Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

22 listopada 2024

Od Cinnie - taniec

  To był jeden z wielu chłodnych, jesiennych wieczorów, kiedy wiatr przyjemnie targał włosami, a miasto rozbrzmiewało gwarem i cichymi melodiami. Właśnie kończyłam małe zakupy, gdy na szybie sklepu dostrzegłam reklamę „Noc Tańca w Domu Kultury”. Jako iż nie miałam nic lepszego do robienia stwierdziłam, że się tam wybiorę. Trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodził, a każda okazja na integrację z innymi stworzeniami była dobra.

Kiedy weszłam do Domu Kultury powitał mnie lekki gwar rozmów, śmiech i dźwięki muzyki - takiej z nutką nostalgii. Drewniane wnętrze, stary parkiet i ciepłe światła nadawały całemu miejscu przyjemny, przytulny klimat. Wśród gości kręciło się kilka magicznych stworzeń, a nawet parę osób w eleganckich, czarodziejskich strojach. Wtedy mój wzrok napotkał jego.

Był wysoki, z kręconymi włosami, ubrany w klasyczny frak, choć z nutą niedbałości - jeden mankiet był lekko podwinięty, a koszula chyba zapięta o jeden guzik za mało. Patrzył na mnie z lekkim uśmiechem, a jego ciemne oczy błyszczały figlarnie.

- Dobry wieczór. Czy uczyni mi pani przyjemność wspólnym tańcem? - zapytał, lekko się kłaniając. Ton miał pewny, a uśmiech czarujący.

- Czemu nie - odpowiedziałam, czując, że ten wieczór może być ciekawszy, niż przypuszczałam. Poznałam jego imię - David.

Ujął mnie za rękę i poprowadził na środek parkietu. Orkiestra zaczęła grać walc, a my zaczęliśmy obracać się w rytm muzyki. Był świetnym tancerzem, ale już po chwili zauważyłam coś nietypowego. Z każdym naszym krokiem coś zaczynało się dziać. W połowie pierwszego obrotu zgasły światła, przez co David niechcący nadepnął mi na stopę.

- Przepraszam! - powiedział ze skruszoną miną, a ja się tylko zaśmiałam

Światła wróciły, a orkiestra grała dalej, jakby nic się nie stało. Nie trwało to długo - przy kolejnym kroku potknął się o własną nogę, co wywołało śmiech i nasze spojrzenia skrzyżowały się.

- To chyba nie jest mój szczęśliwy wieczór - rzucił z miną pełną zażenowania.

- Czasami pech też potrafi dodać uroku, nie sądzisz? - odparłam, rozbawiona jego wdzięcznością pomieszaną z niezdarnością.

Zaledwie zrobiliśmy kolejny obrót, a z sufitu spadła jedna z dekoracji - girlanda, która jakimś cudem owinęła się wokół jego ramienia. Wyciągnęłam rękę, by pomóc mu ją rozplątać, a on, zawstydzony, starał się wciąż prowadzić, co jednak bardziej przypominało taniec marionetek niż elegancki walc.

- Niech zgadnę, masz jakieś wyjątkowe przyciąganie pecha? - rzuciłam, próbując nie wybuchnąć śmiechem, gdy noga znowu mi się omsknęła, przez jego niezgrabne, choć pełne uroku kroki.

- To możliwe. Może jestem przeklęty - mruknął, wzruszając ramionami, ale jego uśmiech pozostał czarujący. - Ale z tobą, Cinnie, nawet pech nie jest taki straszny.

Uśmiechnęłam się, a jego słowa sprawiły, że poczułam coś ciepłego. Kontynuowaliśmy taniec, teraz oboje bardziej rozbawieni niż przejęci, a śmiechy innych tańczących tylko dodawały nam odwagi. W końcu przy kolejnym obrocie jego ręka zaczepiła o stolik stojący przy parkiecie, przewracając kubek z herbatą na obrus. Kilka osób się odwróciło, a my patrzyliśmy na siebie z zakłopotaniem, próbując zachować spokój.

- Może wystarczy na dzisiaj? - zaproponowałam, ale David tylko potrząsnął głową.

- Wręcz przeciwnie, to idealny moment, by zobaczyć co jeszcze może pójść nie tak - porwał mnie w kolejny obrót, jakby z nadzieją, że pech go tym razem ominie.

To był jednak nadmiar optymizmu. Następne kilka minut przypominało jeden wielki komediowy spektakl - tu ktoś zgubił wachlarz, tam David zahaczył o kwiaty, które prawie spadły ze stolika, a potem nadepnął sobie na frak, przez co prawie stracił równowagę. 

- Myślisz, że to dlatego jestem singlem? - zapytał w końcu, zerkając na mnie.

- Może tak, a może po prostu nikt nie miał jeszcze okazji zauważyć, jaki pech może być uroczy - czułam, jak rumieniec wkrada się na moje policzki, a jego spojrzenie zrobiło się jeszcze cieplejsze.

Zakończyliśmy taniec, a na parkiecie wybuchły brawa. Nawet orkiestra wydawała się rozbawiona. Ukłoniliśmy się, wciąż trzymając się za ręce, i wtedy zrozumiałam, że choć wieczór mógł być jednym wielkim niepowodzeniem, była to najlepsza noc, jaką miałam od dłuższego czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz