Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

30 listopada 2024

Od Cinnie - złoty

            Dzień w pracy zapowiadał się na tyle nudno, na ile może być nudno, kiedy jest koniec miesiąca i nie ma żadnych nowych zleceń. Jako iż naprawdę się nudziłam, stwierdziłam, że wyręczę panie dbające o nasze biuro i sama osobiście nakarmię rybki. Chwyciłam za pierwszą lepszą karmę leżącą w szufladzie przy akwarium i nie patrząc na opakowanie otworzyłam je.

Kiedy wkładałam rękę do środka by sięgnąć po karmę, obok przeszedł Mark - wieczny maruda i ekspert od wszystkiego, który nigdy nie przepuścił okazji, żeby mnie zirytować.

- Co tam masz? - zapytał, zerkając na moje ręce.

- Karmę dla rybek - odparłam, celowo nie rozwijając tematu. Wiedziałam, że jeśli dam mu pretekst, zamieni to w pełną wykładów tyradę.

- Na pewno coś spaprasz - powiedział z uśmieszkiem. - Te rybki są lepszymi pracownikami niż ty.

Zignorowałam go, nasypując odrobinę jedzenia do wody. Rybki rzuciły się na nią z entuzjazmem, ale wtedy dostrzegłam coś dziwnego. Jedna z nich - niewielka, złota, z łuskami połyskującymi jak płynny metal - oderwała się od reszty. Zaczęła płynąć w moim kierunku, jakby mnie obserwowała. Pochyliłam się bliżej, a wtedy wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewałam.

- Dzięki za obiad, Cinnie - powiedziała rybka. Tak, powiedziała. Głosem wyraźnym i dźwięcznym jak dzwon.

Zaniemówiłam, a potem spojrzałam na Marka, który również to usłyszał.

- Czy… czy ona właśnie przemówiła? - wykrztusiłam.

Mark wydawał się równie zszokowany, ale szybko się pozbierał.

- Pewnie jakaś funkcja karmy - powiedział, próbując to zbagatelizować. - Ale hej, jeśli magiczna karma zmienia ryby w gadające stwory, to… może to coś więcej?

Zignorowałam go. Pochyliłam się nad akwarium i szeptem zapytałam rybkę:

- Jak to możliwe? Jesteś zaczarowana?

Rybka zrobiła obrót, jakby była świadoma swojego uroku.

- Jestem złotą rybką, ale taką bardziej współczesną wersją. Nie musisz mnie łowić, żeby spełniło się twoje życzenie. Wystarczy, że je wypowiesz. Jedno życzenie - wybierz mądrze.

Życzenie. Spełnianie pragnień. To brzmiało jak coś, co wymagało poważnego przemyślenia, ale zanim zdążyłam się nad tym zastanowić, Mark wsadził swój wielki nos tam, gdzie nie powinien.

- Życzenie, co? - zapytał, patrząc na rybkę z zainteresowaniem. - Cinnie, proszę cię, ty zawsze podejmujesz złe decyzje. Lepiej pozwól mi coś wymyślić.

- Mark, to moja złota rybka - powiedziałam stanowczo. - To ja nasypałam karmę, to ja usłyszałam jej głos, więc to moje życzenie.

Rybka obróciła się w moją stronę.

- Czas jest ograniczony - powiedziała. - Musisz się zdecydować, zanim zajdzie słońce.

Spojrzałam na zegar. Była dopiero dziesiąta, ale czas w magicznych sprawach zawsze płynął szybciej, niż się spodziewałam.

Przez cały dzień Mark chodził za mną krok w krok, próbując przekonać mnie, że powinnam życzyć czegoś dla nas obu.

- Pomyśl o tym - zaczął. - Moglibyśmy poprosić o podwyżkę dla całego biura. Albo o darmowe obiady.

- To moje życzenie - powtarzałam uparcie, ale Mark nie dawał za wygraną. Kiedy usiedliśmy w biurowej kuchni na przerwie, zaczął snuć kolejne pomysły.

- A może poprosimy o supermoce? Wyobraź sobie, Cinnie, że możesz zmieniać kształty jeszcze szybciej. Albo, że ja mam umiejętność telepatii!

Wywróciłam oczami. Moje zdolności zmiennokształtne działały wystarczająco dobrze - przynajmniej wtedy, gdy mężczyzna nie działał mi na nerwy.

- A może… - zaczął znowu.

- Albo po prostu poproszę, żebyś przestał gadać - odpowiedziałam, próbując skupić się na pracy.

Do końca dnia nic nie szło tak jak powinno. Kontrahenci dzwonili z pretensjami, drukarka odmówiła współpracy, a na dodatek ktoś zjadł moje drugie śniadanie z lodówki. Z każdą godziną czułam, że tracę czas, który mogłabym poświęcić na wymyślenie życzenia.

Kiedy zegar wskazał piątą, a słońce zaczęło zachodzić, wróciłam do akwarium. Złota rybka nadal pływała wśród swoich mniej magicznych towarzyszy, wyglądając na zadowoloną z siebie. Mark oczywiście nie mógł przepuścić okazji, żeby mi towarzyszyć.

- No dobra, Cinnie - powiedział z głupim uśmiechem. - Co wymyśliłaś? Bo jeśli nic, to ja mam kilka pomysłów.

Zignorowałam go, zbliżając się do złotej rybki.

- Czy moje życzenie może dotyczyć czegokolwiek? - spytałam.

- Oczywiście - odpowiedziała. - Ale pamiętaj, każde życzenie ma swoje konsekwencje.

Przez chwilę wahałam się. A potem Mark wtrącił swoje trzy grosze.

- Proszę, poproś o coś praktycznego! Na przykład, żeby kawa w biurowym automacie była zawsze świeża!

- Nie - spojrzałam na niego z irytacją. - Wiem, czego chcę.

Pochyliłam się nad akwarium, patrząc rybce prosto w oczy.

- Chcę, żeby Mark przestał być taki irytujący.

W pierwszej chwili nic się nie wydarzyło. Mark wyglądał na zmieszanego.

- Co to niby ma znaczyć? - zapytał.

Ale zanim zdążył powiedzieć coś więcej, jego usta zniknęły. Po prostu zniknęły. Mark próbował mówić, ale wydawał tylko niezrozumiałe dźwięki. Rybka zaśmiała się cicho.

- No cóż, to była twoja decyzja - powiedziała. - Życzę ci miłego dnia, Cinnie.

Zanim zdążyłam zareagować, rybka zniknęła, a Mark patrzył na mnie z wyrazem twarzy (albo i samych oczu i brwi), który sugerował, że to dopiero początek moich problemów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz