Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

21 września 2026

Od Vaerila — Freaky femboy friday (III) [AU]

Vaeril raczej nie odmawia spotkań z przyjaciółmi. Szczególnie, gdy jeden z nich obiecuje zniżkę na alkohol. A z takich okazji należy korzystać bez zastanowienia. 
Mógł wziąć kogoś ze sobą. Wprawdzie jako pierwszy do głowy przyszedł mu Soren, ale wiedząc, że jego chłopak jest tego dnia zajęty, skontaktował się ze swoimi bliskimi przyjaciółmi — Sammy’ego zawsze miał pod ręką, bowiem mieszkali razem, a Liliana na plotki długo namawiać nie trzeba. Nim się obejrzał, ekipa na szalony piątkowy wieczór zebrała się sama.
Choć “szalony” okazał się on być dopiero, kiedy pierwszy raz miał przyjemność spotkać Alexa na żywo. Wprawdzie do tej pory niejednokrotnie grali razem w Legendarną Ligę, rozmawiali na Riftcordzie, wysyłali sobie rolki na Fotogramie, tego wieczoru nadarzyła się okazja, aby wreszcie się spotkać. 
Alex udzielił mu jedynie skąpych informacji. Krótkie “ej, wpatnij dzis do mnje do pracy, weś koleguw jakbys hcial” brzmiało niezwykle tajemniczo i kusząco jednocześnie. Gdyby Vaeril nie lubił tego uzależniającego dreszczyku adrenaliny, może by się wycofał, ale niestety dla niego — ciekawość zwyciężyła.
Nauczony raczej pozytywnym doświadczeniem związanym ze spotkaniami z osobami poznanymi w Internecie, nie wahał się długo. Nie przypuszczał, że trafi jednak na jednostkę tak zdegenerowaną społecznie. A jego chłopak miał przecież swoje za uszami. 
Okazało się, że może być gorzej. 
Generyczność Internetu była nieograniczona. Alex potwierdzał tę przykrą regułę. 
Stali twarzą w twarz. Pierwszy raz, odkąd 2115inyourbush zwzywał jego (nieżyjących) rodziców, choć sam wykręcił staty 0/12/7 i nafeedował Szczura na dolnej alejce. Po krótkiej sprzeczce, o dziwo, odnaleźli wspólny język. Nie było łatwo, bo Alex chyba nie skończył podstawówki — przynajmniej tak myślał Vaeril, oceniając (nie)znajomość zasad pisowni swojego nowego przyjaciela.
Gdy Alex pewnego dnia wyznał, że pracuje w barze, elf poczuł, że wreszcie pojawia się między nimi nić porozumienia. Zgoda na wspólne picie w piątkowy wieczór tym bardziej brzmiała jak całkiem niezły pomysł. Do czasu.
Po niechętnej minie Liliana i przerażeniu w oczach Sammy’ego, zwątpił w słuszność swojej decyzji. Legendarna Liga doświadczyła go w tolerancji na odmienność charakterów, ale Alex bardzo postarał się, aby zbić go z pantałyku.
Przynajmniej obietnica tańszego alkoholu wciąż wisiała w powietrzu. Lub tylko Vaeril wciąż miał taką nadzieję.
W każdym razie, Sammy wyciągnął drżącą rękę (jakby widział przed sobą skinwalkera albo coś znacznie gorszego) i uścisnął dłoń Alexa, wydobywając z siebie krótkie: 
— No tak, mój ulubiony pacjent. Możesz mi mówić Sammy. 
— Sammy! Kolekcjonuję naklejki od ciebie na biurku Nikolaia. Ale on o tym nie wie, bo przylepiam je od dołu. To moje trofeum. To jak moja prywatna męska jaskinia, ale nie mam jaskini. Byliście kiedyś w jaskini? 
Vaeril posłał Nikolaiowi pytające spojrzenie. Czarodziej pokręcił głową. Dla niego chyba nie było już ratunku. Ale czy dla kogokolwiek był?
Chłopak Alexa postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Podszedł bliżej, poprawił włosy i obejmując swojego partnera, szepnął do niego: 
— Miałeś im chyba przygotować jakieś drinki, pamiętasz? 
Cóż. Właśnie po to tutaj przyszli. Vaeril wierzył, że to tylko pierwsze wrażenie. Ono zawsze bywa niefortunne. Wie to dobrze po swoim własnym przykładzie. Trochę alkoholu, wszyscy się rozluźnią i na pewno odnajdą wspólny język.
Wbrew oczekiwaniom pozostałych, losy tego wieczoru mogły obrać jeszcze inne, bardziej pozytywne tory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz