Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

29 marca 2024

Od Nezumiego do Hoshime, cz.1

Nezumi już kolejną godzinę siedział przed komputerem i szykował dla siebie stronę z jego autorskimi koszulkami. Jego biznes rozkręcał się coraz bardziej, więc trzeba było i samemu się rozwijać, a w czasach powszechnego dostępu do Internetu co jest lepsze do reklamy, jak nie strona internetowa? Dlatego Szczurek po raz setny wybierał najciekawsze projekty i najlepsze zdjęcia, by umieścić je na stronie. W ciągu tych kilku godzin nauczył się obsługiwać Photoshifta (i bezpiecznie piracić programy), ogarnął podstawy kodowania w CSS-ie, znalazł z dziesięć różnych programów do tworzenia stron internetowych, zaprojektował dodatkowe cztery koszulki, założył nowe konto na Paychamie specjalnie do zbierania opłat za zamówienia i zrobił listę możliwych sposobów reklamy. Śmiał twierdzić, że bardzo produktywnie mu szło.

– Ej, Szczurek. Obiad jest – zawołał go głos. Nezumi odwrócił wzrok ku blondynowi stojącemu w ramie drzwi. Bez drzwi, bo kilka dni temu zardzewiałe zawiasy nie słuchały już modlitw i postanowiły puścić ścianę, której dotychczas tak kurczowo się trzymały. Na razie nie było pieniędzy na remont.

– Muszę jeść? – zapytał zniesmaczony brunet. Nie przepadał za jedzeniem.

Sora wywrócił oczami. Nezumi zastanawiał się, jakim cudem jeszcze mu te gałki nie wypadły.

– Kuchni Hoshime odmówisz? Mam mu przekazać, że nie smakują ci jego kluski?

Brunet wypruł z pokoju, wbiegając do kuchni za zakrętem. Hoshime stał jeszcze przy garnkach, ubrany w fartuch z cudownym napisem „Przez żołądek do serca, a potem wyjdzie d*pą,” wyszytym oczywiście przez Nezumiego. W ten sposób fartuchy nigdy się nie myliły i nikt nie zakładał przez przypadek za dużego albo za małego fartucha. Kucharz obrócił się na pięcie z ogromnym uśmiechem na ustach. Zupełnie jakby nie wiązali ledwo końca z końcem.

– Wiedziałem, że kluski cię wyciągną – zażartował. – Jak tam idzie robienie strony?

– Dobrze. Bardzo dobrze. – Szczurek był zbyt skupiony na kluskach, by zwracać uwagę na rozmowę. Nie przepadał za jedzeniem, ale prędzej zmieni płeć, rasę i zostanie siostrą w zakonie wróżek, niż ominie posiłek z kluskami Hoszki w roli głównej. Podczas nakładania zupy nie dosłyszał, jak jego przyjaciele się z niego śmieją.

– To kiedy możemy spodziewać się zobaczenia tej strony w pełnej okazałości? – zagadnął Sora, również nakładając sobie klusek.

– Nie wiem. Jutro, może pojutrze. Idzie mi bardzo dobrze, naprawdę. – Z ust Szczurka wypadały kluski, gdy mówił, ale nikogo już to nie ruszało.

– To i tak całkiem szybko. Niektórzy budują stronę nawet kilka miesięcy – zauważył Hoszka.

– Ja nie mam za bardzo co tam dać. Galeria projektów, strona do zamawiania, strona kontaktowa… – Nezumi zaczął wyliczać na palcach. – Nie robię tego od zera, więc o tyle dobrze.

– Będziemy czekać z niecierpliwością. – Sora odwrócił się do siedzącego po drugiej stronie Hoshime. – A tobie jak idzie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz