Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

26 listopada 2024

Od Cinnie - odpoczynek

Lubiłam myśleć, że jestem mistrzynią organizacji, jednak po tygodniu pełnym przygód i pracy czułam się wyprana z energii. Kiedy moja współlokatorka zaproponowała mi wspólny odpoczynek w magicznym spa, rzuciłam wszystko i zgodziłam się. Brzmiało to idealnie: relaks, masaże i brak jakichkolwiek zobowiązań. Jedyny haczyk? To miejsce znajdowało się ukryte w magicznym lesie i dostępne tylko przez specjalne zaproszenie.

- Zaufaj mi, to najspokojniejsze miejsce na świecie - zapewniła mnie, gdy teleportowałyśmy się pod staroświecki drewniany budynek. Już samo wejście do spa wyglądało jak z bajki - drzewa migotały delikatnym światłem, a powietrze pachniało lawendą i czekoladą. Czy mogło być coś lepszego?

Pierwszy punkt programu: Eliksir relaksu.

Kiedy wręczono mi mały, mieniący się napój, nie miałam wątpliwości, że to początek czegoś cudownego. Zostałam ostrzeżona, by pić powoli. Wzięłam łyk. Smak przypominał połączenie miodu i mięty z nutą czegoś, co przypominało ciepły letni deszcz. Ale zanim zdążyłam zrelaksować się na dobre, coś zaczęło się dziać.

- Dziwnie się czuję - mruknęłam, zauważając, że moja skóra delikatnie świeci. - Czy to normalne?

- Świecenie oznacza, że eliksir działa. Po prostu się nie przejmuj - odpowiedziała moja współlokatorka, znikając w kierunku kąpieli w różowych bąbelkach.

Postanowiłam dać się ponieść atmosferze. Kolejnym etapem miała być kąpiel ziołowa. Poprowadzono mnie do ogromnej wanny wypełnionej wodą, która iskrzyła się jak płynne złoto. Z trudem powstrzymałam się od skoku do środka. Gdy tylko zanurzyłam się, poczułam, jak całe napięcie opuszcza moje ciało.

Po chwili zaczęłam mijać się z własnym odbiciem w lustrze wiszącym na ścianie. Każdy ruch, który robiłam, odbicie zdawało się komentować, uśmiechając się kpiąco lub krzywiąc teatralnie. Z jednej strony było to zabawne, z drugiej - nieco niepokojące. W końcu przyjechałam do spa by odpocząć, a nie po to, by wdawać się w dziwne sprzeczki z własnym odbiciem.

- Wszystko w porządku? - zapytał elf w uniformie spa, podając mi ręcznik.

- Chyba tak. Ale czy to normalne, że moje odbicie się ze mnie śmieje? - spytałam, susząc włosy.

- To efekt uboczny ziół. Zaraz przejdzie - elf tylko wzruszył ramionami.

Cóż, ziółka były jednak mocniejsze niż zakładałam.

Następny przystanek: masaż z użyciem magicznych kamieni.

Leżałam na podgrzewanym stole, słuchając delikatnych dźwięków skrzypiec. Masażystka - nimfa o niezwykle delikatnych dłoniach - ułożyła kamienie na moich plecach. Były przyjemnie ciepłe i idealnie pasowały do mojej skóry. Po kilku minutach czułam się jak nowonarodzona. Ale oczywiście, to spa miało swoje dziwactwa. Kiedy kamienie zaczęły śpiewać, uniosłam głowę.

- To normalne? - zapytałam, wpatrując się w uśmiechniętą masażystkę.

- Absolutnie. Ich pieśń pozwala odblokować twoje czakry - odpowiedziała. Kamienie nadal śpiewały coś w rodzaju piosenki dla dzieci, ale kto by się kłócił z ekspertem?

Relaksacyjny spacer po lesie miał być końcowym etapem. W teorii - szansa na odetchnięcie świeżym powietrzem i zebranie myśli. W praktyce - coś między survivalem a komedią.

Las był piękny, a ścieżki usiane kwiatami, które poruszały się w rytm lekkiego wiatru. Niestety, jednym z udogodnień były magiczne zwierzęta, które postanowiły mnie tropić. Najpierw był to malutki gryf, który z ciekawością przyglądał się moim butom. Potem pojawił się królik z wielkimi uszami, który za nic nie chciał zejść mi z drogi. Na koniec - motyle, które z niezrozumiałych powodów zaczęły tańczyć wokół mojej głowy.

Kiedy wróciłam do głównego budynku spa, moja współlokatorka już na mnie czekała. Wyglądała na kompletnie odmienioną - jakby właśnie wróciła z raju, wypoczęta.

- I jak było? - zapytała.

- Powiedzmy, że… unikalnie - odpowiedziałam z uśmiechem. W końcu, choć spa okazało się bardziej chaotyczne niż spodziewałam, faktycznie odpoczęłam. A może po prostu śpiewające kamienie, świecące eliksiry i kpiące odbicia w lustrze miały w sobie coś, co sprawiało, że zapominało się o codziennych zmartwieniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz