Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

21 września 2026

Od Alexa — Freaky femboy friday (IV) [AU]

— Piwo. 
Alex wskazał dłonią na kochamkotki
— Piwo. 
Następnie na jego towarzysza, który nadal nie był skory podzielić się, na jakiej pozycji głównie grał w Legendarnej Lidze. 
— A dla ciebie piwo z shotem wódki. 
Ostatni na celowniku znalazł się Sammy. Wymagał w końcu silniejszego znieczulenia, gdyż zdawało się na to, że jego trema pochłaniała najbardziej. Cóż, pomyślał Alex. Czasem tak bywa w obliczu wielkich osobistości. 
Prawdziwy barman potrafi dobrać alkohol do klienta. Za takiego właśnie się uważał, dlatego nie czuł potrzeby pytania o preferencje. To byłaby niepotrzebna strata czasu. 
— A ty, kochanie? — ze skrywaną wcześniej czułością odwrócił się do Nikolaia. — Czego chciałbyś się napić? 
— Zaskocz mnie. Idzie ci to dzisiaj wyjątkowo dobrze.
Alex klasnął w dłonie. Powędrował prosto za ladę, gdzie było jego miejsce. Mimo niewielu przespanych godzin czuł, że tego wieczoru nic nie będzie w stanie go powstrzymać – nawet rozwścieczone Aiolyt. Bez większego zastanowienia zaczął od przygotowania napoju dla Nikolaia. Okazja była wyjątkowa; nie wiedział, kiedy taka się powtórzy, dlatego musiał odpowiednio ją uczcić. Szczęściem całkiem niedawno pojawiły się w lokalu nieco wyższej półki alkohole – miał zamiar wykorzystać je wszystkie, a na domiar udekorować parasolką i innymi najbardziej fantazyjnymi ozdobami, jakie widział ten lokal. Nikolai zasługiwał na wszelkie dobra tego świata.
Reszcie nalał piwa. Dla efektu dosypał do napojów brokatu; nie miał jednak pewności, czy zabrał z Magicznych Różności tę jadalną odmianę. Był odpowiedzialnym pracownikiem, więc w ramach kontroli jakości spróbował po dużym łyku z każdego kufla. Nie umarł. Oni też nie umrą. Wydawało się jednak, że piwa były odrobinę za słabe; należało doprawić je wódką – w przypadku Sammy’ego nawet dwoma uncjami. 
— Piwo moje paliwo — oświadczył doniośle, ścierając wierzchem dłoni pianę z ust. — Na zdrowie, panowie! 
Nastała cisza. Nie wszyscy mieli odwagę sięgnąć po zaserwowany napój. Właściwie tylko Nikolai, dobrze zapoznany już ze śliną swojego chłopaka, to zrobił. 
Alex nie znosił ciszy. I cisza nie znosiła Alexa – trzeba było ją przerwać. 
— No, to co lubicie robić? Tak irl. Ja lubię konie. Ale jeszcze nie mam konia. 
— U mnie na ranczu były konie! — podłapał Sammy. 
Alex z wrażenia chwycił najbliższy kufel piwa (czyj?), upił połowę i w zasadzie nie odłożył go na miejsce – już było jego. A skoro było jego, musiał dolać do niego jeszcze nieco więcej wódki. 
— Serio?! Ja też miałem ranczo. Znaczy mój dziadek miał. Znaczy nadal ma, bo jeszcze nie umarł. Ale jest trochę stary. Ale mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyje. Nikolai też ma dziadka. A wy? Macie dziadka?
— Ja mam tylko brata… — wtrącił Vaeril, wpatrując się bezwiednie w ladę barową. 
— A ja nie mam już nikogo — dodał Lilian. W jego głosie nie wybrzmiewała już żadna emocja; nawet ta charakterystyczna desperacja, gdy ktoś po raz dziesiąty klika “poddaj się” w grze. 
— Kurczaczki. No to słabo — mruknął, po czym upił kolejny łyk. — “F” na chacie, widzowie. A wiecie, że jestem streamerem? 
Rozmówcy zamilki. Ponownie. Alex miał jeszcze wiele pomysłów na rozmowę, lecz zrezygnował z nich wszystkich, gdy zauważył upominające spojrzenie Nikolaia. 
— Doleję nam wódki — nie zaproponował, a stwierdził. 
I słowo stało się ciałem – a właściwie cieczą. To był dla niego dobry wieczór. Poznał wielu wspaniałych przyjaciół. Dobrze, że płacili.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz