Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

18 listopada 2024

Od Cinnie - kły

        Wieczór był idealnie chłodny, a ja, po całym dniu wypełniania nudnych, dorosłych obowiązków, postanowiłam wybrać się na krótki spacer po okolicy w celu zebrania myśli. Mój plan nie dotyczył niczego wielkiego, po prostu chciałam przejść się parkową alejką, odetchnąć świeżym powietrzem i wrócić do domu. Skręciłam w ścieżkę otoczoną drzewami, a z każdej strony otaczała mnie lekka mgła, co dodawało temu miejscu jakiegoś tajemniczego uroku. Czasami miałam wrażenie, że park po ciemku wygląda jak prosto z książki o duchach - lekko przerażający, ale równocześnie piękny.

Nagle usłyszałam cichy szelest za sobą, który natychmiast przyciągnął moją uwagę. Odruchowo się odwróciłam i zauważyłam niewyraźny cień zbliżający się w moją stronę. Nim zdążyłam się dobrze przyjrzeć postaci, usłyszałam głos.

- Co my tu mamy? Zagubioną duszyczkę? - zawołał nieznajomy głosem pełnym tajemniczej drapieżności. Był wysoki, ubrany w ciemny płaszcz, a jego oczy błyszczały w półmroku, nadając mu upiorny wygląd. Przy jego boku zaczęły pojawiać się kolejne postacie, każda ubrana w ciemne kolory, patrząc na mnie z nienaturalnie szerokim uśmiechem. W blasku parkowych latarni zauważyłam błysk ostrych kłów, które wyglądały, jakby ich właściciele wybrali się na Halloween. Nie dałam po sobie poznać, że trochę mnie zaskoczyli.

- Cóż, zagubioną raczej nie, ale może chętną przygód? - powiedziałam żartobliwie, nie myśląc o tym, że mogli być niebezpieczni.

Grupa spojrzała po sobie, a potem wybuchnęli śmiechem. Jeden z nich, młodszy chłopak o szczupłej twarzy i kłach przypominających zęby lwa, spojrzał na mnie z rozbawieniem.

- Odważna z ciebie dziewczyna - powiedział. - Może jesteś zainteresowana dołączeniem do naszego klubu? Tylko dla wybranych - dodał z tajemniczym uśmiechem.

- Brzmi ciekawie. A co to za klub? - zapytałam.

- Klub kłów - odparł z dumą jeden z nich pokazując swoje szczęki w pełnej okazałości. - Spotykamy się tu, by… no, dzielić się naszą fascynacją. Wilkołaki, wampiry, kły - to nasz świat.

Odetchnęłam z ulgą. Wyglądało, że nie jestem w żadnym realnym niebezpieczeństwie - jedynie trafiłam na grupę wampirzych nerdów z nieco nietypowymi zainteresowaniami. W mojej głowie pojawił się pomysł, a z serca wylało się przekorne pragnienie, by zrobić coś szalonego. W końcu, kto inny niż ja - zmiennokształtna Cinnie - mogła trochę z nich pożartować?

- Więc, aby dołączyć muszę mieć kły? - zapytałam, zerkając na nich spod uniesionych brwi.

- Dokładnie - powiedział lider grupy. - Ale nie takie plastikowe - dodał, prezentując parę swoich autentycznych kłów.

Uśmiechnęłam się, a potem zamknęłam oczy i skupiłam się na przemianie. Czułam, jak mój nos się wydłuża, a kły rosną, aż stałam się pięknym, srebrzystym wilkiem z ostrymi jak brzytwa zębami lśniącymi w blasku księżyca. Stanęłam przed nimi, drżąc z ekscytacji i zadowolona patrzyłam, jak grupka zamiera w bezruchu.

Najpiew nie docierało do nich, co właśnie zobaczyli. Ich oczy powiększyły się do rozmiarów spodków, a usta opadły, niektórym nawet z wrażenia wypadły sztuczne kły (to było jasne, że część z nich nie była żadnymi wampirami czy też wilkołakami). Nie mogłam powstrzymać się od radosnego machania ogonem.

- Więc… - zaryczałam, starając się,by mój głos brzmiał jak najbardziej upiornie. - Czy teraz mogę dołączyć do waszego klubu kłów? - otworzyłam pysk, chwaląc się pięknymi, szpiczastymi, perłowymi kiełkami.

Z początku zmieszana grupa niespecjalnie wiedziała co powiedzieć, lecz gdy wróciłam do ludzkiej postaci wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Gdy zamierzałam udać się do mieszkania otrzymałam od nich honorową odznakę - plastikowy kieł przyczepiony do cienkiego sznurka - i zostałam oficjalnie przyjęta do ich klubu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz