Przyjechał do domu Jacka praktycznie jako ostatni. Problemem była, jak zawsze, jego dziewczyna. Niepotrzebnie ciągnęła go za język, kto będzie, po co, na co, dlaczego. Nawet miała z nim iść, ale stwierdziła, że musi go koniecznie odebrać, bo przecież on tam nie będzie spać! Jeszcze ich przybłędę, czyli Eirika, trzeba zabrać ze sobą pewnie. Nieszczególnie za sobą przepadali. Jednak czerwonowłosy nie potrafił wybrać żadnej ze stron i chciał, aby ta dwójka zaczęła się ze sobą dogadywać. Problem był taki, że Emilia ciągle dolewała oliwy do ognia i wytykała wszystko Nivanowi, a Eirik nie potrafił ugryźć się w język i wskazywał, że to ona jest nieudolna i dzięki Dixonowi mogą mieszkać w takiej willi.
Na szczęście, w końcu mógł wyjść z domu. Przywieziony został przez taksówkę, bo kobieta się na niego obraziła. Wcisnęła mu trzy butelki wina, mówiąc, że są to najlepsze wina i niech to towarzystwo posmakuje, co jest tak naprawdę dobre.
Nivan nie należał do osób, które mają mocną głowę do alkoholu. Mimo że był wyśmienitym miksologiem, to nie równało się z faktem, że nie był najlepszym kompanem do picia. Zrobi wyśmienite drinki, połączy różne składniki i wyjdzie z tego ósmy cud świata, ale… on może tylko komuś to zaserwować.
Dlatego też siedział w salonie, podpierając się jedną ręką za sobą, aby nie przewrócić się, gdy ciało Eirika coraz bardziej na niego napierało. Nie przeszkadzało mu to, delikatnie uśmiechnął się pod nosem, szybko odwracając głowę w stronę Romana, który coś mówił. Odchylił się nieco do tyłu, niedbale poprawiając się na miejscu. Pozycja ta nie była najwygodniejsza, ale nie miał serca powiedzieć przyjacielowi, aby się odsunął. Szczególnie, jak kolejny raz wylosował ten cholerny czosnek. Choć Niv czynnie brał udział w dyskusji, to drugim uchem nasłuchwiał, jakie tym razem zadanie otrzyma czarnowłosy.
— Buziak dla kolegi po lewej?
Z początku myślał, że się przesłyszał, ale… nawet nie zdołał zareagować, a Eirik szturchnął go delikatnie łokciem, zwracając na siebie uwagę. Tym samym Nivan odwrócił głowę w stronę przyjaciela. Miał rozszerzone źrenice, przyśpieszony oddech. W oczach dostrzegł błysk, przepleciony z szaleństwem. Czarnowłosy ułożył jedną dłoń na policzku Nivana, a drugą złapał za jego koszulkę, przyciągając go gwałtownym ruchem do siebie. Dixon już miał się wzbraniać, ale jego ciało samoistnie pozwoliło się pociągnąć. Coś mu nie pozwalało się wzbronić. Jakby ciało tego pragnęło… wino niechlujnie się rozlało na podłogę, brudząc przy tym spodnie czerwonowłosego.
Eirik złożył pocałunek na czole Nivana, całkowicie wybijając go z rytmu. Czerwonowłosy odsunął się, spojrzał na przyjaciela, który szeroko się wyszczerzył i zakręcił ponownie tacką.
— Nie ma zamulania!
I jakby nigdy nic, wrócił do gry, tym razem losując coś normalnego, bo Łukasz uzupełnił wszystkie kubeczki o kolejne smaki, aby kolejka tak szybko się nie skończyła.
Nivan wrócił do poprzedniej pozycji, spojrzał na swoje spodnie, na których rozlał wino. Ciężko westchnął, podniósł się z podłogi i poszedł do kuchni, aby chociaż minimalnie zetrzeć mokrą plamę. Chociaż tyle dobrego, że założył czarne spodnie, więc aż tak nie było widać, aczkolwiek materiał nieprzyjemnie zaczynał się lepić. Eirik…
— Booooooże znowu!? — usłyszał krzyk przyjaciela, przez co odwrócił się w kierunku salonu, gdzie wszyscy siedzieli. Eirik ponownie wylosował czosnek.
— Nie musisz tego tyle pić, bo w końcu zaczniesz rzygać — oznajmił Nivan, wracając na miejsce, aby sprzątnąć rozlane wino z podłogi. — Nie służy ci.
— Zesrała się bieda i tańczy!
— Płacze — poprawił go Niv, przez co Wanesa parsknęła, zasłaniając usta dłonią.
— Tańczy! Moja tańczy i co?!
— To pokaż, jak tańczy — prychnął czerwonowłosy, podnosząc się z kucanego, aby zerknąć na przyjaciela. — No patrz, jaki parkiet, grzech nie skorzystać.
— Mówisz, masz!
Nie trzeba było długo czekać, aby Eirik podniósł się z podłogi i zaczął demonstrować, jak tańczy jego bieda. Nieco się zgarbił i pochylił do przodu, ułożył dłonie na kolanach na krzyż, przez co jego ręce się skrzyżowały. Następnie zaczął poruszać kolanami, aby się dotykały, jednocześnie poruszając głową w rytm lecącej piosenki w tle.
Jacek niemalże zachłysnął się drinkiem, którego właśnie sączył. Łukasz wyciągnął telefon, aby zacząć nagrywać całą scenerię, a Dawid i Wera postanowili dołączyć do Eirika, pokazując, że przecież ma on rację i zajebiście tańczy. Całe towarzystwo nie potrafiło powstrzymać się od śmiechu i kibicowania, kto dłużej wytrzyma w tym egzotycznym tańcu. Odpadł Eirik po dobrych kilku minutach, mówiąc, że coś mu strzeliło w plecach ze starości. Nivan odrzucił szmatkę do kuchni, po czym usiadł na kanapie, tuż obok przyjaciela. Przerzucił ramię przez oparcie, tuż za plecami czarnowłosego. Wanessa od razu się dołączyła, siadając z drugiej strony Eirika, szczerząc się, jak głupi do sera. Wcisnęła mu szklankę z drinkiem.
— No pij, bo zamulasz! — poganiała go, niemalże przechylając całą szklankę z zawartością, przez co Eirik niemalże się zachłysnął i oblał. Na szczęście szybko odsunął szkło od ust, odchylając w przeciwnym kierunku.
— Już, już, daj chwilę człowiekowi odsapnąć!
Wanessa prychnęła, zadzierając głowę do góry, po czym wstała z miejsca i pognała do kuchni, bo piekarnik zaczął wydawać z siebie melodyjny dźwięk, informujący o zakończeniu pieczenia. Miała zamiar pomóc Weronice, żeby biedna w tej kuchni sama nie siedziała, gdy Jacek pił w najlepsze. Trzeba przyznać, że na dzisiaj zrobiono tyle jedzenia, że Nivan nawet nie był zdziwiony, gdy czegoś zaczynało brakować. Wszyscy uwielbiali kuchnię Weroniki.
Sam już zjadł trochę sałatki gyrosowej, posmakował również takiej z winogronami, a nawet i bigos wleciał na stół. Teraz za to tradycyjnie musiało pojawić się mięso. Postawiono na plecionego, bo tak wszyscy tutaj to nazywali. Czyli ser, ciasto francuskie i schaby. Wszystko zapieczone w jednej, idealnej formie.
Oczywiście, większość towarzystwa zdołała wytrzeźwieć po tej wspaniałej ruletce alkoholowej, tak Eirik potrzebował trochę więcej czasu po ponownej rundzie czosnku. Każdy otrzymał zaproszenie do stołu, bo, jak to ujęła Weronika: ja po was nie będę sprzątać, upierdolicie mi dywan, poduszki i koce! i takim sposobem wszyscy zmuszeni byli wstać z dotychczasowych miejsc.
Nivan odsunął krzesło dla Eirika, gestem ręki zapraszając go do zajęcia miejsca, a kiedy usiadł, dopiero sam zasiadł obok. Każdy otrzymał talerz z porcją, więc nie można było odmówić. Przyjemny zapach mięsa i sera dostał się do nosa Nivana, który nie oponował przed spróbowaniem posiłku. Wanessa w tym czasie nalała mu wina do nowego kieliszka, puszczając oczko, czego totalnie nie zrozumiał. O co jej chodziło?
Przy stole wywiązała się dyskusja na temat tego, że Łukasz zdecydowanie powinien przystopować z rozdawaniem alkoholu Eirikowi, który wskazał na siebie widelcem, gdy przeżuwał mięso.
— Halo, dostałem pierwszy raz! Wypraszam sobie!
— Ale piłeś u Łukasza już! I dalej dostajesz coś sam dla siebie! — oburzył się Jacek, który napił się drinka. — Też chcę!
— To go poproś! Języka w gębie nie masz?
Jacek już chciał coś dopowiedzieć, ale Weronika szybko zakryła mu usta, przepraszając całe towarzystwo, szczególnie skupiając się na Eiriku. Nivan pokręcił załamany głową, upijając trochę wina, po czym podsunął lampkę pod usta przyjaciela.
— Chcesz?
— Nie, mam lepsze — odparł, zbijając z przyjacielem swojego drinka, a szkła zabrzęczały w uszach. — Zdrówko! — wyciągnął rękę do góry, za czym poszło całe towarzystwo.
Kolejne szkła stuknęły, kolejne napoje ubyły i kolejni mieli już dość picia. Nivan już nie miał co pić, a nieszczególnie uśmiechało mu się mieszać alkohol. Doskonale wiedział, że skończy z kacem i jeszcze z głową w kiblu.
Łukasz włączył AllTube, szukając gry Just Dance z choreografią, do której może tańczyć więcej niż jedna osoba. Oczywiście, Eirik, Wanessa, Weronika i Dawid jako pierwsi się wyrywali do grania. Dlatego też Nivan z Jackiem przenieśli kanapę do tyłu oraz stolik kawowy, aby zrobić więcej miejsca przed telewizorem. Łukasz jeszcze szybko zwinął dywan, mówiąc, że to zniszczy całą zabawę.
Piosenka wybrzmiała z głośników, niosąc się basem po podłodze razem z coraz to intensywniejszymi uderzeniami stóp o parkiet. Cała czwórka się nie oszczędzała. Oczywiście, Łukasz i Jacek też dołączyli do zabawy, ignorując, że przecież na ekranie były tylko cztery postacie. To nie było istotne, liczyła się dobra zabawa!
Nivanowi się nie upiekło, bo całe towarzystwo również zmusiło go do wspólnego tańca, mówiąc, że nie ma siedzenia i zbijania bąków.
Jednak, co by nie było za łatwo, nie pozwolili mu usiąść po dwóch piosenkach, ba! Oni kazali mu ciągle tańczyć, tłumacząc się, że przecież jest tak chwalony przez Emilię jako zajebisty partner do tańca. Nawet nie wiedział kiedy został postawiony przed Eirikiem. Spojrzał na całe towarzystwo, które dumnie rozsiadło się na kanapie, włączając im piosenkę. Powolną i zmysłową. Nivan uniósł pytająco brew, ale nie protestował, to Eirik szybciej się wykruszył.
— No i gdzie uciekasz? — zapytał, jednym, sprawnym ruchem łapiąc za rękę przyjaciela i przyciągnął go do siebie.
— Nie, nie, ja takiego tańca nie lubię i nie umiem — odparł Eirik, próbując się wywinąć, ale zamiast tego został obrócony kilkukrotnie w miejscu, ponownie lądując w ramionach Nivana, który trzymał splecione dłonie z tymi przyjaciela.
— To się nauczysz! — krzyknęła Wanessa. Łukasz zagwizdał, Dawid zaczął skandować imię czarnowłosego, a Weronika dołączyła się do gwizdania. — Jazda!
Eirik nie miał innego wyjścia, jak zgodzić się na prowadzenie tańca przez Nivana. Czerwonowłosy kazał zmienić piosenkę na coś bardziej żywego i coś, do czego łatwiej złapać rytm dla osoby nieumiejącej, czyli dla czarnowłosego. Nie trzeba było długo ich namawiać, szybko zmienili piosenkę na coś bardziej energicznego.
Nivan pokazał Eirikowi kilka, prostych ruchów, aby przypadkiem nie był sztywny jak kłoda. Wanessa z tego wszystkiego zaczęła nagrywać, już nawet nie powstrzymując się od śmiechu, gdy coś dwójce nie wyszło. Dlatego Niv prowadził większość tańca, nieszczególnie dając Eirikowi pole do popisu, bo gdy je dawał, to ten zaczynał robić jakieś dziwne, kocie ruchy do ucieczki.
Na koniec piosenki Nivan odchylił Eirika do tyłu, przytrzymując jego plecy jedną ręką, a drugą przytrzymał nogę przyjaciela, którą ten zarzucił mu na biodro. Całe towarzystwo zaczęło bić brawo. Czerwonowłosy wyprostował się razem ze swoim partnerem tanecznym, zrobili teatralny ukłon w stronę widowni.
Obaj opadli na wolne miejsce na kanapie, Nivan odchylił głowę do tyłu, przeczesując czerwone kosmyki do tyłu, które przykleiły mu się do czoła od potu po całym wysiłku. Wanessa ponownie pojawiła się przed dwójką, wciskając im alkohol.
— Dla ciebie mam winko — oznajmiła z delikatnym uśmiechem. — A dla ciebie drink — wcisnęła w ręce dwójki szkło i uciekła na parkiet, aby zacząć tańczyć do kolejnej piosenki tym razem z Łukaszem.
— Nie wiedziałem, że lubisz tańczyć — zaczął Eirik, ciężko łapiąc oddech po całym wysiłku.
— Nie wiedziałem, że masz dwie lewe nogi do tańczenia — odparł rozbawiony, za co oberwał z pięści w ramię. — Oj, no już. Mogę cię nauczyć, jak chcesz.
— Ha. Ha. Ha. Nie — burknął w szklankę, po czym wypił swojego drinka na raz. Nie chcąc być gorszym, Nivan również wypił swoje wino na raz.
— Przyjemne z pożytecznym. Nie wiesz, co tracisz — wtrącił się Jacek, który przyniósł wódkę i wino. Oczywiście dla Nivana było wino, a dla Eirika nalał wódki do jego szklanki. Miał wypić na czysto, na samą myśl czerwonowłosego przeszły ciarki, a gardło zaczęło go palić. Ponownie wypił całą lampkę nalanego wina. — Prawda, Niv?
— Ależ oczywiście. Musisz się Eirik zastanowić — oznajmił, przerzucając ramię przez szyję przyjaciela i przyciągnął go bliżej siebie. — To jak? — przechylił głowę na bok, opierając ją o tą Eirika.
— Pomyślę — szybko wyswobodził się z uścisku, odsuwając się w bok. — Kiedyś pomyślę.
Nivan przewrócił oczami i przysunął się do Eirika, przez co ten nie miał gdzie uciec, bo trafił już na koniec kanapy.
— Uciekasz teraz ode mnie?
— Co? Ja? — zapytał, palcem wskazując na siebie. — W życiu!
— To czemu się odsuwasz?
— Boooo… potrzebuję trochę przestrzeni!
Nivan prychnął na tę odpowiedź, odsuwając się nieco od Eirika, który odetchnął z ulgą. Czerwonowłosy wyjął telefon z kieszeni spodni, gdy tylko poczuł, że coś zaczęło wibrować. Widząc na ekranie imię swojej dziewczyny, przewrócił oczami, zablokował ekran i schował telefon.
— No odpisz jej. Pewnie się martwi — rzucił Eirik, szturchając mężczyznę w żebra.
— Albo pyta, czy jestem już z inną dziwką w pokoju.
— Nie przesadzaj, na pew… no dobra — Eirik spasował, widząc spojrzenie przyjaciela. Wziął ręce do góry, jakby wywiesił białą flagę.
Nivan odkąd jest z Emilią, to nie miał czasu dla swoich znajomych. Wiecznie kontrolowany, na każdym kroku, czy na pewno nie robi czegoś za jej plecami. To… było męczące. Jednak nie potrafił wyjść z tego błędnego koła. Ciągle w nim tkwił. Ciągle coś… nie pamiętał, kiedy ostatnim razem wyszedł z domu bez kłótni. Gdyby tylko mógł coś zmienić. Gdyby tylko…
Eirik.
Pokręcił głową. Co to za pokrętna myśl, że on i Eirik…
…on i Eirik…
Absurdalne. Nie ciągnęło go przecież do mężczyzn. Od zawsze wolał kobiety, ale…
Właśnie, ale… i tym był właśnie Eirik.
Dlaczego on w ogóle o tym myślał? Skąd to się wzięło w jego głowie?
Spojrzał w bok, na Eirika, który rozbawiony kibicował Wanessie w twisterze.
Och… on od zawsze był taki… delikatny?
Nivan zaczesał włosy do tyłu, czując, jak momentalnie zrobiło mu się gorąco. Nie wie, co jego przyjaciółka dorzuciła do tego wina, ale było mocne. To na pewno jest wszystko wina alkoholu!
Czerwonowłosy wstał z miejsca i poszedł do łazienki, gdzie pierwsze, co zrobił, to przemył twarz lodowatą wodą. Cholerny alkohol, błędnik mu zaczynał świrować. Świat zaczynał się kręcić, a wszystko razem z nim, jakby był w jakimś parku rozrywki.
— Hej, wszystko w porządku? — Eirik wszedł do łazienki, zwracając na siebie uwagę Nivana.
— Ta, trochę mi się gorąco zrobiło — przyznał, patrząc na przyjaciela w lustrze.
Eirik naprawdę był atrakcyjny.
— Jak tu wszedłeś?
— Nie zamknąłeś drzwi, dzbanie — odparł Eirik, całkowicie rozbawiony. — Patrz, tak to się robi — zademonstrował kluczenie drzwi, odwrócił się do Nivana, pokazał kciuka w górę i się wyszczerzył.
— Aha.
— Tylko tyle? Dobra, mów. Jest ci niedobrze, co? Wyjebałeś trzy wina i pijesz czwarte, a na ciebie, to już za dużo.
— Hej, nie jesteś moją matką — burknął Nivan, odwracając się przodem do Eirika.
Skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej, zlustrował przyjaciela od góry do dołu, zatrzymując spojrzenie na jego ustach.
Wyglądają na delikatne, aksamitne… chciałbym je…
Nivanowi znowu zrobiło się gorąco, policzki go piekły, a niechciane myśli ciągle go nachodziły. Tak, Eirik miał rację, przesadził z alkoholem. Tylko dlaczego tylko jemu tak siadło, a Eirik, który praktycznie wypił wszystkiego dziesięć razy więcej, trzymał się tak dobrze?!
— Jak mam wyjść, to mi powiedz.
— Nie o to chodzi… po prostu…
— Po prostu co? — dopytywał Eirik, na co Nivan ciężko westchnął, łapiąc się za skronie, zastanawiając się, czy był sens kontynuowania tej rozmowy.
W końcu jednak podszedł do Eirika, ułożył ręce na jego policzkach i nachylił się, aby złączyć ich usta w pocałunku.
Delikatne, przyjemne, aksamitne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz