Klucz w zamku kliknął, Andrea otworzyła drzwi do pokoju konferencyjnego – jednego z tych większych, gdzie można było rozłożyć papiery na całym stole, prawie tak, jak na tych wszystkich serialach o stróżach prawa. Brakowało tylko smart tablicy, tabletów, holografów i generatorów podręcznej iluzji – zamiast tego pokój był wyposażony w starą, dobrą, intensywnie używaną tablicę korkową, szafkę ze stojącą na niej paprotką oraz szarą wykładzinę, usianą tu i tam plamami po kawie. Po samą kawę trzeba było udać się do pokoju socjalnego kawałek dalej i wywołać płynnego demona z trzewi antycznego ekspresu – Andrea i Tristan usiedli za stołem z kubkami, Arthur zaś uprzejmie podziękował, słysząc piekielny charkot wydobywający się ze zmęczonej życiem maszyny.
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.
Konkurs na najniezwyklejszy ogród rozstrzygnięty!
Doroczny konkurs na najniezwyklejszy ogród miejski przyniósł w tym roku zwycięzcę, który pobił zeszłorocznego mistrza jego własną bronią. Przypomnijmy: rok temu tytuł zdobył pan, który odtworzył we własnym ogrodzie bajkę „Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków”, wstawiając między grządki naturalnej wielkości figury Śnieżki oraz komplet siedmiu krasnoludków. Tegoroczny zwycięzca zastosował identyczną technikę i odtworzył „Alibabę i Czterdziestu Rozbójników”, umieszczając w ogrodzie czterdzieści jeden figur naturalnej wielkości oraz rząd glinianych dzbanów. Jury, przytłoczone samą liczebnością obsady, obradowało wyjątkowo krótko. Ubiegłoroczny mistrz zapowiedział rewanż, a pasjonaci i kibice prześcigają się w snuciu hipotez o tym, która z baśni zostanie odtworzona w przyszłym roku.
Gibon-albinos podbił serca. Klasztor prosi o mniej odwiedzin
Ćandu, biały gibon adoptowany przez mnichów z klasztoru Śwetamandiru, stał się w tym miesiącu bezsprzeczną gwiazdą, ściągając pielgrzymów i ciekawskich z całej krainy. Mnisi, początkowo rozbawieni, apelują teraz o umiar: tłumy zakłócają ciszę potrzebną do medytacji, a sam gibon – jak zauważają z niepokojem – „zaczął przejawiać zachowania charakterystyczne dla celebrytów”. „To piękne stworzenie i cieszymy się nim,” mówi jeden z braci, „ale sława nie służy niczyjej duszy, a już na pewno nie małpiej.”
Rozstanie duetu Piorun i Grzmot! Czy to koniec?
Salony Vespy obiegła wieść, że słynny duet Piorun i Grzmot przestał współpracować. Powód oficjalny: „różnica charakterów”. Nieoficjalny: fani prześcigają się w domysłach. Problem w tym, że rozdzielić ich się nie da – gdzie błysk, tam i huk, kwestią jest tylko, po ilu sekundach. Dowód przyszedł nazajutrz: obaj zjawili się w tym samym banku, przy tym samym napadzie, z uporem udając, że się nie widzą. Piorun wpadł pierwszy, kilka sekund później drzwi wyważył Grzmot, tak jak zawsze się to działo. Rzecznik obu superbohaterów odmówił komentarza.
Nagłówek
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komisarz Szarik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komisarz Szarik. Pokaż wszystkie posty
28 listopada 2025
25 listopada 2025
Od Tristana – Intuicja
— Nie można odmówić komuś gustu — rzucił cicho Arthur, przekraczając próg domu aukcyjnego.
— Brakuje tu kolorów — mruknęła Andrea, rozglądając się po białych ścianach.
— Śmierdzi chujnią — burknął Tristan wystarczająco głośno, żeby wszyscy w budynku usłyszeli echo jego zachrypniętego głosu.
Szarik jako jedyny milczał, rozpłynąwszy się między nogami policjantki w niewykrywalnego ducha.
13 listopada 2025
Od Andrei – Żałoba
Radiowóz zwolnił, Andrea zaparkowała w wąskiej, cichej uliczce jednego z sennych, stellairskich osiedli. Kliknęły pasy, trzasnęły drzwi i trójka osób, pod przewodnictwem komisarza Szarika, skierowała się w stronę jednego z domów. Dzwonek do drzwi, buty i płaszcze w przedpokoju, nie wiedzieć kiedy wszyscy zasiedli w przestronnym salonie. Miękkie kanapy, niski stolik, stworzony do tego, by gościć na swym blacie słodkości, pastelowa barwa ścian, niewielkie obrazki w prostych ramach, obowiązkowa półka z książkami, kinkiety z nieznacznie zakurzonymi abażurami i oczywiście dywan, po którym wygodnie można było chodzić boso. To był miękki salon, stworzony do leniwych poranków i cichych wieczorów, do milczącego siedzenia z książką i rozmów od serca w wąskim gronie najbliższych przyjaciół.
09 listopada 2025
Od Arthura – Sekret
Równo o pierwszej w południe Arthur podziękował kierowcy, grzecznie go pożegnał, po czym zgrabnie wysiadł z wnętrza zaparkowanej pod kamienicą taksówki. Drzwi zatrzasnęły się za jego plecami. Poprawił poły idealnie skrojonego, beżowego płaszcza i po zdjęciu skórzanych rękawiczek przejechał dłonią po gładko ulizanych włosach. Przy wejściu do odrestaurowanego, wiekowego budynku stała dobrze mu znana para detektywów. Dołączył do nich z promiennym uśmiechem.
25 listopada 2024
Od Tristana – Tajemnica
Tristan zerknął przez ramię na Arthura i coś w tej drogiej wodzie kolońskiej, coś w tym markowym płaszczu i idealnie wyprasowanych w kant spodniach działało na niego jak płachta na byka, podpuszczając do przeciwstawiania się, choćby w najdrobniejszych i najbardziej irytujących kwestiach, temu, co przypominało o życiu, które on miał wieść. Idealnym. Przykładnym. Kurewsko schludnym.
— Myślę, że zaczniemy jednak od Helene Beltracchi — mruknął, strzepując popiół za oknem samochodu.
10 listopada 2024
Od Arthura - Obietnica
Znudzony brakiem klientów do obsłużenia i innych zadań niecierpiących zwłoki, siedzący za ladą mężczyzna, marszczył brwi w zamyśleniu i z cichym pomrukiem klikał coś na komputerze, próbując zabić kilka ostatnich godzin pracy.
06 listopada 2024
Od Andrei – Alkohol
TW: rozmowa o ofiarach śmiertelnych, narkotyki, pigułka gwałtu.
Nowy dzień przyniósł nowe poszlaki.
Wbrew temu, co mogło wydawać się dzieciom, komenda policji wcale nie składała się z cel pełnych aresztowanych złoczyńców, między którymi przechadzali się ubrani na niebiesko mundurowi, z pałkami policyjnymi dyndającymi przy paskach – większość budynku przypominała biuro jakiejś firmy, ale takiej średniego kalibru, chaotycznej, z podstarzałymi drukarkami na korytarzu i antycznym ekspresem do kawy, dominującym pokój socjalny, zdolnym wycisnąć płynnego szatana z trocin i gruzu. Nie każdy policjant miał tam swój prywatny pokój, ale większość miała swoje komputery i biurka, zawalone papierami, segregatorami i rzeczami osobistymi, oprószone cukrem z pączków, z blatem poznaczonym kawowymi kółkami i śladami niewiadomego pochodzenia.
W jednym z takich pokojów swoje biurko miała Andrea. Trochę większe od pozostałych, bo przecież pod blatem musiało zmieścić się posłanie Szarika, trochę bardziej zagracone, bo monitory obstawiono ramkami ze zdjęciami, trochę inaczej ubrudzone, bo Szarik uwielbiał kłaść pysk na blacie, szukać na nim szczęścia. W chwili obecnej Andrea siedziała przy biurku, nieco z boku, by zrobić miejsce Tristanowi, Szarik zaś wyłożył się na posłaniu, leniwie wąchał podstawione mu nogi. Detektywi wpatrywali się w ekran, spojrzenia synchronicznie śledziły wyniki badania toksykologicznego, jeszcze ciepłe, prosto z laboratorium.
05 listopada 2024
Od Tristana – Łuski
— Nie poszedłeś na burgery — powiedziała Andrea, wspinając się razem z Tristanem po schodach na trzecie piętro.
— Nie — mruknął.
— Zignorowałeś moje wiadomości.
— Tak.
— Zignorowałeś Szarika.
Agent zerknął przepraszająco na widmowego psiaka drepczącego wiernie za policjantką.
— Tak — westchnął.
— Masz coś jeszcze w repertuarze do powodzenia dzisiaj?
Minęli się z jakąś grupką techników, dotarli na właściwe piętro z wejściem do jednego loftu zaklejonym w poprzek taśmą policyjną. Tristan znów westchnął, głośniej, ciężej, na twarz przywołał wymuszony uśmiech.
— Chodźmy zobaczyć trupy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)