Merlin spodziewał się różnych rzeczy po mieszkaniu należącym do sławnego pisarza. Część jego wyobraźni podpowiadała, że skoro mężczyzna był znany, to pewnie mógł sobie pozwolić na wynajęcie designera, który sprawiłby, że okładka drogiego magazynu o dekoracji wnętrz stałaby się rzeczywistością. Z drugiej strony pan Moonward nie wyglądał jak ktoś, komu przyszłoby do głowy rozmawianie z jakimkolwiek designerem i byłoby dla niego naturalne, by pozwolić mieszkaniu urządzić się samemu. Dzięki temu przypominało miejsce, w którym mógłby mieszkać ktoś, kto jedną nogą tkwi w rzeczywistości, drugą zaś w świecie swojej wyobraźni, dzień w dzień łącząc jedno z drugim mostem zbudowanym ze słów i zdań. Chaos przypominał swoim stylem ten, który Merlin zaprowadzał w swym pokoju – chłopak otaczał się tym, co lubił, no tylko był ten problem, że jego zainteresowania nie były powszechnie brane na poważnie. Bo co innego być pisarzem, interesować się książkami, a co innego być Merlinem, interesować się anime.
01 lipca 2024
Podsumowanie 2024.06
Po tym czerwcu poważnie się zastanawiam nad tym, jak zdelegalizować sesję egzaminacyjną. Wiadomo, jak sesja, to tylko RPG, żadna inna. Walczyliście dzielnie z egzaminami, gratulujemy Wam wszystkich sukcesów i zdanych przedmiotów, a jeśli z którymś bossem widzicie się jeszcze we wrześniu, będziemy trzymać za Was kciuki!
Wiedząc, że czerwiec upłynie pod znakiem nauki i egzaminów, nie organizowałyśmy żadnego eventu, ale i tak go sobie sami zrobiliście. Serio, nie możemy pozbierać się z radości, skoro wpadło tyle świetnych opek, pluszowych, bekowych i angstowych, będących idealnym sposobem na świętowanie Pride Month <3
Mamy nadzieję, że lipiec da Wam odpocząć i ten wakacyjny miesiąc naprawdę będzie wakacyjny. Przypominamy też, że w połowie lipca czeka Was nowy event – Wywiady z postaciami. Wierzymy, że przypadnie Wam do gustu i będziecie się świetnie bawić.
29 czerwca 2024
Od Song Ana do Merlina
Song An z niemałym zainteresowaniem słuchał wszystkiego, co Merlin opowiadał mu na temat zwierząt domowych. Sam nigdy nie miał szansy posiadać żadnego pupila. Yunru Lei właściwie nawet nie chciał porozmawiać ze swoim uczniem na ten temat. Po prostu nic takiego nie wchodziło w grę. Grom liczył tylko dwoje mieszkańców i nie zapowiadało się, aby to kiedykolwiek miało się zmienić.
28 czerwca 2024
Od Maeve do Ignisa
Strach rozpłynął się jak ciemność przed blaskiem dnia, gdy ramiona muzyka stały się bezpiecznym murem chroniącym od wszelkiego zagrożenia. Odwzajemniony uścisk pozwolił jej przycisnąć policzek do piersi genashiego, wsłuchać się w spokojny rytm jego serca, który jak żadne słowa był w stanie zapewnić ją, że wszystko jest już dobrze i nic jej nie grozi. Przyjęła do siebie uczucia znacznie cieplejsze i jaśniejsze, pachnące rozgrzanymi w słońcu malinami. Te, które rozkwitły nie tylko w jej sercu.
Od Maeve do Hotaru
Wyciągnięcie ręki do Hotaru było czymś zupełnie naturalnym i oczywistym. Zupełnie jak to, że każdego ranka wschodzi słońce, a Płomyk dokona destrukcji na nowej zabawce. Mdławy posmak niepewności otaczający dziewczynę był Maeve aż za dobrze znany. Doskonale pamiętała, jak sama na początku czuła się zagubiona i niepewna, a pierwszy atak amnezji podczas jednego ze spektakli jedynie pogłębił to poczucie, tym dotkliwsze, im bardziej wyczuwała niechęć i zwątpienie ze strony innych aktorów. To wszystko udało jej się przepracować, bo choć strach przed kolejnymi atakami podczas spektakli pozostał, to jednak udało jej się zyskać dość pewności siebie, by móc sobie z tym jakoś radzić. Nie udałoby jej się jednak gdyby była z tym całkiem sama. Bez przyjaciół, Sapphire i Dantego, którzy okazali się naprawdę nieocenionym wsparciem, nie mogłaby dalej pracować w teatrze. Dali jej siłę, jakiej nie jest w stanie dać nic innego. I gdy wróżka patrzyła na nową tancerkę, miała wrażenie, że jej również jest to potrzebne.
Od Charlie do Sorena
Atmosfera panująca w biurze była tak gęsta, że można było ją ciąć nożem. Connor z trudem powstrzymywał się, by nie podrygiwać w zniecierpliwieniu nogą, Zaproszony przez Sorena Angus strzelał na boki oczami, co chwila, ocierając z czoła pot. Jedynie Ariel, cholerny kwiat lotosu na pieprzonej tafli jeziora wydawał się całkowicie niezwzruszony tym, co się działo, choć Charlie znała go dość, by wiedzieć, że uważnie śledzące każdy ruch, zimne oczy elfa nie robią tego z nudów, a wypatrują jakichkolwiek oznak zagrożenia. To on chwycił mocno ramię wilkołaka, gdy ten znów chciał sięgnąć po broń, czyniąc to niemal automatycznie na nagłe poderwanie się Sorena. Arachnesa wymieniła z Arielem spojrzenie, gdy Angus oburzył się, odkrywając miejsce ukryte pod wypisanymi na kartce koordynatami. Oczywiście, że wypizdowo. Co mogło być innego?
24 czerwca 2024
Od Annikki do Hotaru
Czułki stanęły na baczność, prawie jak jakiś pies gończy, który złapał trop. Zaskoczenie cisnęło się na usta, próbowało odmalować na twarzy, lecz nie po to ćwiczyła w praktyce kontrolowanie swojego głosu oraz słów, by teraz palnąć coś totalnym przypadkiem i zawstydzić rozmówczynię, tak chętnie dzielącą się z nią informacjami o sobie. Annikki przelotnie poprawiła okulary, zaintrygowanie błysnęło w ćmowych oczach.
— Jakiś konkretny rodzaj tańca?
22 czerwca 2024
Od Isidoro do Eliasa
Przez większą część swego życia Isidoro nie uważał się za podróżnika. Oczywiście, gdy sytuacja tego wymagała, nie miał oporów przed tym, by skorzystać z odpowiednich środków transportu i udać się do miejsc, które większość osób jedynie oglądała, przedstawione na kolorowych ilustracjach. Trzeba było tu powiedzieć, że najczęściej działo się tak, gdy młody Isidoro był zabierany przez swą rodzinę na wakacje, bo jakkolwiek zapracowani nie byliby jego rodzice, to jednak zawsze znajdowali czas na to, by poświęcić go swym synom, a rodowa fortuna, choć nie tak wielka, jak w dawnych czasach, sprawiała, że D'Arienzowie mogli pozwolić sobie na wczasy w dalekich krajach.
18 czerwca 2024
Od Octavii do Dantego, Raouna
Jeśli Octavia miała być szczera, to cała ta sytuacja zaczynała ją powoli męczyć.
Od Ilary do Kindry
Jak to, kurwa, złamałeś jej nos?
NORMALNIE PIĘŚCIĄ? ZA DEBILIZM SIĘ NALEŻY.
Masz szczęście, że za bardzo cię lubię.
17 czerwca 2024
Od Dantego – Twój budowniczy był wzniosłym artystą
Dopiero teraz zaczął zauważać, ile piękna zawartego w innych gałęziach sztuki omijało go przez ostatnie lata. I to nie tak, że nie lubił muzeów, tematycznych wystaw bądź teatrów – problem tkwił w motywacji, braku odpowiedniego towarzystwa. Próbował parę razy chodzić sam, zmusił się, przełamał i rozczarował, bo jego zainteresowanie pływało od ściany do ściany z zawieszonym rzędem obrazów w ciężkich ramach, nie potrafiło się zatrzymać i dać pochłonąć na dłużej. Potem głowa próbowała rekompensować sobie nudę poprzez zastanawianie się, czy ktoś będzie chciał się z nim spotkać, czy ktoś na sali jest wart uwagi, może lepiej po prostu wrócić do domu i się upić? Zanim się obejrzał, kończył zwiedzanie całego budynku, nie zapamiętawszy nic. A każdy, kogo zabierał do muzeum, tknięty jakąś wątłą nadzieją, że może urok miejsca przestanie mu umykać dzięki dzieleniu się z tym doświadczeniem z drugą osobą, wcale nie był szczególnie zaangażowany w powolny spacer i przyglądanie się dziełom. Przejść, szybko wyjść i może po jednym drinku sprawdzić, czy blond syren całuje tak dobrze, jak wygląda.
Od Ilary – I never dreamed that I'd meet somebody like you (II)
– Mrożona kawa z mlekiem owsianym dla Pani i flat white dla Pana. Za chwilkę przyniosę ciasto. – Ilara uśmiechnęła się pogodnie do siedzącej przy stoliku przed lokalem pary.
Od Seymoura – 365 Zabaw z Wilkiem
Zieleń terenów wokół posiadłości rozciągała się jak okiem sięgnąć. Niebo, o dziwo tego dnia wcale nie gniewne i pochmurne, raczyło Seymoura łagodnym błękitem i ciepłem wychylającego się spomiędzy gałęzi słońca. Wokół pachniało żywicą, świeżością, słonym morzem i odległymi klifami. Muzyk miał wrażenie, że samo Thornhaven cieszy się na przybycie tego jednego, specjalnego gościa. Czarodziej powiódł wzrokiem wśród starych, rozłożystych drzew, poprawił plecak i przytroczoną do niego miotłę, uśmiechnął się.
Od Song Ana — Ojej
Kino było dla Song Ana całkiem nowym odkryciem. Nawet w swoich snach nigdy nie marzył o tym, że treści, które mógł wyczytać w książkach, są możliwe do przełożenia na wielkim ekranie i dostępne do oglądania. Na początku, w ogóle nie rozumiał konceptu filmów. Zastanawiał się, jak te małe ludziki znalazły się na ekranie? Czy były tam więzione? Czy nie męczyły ich takie wielogodzinne występy bez żadnej przerwy? Nie krępował ich wzrok setek ludzi zebranej na sali? I, co najważniejsze, dlaczego godzą się na to, aby ginąć? Song An z trwogą oglądał, jak jakiś bohater poświęcał się i oddawał swoje życie za bliskich czy po prostu, zdarzał mu się jakiś makabryczny wypadek.
Od Kindry – I never dreamed that I'd meet somebody like you (I)
TW: Bezdenna głupota głównej bohaterki i wynikająca z tejże zazdrość o inną kobietę
Drżące ręce skryła w kieszeniach męskich szortów, przytrzymując przedramieniem grubą teczkę pełną medycznej dokumentacji. Krople potu lśniły na zielonym karku i muskularnych, odsłoniętych ramionach, a ciemne okulary litościwie chroniły podkrążone oczy przed oślepiającymi promieniami słońca. Mimo skwaru, od którego powietrze drżało tuż nad chodnikami, Kindra czuła na skórze lekki chłód. Terapia doktora Karima w istocie, przynosiła ulgę na jakiś czas, pozwalała normalnie funkcjonować, ale każda sesja sprawiała, że Ryder miała ochotę nie wstawać z łóżka przez kolejny tydzień. Spacer ze szpitala do domu, zwłaszcza w taką pogodę, nie był najlepszym pomysłem. W wykonaniu pani sierżant: nie pierwszym i nie ostatnim. Jednak zawsze był jakimś pretekstem, by nieco umilić sobie dzień. Na przykład mrożoną kawą.
Etykiety
Indywidualne,
Kindra Ryder,
Queen of Rats,
Tęczowy Rift 2024
Subskrybuj:
Posty (Atom)