08 września 2025

Od Cheoryeona – Droga na koniec tęczy wiedzie przez chmury i deszcz (V)

Wszedł do mieszkania, czym prędzej odnalazł siedzącą w pokoju siostrę. Dziewczyna akurat oglądała serial na swoim laptopie.
— Suyeona, patrz na mnie!
Zawołana zatrzymała odcinek, podniosła wzrok znad ekranu. Przyjrzała się stojącemu nad jej łóżkiem bratu.
Wtem otworzyła szerzej oczy.

Od Cheoryeona – Droga na koniec tęczy wiedzie przez chmury i deszcz (IV)

Oderwał kawałek taśmy klejącej, następnie przykleił nim do szyby drzwi wejściowych ostatni róg kartki. Odsunął się na dwa kroki, zerknął na całość. Promienie słoneczne wpadały do środka przedsionka lokalu, podświetlając wycelowany w ulicę, ręcznie wykonany mazakiem napis: „LIKWIDACJA”.
Pokój Jasnowidza oficjalnie został zamknięty.

Od Cheoryeona – Droga na koniec tęczy wiedzie przez chmury i deszcz (III)

Średniego wieku kobieta mierzyła wzrokiem widniejącą na jej biurku kopertę. Przyglądała się starannie pociągniętemu napisowi, aż wreszcie podniosła głowę, żeby spojrzeć na stojącego nad nią Cheoryeona.
— Odchodzisz? — spytała ze zmartwieniem w głosie.
Chłopak splótł spuszczone przed sobą dłonie, przygryzł delikatnie dolną wargę, nim pokiwał głową.

Od Cheoryeona – Droga na koniec tęczy wiedzie przez chmury i deszcz (II)

Stał przed wejściem do dość dużego, wielopiętrowego budynku, mierząc go wzrokiem z góry na dół, z dołu do góry. Krótko po tym przeniósł spojrzenie na widniejący nad oszklonymi drzwiami napis, chwilę mu się przyglądał. Trafił dobrze.
Star Lake Entertainment.
Właśnie tutaj przybył.

Od Raouna do Bashara

Określenie, że Raoun nie lubił La Casy, było lekkim niedopowiedzeniem.

Od Bashara do Dantego

Dante odszedł, ociągając się, a każdy jego gest, każdy krok stawiany w stronę pokoju, w którym znajdowała się milady Auriemma-Castellan, zdawał się być czymś popełnionym wbrew woli. Spięte barki zdradzały gniew, ledwie trzymane na wodzy emocje, ten wzburzony ocean reagujący sztormem na każdą próbę narzucenia mu swej woli. Bashar obserwował go, póki syren nie zniknął za rogiem, prowadzony przez lokaja, pochłonięty przez mrok i zawiłe korytarze posiadłości.

AUgust 2025 – Podsumowanie

Wow, to był intensywny event! Podobnie, jak w zeszłym roku, wena Was nie opuszczała i na blogu pojawiło się mnóstwo opowiadań dziejących się w przeróżnych uniwersach. AUgust ponownie okazał się strzałem w dziesiątkę i widać wyraźnie, jak bardzo go pokochaliście <3 Fabuły sięgały od pirackich przygód, przez postapokaliptyczne przygody, namalowane historie, aż po mitologiczne przeboje. Cieszymy się bardzo widząc serie opowiadań kontynuowane przez różne postaci oraz to, że znów pojawiło się trochę AU, których wcześniej nie było <3 Wasza kreatywność nie ma granic i rzeczywistość może robić, co jej się podoba, a i tak nie oderwie Was na dobre od klawiatur.
To teraz pora na to, co Chaos lubi najbardziej, czyli statystyki <3

07 września 2025

Od Ashera – Tomorrow comes (II)

— Spójrzcie! — Lilian wskazał palcem na majaczący pod stertą kamieni chromatyczny oktaedr, którego błękitna łuna wyraźnie odznaczała się na tle czerwonych traw, niczym dryfująca na morzu, plastikowa boja. Przyspieszył kroku. Gdy tylko jego kolana zderzyły się z zimną powierzchnią białych głazów, przysiadł przy hologramie i wyciągając do przodu rękę, sięgnął dłonią po lewitujący skrawek zapisanych w chromie informacji. Spojrzenie bruneta uciekło na chwilę w stronę reszty drużyny, zupełnie jakby próbował się upewnić, że ci wciąż trzymają się jego boku bez głupich prób zgubienia swego towarzysza w tym nieznanym im, pozbawionym jakiejkolwiek namiastki bezpieczeństwa, miejscu. — Dziennik ekspedycji.

Od Seymoura – Tomorrow comes (I)

Piasek mający być obietnicą nowego początku, nadziei, ich siły i pragnienia, by skończyć okrucieństwo Malarki, przesiąkł gorącym szkarłatem, echem krzyku i umierającej nadziei. W uszach Seymoura wciąż dźwięczał nieludzki głos Nevronów, metaliczny zgrzyt ich broni, pancerzy, przerażający rytm brutalnych ataków, przecinających ciało ekspedycji, jakby uniformy nie oblekały żywych i czujących istot, tylko nienazwaną, pozbawioną duszy materię. I ten jeden mężczyzna o posiwiałych włosach, z dłońmi opartymi o ozdobną laskę, z płaszczem okrywającym ramiona i spojrzeniem – zimnym, obojętnym, nieludzkim w obliczu rzeźni – ten obraz miał na zawsze wryć się w pamięć Seymoura. Umknął gommage, jakimś cudem wciąż żył, lecz jego wyborem nie było pomóc ekspedycji, podzielić się swą wiedzą, pomóc wśród niebezpieczeństw kontynentu, tylko… zrobić coś zgoła odmiennego, niemożliwego do objęcia umysłem. Nevrony zdawały się nie zwracać na niego uwagi, ich strumień omywał nieznajomego, by zatopić ekspedycję w śmierci i cierpieniu, a on po prostu stał niewzruszony pośród rzezi, jakby przyglądał się dziełu sztuki, nie agonii ludzi, przybyłych tu z sercami pełnymi nadziei.

Od Cheoryeona – Droga na koniec tęczy wiedzie przez chmury i deszcz (I)

Zawieszony pod sufitem ekran wyświetlił liczbę, ktoś wstał z krzesła i ruszył do odpowiedniego okienka. Cheoryeon sprawdził numerek na swojej karteczce, westchnął ciężko.
Nienawidził chodzić do urzędu. Choćby to była najprostsza sprawa, zawsze trzeba było na nią tyle czasu i nerwów poświęcić. Jeszcze samo to, że zbyt często przy okienkach siedziały osoby, które totalnie nie nadawały się do tej pracy. Robiły sobie przerwy, kiedy chciały, udawały, że miały o wiele ważniejsze rzeczy do zrobienia. Co na przykład? Co mogło być ważniejsze od ich podstawowych obowiązków? Parzenie kawy? Pasjans?
Uch, jak bardzo nie chciał tu być.
Ale musiał.

Od Bernarda – Niech żyje...

Bernard dzisiaj umrze. Wiedział to, od kiedy się obudził.

06 września 2025

Od Merlina do Song Ana

Gdy tylko jego oczy przyzwyczaiły się do migotliwego blasku ognia, Merlin poczuł, jak zapiera mu dech w piersi. Nawet promieniujący od wciąż przemoczonych ubrań chłód odszedł na chwilę na dalszy plan, gdy uwaga młodego czarodzieja została w całości pochłonięta przez to, co zobaczył w głębi jaskini. Jasne, uczył się w szkole o koboldach, ale suche fakty, rysunki poglądowe i nudny głos nauczycielki nie potrafiły nawet w najmniejszym stopniu oddać tego, co właśnie zobaczył.

05 września 2025

Od Dantego – Ruchomy zamek Bashara

Miasto to było małe, ściśnięte, dymem lokomotywy spowite. Domek przy domku, cywil przy cywilu, lufy karabinu między nich nie wepchniesz, nie przepchniesz się przez ciżbę zbitą, tramwaj cudem dosięgniesz. Miasto, wedle swej najlepszej definicji, zatłoczone, bezładnie barwne, biorące wdech pełen krzyków i wypuszczające wydech przez osmolone kominy tych dwóch zakładów, w których co drugi mąż pracuje. Spoczywające w dolinie niczym rdza ceglanych dachówek pokrywająca równą powierzchnię doliny, rdza, która wyszarpała swój skrawek na ziemi i buńczucznie trwać tam będzie.
A nad tym miastem, gdzie równo zaorane pola granicę swą mają, gdzie drzewa żywą barierę z grubych konarów składają, gdzie wilk węszy kozicę, a kozica na pięknie zielone hale ucieka, tam zaczynało się pustkowie, podróżnikom ziemia nieprzychylna i magią nieznaną spowita. Tam stróżowała mgła, gęstsza od smoły, bielsza od mleka, wedle rozkazu szczytów wiekowych, na wieki przykrytych grubym płaszczem śnieżnym, nie przepuszczała łatwo śmiałków do skał ostrych, gubiła ich i myliła, by spokoju władców górskiego pasma nie burzyli. Cóż jednak problem taki znaczy dla czarownika i jego bestii, gargantuicznej oraz mechanicznej, bestii będącej zamkiem i czującej się doskonale w mglistych oparach, mijającej obojętnie to miasto, bo w mieście – ponoć – nie miała kogo szukać.

Od Ignisa do Dantego

Najczęściej obrzucali się inwektywami, a najczęstszym wymienianym między nimi gestem był środkowy palec. Dante był Karpiem, Halibutem, Jesiotrem, durnym Rekinem i wkurwiającą Rybią Mordą, Ignis zaś był Zapałką, Spalonym Brykietem, Sfajczonym Łbem i czymkolwiek jeszcze Dante postanowił go nazwać. Może dla postronnych ich relację dało się opisać jako połączenie ognia z wodą, lecz przy bliższym przyjrzeniu okazywało się, że oba te żywioły, choć wszędzie przedstawiane jako przeciwne sobie, miały zaskakująco dużo wspólnego.

01 września 2025

Podsumowanie 2025.08

Niby wakacje, ale to był naprawdę intensywny sierpień! Pogoda nie nastrajała do wypoczynku i plażowania, do tego rzeczywistość miała w zanadrzu mnóstwo przeciwności, i to takich poważnego kalibru – mimo to byliście wszyscy bardzo dzielni i w tym miesiącu wpadło wiele wspaniałych opek. Z okazji AUgusta pojawiły się też nowe AU <3 Z każdym rokiem repertuar Riftreacha się powiększa!
W każdym razie, nie przedłużając, przejdźmy do konkretów.