31 grudnia 2023
Od Raouna – Inna Saephia: Złote Ognisko
Od Dantego do Ignisa
30 grudnia 2023
Od Cheoryeona – Yule
28 grudnia 2023
Od Raouna do Bashara
Od Leviego – Yule
— W tym roku czekają nas prawdziwie białe święta! Rekordowe opady śniegów zaskoczyły kierowców… — Podekscytowany głos prezentera radiowego przerywały zakłócenia. Nic dziwnego, że radyjko odmawiało współpracy. Było niemal równie stare co zgarbiony dziadek, który siedział tuż obok niego. Urządzenie zostało ustawione najgłośniej jak się dało, więc Levi słyszał je z kuchni.
Demon nie obchodził świąt. W zasadzie pierwszy raz miał okazję spędzić je w czyimś towarzystwie. Dziwnie czuł się ze świadomością tych wszystkich ludzi kręcących się po mieszkaniu jak w ukropie. Matka w skupieniu pakowała prezenty, czemu przyglądał się z podziwem. Dzieciaki bawiły się na zewnątrz, lepiąc bałwana i rzucając się śnieżkami, czemu towarzyszyły dzikie piski.
Z zamyślenia wyrwał go odgłos łupnięcia.
— Kurwa! — Wymsknęło się ojcu, który uderzył się w sam czubek łysej głowy, gmerając pod zlewem. Zacisnął zęby i zamilknął, napotykając karcące spojrzenie żony. — Młody, mi świecisz, czy sobie? — burknął upominająco.
Od Maeve do Ignisa
Od Seymoura – Yule
Od Virgila – Yule
Od Song Ana do Merlina
Od Bernarda – Yule
Wesołego (Ciepłego) Yule i Szczęśliwego Nowego Roku, Bernard. xoxo Mathilde P.S. próbowałam do ciebie zadzwonić, ale chyba zmieniłeś numer. Podaj nowy, chcę ci wysłać zdjęcie naszego psa!
27 grudnia 2023
Od Ignisa – Yule
26 grudnia 2023
Od Hoshime - Yule
Yule. Hoshime nie znał tego święta, co prawda o nim słyszał, ale w Kyosei jakoś nigdy nikt nie przejmował się zagranicznymi świętami. Nie obchodzono ich, nawet o nich nie rozmawiano, co najwyżej dzieciakom pozwalano na organizowanie imitacji takich świąt. Dorośli rzadko kiedy mieli o nich jakiekolwiek pojęcie.
Hoshime należał do tych dorosłych, którym Yule jedynie obiło się o uszy. Jest coś takiego, podobno bardzo szeroko obchodzone, jednak w Senkawie niezbyt istniało, może z wyjątkiem dużych miast. Kiedy przybył do Stellaire na okres próbny, jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył ośnieżone ulice ustrojone kolorowymi światełkami, ozdoby przypominające pierniki i masę zniżek związanych z Yule. Gdyby nie przybył wraz z Sorą, z pewnością zagubiłby się w tak rozświetlonym mieście.
Jak on nienawidził światła.
Od Sorena - Yule
Od Leviego do Bernarda
— Powinien pan być już gotowy. — Głos Madeline brzmiał jeszcze bardziej zrzędliwie, niż zazwyczaj. Patrzyła na niego spod okularów wzrokiem pełnym wyrzutu. Nie pierwszy raz zresztą. Mimo jej wysiłków, Levi najczęściej pojawiał się na wszelkich spotkaniach elegancko spóźniony. Lubił wchodzić na salę kwadrans po czasie wskazanym na zaproszeniu, sprawiając, że wzrok wszystkich skierowany był na jego osobę. To w pewien sposób pokazywało go jako człowieka zapracowanego i rozchwytywanego.
W rzeczywistości na wiele konferencji i innego typu typu kolegia spóźniał się celowo. Specjalnie odsuwał moment wyjścia z domu czy z biura do ostatniej chwili. Nie przepadał za tym aspektem swojej pracy. Zarządzanie ludźmi, przydzielanie im zadań oraz zbieranie pochwał przychodziło mu z łatwością, ale wysłuchiwanie nużących debat i raportów, popartych długimi prezentacjami, uważał za zwyczajną stratę. Gdyby nie to, że zwykle podawali dobrą kawę, pewnie zasnąłby ze znudzenia.
Jeśli jednak nauczył się czegokolwiek przez kilkadziesiąt lat życia, to było to sprawianie pozorów. Spojrzał na swoją asystentkę, posyłając jej uśmiech. Doskonale wiedział, że znowu dotrze na miejsce spóźniony, ale nie wydawał się tym faktem ani trochę przejęty. Niespiesznie zapiął spinkę przy mankiecie i zaczął wiązać krawat. Rozejrzał się po gabinecie, w którym panował przyjemny półmrok. Dostrzegł marynarkę zarzuconą na oparcie fotela i sięgnął po nią.
— Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy — odparł, nie przejmując się tym, jak Maddie pokręciła głową. Zarzucił na ramiona płaszcz, po czym odebrał od Maddie teczkę z dokumentami. Na pożegnanie podziękował, że kobieta została dłużej w pracy. Teoretycznie wcale nie musiała tego robić, ale znał ją. Dobrze wiedział, że wolała sama wszystkiego dopilnować, niż polegać na innych. Dlatego to on stał na czele firmy, a ona była tylko pracownikiem. Nie obawiał się zagrożenia z jej strony. Madeline brakowało zdolności przywódczych i charyzmy, by poradziła sobie jako szef. Nie bez powodu wybrał ją spośród pięćdziesięciu kandydatów, którzy ubiegali się o to stanowisko.
Od Raouna – Yule