Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.

Nagłówek

27 lutego 2024

Od Nezumiego

Sora był wręcz i-de-al-nym modelem dla Nezumiego i chłopak to bardzo wykorzystywał. Gdy tylko wymyślał nowy design, zmuszał blondyna do założenia bluzki i wspólny pokój Nezumiego i Hoszki zostaje przemieniony w studio fotograficzne. Hoshime też nie był bezpieczny, nie, nie, nie, on miał obowiązek trzymania lampy pod odpowiednim kątem. I tak całe mieszkanie było pracownią Szczurka, w której produkował swoje wymyślne koszulki na zamówienie.

Właśnie pracował nad kolejnym projektem, pochylony nad zeszytem, kiedy chaotyczne pociągnięcia ołówka osłonił szeroki cień, a obecność magii zmusiła włoski na karku do powstania na baczność.

– Co tam, Hoszka? – zapytał mężczyzna, nie podnosząc w ogóle głowy. Wielka dłoń wylądowała na jego ramieniu.

– Sora ma to twoim zdaniem założyć? – w głosie gościa rozbrzmiało zniesmaczenie.

– A co, coś nie tak?

Bluzka, którą projektował Nezumi, miała okienko na piersi, by ujawnić światu połowę klatki piersiowej noszącego, a pod okienkiem sprośny tekst ”My eyes are up here higher”. Coś, czego Sora mimo wszystko by nie założył, nie ważne za jakie pieniądze. Ta, Nezumi znał preferencje przyjaciela i wiedział, jak zareaguje Sora, gdy się dowie, że ma to ubrać.

– Może lepiej mu nawet tego nie pokazuj…

– Nie pokazuj czego? – jak na zawołanie blondyn pojawił się w drzwiach, ze szczoteczką od zębów w jednej ręce i kubkiem pełnym wody w drugiej. Gdzieś po drodze zgubił koszulkę od piżamy, ukazując przyjaciołom nagą, łysą klatkę piersiową z czerwonym tatuażem na samym środku. Istnienie tatuażu nie było w ich grupie znajomych tajemnicą, ale o jego pochodzeniu nikt nic nie wiedział. Nezumi poruszył ten temat z Sorą tylko raz. Nie pamiętał odpowiedzi, ani w ogóle reakcji Sory.

Pomimo porady Hoshime, Szczurek podniósł zeszyt i skierował go ku „człowiekowi”.

– Nowa bluzka!

Uśmiech bruneta był całkowicie szczery, jak u dziecka, które pokazuje rodzicom swoje najnowsze dzieło. Sorze natomiast opadły ramiona.

– Nie.

– Wiem – Nezumi wysunął złośliwie język i wrócił do szkicowania. – Albo Hoszka, albo ja. Na Hoszce może się lepiej sprzedać.

– Pff. – Imugi udawał obrażonego, ale nie sprzeciwił się decyzji kumpla.

– Masz szczęście. – Sora wycelował ostrzegawczo szczoteczką w kierunku Nezumiego i wrócił do swojego pierwotnego zajęcia.

Hoshime ponownie pochylił się nad biurkiem.

– Mógłbyś założyć stronę na te swoje bluzki, ludziom by łatwiej było kupić.

– Jest taki plan. – Człowiek machnął fioletowowłosemu, że ma się odstosunkować i sobie iść, i dać Nezumiemu pracować. Duo rozeszło się bez słowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz