"Wszystko prędzej czy później zostanie śmieciem. Przynajmniej ja zawsze będę miał użytek." Ziya może i nie miał twarzy, ale z jego głosu wyraźnie było słychać jak bardzo rozbawiony był całą tą sytuacją. Może dlatego, że Nikolai wydawał się niezbyt groźnym? Może dlatego, że nawet gdyby bardzo chciał to nie dałby rady go zniszczyć. Tak czy siak, Ziya był przekonany o swojej wyższości, zwłaszcza patrząc na wnętrze sklepu.
Pomysł na siebie... przejąć władzę nad światem. Powrócić do swojego ciała. Może założyć kawiarnię i nauczyć się gotować. Ciekawe jak smakowały ciasteczka...
"Naprawdę, wydawałoby się to oczywiste." Ziya westchnął, odganiając kokosa od swojego futra. Co to to nie! Piórka bardzo ciężko z niego schodziły!
"Posiadamy wspólny cel na ten moment, nieprawdaż? Ty chcesz zdobyć, eh... pieniądze... a ja chcę zdobyć kogoś kto pomoże mi w moich bardzo sekretnych i poważnych sprawach. Mam dla ciebie propozycję." Oczy Ziyi skupiły się na fioletowych oczach Nikolaia. Jaki ciekawy kolor - od kiedy wygląd ludzi się aż tak zmienił? On znacznie preferował czerwień - każdy kolor wyglądał lepiej pokryty krwią.
"Zrób ze mnie atrakcję, Nikolai." Ziya westchnął, widocznie niezbyt zaciekawiony taką opcją. "Ty znasz się najlepiej na tym co inni kupią. Mogę przewidywać przyszłość, czytać w myślach, dawać zagadki... cokolwiek twoje chciwe serce wymarzy. W zamian za to, jak znajdę odpowiednie ciało, to znaczy, nowego przyjaciela, pozwolisz mi odejść."
Oczy Ziyi przymrużyły się, widocznie z zadowolenia. "Nie będę siedział na wystawie niczym najtańsza sukienka, a ty będziesz miał to czego chciałeś. Hmm? Wyobraź to sobie, Nikolai... kolejki na sam koniec ulicy. Wszyscy chcą wejść do twojego sklepu, a ja? Zachęcę ich do kupienia czegoś więcej. Proszę Pani, ja widzę dużo miłości w Pani życiu z tym naszyjnikiem, a pan? Ach, dla Pana ten piękny szalik..."
Ludzka chciwość. Taka smutna rzecz, a tak użyteczna! No cóż, kim byłby Ziya, gdyby nie użył czegoś podanego mu na talerzu? Nikolai wydawał się być idealnym celem - na myśli miał tylko pieniądze. Na pewno ich współpraca nie byłaby taka zła. Mieli swoje cele i byli całkowicie świadomi tego, że dla drugiej osoby są tylko narzędziem. Może i tak, Ziya był demonem wyjętym prosto z piekieł, ale czy Nikolai musiał to wiedzieć? Przecież to nie tak, że Ziya by mu się przyznał, że chce władzy nad światem...
"Pomyśl sobie, Nikolai. Jak zniknę, ludzie nadal będą do ciebie przychodzić, szukając czegoś tak cennego jak ja. Może i będę jedynym mówiącym artefaktem, ale skoro ja byłem prawdziwy... to na pewno wszystko inne też jest. Nie uważasz?"
Gwiazdki
Strony + Newsy
Nagłówek
13 lutego 2025
Od Ziyi do Nikolaia
18 stycznia 2025
Od Ziyi Do Nikolaia
Świat stanął w płomieniach. Nikt nie był już po ich stronie. Nikt. Ziya siedział na parapecie jednego ze swoich okien, jedna para rąk trzymająca jego kolana. Oczy miał skupione na ludziach, płaczących o sprawiedliwość. Jedyne co słyszał to były odgłosy tych zwierząt, niczym zarzynane świnie, które błagały o szybszą śmierć. Żałosne. "Ziya." Głos jego brata wyrwał go z przemyśleń. Demon westchnął i powstał, podchodząc bliżej. Jak miał na imię jego brat? Nie pamiętał. A przecież on powinien pamiętać wszystko. "Oczywiście, że ja. Kto inny? Wszyscy jesteście bezużyteczni." Ziya westchnął, zerkając za okno raz jeszcze. "Musi istnieć lepsze rozwiązanie. -----, przechodzimy przez to przynajmniej raz na kilka lat. Umysły tych stworzeń nie są przystosowane do-" "Gdyby obchodziło nas twoje zdanie, to byśmy o nie poprosili." Ziya zmrużył oczy na zimną reakcję -----. Poczuł jak jego futro jeży się na sam ton jego brata - co on sobie w ogóle myślał? Wszystko w ich życiu zależało od jego współpracy i fakt, że zgodził się na ich towarzystwo... "Nie chcesz toczyć ze mną tej walki, Yaya." Demon przed nim westchnął, kładąc dłoń na ramieniu Ziyi. Młodszy demon spojrzał w dół. Dlaczego nie chciał toczyć tej bitwy? Przecież on może każdego pokonać... prawda?
"Nie wiem czy to wszystko jest tego warte, -----. To jest za dużo jak na nas. Wystarczyło nam by miasto. Nie potrzebujemy..." "Jesteśmy demonami, Yaya." Jego brat przesunął dłoń niżej, delikatnie chwytając ręce Ziyi. "I spotka nas albo to, albo-" -ciemność. Wspomnienia przenikające przed oczyma niczym wiatr przez liście. Świat, który istnieje. Świat, którego nie ma. Pustka wokół niego była jak koc, którego nie mógł zdjąć. Ciasny, ciepły, usypiający koc.
Kobieta, która go nosiła nigdy więcej go nie dotknęła nagą skórą. Czuł jej kontakt tylko przez rękawiczki… chyba, że to nie była już ona? Nie, to był ktoś inny. Jej syn. Nie. Prawnuk. Nie. Ktoś kto już od dawna nie miał jej krwi.
Ile lat już minęło? Czy te wspomnienia, które widział należą do niego czy do któregoś z żyć, które okradł? Kim był ten demon?
Powinien to...
Ciepło Słońca na jego skórze było już tylko snem, który dawno zapomniał. Ktoś wołał jego imię. Ktoś na niego krzyczał. Ktoś go błagał o litość.
Ziya. Ziya. Ziya-
I niczym tsunami, nagle świat pojawił się przed nim, wypełniając każdy zmysł czymś innym. Światło na niebie, śmiejące się z jego losu. Śmieci wokół niego dławiły swym zapachem, a przed nim… człowiek. Człowiek, tak? Dziwny kolor włosów. Czemu taki? Fioletowy. Hm.
Nikolai Alieva. Czarodziej. Ordynarny kłamca, ale być może…
“Ugh, proszę nie wystawiaj mnie na jakiejś zakurzonej wystawie.” Ziya westchnął, jego głos słyszalny tylko przez Nikolaia. Otworzył obie pary swoich oczu, zerkając dookoła. Fuj.
“Nie wierzę, że podniósł mnie ktoś kto potyka się o własne stopy… ale niech będzie. Poza tym, często tak grzebiesz w śmieciach? Pewnie tak, nie wiem po co pytam. Ludzie są dziwni. Hej, który mamy rok? Znaczy, oczywiście, że ja wiem, ale wasze umysły są pełne tylu limitów…”
Oczy Ziyi skupiły się na Kokosie. Jakie małe proste zwierzę. Szkoda, że było mądrzejsze niż jego właściciel.
“No? Człowiek? Idziemy, już, już. Zimno mi.”
11 stycznia 2025
Świat? Do dupy, ale przynajmniej frytki są smaczne.
Data urodzenia: Sam już nie zna konkretnej daty.
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Peleryna, ee, demon
Pochodzenie: Miejsce, które zwane jest dzisiaj Sallandira.
Zawód: Wygląda świetnie w lustrze.
Opis: Brak wolności to klątwa, której boi się każdy z nas, ale taki właśnie los spotkał Ziyę tysiące lat temu. Niedgyś jeden z najpotężniejszych demonów, został zaklęty w swojej własnej pelerynie. Uzależniony od dobrej woli innych, szuka kogoś kto byłby w stanie go uratować... i może zniszczyć przy okazji świat.
Preferowałabym o nie sterowanie Ziyą, a jeśli tak, to wcześniej przesłanie mi jego mowy do sprawdzenia :) Do dogadania