Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

11 listopada 2025

Od Nikolaia — Cień [AU]

TW: śmierć zwierzęcia
Chwilę później przybył patrol. Trochę się spóźnił — bestia zdążyła się już posilić jedną z owiec. Wciąż jednak znajdowała się na granicy farmy. Siedziała skulona przy ogrodzeniu, kończyła swój posiłek.

Od Seymoura – Linia

Seymour nadal przyzwyczajał się do tego, jak funkcjonowała rodzina Virgila – jak normalnym było dla nich spędzanie razem czasu, regularne rozmowy, wspólne wyjścia i w ogóle utrzymywanie ich rodzinnej więzi żywą i wciąż aktywną. On sam nigdy nie nauczył się tego w domu – gdy wyjechał na studia, kontakt z ojcem prawie mu się urwał, rozmawiali tylko przy okazji egzaminów, a jeśli chodziło o Nicholasa, to jego młodszy brat sam go zaczepiał, regularnie dopytywał się o to, ja mu idzie nauka, jak dogaduje się ze znajomymi… Kontakt ten przez długi czas utrzymywał go względnie na powierzchni, dopóki nie rozluźnił się z winy Seymoura, to jednak była opowieść na inny czas.

10 listopada 2025

Od Setha — Punkt [AU]

— Wiesz, jako, że jesteś moim synem to twoje pieniądze są moje, nie? — niezadowolenie bijące z głosu Seweryna była bardzo dobrze słyszalne. Monopoly nie było jego mocną stroną, zresztą tak samo jak każda inna planszówka czy karcianka.

Od Cheoryeona – Koń (II) [AU]

Godzina węża była tą, w czasie której już wszyscy zdążyli w pełni zanurzyć się w swoich życiach. Sprzedawcy pootwierali sklepy i stoiska, kucharze zapraszali gości do swoich knajp, urzędnicy zajmowali się finansami lub zarządzaniem, a nawet rodzina królewska robiła... cóż, coś królewskiego na pewno. Pogoda dopisywała, słońce ogrzewało ziemię, nikt więc się specjalnie nie krył.
Takiego skupiska osób Cheoryeon jeszcze w tym kraju nie widział.

Od Constancii – Krawędź

        List spoglądał na nią ponuro. Światło świecy migotało, poruszane delikatną bryzą. Constancia ceremonialnie oczyściła ręce, sucha skóra przybrała jeszcze jaśniejszą barwę. Pobalsamuje je później, nie teraz. Nie chciałaby splamić pergaminu. Zaczęła czytać.

Od Dantego – Punkt

W Saloonie wszystko wzdychało, parskało, płakało – ten jeden załamany gość przy barze czekał kolejną godzinę na zbawienie od udręczenia, zakatarzony gnom próbował czytać gazetę, a ta jedna panienka wylewała wszystkie łzy z siebie nad drugim kieliszkiem martini. Miejsce nie było brzydkie, co najwyżej potrzebowało dodatkowego grosza i paru drobiazgów, lecz jego dusza w piątek wieczór zdecydowanie miała ochotę położyć się spać równie mocno, co stojące za barem Aiolyt, kręcące sterem tego ziewającego statku. Na szczęście heavymetalowe miauczki i ich wyjątkowe plus dwa upatrzyło sobie Saloon na swoją popijawę, wlewając w siebie zastanawiające ilości alkoholu, a w lokal niesłychaną atmosferę.

Od Seymoura – Natura

Seymour sam nawet nie spostrzegł, kiedy ten jeden obiad z rodzicami Virgila zmienił się w regularne odwiedziny muzyka w domu Moerisów, połączone ze stopniowym zapoznawaniem reszty wilkołaczej rodziny. Babcię zjednał sobie szybko, choć nie w sposób, w jaki by chciał, dobrze też dogadywał się z Dorianem i Aleandro. Ich dzieci, trójka niesfornych wilczków, zainteresowała się jego świecącymi tatuażami, ale gdy okazało się, że Seymour nie potrafi sprawić, żeby zmieniały kolor i świeciły jak ta odlotowa klawiatura ze sklepu, rozczarowanie odmalowało się na dziecięcych twarzach i były czarodziej już nie był taki fajny.

Od Nikolaia — Krawędź [AU]

TW: śmierć zwierzęcia
Minęło kilka dni. Odkąd Nikolai tylko wstał, nie czuł się najlepiej. Znów miał zawroty głowy i trudności z równowagą. Wstał z łóżka chwiejnym krokiem. Czuł, że ostatnio z jego zdrowiem dzieją się dziwne rzeczy. Ale dopóki stał o własnych nogach, postanowił się tym nie martwić.

09 listopada 2025

Od Dantego – Cisza

Dzwoneczek przy drzwiach rozgonił ciszę panującą w lokalu, pogodnie zawiadamiając o pojawieniu się klienta. Złotowłosy, odziany w przyciągający wykonaniem płaszcz, z cmoknięciem niezdecydowania na ustach. To był już trzeci antykwariat, trzecia próba zdobycia nowej książki dla Bashara i trzecie tak głębokie westchnienie Dantego, gdy obrzucił pobieżnie spojrzeniem drewniane półki, dobrze zaopatrzone, choć w nie to, czego potrzebował.

Od Raouna – Zło

— I wtedy się po niego wróciłeś?

Od Arthura – Sekret

Równo o pierwszej w południe Arthur podziękował kierowcy, grzecznie go pożegnał, po czym zgrabnie wysiadł z wnętrza zaparkowanej pod kamienicą taksówki. Drzwi zatrzasnęły się za jego plecami. Poprawił poły idealnie skrojonego, beżowego płaszcza i po zdjęciu skórzanych rękawiczek przejechał dłonią po gładko ulizanych włosach. Przy wejściu do odrestaurowanego, wiekowego budynku stała dobrze mu znana para detektywów. Dołączył do nich z promiennym uśmiechem.

Od Nikolaia — Pieniądz [AU]

Ostatecznie system powrócił i działał już tego samego wieczora. Nikolai nie wiedział, jakiego typu cudotwórcą była Zahra, ale udało jej się przywrócić kamery do świata żywych. Niestety jednak materiał z wczorajszej nocy nie został odzyskany. Przynajmniej nie fragmentu ze świetlną kulą. Jak na złość ta część się usunęła. Tak, jakby całe to przeklęte miejsce nie chciało dać się uwiecznić. Jeśli coś zobaczysz, zachowasz to wyłącznie dla siebie do samego grobu, prawda?

Od Seymoura – Pieniądz

Kiedy tylko Virgil wspomniał luźno w rozmowie, że mama pytała go o to, jakiego to nowego szamponu używa, że jego sierść zrobiła się taka miękka i lśniąca, Seymour wiedział, że to tylko kwestia czasu, nim jego mała szarada wyjdzie na jaw. Jasne, że nie mówił Vi, skąd wytrzasnął dziwnie wyglądające butelki i spraye, niefrasobliwym gestem zbywając pytania i kręcąc coś o tym, że te polecali w internecie, że były na promocji w sklepie, że widział reklamę i brzmiała w porządku. Nie chciał, żeby Vi miał wyrzuty sumienia, albo krępował się, że Seymour trwoni na niego pieniądze – według muzyka, pieniądze były właśnie po to, by trwonić je na to, co człowiekowi sprawiało radość, a jemu największą radość sprawiało, gdy Vi był uśmiechnięty i zadbany. Tylko że dla większości ludzi – dla tych, którzy nie mieli szans na to, by pomylić stan konta z jego numerem – niektóre ceny to było trochę za dużo, a Seymour nie był pewien, jak wytłumaczyć Virgilowi, żeby się nie przejmował. Doszedł do wniosku, że spróbuje to nieco odłożyć w czasie i poczekać, aż Vi po prostu przywyknie bardziej do bycia z nim i do wszystkiego, co się z tym wiązało, między innymi właśnie bycia rozpieszczanym.

08 listopada 2025

Od Dantego – Marzenie

Podmuch rześkiego powietrza wydawał się być jej pierwszym oddechem wziętym od godziny. Sappho przystanęła na moment przed drzwiami wiekowego budynku, w którym odbywał się bankiet, chłonąc chciwie ciszę otulającą dziedziniec z fontanną. Rozumiała znaczenie takich wydarzeń, szczególnie gdy agencja nieruchomości specjalnie ściągnęła do Luminarii wpływowych inwestorów potrzebujących lekkiej zachęty rzuconej nad kieliszkiem szampana, żeby podpisać intratny kontrakt z jej przełożonymi. Rozumiała oraz cieszyła się z udanych rozmów, lecz w końcu i ją rozbolały kostki od mieniących się srebrem szpilek, a ramiona zapragnęły zapaść się w miękką pościel. Wymieniła się wizytówkami z jeszcze paroma osobami, po czym wyszła, zanim ktokolwiek zdołał dostrzec jej zmęczenie. Nie zamierzała pozwolić komukolwiek przypisać jej jakkolwiek błahą słabość.

Od Cheoryeona – Maska

W oddalonej od głośnego Stellaire okolicy panował spokój i cisza, która jednak w pewnym momencie została przerwana. W bocznej części niewielkiego parkingu wylądował Cheoryeon; schował skrzydła, dzięki magii nie pozostał żaden ślad w ubraniach. Ściągnął z oczu gogle, zostawił je na głowie po wcześniejszym poprawieniu włosów. Wyciągnął z zasuwanej zameczkiem kieszeni komórkę, żeby sprawdzić godzinę.