Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

25 listopada 2023

Od Seymoura - Sztuka

Czas płynie dla dziecka w nieco inny sposób. Często nie uświadamia sobie, jak wiele go minęło i ile się mogło w tym momencie zmienić.
Seymour długo nie mógł się przyzwyczaić do tego, że ten pulchny chłopiec, który pewnego dnia przekroczył progi posiadłości, to jego młodszy brat, Nicholas. Zapamiętał go jako śpiący w kołysce bochenek, który często płakał, jak na jego gust, ale śmiał się dużo i machał rączkami, gdy lewitowało mu się zabawki albo łaskotało w brzuszek. Nico był mały, nieskomplikowany, jadł jakieś papki i trzeba było go przewijać, a poza tym to garnął się na ręce, chociaż Seymour nie dawał rady podnieść go inaczej, niż pomagając sobie telekinezą. Wszystko było jakieś takie proste.
Teraz Nico był o wiele bardziej interaktywny – mówił, chodził za Seymourem, zadawał mu pytania, łapał za rękaw i chował się za jego plecami. Był też bardziej problematyczny – gubił się w posiadłości, pakował do zamkniętych skrzydeł, bał się trochę golemów, bez przerwy budził Jarvisa, i dostawał zadyszki, skoro tylko Seymour chciał go wyciągnąć do ogrodu. Seymour zaś, przekroczywszy magiczny wiek dziesięciu lat, był przez ojca traktowany jak niemal dorosły już mężczyzna, i szybko obarczony odpowiedzialnością za brata. Choć młody, z obowiązków zamierzał wywiązywać się przykładnie, by ojciec nie żałował pokładanego w nim zaufania, więc oczywiście, że ze wszystkich sił starał się sprawić, by Nico czuł się szczęśliwy w posiadłości i żeby nie był sam.
Seymour lubił jeździć na łyżwach, więc stwierdził, że Nico też na pewno będzie lubił. Starał się uprosić tatę, żeby zabrał ich nad jezioro, jednak z czasem wolnym u Cedrica było różnie, toteż stanęło w końcu na tym, że tata zaadaptował jakąś starą fontannę na sztuczne lodowisko, i zaprogramował Cortanę, by napełniła nieckę wodą w zimie. Seymoura zaś nauczył zaklęcia, które odtwarzało gładką powierzchnię, robiąc mu uprzednio solidny wstęp teoretyczny na temat defektów sieci krystalicznej.
— Jazda na łyżwach to jest trudna sztuka — powiedział Seymour, wiążąc łyżwę na stopie Nico. — Ale nie martw się, ja cię wszystkiego profesjonalnie nauczę.
— A jak się przewrócę?
— Złapię cię.
— Na pewno?
Seymour zawiązał kokardkę, podniósł wzrok na brata.
— Na pewno.
Nico trzymał się go za ramiona, jakby od tego zależało jego życie, a przerażony wzrok zjeżdżał w dół, ku tafli lodu.
— Ale trzymaj mnie.
— Trzymam, nie bój się.
Nico chwiał się tak, że Seymour sam czuł, że chyba zaraz się wywali, pociągnięty w dół przez te puchate rękawiczki. Starszy z braci pamiętał, jak tata uczył go jazdy, ale Nico miał z nią jakieś kompletnie wyjęte z kapelusza problemy. Chłopiec westchnął, czując budzącą się w piersi irytację. Jakby Nico nie mógł być choć trochę mniej pierdołowaty.
A potem przypomniał sobie, że na tego krągłego nicponia działały logiczne argumenty i jeśli się je mu wystarczająco wiele razy powtórzyło, to w końcu docierało. Więc Seymour zaczął mówić – o tym, że Nico powinien zaufać tacie, i skoro tata uważał, że takie lodowisko jest okej i jest bezpieczne, to było okej i bezpieczne. Poza tym obaj byli ubrani w grube ciuchy, więc nawet jak się jeden z drugim wykopyrtnie, to ten gruby puch kurtek wszystko zamortyzuje. No i nie rozwijali tu przecież takiej prędkości, żeby którykolwiek trafił tego drugiego łyżwą i coś mu zrobił. Byli też mali, no to upadek, jeśli by się trafił, byłby z małej wysokości.
— Nie pękaj, Nico, nic nie będzie.
Nico przestał pękać, powoli, powoli nabierał odwagi, przestał w końcu wpatrywać się tak mocno w lód, a nogi stanęły nieco pewniej. I już, kiedy wydawało się, że wszystko idzie ku dobremu i najmłodszy z Silverthornów polubi w końcu jazdę na łyżwach, Nico wjechał we fragment podrapanego lodu, łyżwa odjechała, dzieciak stracił równowagę.
Seymour zareagował w okamgnieniu. Błysk błękitu, krótki gest, Nico krzyknął, lewitował tuż nad zimnym lodem. Jego brat odetchnął.
— Mówiłem, że cię złapię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz