22 lutego 2026

Auranthium 2026.02

To już dzisiaj! Święto Zakochanych objęło w swe posiadanie Stellaire. Serduszkowe dekoracje zdobią każdy róg miasta, wszędzie pachnie czekoladą, szampanem i słodkościami. Kawiarnie i restauracje już dawno przestały przyjmować rezerwacje na stoliki, a ulice wypełniły się trzymającymi się za ręce parami. Wierni czytelnicy zaś nie muszą już dłużej tęsknić i czekać, bo oto w kioskach pojawił się długo wyczekiwany numer walentynkowego Auranthium! A w nim - odpowiedzi na wszystkie pytania, nurtujące zakochane serca.

Walentynkowe Auranthium

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
Mój mąż należy do długowiecznej rasy i jest dużo starszy ode mnie. Wiem, że nie jestem jego pierwszą miłością, ale jak sam się wyraził, pragnie, bym była jego ostatnią. Niedawno robiłam generalne porządki i znalazłam na strychu stare pudełko, a w nim listy miłosne mojego męża do jego dawnych sympatii. Chociaż mąż nigdy nie dał mi powodu do zazdrości, znalezienie tych listów sprawiło, że poczułam się bardzo źle. Sytuacji nie poprawiał fakt, że w listach mój mąż stawał się prawdziwym poetą, wyznając swe uczucia w najbardziej kwiecistych słowach! Takich słów nigdy nie znajdował dla mnie i teraz nie mogę się pozbyć wrażenia, że tamte osoby naprawdę coś dla niego znaczyły, a ja... ja jestem po prostu inwestycją na starość, by nie był sam na końcu żywota.
Powinnaś z nim szczerze porozmawiać. Może istnieje na to wszystko jakieś sensowne wytłumaczenie, a nawet jeśli potwierdzą się Twoje obawy, to przynajmniej będziesz wiedziała, na czym stoisz i wtedy zadecydujesz, co dalej. Trzymam za Ciebie kciuki i wszystkiego dobrego.
hisproblem

Ciesz się, że w ogóle ktoś cię chce na starość. Nie wszystkich dotyka taka łaskawość.
@tiredwolf

Jeśli czegoś mnie nauczyło bycie w zdrowym związku, to otwierania gęby, gdy tego potrzebuję, a nie wkurwiania się na wszystko i wszystkich wokół. Brzmi chujowo to, co opisujesz, ale powinnaś dać szansę swojemu chłopowi się wytłumaczyć, opowiedzieć o tych relacjach. A w ogóle to kurwa nie powinnaś była otwierać tych listów, tylko przyjść z nimi do niego i wtedy pogadać, no ale chuj, mleko się wyjebało. Powiedz prawdę, jak się czujesz, bo tak to prędzej się zapierdolisz z własnymi myślami, niż cokolwiek ogarniesz, wierz mi na słowo. Nie będzie pewnie łatwe, mówienie teraz o tych minionych miłościach, jednak no… spróbuj chociaż, ze względu na wszystko, co was połączyło. Niektóre walki są trudniejsze od innych, ale najważniejsze to żeby się nie poddawać, co nie?
doctor’s_favorite<333

zabij go. prosteee.ewtedy.bedziesnz jego ostatniom . oi porzaluje.bycia klamnliwym chujem:)_
@yrfavd3mongrrl

Całkowicie rozumiem te wątpliwości, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że kwieciste frazesy nie zawsze niosą za sobą to, co… co myślimy, że faktycznie niosą. Może jednak czasem proste, zwykłe kocham cię lub jakikolwiek, bez wcześniejszego owijania w bawełnę, komplement są lepsze od skomplikowanych formułek i aktorskiej ułudy? Tak mi się przynajmniej wydaje. Sprawa wciąż jednak wygląda dość podejrzanie. Porozmawiaj o tym z chłopem albo podajcie sobie ręce i niech każdy idzie w swoją stronę, innego wyjścia nie widzę.
rzeźnik

totalnie masz racje lmao wake up and break up (albo go zabij, bycie dlugowiecznym nie znaczy niezniszczalnym hehe)
weevil_lover

Moja droga, rozumiem, że można nie czuć się wystarczającym dla swojego ukochanego. Jednak podstawą związku jest rozmowa. Powiedz mu czego się obawiasz, co znalazłaś, czemu sprawia ci to dyskomfort. Moim zdaniem, ale nie uważaj go za wyznacznik, nie byłabym skłonna kontynuować takiej relacji. Jeśli nie daje ci takiej samej uwagi może to być to też kwestia jego długowieczności. Z czasem zatracił siebie i swoje emocje. Próbuję jedynie zrozumieć co mogło się stał, nie próbuję go usprawiedliwiać. Zadbaj w pierwszej kolejności o siebie i swoje samopoczucie.
ConstantYearning

Może rzeczywiście jest tak, jak myślisz i po prostu cię nie lubi.
elias123

Nie martw się, zdążysz umrzeć i zapomnieć. Może po latach stracił umiejętność wymyślania kwiecistych słów. Albo aż tak mu się nie podobasz. Skoro ci nie dał powodów do zazdrości to weź idź się utop
@rideonmelikeyourdad

Inwestycja na starość? Zawsze możesz sprawić, że NIE DOŻYJE STAROŚCI. NIGDY. Niby długowieczny, ale nie nieśmiertelny. Wszystko i każdego da się zabić, jak się bardzo chce. Podtruj go jakimś gazem albo dolej środek żrący do kawy. A jak zapyta dlaczego go piecze gardło to powiedz że yyyyy kochanie ale o co tbh chodzi. To się nazywa GASLIGHTING i zawsze działa ogółem. Albo udawaj że sprzątasz i zmieszaj tak produkty że stworzysz ten to gaz ketchupowy. majonezowy. musztardowy. jakkolwiek się to nazywa. I wtedy nie dożyje starości i nie będziesz inwestycją w starość. A zainwestować będziesz mogła jego pieniądze i odszkodowanie. Ja to mam łeb.
k̵̖̥̼̪͐̓̊̕͝o̴͕͎̝͚̰̝̜͍̼͇͊͒̈́̏͌̏͜͜ș̴͇͎̫̠̩̈̀̃͛̈͌͝z̵̩͎͍͕̞̙̯̾̓͒̎͜͜͝m̶̡̟̜̪̘̣̮̻̕à̵̯̟̼̠͓͚͈̻̜̟͛͌̏̏ͅr̸̢̨̳̩̪̰̞͇̤̲͎͕̮̙̀͐̊͂̍̓̿̂̒͆͊͊͛̕͠

hm . no niby cienszka sprawa ale myśle że to wcale nie tak że trzeba pisać kolorowo jak poeta rzeby wyrazić swojom miłoźdz . np. moja żona jak muwie że jom koham to zazwyczaj na mnie warczy . ale ja wiem że ona bardzo mnie koha. :)) może też skoro jest dugowieczny to po prostu no dawniej sie pisało inaczej czy cos . konwenansne czy jakoś tak . ogulnie myśle że on barco cie koha serio . a jak chcesz to może z nim pogadaj po prostu . i tak sie na pewno wszystko dobsze ułoży :D
upir

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na kwestię fundamentalną: fakt, iż Twój małżonek przeżył już wiele związków, nie czyni Cię mniej istotną – wręcz przeciwnie, świadome podjęcie decyzji o kolejnym związku, po doświadczeniu bólu wielokrotnej straty, wymaga odwagi, którą nie każdy posiada. Długowieczność jest równocześnie błogosławieństwem i przekleństwem – każda osoba, którą się pokocha, nieuchronnie odchodzi, zostawiając bliznę na sercu, a Twój mąż niewątpliwie zdaje sobie z tego sprawę, więc to, że mimo wszystko wybrał Ciebie, że pragnie, byś była jego ostatnią miłością, świadczy o tym, jak cenna dla niego jesteś. Co do kwiecistości owych listów – z wiekiem odkrywa się, że miłość nie wymaga poetyckich frazesów, by była prawdziwa. Być może Twój małżonek nauczył się, że najprawdziwsze uczucie wyraża się w codziennych gestach, obecności, w wybieraniu właśnie Ciebie każdego dnia na nowo. Fakt, że zachował te listy, to świadectwo jego przeszłości, część tożsamości – nie można wymagać od kogoś, by wymazał całe swoje życie sprzed poznania Ciebie. W końcu te osoby ukształtowały go i w pewien sposób przygotowały na to, by docenił to, co ma teraz. Gdyby chodziło wyłącznie o towarzystwo w ostatnich latach życia, Twój mąż mógłby znaleźć znacznie prostsze rozwiązania – zamiast tego wybrał Ciebie, ze świadomością, że będzie musiał Cię kiedyś pożegnać, co nie jest kalkulacją, lecz aktem desperackiej nadziei, że warto kochać, nawet znając konsekwencje. Porozmawiaj z nim szczerze o swoich obawach i zaufaj temu, co widzisz na co dzień, nie zaś temu, co znalazłaś w zakurzonym pudełku.
#doktor

Nie sądzę, aby Twój partner Cię nie kochał. Inaczej nie chciałby spędzić reszty życia z Tobą, co nie? Nie myśl o tym zbyt wiele i ciesz się po prostu czasem spędzonym z nim. Osoby, które kochamy, czasem nagle odchodzą, więc powinniśmy doceniać wszystkie wspólne chwile… Nim znikną na zawsze.
KochamKotki

Rozumiem tę ranę w twoim sercu – znaleźć słowa tak piękne, że aż dusza boli, wiedząc, że nigdy nie zostały wypowiedziane dla ciebie. To naturalne, że czujesz się jak druga najlepsza opcja, jak bezpieczna przystań zamiast burzliwej namiętności. Ale powiedz mi, czy kiedykolwiek szczerze z nim o tym rozmawiałaś? Widzisz, przedstawiciele długowiecznych ras często niosą w sobie ciche przekonanie, że muszą chronić swoich partnerów przed intensywnością tego, co czuli wcześniej. Myślą, że spokój jest darem, gdy naprawdę może być nieobecnością. A ty zasługujesz na więcej niż spokój – zasługujesz na pasję, na słowa, które sprawią, że poczujesz się jak jedyna. Te listy... one nie muszą być dowodem, że jesteś mniej ważna. Mogą być dowodem, że twój mąż zmienił się, dojrzał, że tamte miłości nauczyły go cenić coś innego. Ale dopóki nie wypowie tego głośno, dopóki nie usłyszysz z jego ust, dlaczego ty jesteś ostatnią – a nie kolejną – będziesz tonąć w tym bólu. Porozmawiaj z nim. Pokaż mu te listy. Powiedz, że potrzebujesz usłyszeć, co sprawia, że jesteś wyjątkowa, czym różnisz się od tych, które odeszły. Być może odkryjesz, że jego miłość do ciebie jest głębsza niż ocean – tylko wyrażona w innym języku, języku codzienności i obecności, a nie płomiennych wyznań. A jeśli okaże się, że naprawdę jesteś tylko wygodą... cóż, wtedy przynajmniej będziesz wiedziała, gdzie stoisz. I będziesz mogła zdecydować, czy to wystarczy.
#Uln'Dhyn

Rozumiem, jak bolesne musiało być dla Ciebie to odkrycie... Lecz proszę pamiętaj, że miłość, podobnie jak taniec, przybiera różne formy w różnych momentach życia. Młodzieńcze uczucie bywa gwałtowne i pełne kwiecistych słów, bo próbujemy nimi wyrazić coś, czego jeszcze nie potrafimy w pełni zrozumieć. Z czasem miłość dojrzewa, staje się cichsza, ale i głębsza – wyrażana może nie w poezji, lecz w codziennych gestach, w tym, jak Twój mąż patrzy na Ciebie przy porannej herbacie, jak pamięta o małych rzeczach, które sprawiają Tobie radość. To, że wybrał Ciebie na swoją ostatnią miłość, nie czyni Cię mniej ważną – wręcz przeciwnie, to świadczy o tym, że przy Tobie odnalazł spokój i pewność, których wcześniej być może szukał. Proszę porozmawiaj z nim szczerze o swoich uczuciach – może wtedy usłyszysz te słowa, których Twoje serce pragnie, a on zrozumie, jak bardzo ich potrzebuje.
#świetlik

Nie wiem, poproś go o pisanie listów dla ciebie? A może Twój mąż ma pierwsze objawy demencji i zaczyna zapominać te wszystkie fancy słowa?
archeopteryks

Wiem coś o tym, jak zmienia się człowiek z czasem – mój mąż to wciąż ten sam chłopak, którego poznałam jako dziecko, ale ja? Ja się zmieniłam nie do poznania. Te listy, które znalazłaś, to fragmenty życia twojego męża sprzed lat, może nawet dekad czy stuleci. On wtedy był kimś innym – młodszym, może bardziej romantycznym, może próbował być tym, kim jego ówczesne sympatie chciały, żeby był. Ludzie się zmieniają, dojrzewają, uczą się wyrażać uczucia inaczej. To, że nie pisze ci kwiecistych wierszy, nie znaczy, że mniej cię kocha – przeciwnie, może wreszcie nauczył się kochać prawdziwie, bez sztucznych ozdóbek. Powiedział, że chce, byś była jego ostatnią miłością. Ostatnia nie znaczy gorsza – znaczy najważniejsza, ta, z którą chce spędzić resztę swoich dni. Gdyby cię nie kochał, nie planowałby z tobą przyszłości. Porozmawiaj z nim o tym, co czujesz – bez oskarżeń, bez złości. Jestem pewna, że kiedy zobaczy twój ból, znajdzie sposób, żeby pokazać ci, jak bardzo jesteś dla niego ważna. Może nie w listach, ale w codziennych gestach, a te znaczą więcej niż najpiękniejsze słowa.
#komisarz_i_aspirantka

Okej, więc znalazłaś stare listy miłosne twojego męża i teraz myślisz, że jesteś „inwestycją na starość”. DOSKONALE! Mam plan! Napisz SWOJE listy miłosne – do niego, kwieciste, poetyckie, pełne metafor o gwiazdach i oceanach, i ukryj je w różnych miejscach w domu. W szafie, pod materacem, w lodówce przy jogurtach. A potem CZEKAJ. Gdy je znajdzie i zapyta „Co to jest?”, powiesz: „A, to moje listy do ciebie. Pisałam je od lat, ale nigdy nie miałam odwagi ci dać”. BOOM. Chłop jebnie na cukrzycę.
#lucky_boy

Ja tam od zawsze wierzyłem, że czyny znaczą więcej niż słowa. Tak samo jest w przypadku nienawistnych komentarzy. Wiele osób rzuca w kogoś obelgami, przekleństwami, wyzywa od najgorszych ścierw, grozi obiciem mordy, a ile ostatecznie to robi? No właśnie. Te listy są zaadresowane do starych miłości? To dlaczego on je trzyma? „Mógł je przejąć po śmierci tamtych osób.” To czy w takim razie nie powinny być połączone z tymi od drugiej strony? Twój mąż może i napisał te listy, ale czy je wręczył? Na to nie ma dowodów. Musisz zatem patrzeć na jego gesty i czyny.
DJ V

Nie samymi listami się żyje. Na wiele sposobów można komuś okazywać miłość, a że teraz twój mąż nie pisze listów, nie znaczy, że cię nie kocha równie mocno, co poprzednie osoby. Poza tym na końcu żywota nie jest się samemu, ponieważ przy śmierci czeka na ciebie Ponury Żniwiarz.
Larry

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz