Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

08 września 2025

Od Cheoryeona – Droga na koniec tęczy wiedzie przez chmury i deszcz (IV)

Oderwał kawałek taśmy klejącej, następnie przykleił nim do szyby drzwi wejściowych ostatni róg kartki. Odsunął się na dwa kroki, zerknął na całość. Promienie słoneczne wpadały do środka przedsionka lokalu, podświetlając wycelowany w ulicę, ręcznie wykonany mazakiem napis: „LIKWIDACJA”.
Pokój Jasnowidza oficjalnie został zamknięty.
Podjęcie decyzji nie przyszło bliźniakom z łatwością. Spędzili w biznesie dobre parę lat, cowieczorne wróżenie było już dla nich naturalną czynnością w ciągu dnia. Nigdy nie cieszyli się dużą popularnością, ale nie przeszkadzało im to. Wiedzieli, że choć Riftreach był pełen magii, zarabianie na jasnowidzeniu miało swoje wady (to wszystko przez tych oszustów). Mimo to czerpali z tego radość.
Wszystko, co dobre, kiedyś musiało się skończyć. Pokój Jasnowidza zakończył swoją działalność szybciej, niż zakładali. Przestał przynosić zysk, ludzie po prostu nie zaglądali. Jak już ktoś się zjawiał, to był to znajomy, który przyszedł w jakiejkolwiek sprawie, byle nie tej związanej z biznesem. Lokal umarł śmiercią naturalną.
Żałoba jednak nie trwała długo.
Od jakiegoś już czasu byli pogodzeni z tym, co musieli zrobić. Nie byli ślepi ani nie pokładali zbędnych nadziei, godząc się z rzeczywistością.
Pokój Jasnowidza doczekał się swojego końca.
Ale za nim otwierała się nowa droga.
Cheoryeonowi nie było tak przykro. W porównaniu z jego nową przyszłością zamknięcie biznesu to niewielka cena. To znaczy, będzie trochę za nim tęsknił. Nie ukrywał, podobało mu się przewidywanie innym przyszłości lub wciskanie im kitu, ekhem, sprzedawanie wartościowych talizmanów. Ta, może chociaż nie będzie już ryzyka, że ktokolwiek pozwie rodzeństwo za oszustwo... Co jednak było ważne, czekała go teraz nowa droga. Taka, o której od dawna marzył.
Wrócił do głównego pomieszczenia lokalu, zaczął pomagać siostrze w sprzątaniu. Zaczęli wszystkie duperele chować do kartonowych pudeł, żeby nie walały się i nie zbierały kurzu. Czyszczenie ich potrafiło być męczące, a od tej chwili już nikt inny nie miał ich zobaczyć na swoim miejscu. Cheoryeon ostrożnie zapakował szklaną kulę, wcześniej owiniętą starym ręcznikiem, żeby się nie potłukła. W rogach pudła ułożył drobniejsze dekoracje, całość na koniec przeniósł na zaplecze, odkładając koło reszty.
Stanął przed starą komodą, zmierzył wzrokiem spoczywającego na niej pluszaka.
— No, Kamyk, przenosisz się na górę — oznajmił do szczura.
— Gdzie go w sumie damy? — spytała Suyeon. — Na twoje czy moje łóżko?
— Kiedy on zasługuje na swoje specjalne miejsce. — Podparł się rękami na biodrach, posłał siostrze nieco wymowne spojrzenie.
— Masz rację.
Kwestię Kamyka zostawili na koniec. Wpierw wszystko popakowali, potem wytarli kurze. Wreszcie wzięli pluszaka, zanieśli do mieszkania. Sporo się zastanawiali, ale ostatecznie położyli go na wspólnej półce w sypialni. Uznali, że będzie on spoglądał na nich z góry. Upiorą kiedy indziej.
Oboje popatrzyli na szczurzą maskotkę.
Nareszcie wieczory mieli w pełni dla siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz