innego wyjścia, zwłaszcza teraz, kiedy los obdarzył ją istotką tak cudowną, jak Mykka. Nie należała może i do najinteligentniejszych stworzeń, ale to właśnie dzięki temu Octavia była w stanie się z nią utożsamiać i obdarzyć tak ogromną sympatią. Dziewczyna spędziła więc cały wieczór na wytężaniu własnego półmóżdżku i poszukiwaniach najlepszej możliwej aktywności, którą mogła zafundować szczurzycy. Dlatego właśnie, gdy w końcu nadeszły Walantynki, Octavia wzięła Mykkę w ramiona i czym prędzej udała się do największego w okolicy sklepu zoologicznego. Wzięła koszyk (klnąc przy tym niemiłosiernie, że kazano jej za niego zapłacić) i posadziła szczurzycę w miejscu przeznaczonym z reguły dla dzieci. Cóż, Mykka była jej dzieckiem, jej oczkiem w głowie.
– No dobrze, kochana, kupię ci wszystko, na co zapiszczysz. Nie ograniczaj się.
Octavia szybko pożałowała swojej decyzji. Nie przewidziała bowiem, że Mykka okazała się znacznie bardziej wygadana, niż inne szczury, z którymi dziewczyna miała dotąd do czynienia. Stworzonko piszczało na wszystko i wszystkich, a Octavia, zgodnie z obietnicą, wrzucała do koszyka kolejne, całkowicie bezużyteczne rzeczy. Gdy w końcu podeszły do kasy, anielica nie odważyła się spojrzeć na terminal. Wolała żyć w słodkiej nieświadomości, jak wiele pieniędzy wydała właśnie na zachcianki szczurzycy. Nie żałowała jednak absolutnie niczego i gdyby mogła sobie na to pozwolić, rozpieściłaby szczurzycę raz jeszcze. Ba, robiłaby to codziennie. Bowiem właśnie wtedy, kiedy w końcu wróciły do domu, a Mykka wygodnie ułożyła się w wybranym przez siebie, zdecydowanie za dużym, psim legowisku, a jej czerwone oczka czule wpatrzyły się w Octavię, dziewczyna znalazła wszystkie odpowiedzi na dręczące ją pytania. Ludzie mieli rację, Wylantyki wcale nie były takie złe, kiedy masz u boku kogoś, kogo naprawdę kochasz.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz