24 grudnia 2025

Wesołych Świąt!

Z okazji Świąt życzymy Wam, by te dni przyniosły upragniony oddech od codziennej gonitwy. Niech czas zwolni na tyle, żeby móc naprawdę odpocząć – przy świetle choinki, z kubkiem czegoś gorącego w dłoniach (kakao? barszczyk? herbata?) i bez poczucia, że coś jeszcze trzeba koniecznie zrobić. Oby świąteczny stół obfitował w ulubione smaki, a kalorii nikt nie liczył (przynajmniej przez te kilka dni). Życzymy Wam weny do pisania, tworzenia, czytania – do wszystkiego, co sprawia Wam radość i co rzeczywistość kazała Wam odłożyć na „kiedyś". Niech lampki na choince migoczą tak, jak Wam się podoba, a za oknem niech zimy jest dokładnie tyle, ile potrzeba do stworzenia odpowiedniego nastroju. Spędźcie te Święta po swojemu – z bliskimi, w samotności, z książką, grą czy serialem – tak, jak tego naprawdę potrzebujecie.

Administracja Riftreach

12 grudnia 2025

Od Vaeril'a — Spełnienia marzeń, Sorenie [AU]

Nim się obejrzeli, przeminęły ostatnie dni lata, równie szybko (na szczęście) skończyła się deszczowa jesień, a wkrótce po niej nadeszła mroźna zima. Chatka źle chroniła przed niskimi temperaturami. Dziurawe ściany, nieszczelny dach czy popękane okna stanowiły zaledwie część problemów, z którymi Vaeril i Soren musieli się mierzyć. Na bieżąco jednak starali się naprawiać usterki. Z początkiem zimy udało im się z grubsza doprowadzić do porządku dom. Lodowaty wiatr nie wpadał do pomieszczeń, a kapiąca z sufitu woda wreszcie przestała budzić ich po nocach.

11 grudnia 2025

Nowy Rok 2026 – Zapowiedź

O rany, jeszcze trzy tygodnie i możemy zacząć mylić się przy wpisywaniu daty! Dobrze, że piątkę łatwo przerobić na szóstkę, to nie będzie aż takiej wtopy. W każdym razie – na pewno zastanawiacie się, dlaczego nagle jest Nowy Rok, a Yule gdzieś wyparowało. Nic się nie martwcie – na choinkę też jest w tym evencie miejsce!
W poprzednich edycjach mieliśmy Yule i Nowy Rok zaraz po bardzo intensywnym pisarsko Opovemberze, a jak tylko kończył się Nowy Rok, to zaraz trzeba było przygotowywać się na Walentynki i walentynkowe wydanie Auranthium. Żeby rozluźnić nieco grafik pisarski i nie dublować eventów (jednak „myśl przewodnia” Yule i Nowego Roku potrafi być podobna), zostaną one w tej edycji połączone. Zasady są bardzo podobne do poprzednich edycji – po prostu piszecie o tym, co też Wasze postaci porabiają w związku ze zbliżającym się końcem roku, a tematyka jest bardzo dowolna i może uwzględniać choinkę.

08 grudnia 2025

Opovember 2025 – Podsumowanie

Kochani!
Oto zakończyła się trzecia edycja Opovembera, czyli najbardziej pisarskiego eventu na Rifcie. Codziennie na blogu pojawiło się po kilka opek i naprawdę było co czytać! Cel eventu zdecydowanie został osiągnięty – w zamierzeniu miał on być okazją do tego, by poćwiczyć trochę mięśnie pisarskie, dając Wam codzienną inspirację do napisania czegoś krótkiego, i jak widać po statystykach, codziennie czuliście się zainspirowani do pisania. Powstało wiele nowych historii, część spinała się w serie, część była kontynuacją zaczętych już pomysłów, pojawiły się też opowiadania dziejące się w przeróżnych AU, a także pojedyncze scenki z życia Waszych postaci. Jak zwykle przekrój jest pełen.
A teraz – Opovember w liczbach! Przesyłam Wam link do tabelki podsumowującej event, żebyście mogli jeszcze podziwiać, jak dużo opowiadań udało się napisać (i dać znać, jeśli pojawią się jakieś nieścisłości), a tymczasem przejdźmy do statystyk.

07 grudnia 2025

Od Isarra — Światło

Przygoda ze spieczeniem sobie całych pleców, jakimś cudem nie obrzydziła Isarrowi jego kąpieli słonecznych. Szczerze mówiąc brakowało tylko, żeby sobie załatwił taką wielką lampę grzewczą i powiesił nad łóżkiem. Jedyne, co go powstrzymywało przed taką decyzją był fakt, że te żarówki dawały czerwone światło. A on, no nie chciał, żeby dawało mu tu takim kolorem, zaszkodziłoby to też jego rośliną i pewnie miałby wjazd policji na chatę czy aby na pewno nie hoduje tutaj niczego… podejrzanego.

Od Setha — Odwaga [AU]

— Nie odwalaj i pilnuj Cezarego, i nie zostawiaj nas w tyle. W ogólne najlepiej jedź za mną. Nie oddalaj się też.
— Nemezy, kochany, ty wiesz, że to Czarek jest tu dzieckiem, a nie ja? — W odpowiedzi Seweryn oberwał w tył kasku od swojego partnera. Towarzyszący im nastolatek zaśmiał się wrednie, za co wkrótce miał zostać natarty śniegiem po twarzy… a przynajmniej taki obrót spraw zapowiadał wyraz twarzy Seweryna. — Pilnuj się na stoku, młody, bo skończysz w lesie.

Od Hugona – Tęsknosta

Bez adresu
Stellaire, 12 czerwca 2135 roku

Moja Droga,
zmarnowałem podeszwy w całodziennych naukach. Ani wtedy, ani teraz genialny nijak się jednak nie czuję, co dopiero siebiepewny i rad – co najwyżej młody, nawet jeśli zaczynam, słowo daję, siwieć. Na rozstajach czekają na mnie kolejne wybory, a przez każdy z nich coś utracę. I nie jestem pewien, czy jestem na to gotowy. Być może spędziłem więcej czasu na Wydziale Biologicznym, zdaje się jednak, że część serca pozostawiłem na tym Humanistycznym. Gdzie podziewa się rozum, nie mam pojęcia. Wierzę (bo co pozostało?) zatem głęboko w moc słów i bynajmniej ich nie szczędzę, jak lubiłaś mi wypominać. Tym razem jednak przyznaję, że ani ten język, ani żaden inny nie zdoła mi dopomóc i odnaleźć słów odpowiednich, by przeprosić i wytłumaczyć swój postępek. Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów, a Ty, Cristino, że czasem gubię się w ich gąszczu i nie mówię tego, co najważniejsze. Ty przecież wiesz, co jest ważne. Co tak naprawdę chciałbym powiedzieć.
Cóż, Cristino, zjebałem.

Od Nikandros – Koń

Zanim zima w Novendii stawała się tak surowa, że pola i lasy pokrywały grube warstwy śniegu, chłodne poranki witały się z rannymi ptakami gęstą mgłą. W takie dni Świstojar i okolice wyglądały jak zatopione w gęstym mleku. Przypominały Nikandros jesienne dni, kiedy jeszcze przed szkołą dreptała do przydomowej stajni, z zabłoconymi kozakami i niewinnym uśmiechem na ustach. Kiedy jeszcze Lohengrinowie mogli poszczycić się całym stadem zawodowych rumaków, których szyje uginały się pod ilością zebranych rozet.

Od Bashara – Lód

Bashar pamiętał narodziny świata.
Pamiętał, gdy skała była jeszcze płynnym ogniem, niebo nie znało barw, a pustka oceanu zdawała się ciągnąć bez końca. Widział, jak bogowie schodzili na świat niczym dzieci wybiegające na podwórko – pełni zachwytu, marzeń, głodni swojej stwórczej mocy. Kształtowali krainy swoimi dłońmi, tchnęli życie w gliny, wyznaczali koryta rzek palcami błyszczącymi od boskiej mocy. A on, Lodowy Tkacz, przedwieczny smok urodzony z samej esencji świata, obserwował ich dzieło z łagodnym zaciekawieniem istoty, która rozumiała wagę stworzenia.

Od Yangcyna – Noga

Był wtedy upalny dzień. Słońce świeciło wysoko na niebie, nie dało się dostrzec żadnej chmury w zasięgu wzroku. Ludzie unikali żaru, kryjąc się w budynkach albo cieniu. Po całym Stellaire rozstawiono specjalne przejścia z ochładzającą mżawką, a każdy lokal wystawił przed drzwiami miskę z wodą dla spragnionych czworonogów.

Od Dantego – Lód

Srebrzysty blask zalewał podłogę sypialni, leniwie przesuwając się po granacie nieba niczym wypuszczona z nieuważnych dłoni lokaja metalowa okrągła taca. Wpadający przez okno chłód, ten nieodzowny wysłannik nocy, bawił się niewinnie cienkim materiałem firanek, jak to uparte dziecko starające się zwrócić czyjąś uwagę, mocniej i mocniej, aż ustawał na moment, by zaraz powrócić i zagwizdać cicho przy ramie. Oparta o zagłówek łóżka Sappho obserwowała, jak momentami firanki unosiły się wraz z biorącym oddech Brunonem, jak opadały, gdy jego powolny, senny wydech łaskotał ciepłem jej skórę. Chciała wtedy, by ta pełna harmonii chwila trwała wiecznie – oni, złączeni, i świat oddychający wraz z nimi.

Od Dantego – Żałoba

Sappho przystanęła przed rzeźbionymi drzwiami, palce przejechały po złotej kołatce, jakby badały jej własne zmartwienie, obrysowywały jego kształt i zastanawiały się, czy to na pewno był dobry pomysł. A potem wiatr wkradł się pod cienki kardigan, ciało zadrżało, przypominając Sappho o tych niekończących się ostatnio dniach i nocach, gdy drżała w ten sam sposób, przerażona i zagubiona, z jednym pragnieniem – by ktoś znalazł ją, objął, powiedział, że wszystko będzie dobrze. Potrzebowała kogoś, kto by ją wysłuchał.
Uniosła kołatkę, a echo głębokiego uderzenia rozniosło się po trzewiach posiadłości. Nie czekała długo. W drzwiach nawet nie zjawił się lokaj, lecz sama Desideria, jakby ją wyczuła. Jej idealne, czarne brwi zmarszczyły się, wzrok przeskoczył po Sappho tak jak tamtej pamiętnej nocy, gdy się pierwszy raz spotkały.
— Wyglądasz, jakby cię kot zjadł, wysrał, znowu zjadł i wyrzygał — skwitowała ją otwarcie.

06 grudnia 2025

Od Isarra — Cisza

Po godzinach pracy sklepik Isarra był bardzo cichym miejscem. Nawet po tym, jak w domu botanika zamieszkał Minu i kot.

Od Isarra — Gniazdo [AU]

Wakacje wlekły się leniwie Michał był znowu na dwa tygodnie u swojego wujka, bo jego rodzice wyjechali za granicę na wczasy. W takich momentach nastolatek był wysyłany do Ignacego, a właściwie to on przyjeżdżał po młodego, by go zabrać do siebie, żeby go odebrać, bo Gabriela i jej mąż jakoś średnio się przejmowali tym, co będzie robić ich syn. Z tego też powodu Ignacy nie przepadał za tą częścią swojej rodziny.

Od Isarra — Obawa

Isarr od rana był bardzo niespokojny, krzątał się między kuchnią, a pokojem Minu ze ściągniętymi przez obawę brwiami.

05 grudnia 2025

Od Bashara – Woda

Eskorta prowadziła nas w milczeniu, zachowując luźny szyk, zaszczycając obojętnymi spojrzeniami. Słowem nie skomentowali wiszącej przy pasach broni, gestem nie kazali się jej pozbyć. Obojętność, tym nas traktowali. W ich postawach brakło napięcia, próżno szukać było strachu, agresji czy dumnej pewności siebie, nie było śladu pogardy, złośliwego rozbawienia naszym losem… Nic, po prostu nic, tylko ta milcząca obojętność i spokój. Nie byliśmy dla nich żadnym zagrożeniem.

Od Dantego – Przyszłość

Skuliła się, zwinęła, zadrżała znów od wymęczających torsji, opierając na stabilnych bokach ubikacji całą nadzieję, że ta nie załamie się pod nią, gdy ona załamywała się raz po raz, plując gorzką żółcią. Wystarczy. Koniec. Więcej nie da rady. Błagam, prosiła, lecz ciało nie słuchało, buntowało się, a może raczej udowadniało jej, że przejdzie jeszcze przez niejedno piekło, zniesienie jeszcze tysiące niewygód oraz bólów, nawet jeśli sądziła, że nie była na to gotowa.

Od Cheoryeona – Fala

Usiadł w obrotowym fotelu. Ustawił dobrze stojak z telefonem. Sprawdził swój wizerunek w kamerce, poprawił palcem kosmyk włosów. Wykonał głęboki wdech.
Nadeszła pora na jego pierwszy live.

Od Isarra — Wąż

Poranne słońce dźgnęło Isarra po oczach, co nie było najprzyjemniejszym doświadczeniem w jego życiu. Przekręcił się jedynie na drugi bok, żeby wredne światło padało na jego plecy, a nie twarz, mając nadzieję, że uda mu się ugrać jeszcze trochę minut snu. Nadzieje te okazały się być płonne, bo zanim zdążył zamknąć oczy, rozdzwonił się budzik…

04 grudnia 2025

Od Terrella – Brama

Syreny policyjne niosły się daleko ulicami. Ludzie przerywali swoje czynności, rozglądali się, nie potrafiąc pokonać ciekawości. W końcu nie były to dźwięki wskazujące na jeden pojazd tylko co najmniej kilka, wyjące, jak gdyby coś bardzo poważnego się działo. Gdzieś z oddali zaczęły migać na przemian czerwone i niebieskie światła.
Nim jednak dało się dostrzec radiowozy, w pierwszej kolejności przemykał czarny, przyozdobiony zielonymi neonami motocykl.

Od Yangcyna – Zemsta

TW: śmierć, opis zwłok.
— Durny pies.

03 grudnia 2025

Od Setha — Maska

Jak można się domyślić, Seth nie pojawił się od razu z maską na twarzy. Przez pierwsze tysiąclecie swojego istnienia, nie miał powodu, by ją nosić, wszakże na początku swojego istnienia i do pewnego zwrotu był nawet uważany za dobrego boga… tak, do pewnego czasu. Jednak teraz nie o tym.

02 grudnia 2025

Od Setha — Nostalgia

Po tym jak Seth na dobre zadomowił się w Stellaire, spędzał dużo czasu zwiedzając miasto. Zapuszczał się w każdy zakątek, nawet w te bardziej obskurniejsze uliczki, w końcu… nie miał się czego bać, był prawie pewien, że mało która istota mogła go faktycznie zranić.

01 grudnia 2025

Od Setha — Brama

Może Seth nie do końca to przemyślał.
A raczej na pewno tego nie przemyślał.

Od Felixa – Harmonia [AU]

Wieczór niespiesznie zapadał nad Elendel, otulając niebo paletą ciepłych barw, wyznaczając koniec pracy dla większości mieszkańców, nie przynosił jednak ze sobą mroku. Gazowe latarnie wypełniały ulice ciepłym, złotym światłem, rozganiając cienie, przeganiając z serc ten naturalny ludziom niepokój, który przynosiła noc. Światło w nocy, ciepło w zimie, ziemia rodząca nieprzebrane plony – wszystko to było darem Harmonii dla ludzkości, żywym dowodem jego troskliwej opieki roztaczanej wokół znanego świata, Elendel zaś, ten wyjątkowy klejnot pośród miast, był miejscem, które Harmonia obdarzał najczulszym ze swych uśmiechów.

Podsumowanie 2025.11

Czy tylko mi się wydaje, że ten listopad jakoś szybko minął? Pewnie to dlatego, że było tyle dobrej literatury do poczytania na Rifcie <3 Kilka opek dziennie i od razu rzeczywistość łatwiejsza do przeżycia.
Opovember powoli się kończy – jeśli nie daliście rady napisać wszystkiego, co podpowiedziała wyobraźnia, albo brakuje Wam jeszcze paru opowiadań, żeby mieć 30/30, to teraz jest czas, żeby wszystko nadrobić! Do 07.12 macie czas na wstawianie ostatnich opowiadań eventowych i możecie użyć dowolnego słowa, tak z dziennych słów kluczowych, jak i z ogólnych. Trzymamy kciuki, żeby udało się jeszcze coś napisać, czy to łatając „dziury” w opovemberowym kalendarzu, czy to chwytając ostatnią szansę, żeby wziąć udział w evencie. Jeśli potrzebujecie spojrzeć jeszcze raz na swoje statystyki, oto link do opovemberowego „szalika” - sprawdźcie, czy wszystko jest na swoim miejscu i dajcie znać, jeśli zauważycie jakieś nieścisłości!
Los nie oszczędza, ale naprawdę wspaniale i intensywnie pisaliście w tym miesiącu, także poważnie, brawa dla wszystkich, którym udało się usiąść do klawiatury i podzielić się z nami chociaż częścią ze swych pomysłów <3