Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

01 sierpnia 2026

Od Constancii - Who we are never changes, who we think we are does. (II)

Misja, na którą została wysłana, była jedną z trudniejszych. Nigdy wcześniej nie musiała sama znaleźć, wytropić i zabić Jedi własnymi rękoma.
Chociaż mogła liczyć na wsparcie Szturmowców wysłanych z nią, dobrze wiedziała jaki poziom sobą reprezentują i była pewna, że byli tu tylko po to, by mogli donieść o jakichkolwiek nieścisłościach. Szczególną trudność przysporzyło jej poruszanie się na nieznajomym terenie. Constancia znała wiele map, które obejmowały niezliczoną ilość planet i miast, ale tego nie umiała pojąć. Było zbyt zawiłe, by poruszać się swobodnie, z pewnością siebie i ukazując siłę, jaką dzierży dzięki Imperium. Ale też nigdy nie stanowiło celu jej działań militarnych.
A teraz została porzucona przez swój cholerny cel, który był cały i zdrowy. Powiedzieć, że odczuwany stan był jedynie złością, byłby po prostu nieprawdziwy. Constancia czuła, jak wściekłość zalewa ją od środka, jak wzburzone morze, wypełniając cały jej umysł świadomością tego, co się właśnie stało, w jakiej pozycji ją to postawiło. Ten Jedi miał rację, fala goryczy z tym związana zapiekła ją w oczy, pozostawiając dziwny, kwaśny smak na języku. W przypływie bezradności wrzasnęła rozdzierająco, jak gdyby została pozostawiona na skraju śmierci, bez możliwości uzdrowienia, zmuszona do cierpienia przez wieczność. Na tą falę emocji zareagowała również Moc. Constancia zacisnęła pięści, chwytając mocno swoje włosy. Pobliski pień drzewa zgniótł się gwałtownie, rozsypując drzazgi wokoło. Po chwili runęło z głośnym łoskotem.
Wiatr rozwiewający jej włosy koił ją. Zaczęła spokojniej oddychać, odzyskując równowagę, jeśli ją jeszcze w sobie miała. Rozważała swoje opcje, z goryczą przyznała, że nie ma ich dużo. Była sama. Jeśli chce przeżyć, musi zostać sama. Znowu. Skrzywiła się na nieprzyjemne wspomnienie przeszłości. Oparła się na zgiętej protezie i wstała, rozglądając się wokół. Miała tylko jedno, dobre wyjście. Musiała jednak schować swoją dumę, przeszłość i obezwładniające poczucie bezsilności.
Ruszyła wolno w stronę miasta.

***

— Nie ma takiej opcji. — Syknął Tristan, nawet nie odwracając się w jej stronę. Był oparty o ścianę i z założonymi rękoma oglądał najbliższy przesmyk na dzielnice towarową.
Znalezienie go zajęło Constancii o wiele mniej czasu, niż zakładała. Tak, jakby w ogóle się nie chował. Czy miał jeszcze przed kim? Pokonał całą jej drużynę i ją samą. Kobieta z obezwładniającym poczuciem wstydu musiała przyznać, że ani oni, ani Inkwizytorka nie byli trudnym celem. Constancia ledwo skończyła szkolenie, była najmłodszą i najmniej doświadczoną z nich wszystkich. Na samo wspomnienie owego faktu z ciała uciekło jej całe ciepło, pozostawiając pustkę i poczucie ogromnego strachu przed tym, co ją czeka. Próbowała opanować drżenie rąk.
— Możemy sobie nawzajem pomóc. — Odparła, nie zniechęcona jego oporem. Mówiła cicho, bezbarwnie, jakby jej w ogóle na tym nie zależało. Nie zamierzała pokazywać słabości. Nie zamierzała błagać. — Mam-
— Nie obchodzi mnie, co masz. W zasadzie nie obchodzi mnie też, co się teraz z tobą stanie. Dałem ci wybór. Ale nie wybór żeby mnie nachodzić. — W końcu skierował na nią wzrok. — Chciałaś mnie zabić, a teraz chcesz sojuszu?
— To nie sojusz.
— To czego chcesz?
— Jakbyś dał mi dokończyć… — Warknęła, ale zgromiona przez Tristana wzrokiem, przerwała. — Mam informację o Imperium. Nie wiem, co dokładnie robisz, ale jesteś dla nich niewyobrażalnym ciężarem, skoro wysłali po ciebie Inkwizytorkę-
— Nie schlebiaj sobie. — Mruknął, wracając do oglądania przejścia. Czekał na kogoś. Lub coś.
— Nie schlebiam. Stwierdzam fakty, Tristanie. — Warknęła poirytowana, pierwszy raz odkąd stała się Inkwizytorką ktoś miał czelność jej przerywać. Ten odwrócił się na dźwięk swojego imienia, zaskoczony. Po chwili jednak przybrał ponownie ponury wyraz twarzy i zmarszczył charakterystycznie brwi. — W zamian za informacje, chcę żebyś mi pomógł. Z trudem i niechęcią przyznaję, że nie pozostawiasz mi wyboru. Nie mogę wrócić. Chcę zniknąć.
Ponownie obrócił głowę w jej stronę. Z ciemnych oczu nie była w stanie wyczytać żadnej odpowiedzi, patrzyły na nią po prostu poirytowane. W końcu odetchnął ciężko i odezwał się nieprzyjemnym tonem.
— A niech ci będzie, na ciało Sarlacca, tylko przestań już gadać! Mogłaś to powiedzieć trzy razy szybciej! — Burknął, prostując się i ruszając w stronę targowiska. Constancia jak cień ruszyła za nim.
— Jak na Jedi to daleko ci do ich spokoju ducha.
Tristan stanął gwałtownie w miejscu. Kobieta prawie na niego wpadła, ale w ostatnim momencie zatrzymała się, zahaczając nosem o jego kaptur. Cofnęła się o krok, by go bardziej nie podjudzać.
— I ty, Inkwizytorka, będziesz mi mówiła jak zachowuje się prawdziwy Jedi? Co ty do cholery niby wiesz o byciu Jedi?! — Wysyczał poirytowany, odwracając się do niej. Z każdym kolejnym słowem wbijał jej palec coraz głębiej w skórę mostka. Bolało, ale zastygła bez ruchu, nie wiedząc co zrobić. — Mi podobni zginęli przez "twoich". Jak ci nie jest w wstyd o nich w ogóle wspominać?!
— Zrobiłam to, co mogłam, żeby przeżyć.
— Pieprzenie.
Dla Tristana temat był zakończony. Zgodził jej się pomóc, to tyle. Nie musi w nic się angażować, z nikim zaprzyjaźniać. Wystarczy zrobić swoją robotę, jak próbował robić to wcześniej. Mimo, że dawno już nie myślał o swoich młodocianych latach tam, na Corruscant, to poczuł ukłucie tęsknoty. Wraz z fragmentami wspomnień przypomniało mu się ćwiczenie na zachowanie spokoju. Jak na ironie, nie miał z nim wtedy żadnych problemów. Teraz, gdy wyprowadziła go z równowagi ta obca kobieta, nie mógł uspokoić oddechu. Tyle wspomnień, dobrych i tych nieprzyjemnych, ale znajomych i bliskich jego sercu wspomnień roztrzaskanych przez jednego człowieka– nie!, potwora.
— Próbuję znaleźć holokron z informacjami o kryjówkach i światyniach, które nie były znane wszystkim z Zakonu. Imperium nie zniszczyło go przy ataku na Świątynie na Corruscant. Projekt "Sanktuarium", jak mniemam, nic ci nie mówi. — Spojrzał na nią przez ramię. Tristan uznał milczenie za potwierdzenie. — Tak więc znajdują się na nim lokalizacje, które można by użyć jako azyl dla tych, którzy przetrwali. Nie jestem blisko z Zakonem, przynajmniej z tym, co z Niego zostało, ale nie pozwolę, by mniej lub bardziej niewinni ludzie tracili życie dla tego wszystkiego. — Pokazał wyciągniętą ręką w niebo, przykryte gdzieniegdzie baldachimami kupców. Tu, gdzie handel nigdy się nie kończy, trudno o jakikolwiek większy skrawek czystego nieba. — Jeśli zachowali się ludzie to i zachowa się wiedza Zakonu. Pomogłaby ze zwalczeniem, hm, was.
Tak wiele rzeczy chciałby jeszcze powiedzieć, tak dawno z nikim szczerze nie rozmawiał. Constancia nie wydawała się mu odpowiednim do tego człowiekiem, coś z tyłu głowy go powstrzymywało. Dopiero chciała go zabić, czemu w ogóle brał ją pod uwagę?
Constancia patrzyła jak jego kaptur unosi się i opada, gdy ten przeciska się między ludźmi, potencjalnymi kupcami i sprzedawcami. Czy to nie jest zbyt proste? Czy on nie otworzył się zbyt szybko? Och, jakie to dla niej wygodne. Chyba jednak nauki nie poszły na marne. Czy to w ogóle jej zasługa? Ach, czy to ważne!
— Pomogę ci jak tylko będę mogła. — Usłyszał po ciszy między nimi, wypełnionej gwarem targowiska. — Chyba cię nie zdziwię, jeśli powiem ci, że Imperium długo szukało czegoś podobnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz