Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

27 listopada 2023

Od Maeve – Oczy

Ustawione na sztaludze płótno zdawało się pochłaniać światło wiszącej pod sufitem lampy. Szarości, głęboki czerń i granat układały się w kształt, który można było rozpoznać tylko wtedy, kiedy spoglądało się na obraz kątem oka. Przy najmniejszym mrugnięciu rozmywał się, tracił ostrość, poruszał się niczym żywy, próbując umknąć w cień, uciec przed zdradzieckim blaskiem żarówki. Naigrywał się z niej, własnej twórczyni, w tych wszystkich plamach nakreślonych nerwową, drżącą ręką, skutecznie ukrywając rysy twarzy, bo bez wątpienia musiała to być twarz. Tylko twarz, nawet ta ukryta w ciemności, mogła mieć parę krwistoczerwonych oczu przeszywających ją na wylot.
Żaden z obrazów nie wywoływał w niej takich uczuć i emocji, jak właśnie te. Wiele ich już stało, opartych o ściany pracowni farbą do ściany, aby nie musiała ich oglądać. Aby nie patrzył na nią ten ktoś, kogo przecież musiała dobrze znać, bo przecież w innym przypadku zimna obręcz strachu nie zaciskałaby się na jej sercu, gdy patrzyła w te oczy, a jednak zapytana, nie potrafiłaby odpowiedzieć, kogo przedstawia to płótno, namalowane w takim pośpiechu i jakiejś desperacji. Musiało powstać, podobnie jak każde poprzednie, bo tylko w ten sposób była w stanie zamknąć oczy bez strachu, że pod powiekami zobaczy właśnie jego. 
Ruchem pędzla i farbą w płótno wsiąkały jej koszmary. Ten, w którym uciekała przed kimś przez ciemny las, gdzie każdy odgłos przeszywał zimnym dreszczem i poczuciem, że jest obserwowana. Słyszała wtedy śmiech, głośny, okrutny, pełny zadowolenia. A na końcu widziała te oczy. Czerwone, spragnione jej cierpienia oczy. 
Starała się nie wyglądać na przestraszoną, gdy patrzyła na swój własny obraz, nie dawać mu powodu, aby drwił z niej i karmił się jej strachem. 
– Kim jesteś? – zapytała po raz kolejny, jednak skryta w czerni i szarości postać milczała złośliwie. Nie chciała pomóc jej rozgryźć tej zagadki. Postąpiła krok w przód, splatając ramiona na piersi i rozmazując czarną farbę na piżamie. Przechyliła lekko głowę, próbując zwyciężyć ten pojedynek na spojrzenia. Przegrała. Jak zwykle. 
Westchnęła i zdjęła ze sztalug niedoschnięty obraz. Nie zależało jej na tym, by farby nie rozmazały się, by nie uległ zniszczeniu. W głębi serca pragnęła spalić wszystkie te portrety, których obecność prześladowała ją nieustannie, jednak nie potrafiła się do tego zmusić. Zupełnie jakby postać, którą przedstawiały, sobie tego nie życzyła, a ona nie była w stanie się sprzeciwić.
Jednym szarpnięciem zerwała stare prześcieradło z innych obrazów, ustawionych równo pod ścianą, każdy tyłem do pokoju. Dołożyła do nich kolejny, po czym starannie nakryła je znów prześcieradłem. W tym dziwnym, otępiającym spokoju umyła pędzle, zmyła czarną i szarą farbę z dłoni, szorując je dokładnie, aby nie pozostała najmniejsza plamka. 
Wychodząc z pracowni, obejrzała się jeszcze przez ramię na stos ukrytych pod prześcieradłem koszmarów. Były tam wszystkie. Czerwone oczy, zakrwawione, białe dłonie. Samotna postać w głębokim, ciemnym lesie pełnym potworów. Czy jeśli pozwoliłaby, by strawił je ogień, pozbyłaby się ich raz na zawsze? 
Sięgnęła do przełącznika światła. Pracownię zalała czerń, a gdy oczy przywykły do ciemności, pojawił się zarys sztalugi, przy której jeszcze przed chwilą siedziała, a która wyglądała teraz jak potwór o długich, chudych rękach i nogach. W rogu czaiła się garbata bestia, będąca przed chwilą starym, odrapanym przez koty fotelem.
Zamknęła za sobą drzwi, zostawiając to wszystko w niewielkim pokoiku i ruszyła do sypialni. Sen zaczął ciążyć na powiekach, kierował ją ku porzuconemu kilka godzin wcześniej łóżku. Koszmary nie wrócą. Zostawiła je za drzwiami, uwięzione w płótnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz