Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozpierdol Ognistego Konia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozpierdol Ognistego Konia. Pokaż wszystkie posty

09 września 2026

Od Muunokhoi – Rozpierdol Ognistego Konia (II)

Muunokhoi zerknęła na adres zapisany na pomiętej kartce, porównała go z tabliczką zawieszoną na ścianie budynku. To tutaj, studio Vox Metalliki, kimkolwiek byli.

Od Ignisa – Rozpierdol Ognistego Konia (I)

Wolne popołudnie u Ignisa zdarzało się rzadko, a jeśli już, to najczęściej oznaczało ono niczym nieskrępowane wylegiwanie się na poduchach w domu lub na kanapie w studiu i przesłuchiwanie wszystkich nowych płyt, które genashi zamówił i tylko czekał, aż się do nich dobierze. Nie inaczej miało być tamtego dnia, lecz niedawna rozmowa z Ariethem o prozdrowotnych wpływach owego mitycznego dotykania trawy sprawiła, że Ignis zmienił zdanie i postanowił połączyć jedno z drugim, mianowicie muzykę ze spacerem. Pogoda była cudownie sprzyjająca – słońce szczerzyło się z doskonale bezchmurnego nieba, zalewając świat miłym żarem. Ludzie przemykali cieniem, oblegali kurtyny wodne i wodzili wzrokiem za reklamami lodów, Ignis zaś parł środkiem skwierczącej patelni w którą zamienił się chodnik, raźnym krokiem zmierzając w stronę największego okolicznego skupiska trawy, czyli parku.