Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

07 grudnia 2025

Od Setha — Odwaga [AU]

— Nie odwalaj i pilnuj Cezarego, i nie zostawiaj nas w tyle. W ogólne najlepiej jedź za mną. Nie oddalaj się też.
— Nemezy, kochany, ty wiesz, że to Czarek jest tu dzieckiem, a nie ja? — W odpowiedzi Seweryn oberwał w tył kasku od swojego partnera. Towarzyszący im nastolatek zaśmiał się wrednie, za co wkrótce miał zostać natarty śniegiem po twarzy… a przynajmniej taki obrót spraw zapowiadał wyraz twarzy Seweryna. — Pilnuj się na stoku, młody, bo skończysz w lesie.
— Jak on skończy w lesie, to ty będziesz spał na dworze. — Na te słowa wcześniej próbujący się odgrażać białowłosy zmarszczył brwi.
— Wiesz co, zaczynam myśleć, że wolisz Cezarego ode mnie Nemezy… — Odwrócił się, by z powrotem wlepić zmrużone oczy w bogu winnego nastolatka. — Oczywiście to twoja wina, obracasz go przeciwko mnie, kurduplu jeden.
— Nie moja wina, że jestem lepszą opcją, tato. — Krótko po tym, jak Czarek skończył zdanie został podcięty i padł twarzą w pierwszą lepszą zaspę.
— Grabisz sobie, grabisz.
Nemezy, aż pomasował sobie czoło, próbując zebrać cierpliwość, do radzenia sobie z tą konkretną dwójką absolutnych bałwanów i powstrzymać rozbawiony uśmiech, co na szczęście nie było zbyt problematyczne, ponieważ dolną połowę twarzy zasłaniała mu kominiarka. Jakby wiedział, że ferie z nimi tak wyglądają, to by w ogóle tu nie przyjechał. Dobra, może trochę przesadzał, ale oni nawet jeszcze raz nie zjechali z tego stoku! On wcześniej jeździł tylko z Sewerynem i musiał tylko patrzeć kątem oka czy sobie nie robi krzywdy, próbując odpalać jakieś dzikie triki na tej swojej desce. A teraz miał jeszcze mini wersję, do ogarnięcia… mógł sobie znaleźć spokojnego partnera… ale nieeeee.
W końcu, po kilku dodatkowych minutach przekomarzań każdy wpiął się w swój sprzęt.
— Cezary, jakby co… trzymaj się mnie, na twojego tatę nie można liczyć i błagam nie próbuj go naśladować, krzywdę sobie zrobisz.

Oczywiście, że było za spokojnie, po upłynięciu połowy czasu z karnetu, Seweryn jakimś cudem zdołał wciągnąć resztę w bitwę na śnieżki podczas zjeżdżania, co raczej nie było za bezpieczne, ale większym uszczerbkiem na zdrowiu też niebyt groziło. Druga połówka Nemezego postanowiła też gdzieś w międzyczasie poskakać z hopki, w połowie po to, żeby się popisać przed nim, przy czym o dziwo się nie wywaliła… i nawet jeśli nie było to wielce wybitne, to wygłupy Seweryna wcisnęły mały uśmiech na twarzy jego partnera.
Kiedy w końcu zeszli ze stoku, byli przemoczeniu, bo wyszło słońce i na samym dole ze śniegu zrobiła się zupa, po której nie dało się jechać, a było jeszcze bardziej beznadziejnie dla snowboardu… wprost mówiąc, Seweryn nie dał rady osiągnąć swojego celu, jakim był zjazd bez wywalania się w śnieg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz