Drzwi miejskiej biblioteki pozostały otwarte dawno po zwyczajowej godzinie zamknięcia, a mrugające ciepłym światłem lampy, do złudzenia przypominające stare świece, zapraszały, by zanurzyć się w atmosferze literackiego horroru i dać porwać przerażającym opowieściom. Na czas halloweenowego wieczoru, biblioteka obrosła kurzem i pajęczynami, wśród półek pojawiły się pluszowe pająki i zagubione szkielety, dynie zerkały zza okien, a panie bibliotekarki, na co dzień ubrane w wyprasowane koszule i ołówkowe spódnice, teraz przemieniły się w groźne wiedźmy, okrutne wampirzyce i straszliwe zombie.
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.
Konkurs na najniezwyklejszy ogród rozstrzygnięty!
Doroczny konkurs na najniezwyklejszy ogród miejski przyniósł w tym roku zwycięzcę, który pobił zeszłorocznego mistrza jego własną bronią. Przypomnijmy: rok temu tytuł zdobył pan, który odtworzył we własnym ogrodzie bajkę „Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków”, wstawiając między grządki naturalnej wielkości figury Śnieżki oraz komplet siedmiu krasnoludków. Tegoroczny zwycięzca zastosował identyczną technikę i odtworzył „Alibabę i Czterdziestu Rozbójników”, umieszczając w ogrodzie czterdzieści jeden figur naturalnej wielkości oraz rząd glinianych dzbanów. Jury, przytłoczone samą liczebnością obsady, obradowało wyjątkowo krótko. Ubiegłoroczny mistrz zapowiedział rewanż, a pasjonaci i kibice prześcigają się w snuciu hipotez o tym, która z baśni zostanie odtworzona w przyszłym roku.
Gibon-albinos podbił serca. Klasztor prosi o mniej odwiedzin
Ćandu, biały gibon adoptowany przez mnichów z klasztoru Śwetamandiru, stał się w tym miesiącu bezsprzeczną gwiazdą, ściągając pielgrzymów i ciekawskich z całej krainy. Mnisi, początkowo rozbawieni, apelują teraz o umiar: tłumy zakłócają ciszę potrzebną do medytacji, a sam gibon – jak zauważają z niepokojem – „zaczął przejawiać zachowania charakterystyczne dla celebrytów”. „To piękne stworzenie i cieszymy się nim,” mówi jeden z braci, „ale sława nie służy niczyjej duszy, a już na pewno nie małpiej.”
Rozstanie duetu Piorun i Grzmot! Czy to koniec?
Salony Vespy obiegła wieść, że słynny duet Piorun i Grzmot przestał współpracować. Powód oficjalny: „różnica charakterów”. Nieoficjalny: fani prześcigają się w domysłach. Problem w tym, że rozdzielić ich się nie da – gdzie błysk, tam i huk, kwestią jest tylko, po ilu sekundach. Dowód przyszedł nazajutrz: obaj zjawili się w tym samym banku, przy tym samym napadzie, z uporem udając, że się nie widzą. Piorun wpadł pierwszy, kilka sekund później drzwi wyważył Grzmot, tak jak zawsze się to działo. Rzecznik obu superbohaterów odmówił komentarza.
Nagłówek
31 października 2025
Od Seymoura – Halloween
Cisza w posiadłości w Thornhaven miała swoją własną wagę. Była gęsta niczym smoła, ciężka od ołowianego kurzu osiadającego na zakrytych prześcieradłami meblach i chłodna, jak kamienne posadzki, po których od lat nie stąpały żadne stopy. Tego wieczora cisza była jednak inna, nabrzmiała radością i oczekiwaniem.
Od Merlina – Halloween
— To będzie najlepsze Halloween w historii! — oznajmił Hawthorn, a jego oczy błyszczały zapałem, który Merlin rezerwował wyłącznie dla odwołanych lekcji i perspektywy spędzenia całego dnia w piżamie. — Mam cynk od kuzyna mojego wujka. Mówi, że nikt nie zbliża się do tej rudery od lat i ponoć straszy tam duch starego alchemika. Próbował zamienić ołów w złoto, ale w końcu coś mu nie wyszło i całe laboratorium wyleciało w powietrze!
Od Janka – Halloween
Tej jesiennej nocy zasłona między tym, co jest, a tym, co już odeszło, robiła się niepokojąco cienka. Nigdzie nie było to tak widoczne, jak w Medwi, daleko od cywilizacji, wśród śliskiej, śnieżnej brei i nocnych ciemności podchodzących pod obejścia. To w tej krainie leśne licha i strachy spoglądały ludziom w oczy, bo były tu pierwsze, od zarania dziejów, a te chałupy, choć zapadały się ciężarem lat, według praw pradawnej kniei były jedynie gośćmi w siedzibie nienazwanej magii. W takim miejscu prosty człowiek najpierw modlił się o ochronę przed potworami z głębi puszczy, dopiero potem o to, by bogowie oddalili głód, wojnę i zarazę.
Od Isidoro – Halloween
Kolejne miesiące upływały, Isidoro jednak wciąż nie miał ani jednego dnia, w którym Sallandira nie przyniosłaby mu nowej niezwykłości.
Mężczyzna stał na pałacowym tarasie, ze wzrokiem niezmiennie wzniesionym ku nocnemu niebu, a okrywająca go przewiewna szata haftowana w gwiazdy sprawiała, że sam wyglądał jak odprysk nieboskłonu. Pojedynczy kolczyk w kształcie sierpu księżyca kołysał się u lewego ucha, zaklęty skomplikowaną magią pozwalającą mu rozumieć tutejszy język bez konieczności uczenia się go. Coś, bez czego trudno byłoby mu tutaj przetrwać, a także namacalny znak łaski arcymaga, bo kto inny byłby w stanie stworzyć biżuterię o takich właściwościach.
Od Ignisa – Halloween
Minął miesiąc, odkąd wyrwał się z zimnej trumny, jaką był dom jego rodziców, lecz dla Ignisa wydarzyło się to jakby wieki temu, w innym życiu. Nie potrafił sobie już wyobrazić czasów, gdy czas przeciekał mu przez palce, bezsensownie trwoniony na niepotrzebną, nieinteresującą go naukę, jak jego zdanie w niczym się nie liczyło, i jak inni decydowali o jego przyszłości. Przebywanie w domu pana Macleoda było niczym haust świeżego powietrza i Ignis nie wyobrażał sobie już powrotu.
Od Andrei – Halloween
Istniało wiele typowych, nastoletnich rozrywek, z których przytłaczająca większość była dla Radagasta synonimem tortur. Młody czarodziej nie chodził na domówki, podebrany rodzicom z barku alkohol nie miał dla niego słodkiego smaku zakazanego owocu, a włóczenie się po mieście do późnych godzin nocnych uważał za stratę czasu. Jednak maratony filmowe – do tej pory Radagast sądził, że nie są takie złe, nawet jeśli filmy nie należą do klasyki światowej kinematografii. Teraz jednak doszedł do wniosku, że chyba będzie musiał zmienić zdanie.
23 października 2025
Od Bashara – Tajemniczy ogród
Słowo to za mało. Bo choć miało moc budowania cywilizacji i burzenia imperiów, okazywało się niewystarczające, zbyt płytkie i toporne, by w pełni wyrazić to, co tkwiło głęboko w zakamarkach duszy. Miłość, tęsknota, żal, nadzieja – te uczucia domagały się bogatszej oprawy, bardziej subtelnego posłańca, innego rodzaju mowy, zdolnej uchwycić to, co nieuchwytne.
Mowa kwiatów była jedną z nich, Dante zaś, ucząc się u boku Bashara, stał się w tym języku równie biegły, co jeden z królewskich dworzan z dawnych wieków – syren z wprawą dobierał bukiety tak, jak zakochany poeta pisał wiersze, w których rymy same składają się w kształt serca. Lecz kwiaty nie były jedyną formą tego niemego wyznania uczuć, Bashar zaś znajdował wiele radości w tym, jak z każdym dniem jego ukochany się rozwijał, dostając do ręki narzędzia zdolne wydobyć na światło dzienne całą głębię mieszkającego w syreniej duszy oceanu. Ten nowy dialekt, ulotny i kapryśny, zdolny był przywołać ducha dawno minionych lat, wskrzesić obraz wspomnień ukrytych w mrokach pamięci, rozpalić lub ukoić duszę. Demon nie miał wątpliwości, że spodoba się Dantemu.
Od Ignisa – Wirtualny rozpierdol
Proces twórczy nie raz przypominał błądzenie w labiryncie. Ignis wiedział, skąd zaczynał i gdzie chciał dotrzeć, to znaczy wiedział, że chce dotrzeć do skarbu w samym sercu owego labiryntu – stworzyć piosenkę, która rozpierdoli wszystko. Ale jak do tego dojść i czym dokładnie ów skarb by się okazał – to już była zupełnie inna historia. Czasem w przypływie twórczego geniuszu udawało się wszystko zrobić od deski do deski, niemalże za jednym posiedzeniem, zupełnie tak, jakby jakaś zakochana księżniczka obdarzyła go kłębkiem wełny i dokładnie poinstruowała, jak ma iść, by uniknąć wszelkich niebezpieczeństw. Czasem zaś proces był zgoła odmienny, i Vox przypominał grupę odważnych poszukiwaczy przygód pakujących się do labiryntu, biorącego sobie za nadrzędny cel by skrupulatnie zbadać każdą, najciaśniejszą i najbrudniejszą jego odnogę.
12 października 2025
Auranthium 2025.10
Auranthium 2025.10
Witajcie w październikowym numerze Auranthium! Tym razem spotykamy się, by świętować Dzień Gier Planszowych – dzień, w którym odkładamy na bok nasze codzienne troski, by zasiąść przy wspólnym stole, wyciągnąć planszę, karty, rzucić kością i dać się porwać zabawie bez prądu.
W świecie, gdzie magia przeplata się z technologią, a portale pozwalają podróżować szybciej niż myśl, mogłoby się wydawać, że prosta, tekturowa plansza i garść pionków to relikt przeszłości. Mamy do dyspozycji magię i technologię – obie te dziedziny oferują o wiele bardziej immersyjne doświadczenia, przy których zwykłe szachy czy warcaby zdają się blednąć. A jednak, mimo to, wciąż pojawiają się nowe planszówki, a przedstawiciele wszystkich znanych ras chętnie siadają wokół stołu, by budować imperia, handlować, walczyć ze smokami lub po prostu śmiać się z pechowego rzutu kością. Dlaczego? Bo gry planszowe to coś więcej niż rozrywka. To uniwersalny język, który pozwala nam się spotkać, zrozumieć i, choćby na chwilę, stworzyć coś wspólnie.
Podobnie jak podróż w nieznane, każda rozgrywka jest obietnicą przygody. Uczy nas strategii, cierpliwości, ale przede wszystkim – bycia razem. W czasach, gdy tak łatwo jest się zamknąć w swoim świecie, gra planszowa otwiera drzwi. Buduje mosty tam, gdzie na co dzień widzimy mury.
W tym numerze zabierzemy Was w podróż po fascynującym świecie gier bez prądu. Przeczytacie w nim:
- Przewodnik dla tych, którzy nie wiedzą, które pudełko wybrać
- Wywiad z Beriadis, arcymistrzynią strategii, która od dekad nie ma sobie równych.
- Reportaż o rodzeństwie, które w warsztacie stworzyło światowy hit – grę „Gorączka Złota”.
- Artykuł o starożytnych grach, które kształtowały całe cywilizacje.
- Krzyżówka
- Gra planszowa „Boso przez Riftreach”
Mamy nadzieję, że ta lektura zainspiruje Was do zebrania przyjaciół i rozłożenia ulubionej gry. Bierzcie ze sobą starych wyjadaczy a także tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że uwielbiają gry planszowe.
Miłej lektury!
Redakcja Auranthium
10 października 2025
Od Virgila – Dla Najsłodszego Księżyca
Studio Voxa nieodłącznie należało już do terenów, które Virgil, tak po wilczemu, nazywał swoimi. Nie to, że się jakoś bardzo przyznawał do terytorialności wpisanej w jego geny, ale lubił przekraczać próg mieszkania i czuć, że nikt nadmiernie nie kręcił się na korytarzu, lubił wjeżdżać na odpowiednie piętro budynku ze studiem i rozpoznawać wonie całego zespołu, nienaruszone przez jakieś obce, niepowołane, wirujące w powietrzu w granicach jego małego świata. Było to na tyle naturalne, że Vi łatwo zapominał, jak wyglądało jego pierwsze spotkanie z zespołem. Ten lęk i niepokój, niepewność i uczucie przytłoczenia, zawiązujące żołądek w ciasny supeł, odżywały w pamięci w formie zabawnego wspomnienia, gdy jeszcze wilkołak był zupełnie nieświadomy tego, co też los przygotował dla niego i Seymoura. Rzeźbiarz uśmiechnął się ciepło, wychodząc z windy i kierując się jak po sznurku do właściwych drzwi. Choć okoliczności, które zmusiły go do wybrania bardziej stabilnej ścieżki kariery, nie były miłe, Vi już nie tylko nie żałował swojej decyzji, ale cieszył się nią mocniej, niż kiedykolwiek mógłby przypuszczać. Gdyby nie jego umiejętności graficzne, Dante nie miałby kogo polecić chłopakom, a Seymour nigdy by na niego nie spojrzał.
Teraz zaś Seymour wydawał się niezdolny do patrzenia na kogokolwiek innego, gdy Vi pojawił się w muzycznym sanktuarium Voxa.
03 października 2025
Od Cheoryeona – Wspomnienia ściął czasu brutalny kat, lecz najważniejszych chwil nie zawarto
— Kochanie, gdzie mnie tak ciągniesz?
01 października 2025
Od Dantego – Zapałka w koronie
— Zapałka, ponieważ masz problemy z logicznym myśleniem…
— Widać, że za dużo czasu z tobą spędzam.
— …to zadbałem, żebyś poruszał szarymi na starość. Jestem pewien, że to docenisz.
Opovember 2025 – Zapowiedź
Wielkimi krokami zbliża się pisarskie wydarzenie roku, czyli Opovember! Wiemy, że to na ten moment czekacie i mamy nadzieję, że chociaż na listopad rzeczywistość się uspokoi i da Wam w spokoju pisać opowiadania, bo ile można mieć rozwałki w życiu. A teraz o Opovemberze słów kilka.
Opovember to miks dwóch popularnych wyzwań – NaNoWriMo i Promptoberu. Pierwsze polega na napisaniu całej powieści w listopadzie, drugie na codziennym tworzeniu przez cały październik w oparciu o słowa-klucze. My łączymy te idee: piszemy codziennie przez cały listopad, inspirując się podanymi hasłami. Biorąc pod uwagę Waszą niesamowitą kreatywność z dwóch poprzednich edycji, już zacieramy ręce!
A teraz pokrótce przypomnimy Wam zasady eventu.
Podsumowanie 2025.09
Czy tylko mi się wydaje, czy to lato naprawdę jakoś podejrzanie szybko się kończy? W tym roku to chyba był już jakiś rekord, serio... Wakacje powinny trwać dłużej, a najlepiej to cały rok.
To powiedziawszy, mamy nadzieję, że jesienna aura przyniesie Wam nastrój na jakieś cosy pisanko, a nie na sponsorowaną coraz wcześniejszym zachodem słonca sezonową depresję. Trzymamy kciuki za wszystkich studentów wracających na uczelnię – oby nie przytłoczył Was nadmiar zajęć i oby uczelnia generowała jak najmniej problemów, bo że żadnych nie wygeneruje, to nawet nie mamy nadziei.
W tym miesiącu bardzo ładnie poszło Wam pisanie i cieszymy się, że wątki poszły do przodu, pojawił się też indywidualne, a także, że jesteście aktywni na Discordzie i tak naprawdę to nie ma tygodnia, żeby nie udało się zgadać na jakieś wspólne granie <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)