Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

14 sierpnia 2026

Od Bashara – Mój wymarzony barista (V) [AU]

Tydzień minął zbyt szybko, by Bashar mógł zapomnieć o incydencie z tablicą. Grace chichotała za każdym razem, gdy przechodziła obok niej z tacą, a on starał się nie myśleć o tym, jak satysfakcjonująco wyglądała mina Dantego na końcu ich krótkiej dyskusji na temat designu i niemodnych rzeczy.
Kiedy dzwoneczek zadźwięczał charakterystycznie w kolejny poniedziałek, Bashar akurat uzupełniał zapas serwetek pod ladą. Wyprostował się powoli, przygotowując mentalnie na to, co miało nadejść.
Dante wyglądał inaczej. Nadal miał te same różowe szkiełka, nadal ten sam pewny siebie chód, do tego rozchełstana koszula frywolnie odsłaniała odważny kawałek torsu, ale coś w jego postawie było... skruszone? Niemal przepraszające?
— Dzień dobry — odezwał się, zanim Bashar zdążył cokolwiek powiedzieć. — Wiem, co myślisz. „To znowu ten przystojniak z kwiatami”. Ale tym razem...
Wyciągnął bukiet zza pleców. Barwa róż była niemal czarna, tak głęboka, że zdawała się pochłaniać światło i dopiero gdy ktoś się przypatrzył, mógł dostrzec intensywną, rubinową barwę, sączącą się z samego serca kwiatu.
— Tym razem wybrałem coś prostego. Bez ozdobników, przesady i dziwnych pomysłów. Pomyślałem, że może coś takiego trafi w twoje gusta.
Bashar spojrzał na kwiaty, potem na Dantego.
— Czarne róże — stwierdził neutralnie. — Na tym etapie naprawdę nie wiem, jak mam to interpretować.
— Ja po prostu — Dante zająknął się, a jego uśmiech stał się niepewny. — Po prostu pomyślałem, że są ładne i... nie tak wymyślne, jak te poprzednie. Bardziej takie poważne i profesjonalne.
— Nadal ich nie przyjmę — odparł Bashar, choć jego ton zdawał się odrobinę łagodniejszy niż zwykle.
Dante westchnął ciężko, odkładając bukiet na ladę. Przez moment wyglądał jakby zamierzał odpuścić, ale potem coś błysnęło w jego oczach – desperacja? Determinacja?
— W takim razie powiedz mi — podjął, pochylając się przez ladę — czy są w ogóle jakieś kwiaty, które byś przyjął? Jakiekolwiek?
Bashar zawahał się.
— Owszem — przyznał w końcu. — Są.
— Naprawdę? — Dante wyprostował się, w jego głosie pojawiła się nadzieja. — Jakie?
— Szczere. A skład bukietu nie jest trudny do zgadnięcia — odparł Bashar, splatając dłonie na ladzie — jeśli zna się co nieco mowę kwiatów.
Dante zamrugał.
— Jaką znowu mowę kwiatów?
— Wydawało mi się to doprawdy zastanawiające — zaczął wyjaśniać Bashar, przybierając ton godny sali wykładowej. — Ten dysonans pomiędzy pana słowami i zachowaniem a bukietami, które mi pan przynosił, jednak z tego, co rozumiałem, pracuje pan w kwiaciarni.
— Jak to zgadłeś? — spytał Dante, nim wrócił jego typowy uśmiech. — Musisz mnie naprawdę uważnie słuchać…
— Wydawało mi się niepojętym, by człowiek pracujący z kwiatami nie wiedział o ich znaczeniu — kontynuował Bashar niezrażony. — Toteż postanowiłem nie podnosić rękawicy.
— Jakiej rękawicy… — Dante wyglądał na szczerze zakłopotanego. — Głównie zajmuję się... no wiesz, wiązaniem bukietów, doradzaniem, co wygląda ładnie z czym. Nikt nigdy nie mówił mi, że kwiaty mają swoje znaczenia.
— Każdy kwiat ma swoje znaczenie — podkreślił Bashar. — W dawnych wiekach ludzie używali kwiatów do przekazywania wiadomości, których nie mogli wypowiedzieć wprost. Kolor, rodzaj, nawet sposób ułożenia bukietu – wszystko miało znaczenie.
— Ale na pewno nie negatywne. Kwiaty są przecież piękne, nie mogą znaczyć niczego złego.
— A jednak — przyznał Bashar. — Wiele z tych najpiękniejszych kwiatów potrafi przekazać najczarniejsze myśli.
— To dlatego zawsze tak dziwnie reagowałeś na moje kwiaty — mruknął Dante, jakby coś mu w końcu zaświtało. — Nie chciałem cię obrazić ani... wysłać niewłaściwej wiadomości.
— Teraz to już wiem — odparł Bashar, i może w jego tonie była odrobina współczucia. — Intencje były dobre, wykonanie pozostawiało wiele do życzenia.
Dante parsknął śmiechem.
— Więc... jak mam się tego nauczyć? Tej mowy kwiatów? — spytał, a w jego oczach pojawiło się coś, co wyglądało na prawdziwe zainteresowanie. — Skąd ty się o tym dowiedziałeś?
Bashar zawahał się ponownie. Potem, po chwili namysłu, schylił się i wyciągnął spod lady niewielką książkę w bordowej okładce, lekko już wytartej na krawędziach.
— Znalazłem to wczoraj w antykwariacie — powiedział, kładąc książkę na ladzie. Tytuł głosił ozdobnymi, złotymi literami: „Ukryte Języki: Ilustrowany Przewodnik Mowy Kwiatów”. — Czytałem w przerwach między klientami.
Dante wpatrywał się w książkę niczym w artefakt w muzeum.
— Mógłbym... — zaczął niepewnie. — Czy mógłbym ją pożyczyć?
Bashar przesunął książkę w jego stronę.
— Pod warunkiem — powiedział — że następnym razem, gdy pojawi się pan tu z bukietem, będzie to bukiet, który faktycznie coś znaczy. Coś przemyślanego.
Dante złapał książkę, przyciskając ją do piersi jak skarb.
— Obiecuję — wydusił, a potem, jakby sobie o czymś przypomniał, dodał: — Czyli... jeśli przyniosę odpowiedni bukiet, to go przyjmiesz?
Bashar nie odpowiedział wprost, zamiast tego skinął głową w stronę kasy.
— Pana zamówienie?
— Podwójne espresso — odparł Dante automatycznie, ale tym razem jego uśmiech był inny. Wydawał się sięgać tych różowych szkiełek. — I... dziękuję. Za książkę.
— Siedem osiemdziesiąt — powiedział Bashar. — Kartą czy gotówką?
Gdy Dante wyszedł, trzymając w jednej ręce kawę, a w drugiej książkę, Grace pojawiła się przy ladzie z szerokim uśmiechem.
— Pożyczyłeś mu ją? — zagadnęła. — Temu swojemu problematycznemu klientowi?
— To edukacyjne — odparł Bashar, wracając do swoich kubków. — Może w końcu coś do niego dotrze i przestanie przynosić mi losowe kwiaty.
— Czyli chciałbyś, żeby przyniósł ci te właściwe?
Bashar nie odpowiedział, ale kącik jego ust drgnął w czymś, co mogło być niemal uśmiechem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz