Ostatecznie system powrócił i działał już tego samego wieczora. Nikolai nie wiedział, jakiego typu cudotwórcą była Zahra, ale udało jej się przywrócić kamery do świata żywych. Niestety jednak materiał z wczorajszej nocy nie został odzyskany. Przynajmniej nie fragmentu ze świetlną kulą. Jak na złość ta część się usunęła. Tak, jakby całe to przeklęte miejsce nie chciało dać się uwiecznić. Jeśli coś zobaczysz, zachowasz to wyłącznie dla siebie do samego grobu, prawda?
Nikolai siedział przed kamerami, Elias drzemał tuż obok. Wszystko zdawało się być w porządku, ale to zawsze tak się zaczynało. Cisza przed nadchodzącą burzą. Alieva nie wierzył, że może być tutaj normalnie.
Nie potrafił się w ogóle skupić na pracy, bo jego głowa była przepełniona licznymi myślami. Zastanawiał się nad sensem tego wszystkiego. Przede wszystkim próbował zrozumieć postawę swoich współpracowników, szczególnie naukowców. Nikt nie kwestionował żadnego z niezwykłych zdarzeń. Czy ludzie nauki nie powinni być chociaż trochę bardziej krytyczni? Doszukiwać się sensu? Nikolai miał wrażenie, że mimo prób katalogowania anomalii, wciąż coś umyka ich uwadze.
Myślał też o swojej pracy. Jej zakres poszerzył się znacząco. Wcześniej miał za zadanie doglądać jedynie kamer. Teraz wychodziło na to, że oprócz spoglądania na krowy, musi obserwować przeklęte świetliste kule. Nie przypominał sobie, żeby jego pracodawca mu o tym wspominał.
Nikolai nie wiedział, na co się pisze. Dlatego też zastanawiał się, czy inni pracownicy farmy również zostali postawieni przed faktem dokonanym. Czy nikt tego nie kwestionował? A może od samego początku wiedzieli, na co się piszą? W takim wypadku ktoś naprawdę musiał im zaproponować naprawdę ładny pieniądz za swoją usługę. Na badania tego typu najpewniej zostały poświęcone duże fundusze. Szczególnie że żadnego z tych zdarzeń w żaden sposób nie dało się udokumentować. Kamery nie działały albo materiał magicznie znika. Wspaniale. Opłacalny biznes, nie ma co.
Nie wiedział, dlaczego on sam pochodził do tego tak spokojnie. Może fakt tego, że nikt inny nie panikował, jakoś go uspokajał. Nikt niczego nie kwestionował, dlaczego Nikolai miałby to robić? Nie dzieje mu się krzywda (a przynajmniej nie fizyczna), dostaje pieniądze. Chyba uczciwy układ.
Wystarczy patrzeć na kamery i udawać, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a wypłata sama wpłynie na konto. Wspaniale. Nikolai miał swoje priorytety. Strach to jedno, a pieniądze to kompletnie inna sprawa.
Tak jak dotychczas — po północy zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Pojawiła się kolejna świetlista kula. A zaraz po niej następna. I następna. O każdej z nich Nikolai komunikował ochronie, a następnie szybko przełączał ekran. Nie chciał, aby znowu kamery przestały działać bez powodu. Wolał tego uniknąć.
Wnikliwie obserwował jednak działania naukowców. Spoglądał na badaczy z niemałym zainteresowaniem. Żaden z nich nie zbliżał się do świetlistych kul. Badano je z pewnego dystansu. Nikolai nikomu się nie dziwił — sam nie podszedłby do tego przeklętego obiektu bliżej, niż to konieczne. Nawet gdyby był bardzo ciekawy.
Nikolai nie potrafił w to uwierzyć, ale z nieznanego sobie powodu przyzwyczaił się do obecności tych anomalii. Fakt, były dziwne. Fakt, bał się ich. Ale tej nocy widział je co najmniej pięć razy, tak, jakby były one tutaj najbardziej naturalną częścią krajobrazu. Nikt już nawet nie panikował na ich widok. To, co powinno przerażać, wzbudzało mniej lęku, niż powinno.
Miał wrażenie, że jest to już jakiś rodzaj szaleństwa. Najgorsze było jednak w tym to, że on również stał się częścią tego obłędu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz